honeyr
29.07.12, 17:54
W Londynie reprezentant faszystowsko-redneckowego skrzydła Ameryki zbłaźnił się uwagami o olimpiadzie.
W Izraelu zszokował nie gafami, ale skandalicznym oswiadczeniem, że jako prezydent wesprze atak na Iran. To jest jego obietnica wyborcza: wojna.
W Warszawie już sie kompromitować nie musi - rządek usłużnych POPISdzielców zrobi to za niego. Ciekawe, z jakiego tytułu czapkują podżegaczowi wojennemu?
...który, szczęślwie, wybory w USA przegra. I tylko dyplomatołectwo POPiS znów zaszkodzi Polsce.