Dodaj do ulubionych

Kubuś Puchatek

12.03.02, 05:30
A wszystko przez to moje pisanie, że wierzę w Kubusia Puchatka.
Zawistni już dobierają się do niego.
Nadzieja w Sierotce Marysi , bo przecież to para , a jak para
to seks u nich jest legalny i cóż tam się doszukujecie?


TaTam
Obserwuj wątek
    • Gość: samanta Re: Kubuś Puchatek cz1 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 07:31
      Phantom Tentacle (czesc 1) Wstawal piekny majowy poranek. Tygrysek, Klapouchy i Królik siedzieli przed
      domkiem Królika i leniwie saczyli wino "Heracles". - Marchew ci rosnie... jeknal leniwie Tygrysek. - Widze... jeknal
      leniwie Królik W tem przybiegl zziajany Prosiaczek i zawolal: - Weni, Widi, Wicjusz! - Widzialem, przewidzialem,
      wydedukowalem! - No i czego sie drzesz? nie widzisz ze marchew rosnie? zapytal leniwie Tygrysek. - Chcesz
      w tube? Zapytal Klapouchy. - Nie o to chodzi - riposotowal Prosiaczek - Pamietacie te rudere na skraju lasu?
      Teraz to wyremontowali! Pomalowali na bialo, postawili pedalski plotek i ktos sie tam wprowadzil. - Chcesz w
      tube? Ponownie zapytal Klapouchy tym razem podnoszac glowe z ziemi. - Hmm... to trzeba zapoznac sie i
      przywitac. Chodzmy do Babajagi. Kupimy pól litra i pójdziemy do tej rudery - zaproponowal Tygrysek. Tak tez
      zrobili. Gdy byli w polowie drogi nagle kolo nich przemknelo czarne Ferrari wzbijajac w powietrze tumany kurzu.
      - Ty jebany klecho! Krzyknal Tygrysek. - Nienawidze tego gnoja. Mysli ze jak sie ubiera na czarno, ma czarne
      Ferrari i zbiera na tace codziennie to jest mastah. Wycedzil przez zeby Prosiaczek. - Kiedys go zabije -
      skwitowal Klapouchy. Po chwili nasza dzielna brygada doszla do wzniesienia zwanego "Piwna Górka". Na
      szczycie tego wzniesienia stala chatka na kurzej nózce, a nad drzwiami wisial napis: "Hatka Babajagi - Alkohole
      swiata - Jedyny i niepowtarzalny producent niepowtarzalnego wina o niepowtarzalnej nazwie "Heracles -
      Classic Plonsk Aperitif". - Yo! Babajagi! Przyszlismy kupic cos do picia - krzykna Tygrysek. W drzwiach ukazala
      sie Baba jaga. Wygladala jak maly zielony Trol skrzyzowany z Majkelem Dzaksonem. - A czego chcecie?
      Zapytala Baba jaga. - Masz cos alkoholowego? - zapytal Prosiaczek. Baba jaga spojrzala najpierw na
      Prosiaczka, potem na napis nad drzwiami i jeknela z politowaniem: - Nie mam. - Aaa.. szkoda.. to my spadamy...
      powiedzial smutno Prosiaczek i juz mial isc gdy nagle zostal ugryziony w dupe przez Klapouchego. - Fcef f
      tuwe? zapytal Klapouchy nie puszczajac morderczego uscisku. - Mleche. Zasmial sie z wiesniackim akcentem
      Tygrysek i zaraz dodal - chcemy kupic czteropak winobluszczywin. - Mleche. Odparla z wiesniackim akcentem
      Baba jaga po czym rzucila w kierunku Tygryska 4 zwiazane razem butelki i z hukiem zatrzasnela drzwi. - Ehhh..
      rozmarzyl sie Klapouchy. - Dobra.. faken, zabawiles sie to teraz puszczaj! Wycedzil przez zeby Prosiaczek. -
      Przestancie sie podniecac i chodzmy juz do tego domku, bo nie moge sie doczekac kiedy wróce i popatrze jak
      moja marchew rosnie - przerwal Królik. - Okej. Stwierdzil Tygrysek po czym cala brygada udala sie w kierunku
      domku. Po dluzszej chwili stali juz przy drzwiach. - Rzeczywiscie... plotek przyjebali iscie pedalski... Zauwazyl
      Królik. - Nie gadaj tylko wciskaj dzwonek. Zaproponowal Tygrysek. Królik przycisnal dzwonek i wszyscy z
      przerazeniem stwierdzili iz dzwonek wygrywa.... najnowszy przebój zespolu Boyz - "jestes szalona"... - O
      kurwa... jeknal glucho Klapouchy. Nagle drzwi sie otworzyly i z domku wylonily sie dwie postacie. Jedna byl maly
      pluszowy mis, a druga okazal sie sredniego wzrostu chlopak - na oko 12 lat, ubrany w swiecace dresy i z
      kilogramem zelu oraz imponujacym alfem na glowie. - O kurwa... jeknal ponownie Klapouchy. - Sportowiec?
      zapytal Tygrysek. - Nie... odpowiedzial niepewnie chlopak. - Idziesz pobiegac lub pograc w pilke? zapytal Królik .
      - Nie... ponownie odpowiedzial chlopak. - Chcesz w tube? Zapytal Klapouchy. - Mamo! leeee.. rozplakal sie
      chlopak i pobiegl w glab domu. - Dzien dobry. Jestem Prosiaczek. Prosiaczek wyciagnal lapke w kierunku misia. -
      Dzien dobry Prosiaczku. Jestem Kubus Puchatek. A ten wyalienowany gej, który pobiegl to jest Krzys. - No, jako
      zesmy sie juz zapoznali idziemy sie napic. Cum On Guys! Wrzasnal Tygrysek, a po chwili cala brygada znalazla
      sie na Piwnej Górce. - Znajdzcie mi jakies mieszkanie... Steknal niepewnie Puchatek. - Nie chce mieszkac z ta
      pipa. - No... Mamy cos na oku... tyle ze trzeba przeprowadzic dywersje... trzeba kogos wykurzyc... ale chodz to
      ci pokaze o co chodzi - rzekl Tygrysek. Wszyscy udali sie spacerkiem w kierunku lasu. Po chwili dotarli do
      wielkiego debu, gdzie przy korzeniach widac bylo drzwi, a na nich napis - "Sala Prób Zespolu Just5 - nie
      wchodzic i nie przeszkadzac". - O faken - stwierdzil Puchatek. - Spokojnie... zaraz to z Klapouchym zalatwimy -
      Rzekl spokojnie Tygrysek, po czym podszedl do drzewa i kopniakiem otworzyl drzwi. Razem z Klapouchym
      weszli do srodka. Po chwili przez otwarte jeszcze drzwi wylecial jak z procy Szadi. Przelecial jakies 100 metrów
      aby wyhamowac glowa o pobliski mur ze stali zbrojonej. - Kolorowe sny gdy przyjebalem mu z drzwi... lalala..
      Zanucil posepnie do mikrofonu Klapouchy. Po chwili caly sprzet nagraniowy znalazl sie na nieprzytomnym
      Szadim. - Ok. Puchatek. Tu od dzis zamieszkasz. Powinno byc dobrze.. jak by cos sie rzucali to bedziemy lac w
      tube, nie Klapouchy? Rozesmial sie tygrysek. - Nu... w tube... sapnal Klapouchy. - Oki panowie... to ja sie
      wprowadzam... chodzcie do srodka bo zaczyna sie chmurzyc... chyba bedzie padac - stwierdzil Puchatek i cala
      gromadka weszla do nowego mieszkanka.
      • Gość: Kagan Re: Kubuś Puchatek cz1 IP: *.vic.bigpond.net.au 13.03.02, 08:12
        To juz Nawet misie sa gejami...
        Jedyna nadzieja w mej Sierotce!
        PS Ile wypilas/zazylas przed napisaniem tego, niewatpliwie intersujacego
        kawalka?
    • tatam ŻYCIE PŁCIOWE KUBUSIA 13.03.02, 08:31
      Nie wierzycie?Przytaczam fragmenty.
      Niejaki Witold Pasek pisze:

      Dlaczego niektore amerykańskie organizacje społeczne żądają usuniecia "Kubusia
      Puchatka" z bibliotek szkolnych? Już Freud nie miał wątpliwości, że w bajkach
      ukryto zaskakujące prawdy o naszej psychice...

