Dodaj do ulubionych

Nie tam miało być:(

17.07.04, 10:58
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040717/plus_minus_a_4.html
fragmenty:

ROZMOWA ARTYSTY Z NAUKOWCEM

Finis Poloniae?
KRZYSZTOF KŁOPOTOWSKI

Przykro obudzić się okradzionym z powodu swej głupoty. Okradzionym z państwa,
ojczyzny i nadziei. Wrażenie to zostawia zapis rozmów Kazimierza Kutza i
Jadwigi Staniszkis. W spotkaniu intuicji artysty z intelektem uczonej
powstaje taki obraz naszej sytuacji, że pada pomysł oddania Polski pod zarząd
komisaryczny zjednoczonej Europy.
(...)

Nadzieja w młodzieży

Według artysty wyczerpały się już możliwości przebudowy przez kontynuację.
Staniszkis przestrzega jednak, że to zły pomysł, bo nie mamy zdolności do
samoregulacji. Lepper może utrwalić swoje panowanie, na pewno uruchomi na
dole osobników podobnych do siebie, jak on dyszących zemstą. Nawet jeśli
epizod lepperiady będzie krótki, może skończyć się wyrzuceniem nas z Unii.
Potem wszyscy będziemy wstydzili się spojrzeć sobie w oczy.

Natomiast oboje zgadzają się, że nadzieja w młodzieży. Kutz zapowiada rewoltę
na wzór 1968 roku, która powinna zmieść zgniły establishment w Polsce.
Staniszkis jest znowu ostrożniejsza, ale ma dla młodych nową koncepcję
władzy: Twórzcie pajęczyny powiązań europejskich, które same stawiają sobie
cele i je osiągają. Polski i tak już nie ma jako spójnego organizmu
gospodarczego. Państwo jest zbyt słabe, aby samodzielnie rozwiązywać
problemy. W konflikcie o Niceę bronimy przestarzałej formuły polityki.
Przyszłość należy do biurokracji, kontaktów międzyregionalnych i myślenia w
pojęciach Wspólnoty. Zresztą, Polacy oczekują od Europy łagodnej okupacji!

Zdaniem rozmówców Jerzego S. Maca nie sprawdziła się żadna z instytucji
powstałych 15 lat temu. Wszystkie oderwały się od ludzi. Całkowicie
zaprzepaszczono szansę budowy społeczeństwa obywatelskiego. Dziś nie ma w
kraju nikogo, kto reprezentowałby wspólne dobro. Taka teza wydaje się zbyt
radykalna, ale oto fakty: w obecnym układzie 25 - 30 proc. społeczeństwa
będzie siłą dynamiczną, resztę świadomie wypycha się poza system. Skoro aż 43
proc. wpływów podatkowych pochodzi od rencistów, emerytów i najniżej
zarabiających, to jaka tu jest sprawiedliwość? Szara strefa stanowi 27 proc.
produktu krajowego brutto, panuje w niej bezlitosny wyzysk pracowników.

Na salonach władzy

Jadwiga Staniszkis sądzi, że zaczynem wybuchu społecznego może być bunt w
zamykanych zakładach pracy, który poruszy ludzi już dawno odrzuconych, bez
szans na jakąkolwiek pracę. Mocniejsza gospodarczo Argentyna eksplodowała
przy 18 proc. bezrobocia. W Polsce mamy już 20 procent. I nie ma nadziei na
szybką poprawę. Według pani profesor obecny, tak reklamowany przez rząd
wzrost gospodarczy jest skutkiem zmian kursów walutowych. Miejsc pracy od
tego nie przybywa.

Lewicujący wicemarszałek Senatu i lwica polskiej socjologii z sympatiami do
prawicy przedstawiają się czytelnikowi jako absolutni outsiderzy. Trochę w
tym kokieterii, ale też sporo racji. Kutz nie jest przecież politykiem, ma
dystans artysty do partnerów gry. Staniszkis doradza politykom prawicy, ale
porzuca ich, kiedy nie spełniają jej wysokich wymagań. Woli porządnie myśleć,
niż iść na kompromisy byle rządzić zza pleców premiera.

