erte2
09.04.13, 14:30
Obejrzałem wczoraj dośc uważnie "wiekopomne" dzieło pani Gargasowej w który to ta dzielna niewiasta z wielkim samozaparciem, nie zważając na trudy, znoje i niebezpieczeństwa tropiła układ, zamachowców i w ogóle wszelkie zło. Osobliwie jedna scena przykuła moją uwagę - mianowicie rozmowa z właściciek działki na której stoi sobie owa nieszczęsna brzoza - smętnie złamana tak gdzieś na 1/3 wysokości, za to ustrojona w kwiaty, znicze i krzyże.
I tak się dziwię - dlaczego ta elokwentna i nieugięta "śledczyni" nie zadała jednego prostego pytania ponoć naocznemu świadkowi tragedii: Kto i kiedy złamał tę brzozę ? Może ona tak rośnie od urodzenia ? A jeśli tak, to dlaczego jest tak ustrojona ? Jakieś swięte drzewo czy co ???