Gość: wartburg
IP: *.b.dial.de.ignite.net
06.07.04, 15:46
Wildstein stawia pod pręgierzem polski aparat sprawiedliwości i słusznie -
toczy go bowiem nieuleczalna choroba. Po przeczytaniu jego felietonu na usta
ciśnie się pytanie. Kiedy wreszcie skończy się to cyniczne rozwalanie
państwa od środka, a cyniczni pomagierzy w rodzaju sędzi Muranowskiej-
Suchockiej, którzy z prawa czynią karykaturę, zostaną pociągnięci do
odpowiedzialnośći?
Myślę, że tylko konsekwentna lustracja wśród sędziów i prokuratorów może
zatrzymać proces dalszego gnicia polskiego sądownictwa. Za tak kompromitujące
decyzje jak ta w sprawie Śpiewaka, powinno odbierać się uprawnienia. Ciekaw
jestem, czy PiS albo PO mają w tym względzie coś do zaproponowania?
Śpiewak na galery
Była wiceminister Aleksandra Jakubowska, członek GTW (grupy trzymającej
władzę), która to (Jakubowska i GTW) usiłowała przejąć na rzecz SLD media
elektroniczne w Polsce, uzyskała skazanie znanego socjologa i pisarza Pawła
Śpiewaka. Śpiewak skazany został za skojarzenia. Otóż źle mu się kojarzyło
słowo "zlecenie", którego użyła swojego czasu pani minister, a skojarzenie to
odnotował w felietonie w "Życiu Warszawy". Sędzia Muranowska-Suchocka
(przytaczam to nazwisko, żeby zaczęło się również czytelnikom kojarzyć)
stwierdziła, że felietonista ma wprawdzie "prawo" stosować ostrzejsze środki
wyrazu, ale musi uważać, aby nie naruszać dobrego imienia opisywanych osób.
Po głębszym zastanowieniu się oznacza to, że może on pisać tylko dobrze, bo
przecież pisanie o kimś źle w sposób oczywisty narusza jego dobre imię. O
tym, czy pisze on wystarczająco dobrze decydował będzie sąd.
Sprawa byłaby niesłychanie śmieszna, gdyby nie była ponura. Żyjemy w kraju,
gdzie sądy podobno przeciążone są sprawami, tak że obywatele latami czekać
muszą na decyzje w najbardziej oczywistych sprawach, gdzie bandyci chodzą na
wolności, gdyż sądy nie mogą poradzić sobie z ich osądzeniem i gdzie... sądy
gorliwie zajmują się analizą felietonów.
Nie będę ukrywał, że piszę również w swojej sprawie, gdyby bowiem wyciągnąć
wnioski z wyroku sędzi dwojga nazwisk to nie tylko pisanie felietonów
okazałoby się niemożliwe. Gdybym na przykład napisał, z czym się mi owa
sędzia kojarzy... Inna sprawa, że wolałbym pisać raczej o stanie jej
intelektu niż o jej dobrym (?) imieniu, a to, co pisałbym, z pewnością nie
byłoby pochlebne. Czy jednak słusznie? Czy fakt, że prokurator uznał za
dopuszczalne nazwanie "zerem" członka komisji śledczej przez premiera
Millera, a sędzia tropi skojarzenia felietonisty, a po ich wytropieniu
skazuje autora, czy te dwa fakty dziejące się przy okazji jednej sprawy nie
są ze sobą powiązane? Czy fakt, że nie można skazać premiera za obrazę
instytucji reprezentującej władzę ustawodawczą, zwłaszcza premiera z SLD, a
skazany zostaje felietonista, za to, że źle się mu kojarzy osoba, która dawno
powinna stanąć przed sądem za kłamstwa, matactwa, nie mówiąc już o dużo
poważniejszych zarzutach, czy nie mówi to dużo o stanie państwa, w którym
żyjemy?
Utarło się mówić o braku odpowiedzialności polskich mediów, gdy w
rzeczywistości w porównaniu już nie z amerykańskimi, ale ze wszystkimi
mediami zachodnimi media polskie są grzeczne i układne, chyba że popadną w
konformistyczny amok walki z dekomunizacją, lustracją czy pedofilią. Tylko,
że wtedy obrońcy odpowiedzialności nie zaczynają protestować. Bo politycy i
urzędnicy, zwłaszcza o postkomunistycznym rodowodzie, śnią o czasach, gdy
nieodpowiedzialność pismaków im nie przeszkadzała.
Mam nadzieję, że proces Śpiewaka skończy się w Strasburgu i członkostwo w UE
wreszcie się nam do czegoś przyda.
Bronisław Wildstein
?