Obracając się na salonach władzy, dzielą się wrażeniami z osobistych
kontaktów. Jadwigę Staniszkis zdumiewa więc pustka państwa
Kwaśniewskich: "Ich nie ma", choć za nimi stoją interesy zaplecza. Kazimierz
Kutz okiem reżysera rozpoznaje ubeków w spotykanych notablach. Ona znów w
czwórce rządzącej Agorą dostrzega sytuację jak z "Biesów" Dostojewskiego. On
twierdzi, że Piłsudski musiał siłą wziąć Polaków "za mordę", żeby coś z tego
sklecić, bo nie miał możliwości medialnych. Teraz są. Skorzystał z nich
Rokita - przy okazji komisji śledczej powołanej do zbadania afery Rywina,
następny będzie Giertych.

Przy kopaniu grobu

Oboje świetnie uzupełniają się temperamentami, przeplatając abstrakcyjne
analizy konkretem obserwacji. Bizantyjskie czasem rozważania Staniszkis
nabierają życia dzięki anegdotom partnera rozmowy, a jej subtelne analizy
nadają dosadnym opiniom Kutza porządek umysłowy. Książka jest gęsta od faktów
i myśli, które zatroskany obywatel tego kraju musiałby zbierać po różnych
publikacjach. Tutaj ma podane razem w formie fascynującej narracji -
lamentacji. Wprawdzie dobrze się czyta te rozmowy przy kopaniu grobu III
Rzeczypospolitej, ale skóra cierpnie.

Książka ma duży potencjał polityczny. Pani profesor Staniszkis powinna pójść
dalej i napisać manifest: Co robić? Nie można postawić takiej diagnozy i
zostawić pacjenta. Aż się prosi o podanie kroków, jak z tego wyjść, w
zwięzłej, dla każdego zrozumiałej formie. Jak wytworzyć siłę polityczną,
zdolną do myślenia w kategoriach dobra wspólnego i na czym to dobro ma
dzisiaj polegać.
(...)

Jadwiga Staniszkis, Kazimierz Kutz w rozmowie z Jerzym S. Macem, "To nie
to... nie tak miało być". Dom Wydawniczy Ego, Warszawa 2004.
Obserwuj wątek
    • Gość: wartburg Re: Nie tam miało być:( IP: *.pool.mediaWays.net 17.07.04, 11:18
      "Bizantyjskie czasem rozważania Staniszkis
      nabierają życia dzięki anegdotom partnera rozmowy, a jej subtelne analizy
      nadają dosadnym opiniom Kutza porządek umysłowy. Książka jest gęsta od faktów
      i myśli, które zatroskany obywatel tego kraju musiałby zbierać po różnych
      publikacjach. Tutaj ma podane razem w formie fascynującej narracji -
      lamentacji."

      Tego trochę bym się obawiał. Narracji - lamentacji. Staniszkis i Kutz - dwie
      membrany środowiskowych opinii i domysłów - dostarczają z pewnością smakowitych
      kąsków i bogatego materiału do przemyśleń, ale czy są w stanie to wszystko
      uporządkować?

      Choć na pewno książka jest potrzebna i warto ją przeczytać.
    • hopp Re: Nie tam miało być:( 17.07.04, 11:41
      "Zresztą, Polacy oczekują od Europy łagodnej okupacji!"

      Basieńko- subtelna intelektualistko, miałaś rację że takie rzeczy
      o Polsce wypisują tylko nieliczni opętańcy. Większośc jest niestety na Twoim
      poziomie umysłowym.
      • Gość: wartburg bez fałszywego wstydu IP: *.pool.mediaWays.net 17.07.04, 11:54
        hopp napisał:

        > "Zresztą, Polacy oczekują od Europy łagodnej okupacji!"
        >
        > Basieńko- subtelna intelektualistko, miałaś rację że takie rzeczy
        > o Polsce wypisują tylko nieliczni opętańcy. Większośc jest niestety na Twoim
        > poziomie umysłowym.

