Gość: mar-zal
IP: *.btinternet.com
05.07.01, 02:41
Tak sie sklada, ze najnowsze wiadomosci o tym, co sie dzieje w kraju zastaly
mnie poza kontynentem, bo na Wyspach Brytyjskich. Mialem nadzieje, ze na te
kilka dni mozna Ojczyzne zostawic z przekonaniem, ze niewiele moze sie juz
wydarzyc... Ale Polska nie byla by Polska, gdyby znowu nie dostarczyla swiatu
ubawy po pachy. Oto, pobierajacy pensje premiera - oslawiony niebanalnymi
posunieciami (a raczej ich brakiem) Jerzy B. dymisjonuje najlepszego - zdaniem
wiekszosci Polakow - ministra, bo poczul sie obrazony listem tegoz, w ktorym ow
minister zwraca mu uwage na ewidentne uleganie jakims naciskom, przez co
premier daje dowod na to, ze prawo ma po prostu w nosie.
Pomijam fakt, ze dymisjonuje ministra, ktory stoi na czele konkurujacej z z
partyjka premiera organizacyjki. A przeciez gdy przed rokiem Lech Kaczynski
zostawal ministrem to wiadomo bylo, ze jedynym kryterium bylo zdyskontowanie
opinii tegoz dotyczacych slabosci polskiego wymiaru sprawiedliwosci i tym samym
przyciagniecie do padajacej na twarz AWS sympatykow dawnego PC. Teraz, gdy
okazalo sie, ze minister lepiej lub gorzej (choc w opinii publicznej jednak
lepiej) wywiazuje sie z przyjetych obowiazkow, ale miast popierac
niedowarzonego polityka i przy tym szefa gaqbinetu, organizuje wraz z bratem
konkurencyjna partie, to - jak w znanej przypowiesci o Murzynie, tym razem
musi odejsc, choc swojego nie zrobil.
Ciekawe jest - i nie wiem, jak wyjasnic to swym brytyjskim znajomym - dlaczego
premier, ktory nigdy dotad nie byl w stanie podjac jakiejkolwiek decyzji, teraz
akurat zdecydowal sie niemal na polityczne harakiri... Czyzby minister
Kaczynski mial racje, gdy powiada w liscie, ze obawia sie o dalszy los
podjetych przez jego ministerstwo krokow zmierzajacych do wyjasnienia wielu
bardzo dziwnych spraw? Choc Lech Kaczynksi nie jest mym ulubionym politykiem,
to uwazam, ze cos bardzo dziwnego "jest na rzeczy".
A juz oczywistym skandalem jest zamieszczanie komentarzy w rodzaju tego, ktory
popelnil Rafal Zakrzewski, Ciekaw jestem kto to jest? Mam nadzieje, ze nie jest
to zawodowy dziennikarz, a jedynie bardzo niewyrobiony czytelnik Gazety. Jezeli
jest inaczej to - larum graja...