      Jakiś czas temu niektóre amerykańskie organizacje społeczne określane
      jako "politically correct", zażądały wycofania z bibliotek szkolnych w
      USA "niezwykle szkodliwej dla młodego pokolenia Amerykanów" książki
      zatytułowanej Winnie the Pooh.
      Ów tajemniczy i groźny... "Łyni Depuch" - to nikt inny jak znay nam doskonale z
      tłumaczenia Ireny Tuwimowej... Kubuś Puchatek.
      Na Kubusiu nie pozostawiono suchej nitki; słuchając wypowiedzi jego
      przeciwników można by odnieść wrażenie, iż to właśnie przez tę książkę Ameryka
      przegrała wojnę w Wietnamie, przez nią rósł deficyt budżetowy, rozpleniła się
      narkomania, AIDS, nietolerancja i przemoc na tla rasowym...
      Radykalne feministki zarzucały Puchatkowi, że proponje klasyczny męski
      szowinizm (jedyną "kobietą" w tej książce - na dziewięć, czy dziesięć
      pierwszoplanowych postaci - jest Kangurzyca, która nie dość, że nie jest
      wojującą "women-liberatorką", nie dość, że stanowi typowy obraz kury domowej,
      to jeszcze - o zgrozo! - samotnie wychowuje dziecko, a więc zapewne została
      podstępnie wykorzystana i porzucona bez środków do życia przez jakiegoś
      zwyrodniałego samca), a "postępowi" studenci i lewicujący profesorowie nauk
      politycznych obwiniali autora Alana Aleksandra Milne'a o "promowanie
      kapitalistycznego, konsumpcyjnego stylu życia" ( wszystkie przemyślenia
      Puchatka dotyczą "małego Conieco:, a nie walki klas), "wychwalanie dominacji
      klas posiadających" ( zauważmy, że Kubuś nie pracuje, a mimo to ma zawsze w
      domu miodek!) oraz o "utrwalanie skostniałej, feudalnej struktury zależności
      społeczno-ekonomicznych" ( chodzi oczywiście o uprzewilejowaną pozycję
      Krzysia).
      Co ciekawe: w obronie Puchatka wystąpiły natychmiast ugrupowania zrzeszające
      amerykańskie mniejszości seksualne; ich aktywiści wskazywali, iż w książce tej
      odnaleźć można pewne wątki homoseksualne, które uczą dzieci tolerancji dla osób
      o odmiennych prefencjach płciowych.
      Między pro- i antykubusistami rozgorzała zażarta dyskusja na temat seksualizmy
      Kubusia Puchatka.

      [.............]

      Zacznijmy od Krzysia: po pierwsze dostrzegamy tu lekką, zabarwioną
      deliktanie "pierwiastkiem homo" skłonność do ekshibicjonizmu. Oto na przykład
      Krzyś zaprasza Narratora, by ten opowiadał historyjki o Kubusiu podczas
      kąpieli! Poza tym pewne w zachowaniu Krzysa są widoczne także pewne cechy
      charakterystyczne dla typu sadystycznego ( dowód: Krzyś ciągnie Kubusia na góre
      po schodach, a główka misia podskakuje tuk-tuk-tuk na każdym stopniu).
      A teraz Prosiaczek: mamy tu do czynienia z typowym przypadkiem homoseksualizmu.
      Weżmy na przykład taki oto fragment: "... Prosiaczek nie słuchał, tylko czekał
      z upragnienia, aby zobaczyć niebieskie szelki Krzysia... Prosiaczek już je
      kiedyś widział przedtem, jeden jedyny raz. Ale był wtedy o wiele młodszy i tak
      był przejęty ich widokiem, że musiał pójść do łóżeczka o pół godziny wcześniej
      niż zwykle. I od tego czasu zastanawiał się zawsze, czy byLy one tak niebieskie
      i tak napięte, jak mu się wtedy wydawało".
      Kolej na głównego bohatrea, Kubusia Puchatka: otóż mógłby on być klasycznym
      przykładem "osobnika zbyt leniwego na seks"; to właśnie tacy jak Kubuś czekają
      biernie aż Seksualna Okazja pojawi się sama - tak jak pojawiają się na stole
      baryłeczki pełne miodu, gdy przychodzi wreszcie pora na małe Conieco - a kiedy
      Okazja nie chce się zmaterializować, wykorzystują pośpiesznie pierwszą
      nadarzającą się sposobność.
      Zupełnie inaczej z Kłapouchym; tu diagnoza brzmi: kompleks niższości plus
      daleko posunięty fatalizm seksualny, połączony z lękiem przed kastracją ( ogon
      będzie tu oznaczał męskie narządy płciowe, a jego utrata, zgubienie - patrz
      rozdział "w którym Kłapouchy gubi ogon, a Puchatek go odnajduje" - ich
      pozbawienie ). U Królika odnajdujemy skłonności do kazirodztwa i seksu
      grupowego ( chodzi oczywiście o wszystkich jego "krewnych i znajomych", którzy
      na dodatek zawsze występują razem!) oraz początki pedofilli ( jego obsesyjne
      poszukiwanie Małego!), a u Sowy odkrywamy symptomy charakterystyczne dla tak
      zwanego eortomana-gawędziarza ( trochę teorii, parę mądrych wyrazów w
      rodzaju "felliato" i "coitus interruptus", a do tego kilka opowoeści
      zasłyszanych od znajomych i pewna mina).
      Jedynie Tygrys zachowuje się w miarę normalnie - to gatunek nieco
      lekkomyślnego, choć czarującego playboya-samochwały, który szuka tylko okazji,
      by sobie bryknąć na boku. Jednocześnie Tygrys wykazuje pewien pragmatyzm -
      zakotwiczył się na stałe w domu Kangurzycy ( była już o niej mowa), z którą
      żyją na kocią łapę ( lub może raczej: na tygrysią łapę). Razem wychowują
      Maleństwo, czyli owoc związku Kangurzycy z - jak przypuszczam - Narratorem.
      Maleństwo zaś - dzięki przebywaniu z Tygrysem - ma szansę wyrosnąć na bawidamka
      i podrywacza...



      • Gość: Kagan ŻYCIE PŁCIOWE KUBUSIA P. (W. the P.) IP: *.vic.bigpond.net.au 13.03.02, 10:01
        Doskonale!
        I pomyslec, czytalem bylem za mlodu tegoz Kubusia P., bylem ta
        ksiazka wrecz zauroczony, a tu takie podteksty...
        Wracam do mej Sierotki...
        Kagan z pozdr.
        PS Nie ma to jak byc burzujem! Miodek zawsze na stole!
        Ide zjesc kanapke posmarowana dobrym australijskim miodem z Bendigo
        (kupione w Melbourne na Victoria Market).
        Mniam, mniam...:))))
        • tatam Aleś cwany.To trochę o sierotce 13.03.02, 15:41
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Doskonale!
          > I pomyslec, czytalem bylem za mlodu tegoz Kubusia P., bylem ta
          > ksiazka wrecz zauroczony, a tu takie podteksty...
          > Wracam do mej Sierotki...
          > Kagan z pozdr.
          > PS Nie ma to jak byc burzujem! Miodek zawsze na stole!
          > Ide zjesc kanapke posmarowana dobrym australijskim miodem z Bendigo
          > (kupione w Melbourne na Victoria Market).
          > Mniam, mniam...:))))


          Sierotka Marysia idzie do łazienki wykąpać się. Krasnoludki chcą ją podglądać,
          jednak są za małe, aby dosięgnąć dziurki od klucza. Uradziły więc, że staną jeden
          na drugim, a ten na górze będzie ją podglądał i będzie mówił pozostałym co widzi.
          Gdy już dosiegnął dziurki od klucza, mówi:
          - Zdjęła stanik!
          - Zdjęła stanik, zdjęła stanik, zdjęła stanik - powtarzają szeptem jeden
          drugiemu, aż wieść doszła do stojącego na dole.
          - I co, i co, i co? - pytanie wraca do tego na górze.
          - Zdjęła majtki!
          - Zdjęła majtki, zdjęła majtki, zdjęła majtki...
          - I co, i co, i co?
          - Nic, stoi.
          - Mnie też, mnie też, mnie też...


          I co?Taka czysta?No chyba że po kąpieli.

          TaTam
    • Gość: AndrzejG Smutny Koniec Puchatka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.02, 12:10
      Mam coś dla was , tak uwielbiający Kubusia.

      ---------------------------------------------


      Kto zdjął Puchatka?
      Komu przeszkadzał?
      Wisiał na ścianie przez całe lata,
      Która zdjęła go władza?

      Biedny Puchatek zamknięty w neonie
      Upadł na asfalt, wśród gwaru ulicy.
      Wiedźma Rabbi teraz na tronie
      I Cen i Sindi, źli czarownicy.

      Puchatek piękny był
      Choć już nie młody,
      Nie obchodziły go
      Nowe stroje, szał mody.

      A wiedźma Barbi arystokratka
      Siłą wyparła z chatki Puchatka
      I jego miejsce w umysłach dzieci
      Zajęły blond Barbi i inne śmieci.

      Misio nasz nie miał grzebienia, szamponu,
      Nie miał samochodu ni telefonu,
      Ale miał serce co dzieci kochało
      A to dla dzieci wcale nie mało

      I żadna Barbi materialistka,
      Czy inna Sindi blond feministka
      Już nie zastąpi misia naszego.
      Nikt nie przytuli dziecka Waszego.


      Robert Nowak

      ----------------------------------------
      Mogło to iść do 'to co piękne' ,ale tu bardziej się przyda.
      Znacie sprawcę , to mścijcie się.

      Andrzej
      • Gość: Kagan Re: Smutny Koniec Puchatka IP: *.vic.bigpond.net.au 13.03.02, 12:19
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Mam coś dla was , tak uwielbiający Kubusia.
        >
        > ---------------------------------------------
        >
        >
        > Kto zdjął Puchatka?
        > Komu przeszkadzał?
        > Wisiał na ścianie przez całe lata,
        > Która zdjęła go władza?
        >
        > Biedny Puchatek zamknięty w neonie
        > Upadł na asfalt, wśród gwaru ulicy.
        > Wiedźma Rabbi teraz na tronie
        > I Cen i Sindi, źli czarownicy.
        >
        > Puchatek piękny był
        > Choć już nie młody,
        > Nie obchodziły go
        > Nowe stroje, szał mody.
        >
        > A wiedźma Barbi arystokratka
        > Siłą wyparła z chatki Puchatka
        > I jego miejsce w umysłach dzieci
        > Zajęły blond Barbi i inne śmieci.
        >
        > Misio nasz nie miał grzebienia, szamponu,
        > Nie miał samochodu ni telefonu,
        > Ale miał serce co dzieci kochało
        > A to dla dzieci wcale nie mało
        >
        > I żadna Barbi materialistka,
        > Czy inna Sindi blond feministka
        > Już nie zastąpi misia naszego.
        > Nikt nie przytuli dziecka Waszego.
        >
        >
        > Robert Nowak
        >
        > ----------------------------------------
        > Mogło to iść do 'to co piękne' ,ale tu bardziej się przyda.
        > Znacie sprawcę , to mścijcie się.
        >
        > Andrzej
        Zal mi Kubusia P. Ja go NIE zapomne, i mysle, ze jego czasy
        znow wroca! Barbi to stara dziwka, wkrotce sie na niej poznaja...
        Kagan

      • Gość: Hania Do Andrzeja G IP: 195.217.253.* 13.03.02, 12:56
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Mam coś dla was , tak uwielbiający Kubusia.
        >
        > ---------------------------------------------
        >
        >
        > Kto zdjął Puchatka?
        > Komu przeszkadzał?
        > Wisiał na ścianie przez całe lata,
        > Która zdjęła go władza?
        >
        > Biedny Puchatek zamknięty w neonie
        > Upadł na asfalt, wśród gwaru ulicy.
        > Wiedźma Rabbi teraz na tronie
        > I Cen i Sindi, źli czarownicy.
        >
        > Puchatek piękny był
        > Choć już nie młody,
        > Nie obchodziły go
        > Nowe stroje, szał mody.
        >
        > A wiedźma Barbi arystokratka
        > Siłą wyparła z chatki Puchatka
        > I jego miejsce w umysłach dzieci
        > Zajęły blond Barbi i inne śmieci.
        >
        > Misio nasz nie miał grzebienia, szamponu,
        > Nie miał samochodu ni telefonu,
        > Ale miał serce co dzieci kochało
        > A to dla dzieci wcale nie mało
        >
        > I żadna Barbi materialistka,
        > Czy inna Sindi blond feministka
        > Już nie zastąpi misia naszego.
        > Nikt nie przytuli dziecka Waszego.
        >
        >
        > Robert Nowak
        >
        > ----------------------------------------
        > Mogło to iść do 'to co piękne' ,ale tu bardziej się przyda.
        > Znacie sprawcę , to mścijcie się.
        >
        > Andrzej

        Sliczny wierszyk! Naprawde :)
      • tatam Aaaaaaa Barbie 13.03.02, 15:43
        Zawsze mi smierdziała , a niby taka czysta.
        Jakiego ona jest wyznania?