        A co wyznacza Twoje horyzonty umysłowe, jeszcze subtelniejszy, jak się
        domyślam, intelektualisto? "Trybuna" czy "Nasz Dziennik"? Śmiało. Powiadom
        nas i pokaż, co potrafisz. Bez fałszywego wstydu.
        • hopp Re: bez fałszywego wstydu 17.07.04, 12:03
          eeee ja czytam tylko etykietki na denaturacie i jak wynika
          z tekstu cytowanego przez Basię - Kutz i Staniszkis również
          • basia.basia Re: bez fałszywego wstydu 17.07.04, 12:22
            hopp napisał:

            > eeee ja czytam tylko etykietki na denaturacie i jak wynika
            > z tekstu cytowanego przez Basię - Kutz i Staniszkis również

            Nie pretenduję do wyżyn intelektu:)

            Dobrze byłoby pamiętać, że ten tekst to recenzja!
            Ten Kłopotowski słynnie z niekonwencjonalnych sformułowań
            ale lepiej może oddzielić to co zawiera książka od jego
            przemyśleń. Chciałam tylko zwrócić uwagę na nią.

            ps
            ja tam wolę etykiety wina, zwłaszcza czerwonego, wytrawnego:)
    • basia.basia Nie TAK miało być:( 17.07.04, 12:23
      pardon:)
      • Gość: myszszara Re: Nie tu miało być IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.07.04, 12:45
        tak! Może gdzieś na świecie, ale nie tu, w tym cudownym miejscu, nie z tym
        odważnym i roztropnym narodem, nie z cudem powstania solidarności i nie z
        Papieżem Polakiem. Jak udalo się nam to wszystko zmarnować? Jak udało nam się
        tak dokładnie zdesolidarnościować i znienawidzieć? Czy tak naprawdę mieliśmy w
        garści tylko skarby Króla Błystka?
        To co, czytamy książkę i spotykamy się na rozmowę o niej i o Polsce?
        • basia.basia Re: Nie tu miało być 17.07.04, 12:53
          Gość portalu: myszszara napisał(a):

          > tak! Może gdzieś na świecie, ale nie tu, w tym cudownym miejscu, nie z tym
          > odważnym i roztropnym narodem, nie z cudem powstania solidarności i nie z
          > Papieżem Polakiem. Jak udalo się nam to wszystko zmarnować? Jak udało nam się
          > tak dokładnie zdesolidarnościować i znienawidzieć? Czy tak naprawdę mieliśmy
          w
          > garści tylko skarby Króla Błystka?
          > To co, czytamy książkę i spotykamy się na rozmowę o niej i o Polsce?

          Ja z pewnością to kupię, bo cenię panią Staniszkis za wiele rzeczy
          a także za niezależność sądów. Pamiętam, że ona pierwsza "ośmieliła"
          się krytykować poczynania rządów AWS i UW. Szkoda wielka, że jej nie
          posłuchano. Kutz natomiast ma niezwykle barwny i dosadny język, nie
          owija w bawełnę. Zderzenie ocen pani profesor z rubasznym językiem
          Kutza może być ponadto zabawne:)
          • Gość: myszszara Re: Nie tu miało być IP: w3cache.* / *.2-0.pl 17.07.04, 13:01
            Nie wiem czy kupię, ale z pewnością przeczytam. Chcę wreszcie zrozumieć, co się
            nam z tą Polską, kurcze blade, porobiło. Jak nie zrozumieć, to przynajmniej
            jakoś bez potępieńczych swarów pogadać na ten temat. Liczę, że taka ksiązka
            może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy.
            • basia.basia " 17.07.04, 14:36
              Gość portalu: myszszara napisał(a):

              > Nie wiem czy kupię, ale z pewnością przeczytam. Chcę wreszcie zrozumieć, co
              się
              >
              > nam z tą Polską, kurcze blade, porobiło. Jak nie zrozumieć, to przynajmniej
              > jakoś bez potępieńczych swarów pogadać na ten temat. Liczę, że taka ksiązka
              > może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy.

              W dzisiejszym "+ -" jest bardzo dobry artykuł Magdaleny Bajer (szefowa rady
              etyki mediów) pt. "Jak odróżnić lisa od wilka"" całkiem a propos:

              www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040717/plus_minus_a_5.html
              końcówka:

              Oznaki wrażliwości

              Nie odpowiem na tytułowe pytanie, bo zdarza mi się nie rozpoznawać fałszywych
              lisów, a może (byłoby to najgorsze) lisich mutantów, które łączą w sobie
              przebiegłość z bezwzględną drapieżnością, i zawsze wstydzę się tego sama przed
              sobą.

              Dawniejsze kody zawodzą bądź bywają falsyfikowane - tak jak to się stało z
              samym pojęciem "dobrego Polaka", zawłaszczonym przez ugrupowania polityczne,
              które uzurpują sobie prawo do orzekania o dobru wspólnym, ciasno i
              ksenofobicznie traktując wspólnotę udziałowców dobra.

              W nowej sytuacji, przede wszystkim cywilizacyjnej, potrzeba może kodów bardziej
              uniwersalnych, tym jednak grozi formułowanie tak ogólne, że każdy będzie mógł
              utrzymywać, iż się nimi posługuje, w rzeczywistości powtarzając slogany,
              pozbawione jakiegokolwiek sprawstwa, nieprzydatne w żadnej ocenie. Kodów, o
              których mówię, niepodobna ustalić ani zadekretować. Kto, zresztą, miałby się
              tego podjąć? Rezerwuarem wzorów osobowych były w kulturze przedmasowej elity -
              uczeni, artyści, także politycy, ci traktujący politykę jak służbę, wyłaniani
              do niej z racji posiadania autentycznego dorobku w jakiejś innej dziedzinie,
              wymagającej znacznych kompetencji. Rezerwuar ten jest prawie pusty. Co więcej,
              brakuje miary zasług indywidualnych, upoważniających do stanowienia miar
              powszechniejszych.

              Przecież, pośród całego zamętu moralnego, w jakim żyjemy, pojawiają się oznaki
              wrażliwości. Niedawno uczestniczyłam w konferencji poświęconej etyce w
              biznesie. Kiedy indziej, na spotkaniu bardziej kameralnym, jednak licznym,
              usłyszałam o potrzebie przywracania "wielkich słów", takich jak patriotyzm,
              ideowość, niezłomność, naszej mowie, kiedy chcemy rozmawiać o rzeczach
              wspólnych. Mnożą się zawodowe i środowiskowe kodeksy etyczne i - niezależnie,
              co o nich samych sądzimy - świadczą o rozglądaniu się za znakami porozumienia w
              odróżnianiu dobra od zła, w rozróżnianiu lisów, wilków i - bo ja wiem? - lwów,
              pozostając przy metaforach ze zwierzyńca, a uznając króla zwierząt za jakiś dla
              nich wzór. Krzepi mnie to trochę, bo chyba zaczynamy wracać do normalności, o
              czym od dawna mówimy, a czego warunkiem pierwszym jest jasne wyobrażenie i
              określenie norm.

              Magdalena Bajer
              • basia.basia "Jak oróznić lisa od wilka" 17.07.04, 14:38
                pstryknęło mi się coś przez przypadek gdy pisałam tytuł:)
              • Gość: wartburg upiększenia i uproszczenia IP: *.pool.mediaWays.net 17.07.04, 18:54
                Artykuł Magdaleny Bajer jest tylko z pozoru godzien uwagi. Moim zdaniem jest
                zbyt naciągany - ciotczyny, jakby powiedział jubilat Gombrowicz. Za dużo w nim
                wyidealizowanych upiększeń i uproszczeń. Stara się wytłumaczyć to, co
                niezrozumiałe, tym co zrozumiałe i sercu drogie, nie zadając sobie trudu, żeby
                wejrzeć w istotę tego, co tak trudno zrozumieć.

                Bajer pisała go niewątpliwie w dobrej wierze, obawiam się jednak, że opierała
                się na zbyt naiwnych wyobrażeniach. Nie zauważyła np. nigdzie, że komuniści
                zawadzięczali swoje największe poparcie polityczne nie tyle bałamuceniu
                młodzieży, co faktowi, że po 1945 przekupili znaczną część społeczeństwa
                rozdając mu ziemię, przywileje (bezpłatne szkolnictwo i służba zdrowia) oraz
                nieruchomości poniemieckie i pożydowskie. Chłopi, choć głośno się o tym nie
                mówi, są po dziś dzień z tego powodu ich dłużnikami. Co jest jednak najgorsze,
                tamten deal stał się początkiem wielkiej demoralizacji. Stworzył precedens i
                utrwalił w polskiej mentalności politycznej element handlu wymiennego (coś za
                coś), a to mści się do dzisiaj fenomenami w rodzaju różnych Tymińskich,
                Millerów, Giertychów albo Lepperów.
                • Gość: 00 Re: upiększenia i uproszczenia IP: 66.53.84.* 18.07.04, 06:51
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Artykuł Magdaleny Bajer jest tylko z pozoru godzien uwagi. Moim zdaniem jest
                  > zbyt naciągany - ciotczyny, jakby powiedział jubilat Gombrowicz. Za dużo w nim
                  >
                  > wyidealizowanych upiększeń i uproszczeń. Stara się wytłumaczyć to, co
                  > niezrozumiałe, tym co zrozumiałe i sercu drogie, nie zadając sobie trudu,
                  żeby
                  > wejrzeć w istotę tego, co tak trudno zrozumieć.
                  >
                  > Bajer pisała go niewątpliwie w dobrej wierze, obawiam się jednak, że opierała
                  > się na zbyt naiwnych wyobrażeniach. Nie zauważyła np. nigdzie, że komuniści
                  > zawadzięczali swoje największe poparcie polityczne nie tyle bałamuceniu
                  > młodzieży, co faktowi, że po 1945 przekupili znaczną część społeczeństwa
                  > rozdając mu ziemię, przywileje (bezpłatne szkolnictwo i służba zdrowia) oraz
                  > nieruchomości poniemieckie i pożydowskie. Chłopi, choć głośno się o tym nie
                  > mówi, są po dziś dzień z tego powodu ich dłużnikami. Co jest jednak najgorsze,
                  >
                  > tamten deal stał się początkiem wielkiej demoralizacji. Stworzył precedens i
                  > utrwalił w polskiej mentalności politycznej element handlu wymiennego (coś za
                  > coś), a to mści się do dzisiaj fenomenami w rodzaju różnych Tymińskich,
                  > Millerów, Giertychów albo Lepperów.

                  OK,ladnie to ujales...Komunisci jednak nie tylko balamucili...oni potrafili tez
                  likfidowac...fizycznie!
                  • Gość: anka Re: upiększenia i uproszczenia IP: *.acn.waw.pl 18.07.04, 10:56
                    I co zrobiono po 89 r?
                    Zajęto się gospodarką (super)
                    a resztę zostawiono.
                    To teraz mamy żniwa właśnie.
                    Młodzież?Z kosmosu nie spadła i nie spadnie raczej
                    importować też nie da rady.
                    Tę młodzież ktoś wychował (albo i nie)
                    Śmieszne i żałosne jak dla mnie oglądanie się starców na młodzież.
                    A ona jest taka jak ich rodzice.
                    Jedyną nowością może być to,że jeszcze bardziej ma wszystko w dupie i jeszcze
                    bardziej jest relatywna moralnie.

                    Zło trzeba nazwać.Najlepiej po imieniu.
                    Nie zrobiono tego.
                    Klepano zło po pleckach.Wykazywano swoją wielkoduszność,miłosierdzie.
                    Zabawy w przebaczanie,itd....

                    O co ten krzyk?
                    A schylić głowę w pokorze!Przyjmować ciosy,nadstawiać policzki.
                    A nie,przebudziło się towarzystwo......
                    • Gość: wartburg Re: upiększenia i uproszczenia IP: *.pool.mediaWays.net 18.07.04, 12:56
                      Gość portalu: anka napisał(a):

                      > I co zrobiono po 89 r?
                      > Zajęto się gospodarką (super)
                      > a resztę zostawiono.
                      > To teraz mamy żniwa właśnie.
                      > Młodzież?Z kosmosu nie spadła i nie spadnie raczej
                      > importować też nie da rady.
                      > Tę młodzież ktoś wychował (albo i nie)
                      > Śmieszne i żałosne jak dla mnie oglądanie się starców na młodzież.
                      > A ona jest taka jak ich rodzice.
                      > Jedyną nowością może być to,że jeszcze bardziej ma wszystko w dupie i jeszcze
                      > bardziej jest relatywna moralnie.

                      Podoba mi się. Bardzo precyzyjny obraz stanu rzeczy. Pokolenie dorosłych
                      oportunistów, za ten stan rzeczy odpowiedzialne, nie chce niestety przejrzeć
                      się w lustrze. Ich śpiewka jest znana do znudzenia. Wszystko samo się jakoś
                      oczyści, wyrówna, przyjdzie nowe pokolenie albo dwa i wszystko naprawi. Orwell
                      nazywał to selfdeception - oszukiwaniem samego siebie. Widziałem kiedyś (juz
                      wiele temu) w TV Polonia taki dość marny program cykliczny, w którym do
                      młodzieży szkolnej przychodzili prominenci, żeby z nią gawędzić, opowiadać o
                      sobie itd. W jednym z odcinków gościem klasy z jakiegoś łódzkiego liceum był
                      Mleczko. Program był tak straszny, że do dzisiaj śni mi się po nocach.
                      Uczniowie najbardziej byli zainteresowani tym, jak zrobić kasę. Gówno ich
                      obchodziły motywy artysty, jego poglądy i anegdoty z życia, tylko, ile z tego
                      ma i jakim jeździ samochodem. Przyszlo mi do głowy, że w porównaniu z Mleczką
                      ta klasa jest zbiorowiskiem skretyniałych starców. Patrzyłem na ich tępe
                      twarzyczki, w których ze świecą szukać by śladów młodzienczego idealizmu i
                      uświadomiłem sobie, że bredzą dokładnie to samo, co ich rodzice co wieczór przy
                      kolacji.
                      >
                      > Zło trzeba nazwać.Najlepiej po imieniu.
                      > Nie zrobiono tego.
                      > Klepano zło po pleckach.Wykazywano swoją wielkoduszność,miłosierdzie.
                      > Zabawy w przebaczanie,itd....
                      >
                      > O co ten krzyk?
                      > A schylić głowę w pokorze!Przyjmować ciosy,nadstawiać policzki.
                      > A nie,przebudziło się towarzystwo......
                  • Gość: wartburg Re: upiększenia i uproszczenia IP: *.pool.mediaWays.net 18.07.04, 13:04
                    Gość portalu: 00 napisał(a):

                    >
                    > OK,ladnie to ujales...Komunisci jednak nie tylko balamucili...oni potrafili
                    tez
                    >
                    > likfidowac...fizycznie!

                    Dziękuję. Staram się, jak mogę. Ale poruszyłeś ciekawy wątek. Czy wiesz, że
                    komunizm w Polsce był bez porównania łagodniejszy w porównaniu z tym, co działo
                    się w całym bloku wschodnim? W NRD, Czechoslowacji, Rumunii, Bułgarii i na
                    Węgrzech? O ZSRR nawet nie wspominam...
                    • Gość: 00 Re: upiększenia i uproszczenia IP: 66.53.81.* 19.07.04, 05:51
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Gość portalu: 00 napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > OK,ladnie to ujales...Komunisci jednak nie tylko balamucili...oni potrafi
                      > li
                      > tez
                      > >
                      > > likfidowac...fizycznie!
                      >
                      > Dziękuję. Staram się, jak mogę. Ale poruszyłeś ciekawy wątek. Czy wiesz, że
                      > komunizm w Polsce był bez porównania łagodniejszy w porównaniu z tym, co
                      działo
                      >
                      > się w całym bloku wschodnim? W NRD, Czechoslowacji, Rumunii, Bułgarii i na
                      > Węgrzech? O ZSRR nawet nie wspominam...

                      Wiem,ale na cale zycie pozostanie mi obraz ojca,ktory zostal wezwany na
                      przsluchanie w UB!Jego przerazenie w oczach!A bylo to w pld.Polsce w latach 50-
                      tych!
          • Gość: jack Re: Nie tu miało być IP: *.proxy.aol.com 18.07.04, 11:14
            Podzielam twoje zdanie odnosnie Kutza i Staniszkis.
            Obojga laczy przekonanie, ze w tym panstwie bez wplywow zewnetrznych czy
            gwaltownych rewolucyjnych wplywow wewnetrznych NIC nie mozna zmienic.
            Oboje dawali juz nie raz wyraz swych przekonan.
            Brutalny, ale czuly artysta i zimny, logiczny socjolog na pewno(choc nie
            czytalem jeszcze) musza dojsc do podobnych wnioskow startujac nawet z innych
            punktow wyjscia. To sa prawa logiki, zadna wiara w cuda - brutalna prawda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka