erte2
20.11.12, 20:41
Liczymy:
Kilogram przyzwoitego materiału wybuchowego najprawdopodobniej nie kosztuje mniej niż sto złotych, szczególnie na czarnym rynku. To daje circa ok. 40 tysięcy. Do tego dość duży i sprawny samochód, zapewne odpowiednio przystosowany - co najmniej drugie tyle. Plus te wszystkie karabiny, pistolety, amunicja, elektronika, hełmy, stroje maskujące, próby (również kosztowne), w sumie można liczyć na jakieś 150 - 200 tysięcy złotych.
Pensja nauczyciela akademickiego nie jest zbyt imponująca, żona też prezesem banku nie była - a tu dom, dwoje dzieci itd.
Więc skąd on na to miał ?
Zaczynam powoli rozumieć co się stało z kasą na takie np. "ratowanie stoczni".....