        TaTam
        • samanta1 Re: Aaaaaaa Barbie 15.03.02, 00:32
          Nie ja niestety jestem autorka Kubusia Puchatka inaczej ale nie przecze ze bardzo mi sie podoba;)
        • samanta1 Re: Puchatek cz 2 15.03.02, 00:35
          Mossad Attack 2)
          (czesc Byl piekny majowy poranek... Prosiaczek, Kubus Puchatek, Tygrysek i Królik siedzieli w domku u
          Klapouchego.
          - Leje jak skurwysyn... - jeknal Królik.
          - Ta... Nawet miodka pitnego nie mam sie ochoty napic. - wysapal Kubus.
          - Jak chcecie to mam wino HERACLES - Classic Plonsk Aperitif - zaproponowal Klapouchy.
          - Jak kosztowalo wiecej jak 3 zl to nie pijemy. - odrzekl Prosiaczek.
          - Kosztowalo 3.40 zl. Chceta ? Jak ni to som se golne. - rzekl rozjuszony Klapouchy.
          - Dobra, dawaj - rzekl Królik leniwie otwierajac butelke.
          - Cos sie gówno nie chce otworzyc - sapnal.
          - Nozem go! - zaczal kibicowac Prosiaczek.
          - Szabli kurwa, szabli! - Tygrysek poczerwienial niczym zawodowy alkoholik na ciezkim glodzie.
          - Na! - wrzasnal Puchatek wykonujac ciecie podluzne nozem w kierunku butelki.
          - LLLLLAAAAAAA !!! - rozlegl sie krzyk Królika. Okazalo sie, ze Kubus w swoim heroicznym ataku na butelke
          obcial Królikowi obie dlonie. Butelka z hukiem rozbila sie o ziemie...
          - Ja pierdole... Kurwa, Królik! Cos ty zrobil??? - rzekl mocno rozczarowany Tygrysek.
          - LAAA, LAAA!!!!!! - darl sie Królik.
          - Zlizujcie z podlogi - rzucil sie na kolana Prosiaczek.
          - LAAA, LAaaa! - darl sie coraz ciszej Królik.
          - Niech ktos go zamknie bo mi sasiedzi beda sie burzyc, ze strasznie halasuje. - zamruczal Klapouchy.
          - Laa... aaa... bum. - Królik z powodu duzej ilosci straconej krwi zemdlal.
          - I co teraz losie? Mam zapaskudzony caly dywan. Perski! Tkany pod Wilkowniczkami Górnymi! Patrzta! Tu wino, a
          tu krew. Jak ja to wszystko umyje???! - jeczal Klapouchy.
          - A co zrobymy z Królykiem (hic!) ? - zapytal nieco podchmielony Prosiaczek.
          - Wyjebac go za drzwi bo zapaskudzi cale mieszkanie! - Tygrysek nie mógl scierpiec straconego wina.
          - Nie no panowie, biedak sie wykrwawia... Niech ktos zadzwoni po Pana Sowe. On bedzie wiedzial co zrobic. -
          Puchatek nie tracil zimnej krwi.
          - Halooo? Pan Sowa? Mamy problem. Królikowi odpadly dlonie i strasznie krwawi. A teraz nagle zasnal. Niech pan
          przyjedzie bo zapaskudzi mi cale mieszkanie... - Klapouchy lekko zalamany przekonywal wlasnie Pana Sowe.
          - I co? - zapytal Tygrysek.
          - Juz leci. - odparl Klapouchy.
          Po chwili Pan Sowa stal juz w drzwiach jego domku.
          - Wy debile... - Pan Sowa jak zwykle nie mógl stracic okazji ukazania swojej wyzszosci intelektualnej - Który glab
          obcial Królikowi dlonie???
          - Ja nic nie wim! Nic nie wim i nic nie powim! - krzyczal podniecony Tygrysek.
          - Bo one tak same... To znaczy on stal, otwieral zur i nagle dlonie mu odpadly. - palil niemca Puchatek.
          - Taa, jasne. A tym zakrwawionym nozem to sie pewnie podpieral??? - Pan Sowa jak to zwykle w takich
          sytuacjach bywa odkryl w sobie zylke detektywa.
          - Prosiaczek! Gadaj co tu sie stalo! - wrzasnal Pan Sowa do Prosiaczka.
          - Nic mu nie mów! To na pewno agent Mossadu! Zobacz jaki ma nos! To na pewno jakas zydo-masoneria! Gazem
          go! - Puchatek slynacy ze swoich antysemickich pogladów nagle poczerwienial.
          - Noo wiec my... to znaczy strasznie padal deszcz... i Klapouchy dal nam zur... i Puchatek chcial mu pomóc... i
          Królikowi odpadly dlonie - wystekal Prosiaczek.
          - Obcinajac mu dlonie??? - Pan Sowa nie kryl bezsensu tej opowiesci.
          - Nie wierze w ani jedno slowo! Wedlug mnie cala ta sprawa wygladala ta: Królik i Puchatek byli na kacu i
          potrzebowali klina, a ze Puchatek mial tylko miód postanowili sie udac na poszukiwanie czegos mocniejszego. Po
          drodze spotkali Prosiaczka. Gdy byli u Królika okazalo sie, ze tamten wszystko wypil wiec udali sie do Tygryska.
          Tygrysek mial tylko LSD i haszysz ale nic do picia. Wiec po zazyciu po jednym kwasiku udali sie do Klapouchego.
          Klapouchy mial wino. Gdy wiec Królik wzial sie do oprózniania butelki, Puchatek podstepnie zadal mu pare ciosów
          nozem w plecy. Jednakze nie trafil i obcial mu dlonie. Czyz nie bylo tak?
          - NIE! - odpowiedzieli chórem wszyscy (oprócz Królika).
          - Przyszedles tu leczyc czy pierdolic glupoty ? Zamknij dzioba bo jak ci przypierdole to ci pióra dupa wyjda! -
          krzyczal Prosiaczek, który wlasnie zauwazyl, ze Królik strasznie posinial.
          - No dobra... juz go lecze... Ale pamietajcie... "The truth is out there".
          - Te! Molder! SIAT-DA-FAK-AP ! - wrzasnal Tygrysek. Po chwili Królik byl caly i zdrowy i lezal spokojnie na lózku.
          - Królik jest caly ale bardzo wyczerpany. Musi duzo odpoczywac. A, i przydalaby mu sie transfuzja
          - Pan Sowa zbieral sie do wyjscia.
          - Fuzja? My nie jestesmy pedalami! - odrzekl stanowczo Tygrysek.
          - Transfuzja!... A zreszta nie wazne. Ja spadam. Na razie debile! - Pan Sowa zamknal z hukiem za soba drzwi.
          - Ty skurwielu! - rzucil sie na Królika Tygrysek.
          - Wylales cale jebane wino. Nawet sie nie podzieliles. Wybrykne ci dupe do mózgu! - Tygrysek skakal po Króliku.
          - Przestan... przestan... A zreszta... Pobrudziles mi caly jebany dywan... Te Tygrysek, to skakanie jest calkiem
          fajne - rzekl Klapouchy przylaczajac sie do Tygryska. Nagle ziemia zadrzala i do pokoju wkrecil sie Gofer robiac
          spora dziurwe w podlodze.
          • samanta1 Re: Puchatek cz 2 cd. 15.03.02, 00:36
            - Fo jeft, furwa ?
            - Nic nie jest, spierdalaj. - Po czym Puchatek wymierzyl mu soczystego kopa prosto w wystajaca z ziemi glowe.
            W miedzy czasie kuracja wstrzasowa Tygryska i Klapouchego odniosla zamierzony skutek. Królik sie obudzil.
            - Moze byscie kurwa ze mnie zeszli, co? - Królik sprawial wrazenie lekko zdenerwowanego.
            - Ops, trzeba wiac... - rzekl Puchatek udajac sie po cichu w strone drzwi.
            - A, to ty, chodz tu, chodz no tu... - Królik szybko zauwazyl sprawce wypadku. Puchatek biegiem rzucil sie w
            strone drzwi. Niestety Pan Sowa zatrzasnal je tak mocno, ze Kubus nie mial sily ich otworzyc. Odwrócil sie na
            piecie i krzyknal:
            - Tygrysek, Klapouchy, Prosiaczek! Trzymac skurwiela! - cala gromadka rzucila sie na przerazonego Królika. Po
            chwili Królik siedzial zwiazany w kacie.
            - Panowie! Ten zloczynca musi odpokutowac za zniszczenie tak cudownego napoju jakim jest HERACLES Classic
            Plonsk Aperitif. Mam pewien plan. Tygrysku masz przy sobie kartoniki z LSD? - rozpoczal dyskusje Puchatek.
            - Mam... Jeszcze trzy. - odparl Tygrysek.
            - Dawaj. Zafundujemy Królikowi darmowa przejazdzke. - powiedzial z szyderczym usmiechem Puchatek. -
            Pojebalo cie??? Nie dosc, ze rozjebal wino, to jeszcze mam mu fundowac darmowego tripa??? Nic z tego. -
            Tygrysek nie mógl uwierzyc w slowa Puchatka.
            - Nie o to chodzi... Mam pewien plan. Dasz mu wszystkie trzy a Klapouchy wprowadzi go w zlego tripa!
            - Hehehe! Zajebiscie. Powiemy mu, ze za chwile jest koniec swiata, albo ze zaraz bedzie w jego domu impreza
            disco polo albo techno. - rzekl zadowolony Tygrysek.
            - Hihihi! Albo ze zamiast fiuta ma marchewke. - zasmial sie Prosiaczek.
            - Tez mi dowcip? I co to da? - zapytal Klapouchy.
            - Nie kapujesz? Króliki uwielbiaja marchewke. Po paru godzinach nie wytrzyma i bedzie ja chcial zjesc. I albo
            zlamie sobie kregoslup albo odgryzie sobie fujare... Hihihi! - Prosiaczek smial sie coraz glosniej.
            - Hehehe, dobre, ale mam cos lepsiejszego. - rzekl Klapouchy.
            - Dobra dawac go. - rzekl Puchatek i wcisnal przerazonemu królikowi trzy porcje LSD do mordy. Po chwili Królik
            zaczal niezrozumiale belkotac co wskazywalo na stan przed podróza.
            - Dobra Klapouchy, mozesz zaczynac. - rzekl Tygrysek.
            - Drogi Króliku... mam zla wiadomosc. - rzekl Klapouchy najposepniej jak tylko potrafil. - Cierpisz na dziwna
            chorobe... Objawia sie ona tym, ze odpadaja ci wszystkie konczyny.
            - Bylyfyzytsyf ??? - wybelkotal zdziwiony Królik.
            - Noo... a potem masz wielka ochote ciagnac wszystkim druta... hehe - dolozyl Puchatek.
            - A jedyna kuracja jest nasranie ci na leb - warknal przez zeby wciaz wsciekly Tygrysek.
            - Ale najpierw masz wielka ochote biegac w kólko i wydawac dzwiek "Pi Pi Pi Pi" - zakonczyl Prosiaczek. Juz po
            chwili ku uciesze wszystkich Królik biegal wokól stolu i darl morde. Po paru minutach nagle przestal i upadl
            bezwladnie na ziemie.
            - Te Królik, co ci jest? - zapytal Klapouchy.
            - Moje nogi... Popatrzcie na moje nogi... zgubilem... odpadly... nie ma... LAAAA!!!!! - darl sie przerazony Królik.
            - Noo... powazna sprawa... - zachichotal Prosiaczek.
            - Klapouchy zrób mu zdjecie! - krzyknal Puchatek.
            - A teraz rece... ratujcie moje rece... lojezu AAAAA ! - Królik popadal w coraz glebsza paranoje
            - tymczasem Klapouchy pstrykal kolejne zdjecie.
            - Wysle je do calej jego zasranej rodziny, hehe - cieszyl sie.
            - Zasranej...? TAK! Niech ktos mi nasra na glowe!... Blagam, osrajcie mnie! Prosz...... - Królik byl bliski placzu. Nie
            dokonczyl jednak gdyz wielkie gówno wyladowalo mu na twarzy... Po chwili drugie... i trzecie... Gdy wszyscy juz
            sie wypróznili Królik zaczal dochodzic powoli do siebie. - Och... juz mi lepiej... popatrzcie nogi mi odrosly...
            - Uwaga! - przerwal mu Tygrysek.
            - Inwazja zóltych kuleczek! Chowac sie!
            - Królik wstal, rozejrzal sie i z krzykiem wybiegl z domku.
            - Nic mu nie bedzie? - zaniepokoil sie Prosiaczek.
            - Nie tam... Jego trip bedzie trwal okolo 48 godzin... Niebezpieczenstwo jest male bo samochodów u nas nie ma...
            co najwyzej moze spierdolic sie z drzewa jak bedzie myslal, ze umie latac. Albo dostanie od kogos w morde...
            -stwierdzil doswiadczony Tygrysek.
            - No to posprzatajmy tu troche. - rzekl Klapouchy. Nagle drzwi sie otworzyly i stanal w nich Krzys. Byl ubrany w
            biala koszule, na niej mial czarna skórzana marynarke i spodnie "piramidy". Wszedl do sali podspiewujac:
            "Kolorowe sny kiedy ja - dotykam siebie".
            - A ten gej czego tu chcial? - zapytal Puchatek.
            - Czolem zaloga! - wykrzyknal Krzys.
            - Wal sie na ryj. - zamruczal Tygrysek po czym wszyscy oprócz Krzysia wybuchneli smiechem.
            - Co sie stalo z Królikiem? Spotkalem go po drodze. Biegl jakby go cos gonilo i darl sie jak opetany. - zapytal Krzys.
            - Królik sie troche zle poczul. Ale za dwa dni mu przejdzie. - odparl Klapouchy.
            - A czemu tu tak brudno...? I dlaczego tu tak dziwnie pachnie tym... no... CHEJ! to przeciez jest ALKOHOL! -
            krzyknal Krzys.
            - Braaawooo... - jeknal Tygrysek.
            - Jak mogliscie... Mama mi mówila, ze alkohol zabija... od niego sie umiera... nie wolno go pic... zawiodlem sie na
            was... Ide do domu... i powiem mamie! - rzekl Krzys i trzasnal drzwiami.
            - Idz i ja tu przyprowadz... nasram na jej grób! - rzekl na odchodnym Tygrysek.
            - Taa. Zarzniemy ja koncertowo. - dorzucil swoje Klapouchy.
            - Wiecie co... nie chce mi sie tu siedziec. Chodzmy przejsc sie po lesie. - zaproponowal Prosiaczek. I cala
            czwórka wybiegla na dwór w poszukiwaniu kolejnej przygody.
            The Rulerz of the World (czesc 3)


