adam111115
19.04.12, 11:11
Prezes PiS dokładnie w momencie, kiedy jego dociekliwość przynosi owoce, znów wchodzi w rolę radykała – ocenia publicysta
W staraniach o wyjaśnienie znaków zapytania wokół tragedii smoleńskiej wysiłek zespołu Antoniego Macierewicza przynosi coraz więcej materiałów i wniosków, których nie da się już zlekceważyć. Ostatnio wyszedł na jaw kolejny przykład zaskakującej usłużności polskiej prokuratury wobec Rosjan, która zleca IPN zlustrowanie pilotów poległych w Smoleńsku. Nawet media niezbyt przychylne „obozowi smoleńskiemu" muszą przyznać, że wciąż w rządowym śledztwie jest mnóstwo luk, a to, co komisja Millera uznała za pewnik – wcale nim być nie musi. Badania prof. Wiesława Biniendy – bądź co bądź współpracownika NASA i dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej Uniwersytetu w Akron w USA – nie są dokumentem, który łatwo zlekceważyć.
Wypociny Semki
A tu dla przypomnienia kim jest Binieda.
A jak to jest z tym „ekspertem NASA”. Wiesław Binienda niewątpliwie pracował dla NASA w wieloosobowym zespole badającym wytrzymałość materiałów. W żadnej z publikacji NASA nie występuje samodzielnie. Moi informatorzy twierdzą, iż zespół ten wykonywał typowo pomiarowe prace laboratoryjne. Co by to nie było, dla NASA pracował, tylko czy jako ekspert?
Wchodzę na strony NASA i szukam nazwiska Binienda. Odpowiedź wyszukiwarki za każdym razem brzmi: Invalid Request – w wolnym tłumaczeniu: błędna prośba. Jednym słowem w zasobach stron NASA takiego nazwiska nie ma. Reasumując: Binienda niewątpliwi uczestniczył w jakiś pracach dla NASA, ale był na tyle mało ważny, że na stronach NASA go nie ma. Czy więc nazywanie go „ekspertem NASA” to nie przesada?
Tekst linka
Semka używa już tak prostych i wulgarnych manipulacji że jak to czytam to mną trzęsie. Wg niego lustracja Pilotów czy wypowiedzi Klicha świadczą o sypiącej się teorii i wnioskach komisji Millera. Jakby głupota umiała latać to w Rzepie i w innych miejscach nikt by nie chodził