czan-dra
20.06.13, 18:09
Oto grupa osób (pod raportem podpisany jest Zespół pod kierunkiem Teresy Bochwic, ale wymienione są jeszcze inne osoby), w ramach stowarzyszenia, przygotowuje ponoć obiektywny i bezstronny publiczny raport, a potem pewna partia polityczna kupuje do tego prawa autorskie i płaci za nie głównej autorce. Ale po co właściwie kupuje te prawa autorskie, skoro raport, jak chwilka guglania wykazuje, jest dostępny publicznie w Internecie?
Co z tego PiS ma? Odpowiadam – absolutnie nic. Nie może np. inkasować pieniędzy za rozpowszechnianie tego raportu, gdyż raport jest i tak powszechnie dostępny. Nie może nikomu ograniczyć prawa do np. cytowania lub wykorzystywania w inny sposób tego raportu – z tych samych powodów. Co więcej, sam raport nic nie wspomina o tym, że jest własnością intelektualną PiS-u (nie ma tam wzmianki © PiS ani równoważnej, chyba że została dopisana w ciągu ostatnich paru dni); co więcej – nie ma go na stronach internetowych samego PiS-u (nie udało mi się tam w każdym razie zlokalizować).
Innymi słowy: PiS „kupuje prawa autorskie” od pani Bochwic, po czym dosłownie nic z tego nie ma. Zrzeka się jakichkolwiek fruktów owej „własności”. Czyżby był aż tak hojny, że płaci za rzeczy, których nie potrzebuje ani w żaden sposób nie wykorzystuje, a w każdym razie nie wykorzystuje w sposób typowy dla własności intelektualnej, czyli z wyłączeniem innych?
Tak się płaci swoim, a nie jakieś garnitury, cygara, i wina, czy SPA, jak to w przypadku SLD miało miejsce, swoją drogą wolę zdrowego posła niż takiego który na prostym chodniku się łamie.
wojciechsadurski.natemat.pl/65267,wlasnosc-pol-intelektualna