            Byl piekny majowy wieczór. Puchatek, Prosiaczek, Klapoluchy i Tygrysek wybierali sie wlasnie na wycieczke.
            - Znów leje... Co za chujowy klimat... - jeknal Puchatek.
            - A mnie to zwisa. - rzekl Klapoluchy rozkladajac swój maly parasol.
            - Judasz! - warknal Tygrysek.
            - Hehe. Nie Judasz tylko wynalazca. - odparl Prosiaczek.
            - Nie wazne. Co teraz robimy? Pragne przypomniec ze Królik ma zlego Trip'a a Gófer najprawdopodobniej nie zyje
            bo dostal soczystego kopa z zeby. A wiec? - Puchatek byl ja zwykle kurewsko bezposredni.
            - Mysle ze tak chujowy wieczór mozna by rozpoczac czyms mocniejszym... - wystekal niesmialo Prosiaczek.
            - No, mysle ze jest to dobry pomysl. Chodzmy na piwna górke. Mieszkajaca tam BabaJaga ma na pewno jakies
            dobre trunki. - rzekl Puchatek. Nagle otoczyla ich dziwna brygada.
            - Czego? - zapytal bezposrednio Tygrysek.
            - Jestesmy Lowcy Pip. A w tym miejscu powinien stac nasz przywódca DonVasyl. Niestety nie ma go wsród
            nas. - rzekl doniosle jeden z nich.
            - A gdzie jest? Umarlo mu sie, czy po prostu go zabili? - zapytal Prosiaczek.
            - Ma male problemy z psychika i wlasnym penisem ale wkrótce mu przejdzie. A... macie jakies pipy do zlowienia? -
            zapytal drugi z nich.
            - Taa. Jedna. Nazywa sie Krzys. Wyjatkowa pipa a do tego straszny maminsynek. Jego postac wzorowana jest
            na Szadim z Just5, który bardzo kocha swoja mame i nie bardzo lubi dziewczyny. - Puchatek nie kryl swojej
            niecheci do Krzysia.
            - Jebana pipa! - wykrzykneli lowcy.
            - Noo.. i w dodatku nienawidzi lowców pip. - rzekl Prosiaczek.
            - Zabic skurwiela!... Bierzemy go! To bedzie najwieksza pipa jaka dotychczas zlapalismy. Gdzie go znajdziemy? -
            zapytal trzeci z nich.
            - Mieszka z mama w pedalskim domku z bialym plotkiem na skraju lasu. - wskazal droge Puchatek.
            - Dzieki. Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego. - rzekl czwarty z nich po czym obydwaj udali sie w
            kierunku domku Krzysia.
            - No to jednego pajaca mniej, a wieczór dopiero sie zaczyna... - rzekl z usmiechem na ustach Klapoluchy. Nasi
            bohaterowie ruszyli w strone piwnej górki.
            Juz po chwili byli na jej szczycie. Wtem przebiegla kolo nich wielka LoveDoll.
            - Widzieliscie to? - zapytal zdziwiony Prosiaczek.
            - Nie wiem... Czy to jawa czy sen.... - zanucil Puchatek.
            - Ani chybi to byla lalka milosci. Miala taka fajna mine... taka rozdziawiona.... - Klapoluchy nie kryl swoich fantazji...
            Po chwili cala czwórka byla na szczycie przed chatka Babyjagi.
            - Jo, Babajagi ! Veni, Vidi, Vino
            • samanta1 Re: Puchatek cz 2 cd. 15.03.02, 00:37
              - Ha. Duma mnel rospera... - jeknal Tygrysek.
              - Dobra... My tu gadu-gadu a ja mam ochote podupczyc. Chodzmy na disko. Tam napewno jakies fajne dziolchy
              beda.
              - Nu. To je mysl. - wybelkotal Klapoluchy. I cala czwórka po woli udala sie w strone pobliskiego miasteczka gdzie
              wlasnie odbywala sie dyskoteka.
              - Hej Losie, luk-et-diz! - wskazal na plakat Tygrysek.
              - .."Dzis w remizie dyskoteka. Nikt juz nie spi, nikt nie czeka. Przewidziano wystep swietny, Just 5 bedzie -
              badzcie grzeczni. A rej wodzic bedzie Sowa, didzej swietna, wybuchowa." - przeczytal z wielkim trudem
              Puchatek.
              - Ja pierdole, ale rymy - zaraz komus przyjebimy. - dorzucil swoje Tygrysek.
              - Chciales powiedziec przyjebiemy. - zapytal Prosiaczek.
              - Nie, bo przyjebiemy nie rymuje sie z rymy... a zreszta nie wazne. - odparl Tygrysek. - Dobra, wchodzimy. - rzekl
              stanowczo Puchatek. I wszyscy udali sie do remizy. Gdy byli juz w srodku nagle na scene wkroczyl Pan Sowa.
              - ...Helol, helol! Na dzisiejszym koncercie wita was Didzej Sova! Tak! Dzisiaj koncert DzastFajf! A wiec dziewczyny
              szykujcie majtki. Oto ONE! - ups sory. Oczywiscie chcialem powiedziec ONI! - JUST 5!
              I w rytm muzyki disko na scene wkroczyli JUST 5.
              "...Kolorowe sny kiedy ja..." - nie dokonczyl SZADI bo butelka po winie rozbila sie o jego glowe.
              - Musialem mu przypierdolic. - rzekl z usmiechem Tygrysek.
              - Hopaki! Bija Dzastów! - wrzasnal ktos z tlumu. I wszyscy wokól rzucili sie na naszych bohaterów.
              - Panowie, spierdalamy! - zakomenderowal Puchatek. Lecz gdy wykonal energiczny obrót natychmiast zostal
              powalony strzalem sztacheta w nery.
              - DOOM! - krzyknal Tygrysek po czym niewiele uczyniwszy padl znokautowany 2 litrowa butelka zwrotna. Cala
              impreza trwala jeszcze przez ok. 10 min. po czym cala czwórka zostala wyrzucona na pobliska zwalke.
              Potluczeni, aczkolwiek cali nasi bohaterowie powoli zaczeli dochodzic do siebie.
              - Jaa pieeerdoooleeeeee..... - jeknal glucho Puchatek.
              - Moje plecy.... - wystekal klapoluchy.
              - Kto zgasil swiatlo? - zapytal przezornie Tygrysek.
              - Caly ten incydent nie mial by miejsca gdyby nie to ze Tygrysek przypierdolil Szadiemu winem w jego pedalski leb.
              - stwierdzil z pewnym wyrzutem Klapoluchy.
              - Ale przyznajcie ze widok szyjki wbijajacej sie Szadiemu w oko byl wyjebany! - odparl Tygrysek.
              - Ta... To bylo wiekopomne wydarzenie. - przytaknal Prosiaczek.
              - Je, bedzie co wnukom opowiadac, hlehle - rozmarzyl sie Puchatek. Po chwili dodal:
              - Dobra, pozbierajmy sie z tego lajna i wracajmy do domu...
              Po czym cala czwórka udala sie spokojnie do swoich domów.
              The Silent of the Lambs {czesc 4)


              Byla piekna majowa noc. Bezchmurne niebo wspaniale ukazywalo miliony gwiazd i niesamowita tarcze pelnego
              ksiezyca.
              - Ciagle leje... Czy ten skurwialy deszcz nigdy nie przestanie padac? Psia mac, jeszcze troche a wyrosna mi
              pletwy! - Tygrysek nie kryl poirytowania.
              - Ma to swoje plusy... Na przyklad Gofer, jesli jeszcze zyje, dopierdala teraz z wiadrami i wylewa wode ze
              swoich tuneli. - stwierdzil z usmiechem na ustach Puchatek. Wtem cala czwórka wpadla do wielkiej rwacej rzeki.
              - P...p...p...panowie, tu tego nie bylo... - stwierdzil niepewnie Prosiaczek.
              - Rollyn, rollyn, rollyn on the river.... - podspiewywal glucho Klapoluchy.
              - Sprawa jest powazna... Mysle ze dosc juz tej kapieli. Wychodzimy. - stwierdzil Tygrysek, po czym nasi
              bohaterowie wstali i wyszli z wody.
              - To byl chyba najbardziej psychodeliczny kwas dzisiejszej nocy... - powiedzial Puchatek.
              - A tak fajnie mi sie spiewalo.... - wystekal Klapoluchy.
              - Mysle ze dobrym pomyslem bylo by rozpalenie ogniska i osuszenie sie. - stwierdzil Prosiaczek.
              - No, a nie latwiej bylo by isc do domu i tam sie wysuszyc? - zapytal lekko zdziwiony Tygrysek.
              - No bylo by, ale tak jest bardziej romantycznie. Niech Klapouch i Tygrysek skocza po jakies drewno a ja z
              Prosiaczkiem rozpalimy ognisko. - rzekl Puchatek. Juz po chwili Puchatek, Prosiaczek i Tygrysek grzali sie przy
              ognisku. Po pewnym czasie dolaczyl do nich Klapoluchy.
              - Panowie znalazlem wino i troche miesa. Upieczemy? - zapytal Klapoluchy.
              - No co ty glupi? Wino chcesz piec? - Puchatek nie kryl zdziwienia.
              - Nie wino tylko miesko. Beda dobre szaszlyki. - odparl Klapoluchy. Po czym cala czwórka obalila wino i zabrala
              sie do jedzenia szaszlyków.
              - A ciekawe co sie dzieje z Góferem. Czy nadal wylewa wode ze swoich kanalów? Jak myslicie? - zapytal
              Puchatek.
              - Ja tak wlasciwie to go nigdy nie lubilem... - stwierdzil Tygrysek.
              - To nie jedz. - odparl leniwie Klapoluchy.
              - Oooo kkkkurwwwa! - wystekal przerazony Prosiaczek.
              - Cos czulem ze to mieso jest jakies lewe. Strasznie smierdzialo stechlizna... - stwierdzil obgryzajac kosc
              przedramienia Puchatek.
              - Mam nadzieje ze chociaz ketchup byl prawdziwy... - jeknal polewajac udko czerwonym plynem Tygrysek.
              - A z skad niby o tej porze w lesie wzial bym pomidory, konserwanty, barwnik naturalny E-20, kwasek
              cytrynowy, i wreszcie butelke? - zapytal Klapoluchy.
              - Uff. Ale dopfe fe dodalesz czebulki bo byl by nie do zjedzenia. - wycedzil z pelna geba przez zeby Puchatek.
              - A tak w ogóle to z skad ty sie Klapoluchy tu wziales? Przeciez nie mieszkasz z nami w lesie od poczatku? -
              zapytal Tygrysek.
              - Dobrze ze o to pytasz. No wiec przyjechalem do was ze Stanów Zjednoczonych. Ucieklem tam z zamknietego
              zakladu dla morderców-psychopatów. Tak naprawde nazywam sie Hannibal Lektor. Na mnie byl wlasnie
              wzorowany bohater "Milczenia Owiec".
              - To swietnie. Wiedzialem ze tylko pozornie jestes taki spokojny. Wiedzialem ze twoja dusza jest rozrywana setka
              krzyczacych jazni... - rzekl z duma w glosie Puchatek. - Ale z skad oni wzieli ten tytul? - zapytal Tygrysek.
              - Bo "Star Wars" byl juz zajety. - odparl smutnie Klapouch.
              - Dobra. Nazarci, napojeni, wyschnieci. A teraz do domów spac! - wrzasnal Tygrysek. Po chwili wszyscy
              rozeszli sie do domów.

              Ranek okazal byc sie jak zwykle piekny i sloneczny.
              • samanta1 Re: Puchatek cz 2 cd. 15.03.02, 00:38
                - Jak zwykle kurwa pada. Ja to pierdole, dzis nigdzie nie wychodze!... no moze oprócz stawienia sie na komisje
                wojskowa !?... - zdziwil sie Tygrysek otwierajac poranna poczte. Wsród sterty dwóch listów znajdowalo sie
                wezwanie na komisje wojskowa.
                - To jakis przekret... W tej bajce nie ma wojska! Byl Wojski ale to i tak nie to... a z reszta cholera ich tam wie... dzis
                za godzine.... dobra cos sie wymysli. - rzekl smetnie Tygrysek wlaczajac telewizor. Wlasnie "lecial" serial Wujek
                dobra rada" ze S. Mikulskim w roli glównej.
                - ... "Wujek dobra rada" co? znajdz jakas rade dla mnie wuju.... - wycedzil przez zeby Tygrysek.
                - To proste. Zrób sobie krzywde, zlam noge lub cos innego. Nie bedziesz mógl brykac przez pewien czas ale
                armia uzna cie za nie przydatnego do sluzby. - odezwal sie z ekranu wujek dobra rada.
                - Jasne!! Polamie sobie rece i nogi! Nie bede mógl co prawda brykac przez pewien czas ale.. co tam... wazne ze
                mnie armia nie wcieli!... - to mówiac Tygrysek rozpedzil sie i przypierdolil w pobliskie drzewo. Pogotowie
                stwierdzilo liczne zlamania oraz potluczenia, wstrzas mózgu, ginekomastie, chorobe wrzodowa odbytnicy,
                stulejke, raka macicy, wrzody zoladka, arytmie serca, chorobe wiencowa, kile, rzezaczke, syfa i wilka. Pacjent
                zostal zapakowany na wózek i odwieziony na komisje wojskowa. Tam czekali juz Puchatek, Prosiaczek,
                Klapouchy, Krzys i zapakowany w kaftan bezpieczenstwa, przezywajacy jeszcze resztki zlego trip'a Królik.
                Pierwszy wezwany zostal Krzys. Po chwili jednak wyszedl z hukiem zamykajac za soba drzwi.
                - Motyla noga! A tak chcialem byc zolnierzem! - rzekl zawiedziony Krzys.
                - Ooo ja kurwa pierdole, jakie on ma fajne przeklenstwa... - jeknal glucho Klapoluchy.
                - Co, nie wzieli? - zapytal z niedowierzaniem Prosiaczek.
                - Niee tam... Najpierw zagladali mi do pupy, potem cos mówili o jakis czesciach rowerowych.
                - O pedalach? - zapytal Puchatek.
                - Tak, tak! I zaraz mnie wykopali bo podobno takich jak ja to nie biora! Niech to kurzy dziób! - dodal zawiedziony
                Krzys.
                - Powiedz tak jeszcze raz a jak ci przypierdole... - wycedzil przez zeby Prosiaczek.
                - Och... jak ty mówisz.... Nie wolno tak brzydko mówic... powiem maaamieeeeeee... leeeeee! - i Krzys z placzem
                pobiegl do domu.
                - Taaa. Przyprowadz ja tutaj. Nakrecimy pornola ze swiniami i twoja stara! - krzyknal Tygrysek.
                - Smarkam na ciebie synu szklarza! Twoja matka byla chomikiem a ojciec smierdzial skislymi jagodami! - dodal
                Prosiaczek.
                - Jak cos takiego jeszcze chodzi po ziemi... ciekawe dlaczego te lowiace pipy go jeszcze nie dopadly... jak bym
                byl nie co mlodszy to dopiero bym mu dal motyla noge... - steknal glucho Klapoluchy. W tym wlasnie momencie
                wkroczyli do sali Lowcy Pip.
                - Oddzial stac! - wrzasnal piaty z nich.
                - A wam co? Macie mózgi w kolorze kamuflazu? - Tygrysek patrzyl na lowców jak na bande idiotów.
                - Rekrutancie Tygrysku! Sluzba ojczyznie to nasz wspólny zbiorowy, obowiazek! - rzekl trzeci z nich.
                - Frajerscy Lowcy! Sluzba ojczyznie w czerwonych beretach jest niczym innym jak calowanie lwa w dupe.
                - Przyjemnosc zadna a niebezpieczenstwo utraty zycia ogromne. - dodal Klapoluchy.
                - Mylicie sie rekrutancie Klapoluchy! Jestesmy dumni ze mozemy bronic ojczyzny od wszelkich wrogów i pip. -
                przerwal mu ósmy z nich.
                - Zetna wam wlosy.... hehe! - usmiechnal sie Puchatek.
                - Eeeee... Lowcy! Spierdalamy! - wrzasnal trzeci z nich po czym obydwaj w pospiechu wybiegli z sali.
                - Do dupy z nimi robota. - stwierdzil Prosiaczek. Po paru godzinach nasi bohaterowie byli w domach i zaden z
                nich nie zostal zaakceptowany przez komisje wojskowa. Najbardziej zly z nich byl Tygrysek który musial spedzic
                na wózku nastepne 2 miesiace a do wojska go nie wzieli z uwagi na plaskostopie.

                Misteries of rain (czesc 5) Wstawal kolejny wspanialy czerwcowy dzien... Radio Maryja zapowiadalo tydzien
                upalnej, slonecznej pogody. - W takim razie dlaczego kurwa twoja jebana skurwysynska niedopierdolona
                skurwiala mac nad moim domem ciagle wisi jakas pierdolona chmura i pada jebany deszcz...?! - darl sie Tygrysek
                do sluchawki. - Mój synu... my jestesmy radiem katolickim, przynoszacym dobra nowine a nie stacja
                meteorologiczna. A tak w ogóle to kurwa nie klnij mój synu bo jestes na wizji, tzn. na fonii i wszyscy cie slysza. -
                odezwal sie ksiadz prowadzacy audycje w radiu Maryja. - W takim razie.... trzy slowa dla ojca prowadzacego....
                chuj ci w dupe! !! - wrzasnal Tygrysek i rzucil sluchawke. - Kiedys rozwale im ta chrzescijanska bude... Jebany
                kler... Krzyku trzeba mi... kiedy szept... bojazliwie lka... - Tygrysek podspiewujac wyszedl przed domek. - Pierdole
                taka robote... ten jebany deszcz spral mi prawie cale prazki... ide na piwo. - juz po chwili Tygrysek byl pod budka
                z piwem gdzie leniwie saczyli zloty trunek Puchatek, Klapouchy i Królik. - Mam w dupie taka robote. - rzekl
                podobnie Królik. - Caly czas pada... I nie zanosi sie na rozpogodzenie. A do tego jeszcze to jebane radio Maryja
                ciagle oglasza jaka my tu mamy sloneczna pogode. - Nienawidze tych skurwieli. - wycedzil przez zeby. - Fakt. Sa
                odrobinke wkurwiajacy. - dodal Puchatek. - A moze by tak ich rozjebac. - jeknal glucho Klapouch. - To nie jest taki
                glupi pomysl ale na razie poza deszczem i ich glupimi komentarzami nie mam motywacji. Moze kiedy indziej... -
                rzekl Tygrysek i juz mial odchodzic gdy nagle rozlegl sie krzyk Prosiaczka. - Mam! Mam! Eureka! Mam ! Veni widi
                wicjusz! Odkrylem, znalazlem... Przewidzialem! - darl sie Prosiaczek. - I czeo sie dzesz! - zapytal z wiesniackim
                akcentem Tygrysek. - Bo znam wreszcie deszczowa tajemnice!!! - krzyczal podniecony Prosiaczek. - Jaka
                tajemnice ? - zapytal Klapouchy. - No, wiem dlaczego pada deszcz! - To chyba kazde dziecko wie? - zauwazyl
                Puchatek. - No kurwa, nie o to mnie chodzi! Wim czymu deszcz pada akurat u nas! To przez to jebane radio
                Maryja. A raczej przez ich stacje nadawczo - odbiorcza w naszym lesie. Ona ma tam maly generator deszczu.
                Klechy wymyslily ze mozna spuscic deszcz wlasnie u nas i powiedziec ze to kara boska! Trzeba rozjebac stacje
                i w tedy deszcz przestanie padac! - podniecenie Prosiaczka siegnelo zenitu. - No to teraz mam motywacje!
                Panowie ! Zaczynamy akcje dywersyjna pod nazwa "Klecha". - krzyknal rozentuzjazmowany Tygrysek. - Ja i
                Puchatek tworzymy grupe dywersyjno-sabotazowa a Królik, Prosiaczek i Klapouchy beda odwracac uwage
                nieprzyjaciela. - A co z Krzysiem? - zapytal niesmialo Prosiaczek. - A co ma byc ? Kula w leb i do ziemi! -
                stwierdzil Klapouchy. - Dosc! Prosiaczek niech idzie na zwiady a my tymczasem ukladamy plan. - rzekl
                stanowczo Tygrysek. Po chwili Prosiaczek byl juz na zwiadach a reszta brygady zaczela ukladac plan. - Ja
                proponuje rozciac ogrodzenie i w ten sposób dostac sie do srodka. - zaczal powoli Królik. - Kazdego
                napotkanego straznika nalezy bestialsko mordowac. - dodal Klapouchy. - No to straznikami zajmie sie Klapouchy.
                A jak rozwalimy urzadzenia elektryczne? - zapytal Tygrysek. - Gófer mial w swoich podziemiach kupe dynamitu!
                Z nim trzeba pogadac. - zauwazyl Królik. - Zapomnialem ci powiedziec ale kiedy ty byles nacpany to my zjedlismy
                Gófera... Tak wyszlo... - stwierdzil z zalem Klapouchy. - Nawet nie chce mi sie z wami dyskutowac.... Okej, niech
                Puchatek skoczy do domku Gófera po pare lasek dynamitu a pózniej skoczymy do pana sowy... on na pewno umi
                zrobic bombe! - zakomenderowal Królik. - No to na zrazie! I cala brygada rozeszla sie w tylko sobie znanych
                kierunkach. Po paru godzinach wszyscy byli z powrotem. - Macie dynamit? - zapytal Tygrysek. - Momy! - Co tam
                na zwiadach? - zapytal Tygrysek Prosiaczka. - No wiec. Mamy problem bo nie ma ogrodzenia tylko jebany
                stalowy murek. Nie do przebicia nawet dynamajtem. Ale mozemy wjechac do srodka samochodem stojacym
                przed wejsciem. A urzadzenia elektryczne sa standardowe tak wiec nie bedzie problemu z rozwalka. - zakonczyl
                swa opowiesc Prosiaczek. - Dobra. Tera idziemy do pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka