Dodaj do ulubionych

Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia

05.08.04, 20:24
Uff, ciepełka cokolwiek za wiele, a u Państwa?
Najbardziej w kość dostaje Giwi, gorąco i w dodatku nawet z forum nudą nie
wieje.
Lance w dłoń ! Kto zacznie opowiadać ?
Może Leszek z Sopotu.Mocząc nogi w Bałtyku chłodzi jednocześnie głowę.Ma więc
najlepiej z nas.
Zaczynaj Waść
Obserwuj wątek
    • lupus.lupus Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia 05.08.04, 20:33
      Ja chłodzę się myślą o wrześniowym wyjeździe na Węgry :) Wrzesień jest tam
      cudowny.

      "Choć pyszne są Karpaty w ich strojach świerkowych
      Milszą mi stepu przestrzeń niezmierna
      Step mi ojczyzną, nie oddam go za nic
      Jak orzeł z gniazda, serce rwie się z łona
      Patrząc w widnokrąg bez brzegu i granic

      Duch mój na skrzydłach leci stąd w obłoki
      Obszar mu ziemski już starczyć nie może,
      A step się do mnie uśmiecha szeroki
      Od brzegów Cisy po Dunaju łoże"

      :)
    • lupus.lupus dla wszystkich 05.08.04, 20:39
      przepis na lody z XIX w

      Zanim przystąpimy do podania przepisów robienia danych lodów, powiemy jak
      wszystkie lody się zamrażają.

      W spory ceber nasypać na dno warstwę grubo tłuczonego lodu, mocno go soląc,
      potem ustawić puszkę lub puszki w których lody mają się zamrażać, utłoczyć w
      koło nich drobny lód mocno osolony, ceber w dnie winien mieć otwór zatykany
      szpontem do wypuszczania wody z topniejącego lodu.

      Gdy już puszki lub puszkę nalaną jest masa, z której lody mamy robić, należy
      puszką kręcić za w przykrywce będącą rączkę., lub w puszkach do korby
      urządzonych, korbą obracać. Po dziesięciu minutach lub kwadransie takiego
      kręcenia puszkę otworzyć i z twardego drewna zrobionem w kształcie prostego
      pałasza mieszadłem, płyn doskonale wymieszać, oskrobując ze ścian i dna puszki
      przymarznięty płyn; czynność tę należy powtarzać co kwadrans, aby lody równo w
      całej puszce zamarzały. Po wymieszaniu puszkę znów zamknąć i kręcić, uważać
      trzeba, aby w czasie otwierania, mieszania i zamykania słona woda z lodu nie
      dostała się wewnątrz puszki, bo smak lodów zepsuje. Gdy już płyn w całej puszce
      równo się zamroził, należy wodę jaka z lodu powstała czopem odlać; puszkę z
      wierzchu lodem przykryć i zostawić w spokoju do wydania.

      Jeżeli się lody podają w słupkach w całości, trzeba, wyjąwszy puszkę z lodu,
      uważnie suchą serwetą obetrzeć ze słonej wody, następnie owinąć w serwetę
      umaczaną w gorącej wodzie i wyciśniętą, na półmisku położyć serwetę ładnie
      złożoną i na nią postawić słup lodów, który w chwilę po owinięciu ciepłą
      serwetą za przewróceniem puszki z łatwością wyjdzie.

      Jeżeli zaś lody podają się na miseczkach, jak na tańczących zabawach i
      spacerach, wtedy na każdą miseczkę nakłada się łyżką z każdej puszki lodów
      różno kolorowych, aby ładnie wyglądały. Lody więcej słodkie i te, w skład
      których chodzi śmietanka i jaja, marzną łatwiej i prędzej, niż owocowe, które
      dłużej kręcić należy. Najtrudniej zaś zamarzają lody, do zrobienia których
      użyte były arak, likier lub wino, o dla tego zwykle te ostatnie podają się w
      stanie półzamarzniętym, jak poncz rzymski.

      Lody owocowe dużo więcej cukru potrzebują, niż inne, przyjąć można za zasadę,
      że cukru przy zaprawianiu lodów a soli przy ich zamrażaniu żałować nie można.

      Ilustrowany Kucharz Polski
      Alfred Saint-Paul.
      Inowrocław-1899 Nakładem Księgarni Dziennika Kujawskiego
    • lupus.lupus Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia 05.08.04, 20:41
      Jedyna słabość Konfucjusza

      Tylko najstarsza cywilizacja na kuli ziemskiej mogła w swojej mądrości wynaleźć
      coś tak nieskończenie delikatnego jak porcelana i... lody. Bajecznie lekka
      chińska porcelana przepuszczała światło ciesząc zmysł wzroku i dotyku, zaś
      chiński deser lodowy, mieszanina śniegu albo rozkruszonego lodu i wonnych
      owoców, topniał w ustach radując zmysł smaku. Tych przyjemności zażywano w
      Państwie Środka już 5 tysięcy lat temu! Roztropność i doskonalenie się w
      cnotach nie powstrzymały nawet moralisty Konfucjusza, wielkiego amatora lodów,
      przed łakomstwem - być może niska temperatura deseru pomagała wyostrzyć
      intelekt i powściągnąć uczucia? Bez wątpienia przyrządzanie lodów było w
      Chinach częścią tradycyjnych umiejętności kulinarnych podniesionych do rangi
      sztuki wyzwolonej. Kierując się obowiązującą zasadą harmonii, próbowano w
      każdej z potraw osiągnąć idealne zrównoważenie smaku, zapachu, barwy i
      kompozycji. Tworzenie deseru z lodu, jak żadnego innego dania, musiała
      przenikać poezja - w artystyczny sposób lody utrwalały przecież przemijający w
      czasie stan skupienia wody.

      Cudowna dieta z wyspy Kos

      Starożytni Grecy również raczyli się lodami, tyle że w Grecji do śniegu i
      owoców dodawano "świętą słodycz", czyli pożywny miód. Szlachetny skład deseru,
      a nadto wyrafinowana przyjemność kosztowania rozpływającej się w ustach zimno-
      słodkiej masy, zaintrygowały Hipokratesa. Mało kto wie, że swoim pacjentom,
      zbierającym siły pod słońcem żarzącym się nad wyspą Kos poświęconą
      Asklepiosowi, troskliwie zalecał: "danie mrożone poprawiające samopoczucie".
      Należy dodać, że hipokratejska metoda leczenia polegała na dążeniu do
      postawienia właściwej diagnozy w oparciu o doświadczenia i obserwacje. Poza tym
      ojciec medycyny przywiązywał wielką wagę do warunków klimatycznych i środowiska
      naturalnego, uzależniając od nich stan zdrowia człowieka. Wprowadzone przezeń
      zasady dietetyki opierały się na tych właśnie przesłankach.

      Słodki akt despotyzmu

      Także w menu rzymskich cesarzy nie mogło zabraknąć mrożonego rarytasu; tym
      bardziej, że importowano z Grecji wszelkie pomysły na upiększenie życia
      codziennego. Na pewno jednak nie uprzyjemnił życia swoim niewolnikom
      znienawidzony Neron, gdy w przystępie nowego szaleństwa rozkazał im podążyć
      wysoko w góry i utworzyć łańcuch ciągnący się od szczytów Apeninów do kuchni
      cesarskiej w Rzymie. Źródła mówią, że niewolnicy stojąc w łańcuchu podawali
      sobie z rąk do rąk naczynia ze śniegiem, który cesarz kazał natychmiast mieszać
      z wodą różaną, miodem i owocami. Żołnierska przedsiębiorczość Rzymian
      doprowadziła jednak wkrótce do rozwiązania problemu topnienia śniegu, który
      przez kaprys człowieka stał się potrawą. Otóż zimą zbierano lód i obsypywano
      trocinami - w tej otulinie mógł bezpiecznie przetrwać nawet do lata.
      Nieroztopiony lód służył zresztą nie tylko jako składnik przygotowywanych w
      gorące miesiące lodów, lecz również do chłodzenia wody wraz z dodatkami
      (obkładano nim naczynia z wodą).

      Kształcące podróże Marca Polo

      Nie Grekom jednak i nie Rzymianom nowożytna Europa zawdzięcza umiejętność
      przyrządzania lodów. Recepturę deseru przywiózł z Chin do Włoch w XIII wieku
      młody podróżnik Marco Polo, który poznał Państwo Środka bardzo dokładnie, choć
      wcale nie mówił po chińsku, lecz po persku, arabsku i mongolsku. Słynny
      Wenecjanin wydzierając Chińczykom sekret produkcji papierowych pieniędzy nie
      pominął na pozór błahej umiejętności wykonania lodów, które wkrótce miały
      cieszyć najwybredniejsze podniebienia Europy. Po szczęśliwym powrocie z Chin
      spotykały niekiedy Marca Polo złośliwe drwiny - powątpiewano w autentyczność
      jego wspaniałych opisów. Stara kronika włoska podaje jednak, że podróżnik miał
      na łożu śmierci powiedzieć: "Nie podałem nawet połowy cudów, jakie przeżyłem!".

      Kryształ pustyni

      Na kartach tej historii zapisali się również arabscy smakosze. Arabowie mieli
      wynaleźć chłodzący napój szarba, prototyp dzisiejszych lodów sorbetowych,
      przejęty przez Turków pod nazwą szerbet. Była to mieszanina zamrożonych soków
      lub przecierów owocowych i cukru, często z dodatkiem alkoholu. Receptura
      orientalnego sorbetu trafiła w średniowieczu na Sycylię. Jego odmianą jest
      grecka granita. W południowej Europie do dziś popularne są granity błyszczące
      barwnymi kryształkami lodu , które spożywa się popijając przez słomkę
      rozpuszczającą się powoli masę owocową.

      Włoskie ulepszenia

      Za sprawą Marca Polo w późnym średniowieczu Włochy stały się europejską stolicą
      lodów. W epoce Renesansu włoski przepych i renesansowe umiłowanie życia prędko
      znalazły odbicie w sposobie przyrządzania mrożonych specjałów. Nie szczędzono
      tuczących dodatków: desery o lekkiej konsystencji śniegu tutaj nabrały maślanej
      puszystości i aksamitnej gęstości, a to za sprawą mleka, śmietany i ucieranych
      z cukrem jajek, hojnie dodawanych do lodu. Kulinarna zmysłowość Italczyków nie
      ustępowała ich talentom na polu chemii organicznej - pewien Włoch, mieszkaniec
      Sycylii, w 1539 roku pierwszy wpadł na pomysł, żeby do zamrażania lodów użyć
      saletry, która ma podobne działanie do soli: rozpuszczając się w lodowatej
      wodzie pochłania duże ilości ciepła, przez co obniża jej temperaturę do kilku
      stopni poniżej zera.

      W stylu Ludwika XIV

      Z Włoch sztuka przyrządzania lodów trafiła na dwór Francji dzięki Katarzynie
      Medycejskiej zaślubionej królowi Henrykowi II. Minęło jednak całe stulecie
      zanim deser lodowy znalazł gorliwego wyznawcę w osobie francuskiego monarchy.
      Oto "Król Słońce", Ludwik XIV, mecenas nauki i sztuki, uczynił z degustacji
      lodów pełen wyrafinowania towarzyski obyczaj. Śmiało zezwolił Włochowi
      Francesco Procopio del Coltelli na otwarcie pierwszej lodziarni w Paryżu. Był
      to początek ekspansji lodów na całą Europę, i to nie tylko na dwory królewskie.

      Królewska zachłanność

      W XVII w. lody na dobre zagościły w Europie. Prawdą jest jednak, że król Anglii
      Karol I uważał lody za przysmak godny wyłącznie stołu monarchów i płacił
      ogromne sumy swemu nadwornemu lodziarzowi przybyłemu z Francji za dochowanie
      tajemnicy przepisu. Sekret musiał być w cenie nie tylko u władcy, gdyż w końcu
      lodziarz złamał nakaz milczenia. Gniew króla nie znał miary - Karol kazał ściąć
      nieszczęśnika za zdradę, choć dodać trzeba, w 1649 ścięto i jego, naturalnie
      nie z powodu deserów.

      Najlepszy wynalazek epoki Oświecenia

      W XVIII wieku francuski fizyk i przyrodnik Rene Antoine Reaumur odkrył, że
      częste mieszanie lodów podczas mrożenia poprawia ich strukturę i smak. Niedługo
      potem wynaleziono maszynkę do lodów o wdzięcznej nazwie sabotiere (od sabot,
      chodak). Miała on postać naczynia wypełnionego lodem i solą (czasem saletrą),
      do którego wkładało się mniejsze naczynie wypełnione masą przeznaczoną na lody.
      Do jej mieszania służyły specjalne mieszadła przechodzące przez pokrywkę ku
      mniejszemu naczyniu. Od siły kręcenia zależała delikatność i kremowa
      konsystencja lodów. Całkowity przełom w rzemiośle lodziarskim nastąpił w 1876,
      gdy niemiecki fizyk, Karl von Linde, wprowadził na rynek amerykański pierwszą
      maszynę chłodniczą, ale prostota francuskiego wynalazku została po części
      zachowana do dzisiaj w nieskomplikowanych maszynkach przeznaczonych do
      zamrażania lodów w domu. Przepis na lody z XIX w.

      Kruchy wdzięk wafelka

      Kiedy w St. Louis podczas wyjątkowo upalnego dnia w 1904 roku sprzedawcom lodów
      zabrakło pucharków i łyżeczek, pewien bystry producent wafli szybko dostarczył
      lodziarzom kubków waflowych. Niektóre źródła podają Włocha Marchniego jako
      pierwszego sprzedawcę lodów w wafelkach w Nowym Jorku, w 1896 roku. Szczęśliwy
      mariaż lodów z waflami trwa po dziś dzień.

      Polska fantazja na zimno

      Do Polski lody trafiły w czasach saskich, lecz nie był to produkt pospolity.
      Jędrzej Kitowicz opisuje ówczesne lody jako "masy cukrowe ze śmietany, malinów
      albo innych s
    • lupus.lupus dla Giwi 05.08.04, 20:53
      Impresja Advocat: waniliowe-advocat z sosem advocat
      www.zielonabudka.pl/lody.php?lt=46&r=2
      • giwi Re: dla Giwi 06.08.04, 00:01
        Dziękuję. :-)
    • homosovieticus Na resztę wieczoru chowam się , by wyostrzyć 05.08.04, 20:59
      intelekt, do zamrażalnika.
      • lupus.lupus Re: Na resztę wieczoru chowam się , by wyostrzyć 05.08.04, 21:01
        onephoto.net/info.php3?id=7900
        :)))
        • homosovieticus Re: Na resztę wieczoru chowam się , by wyostrzyć 05.08.04, 21:12
          W zamrażalniku "Jakutia", w którym własnie wyostrzam intelekt, temperatura
          podniosła się tylko o 0.3 stopnie Celsjusza.
        • basia.basia Ja za lodami nie przepadam ... 05.08.04, 21:20
          chyba, że ... mrożona kawa
          mogłąby być:)

          lupus.lupus napisał:

          > onephoto.net/info.php3?id=7900
          > :)))

          A co tam w temacie "grzybobranie"? Masz jakieś osiągnięcia
          w tym sezonie?
          • homosovieticus Re: Ja za lodami nie przepadam . ale z grzybami.. 05.08.04, 21:26
            i w czekoladowej polewie są świetne. Na grzyby trzeba uważać bo nie wszystkie
            są jadalne.
            • basia.basia Re: Ja za lodami nie przepadam . ale z grzybami.. 05.08.04, 21:35
              homosovieticus napisał:

              > i w czekoladowej polewie są świetne. Na grzyby trzeba uważać bo nie wszystkie
              > są jadalne.

              Aleś się wymądrzył:)))))))))
              • homosovieticus Re: Ja za lodami nie przepadam . ale z grzybami.. 05.08.04, 21:49
                basia.basia napisała:

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > i w czekoladowej polewie są świetne. Na grzyby trzeba uważać bo nie wszys
                > tkie
                > > są jadalne.
                >
                > Aleś się wymądrzył:)))))))))

                To dzięki Lupusowi i Konfucjuszowi wyostrzyłem tak niespodziewanie intelekt.
                Wślizgnij się i Ty do zamrażalnika - glany tylko zdejmij - a może i Tobie się
                wyostrzy na lancet?

            • w_v_w Homosovieticusie wszystkie grzyby są jadalne, 05.08.04, 22:19
              tylko, że niektore - raz!!!!!
              pozdrawiam
              wawerka
              • homosovieticus Ale tylko te stare.Młode kurki tylko na mrożonki 05.08.04, 22:26
                się nadają. Wiele razy Babcia moja tak postępowała.Może i z tego umarła w
                końcu, chociaż w końcu to każden jeden zemrze.No nie?
                Pozdrawiam serdecznie.
                • w_v_w Re: Ale tylko te stare.Młode kurki tylko na mrożo 05.08.04, 23:16
                  Dawno nie zagladałam, az patrze grzybowbranie:))))
                  jak zwykle "swoje trzy grosze".
                  przyznaj sie, teskniłes?
                  wawerka
                  • homosovieticus Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, których 06.08.04, 11:01
                    starałem się zrozumieć i polubić.Ty należych do nich.Całuski.Homo
                    • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 11:54
                      ...a zrozumiałes, czy polubiłes bez zrozumienia?
                      Buziaczki too!!!
                      Wawerka
                      • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 12:35
                        1/2 na 5/6
                        :))
                        ps
                        trudno durnemu chłopu zrozumieć urokliwą kobietę.
                        • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 12:55
                          ...Kobiety należy podziwiac i wybaczać, nigdy nie starać sie zrozumiec:)))
                          nie poddajemy sie systematycznej analizie,ale "urokliwosc" zauważyłes,
                          zmierzasz we własciwą strone...:)
                          wawerka
                          • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 13:08
                            I tak trzymać mi radzisz?
                            • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 13:39
                              ...ja Ci radze, Ty zrob jak uwazasz:)))
                              wawerka
                              • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 13:45
                                Wiesz Ty co? Masz rację. Tak i zrobię.
                                • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 13:55
                                  ...widzisz jak mozna doradzic wspaniale, bez zbednego mentorstwa;)))
                                  wawerka
                                  • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 14:38
                                    Widze.
                                    A jak z upalem dzisiaj? Dokucza okropnie? U mnie 25 C w cieniu. Mialem grac w
                                    tenisa ale zrezygnowaem wlasnie z powodu upalu.
                                    • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 14:53
                                      ...staram sie nie zerkac na termometr, po co stres...
                                      ale miejsce gdzie jestem jest idealne, dużo zieleni, dobry drink,
                                      i jakoś trwam, zerkając od czasu do czasu na FK:)))
                                      Ty o ile sie nie mylę masz "wielka wode" w zasiegu.
                                      :)
                                      wawerka
                                      • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 15:05
                                        w zasiegu reki mam wanne ale trudno nazwac to wielka woda.Siedze goly przy
                                        otwartym oknie i obserwuje jak mnie obserwuja malolaty z przeciwka.Jakies
                                        studentki zgromadzily sie i przez lornetke podziwiaja rzezbe mego
                                        ciala.klasyczna rzezba.
                                        • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 15:20
                                          ...no nie, chcesz,zeby pojawił sie na mym licu rumieniec zawstydzenia?
                                          sama w takiej sytuacji zerkneła bym przez lornetke, ale chyba takich
                                          dalekosieżnych nie ma:(
                                          Duża jest ta klasyczna rzeźba, jestes posagową meska pieknością?
                                          Chcesz ,zebym zamieniła sie w Pigmaliona?
                                          :)
                                          wawerka
                                          • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 15:43
                                            Ujrzysz mnie w snie.W najblizszych dniach tzn. nocach.Wlacz wyobraznie .Na
                                            razie wystarczyc powinna.
                                            • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 16:04
                                              ...wyobraźnia to potęga pozwala zobaczyc rzeczy niewyobrażone i nie
                                              wpowiedziane, potrafi zniewolic jak narkotyk, stac sie idolem, chcesz mnie
                                              zniewolic wyobraźnią?
                                              :)
                                              wawerka
                                              • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 16:59
                                                A chce.
                                                • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 17:09
                                                  ...chcesz mnie doprowadzic do szaleństwa? Zeby nastapiła dominacja wyoraźni?
                                                  Wyobraźnia napotyka tylko na jedną bariere, na rzeczywistosc. Zawładnie moim
                                                  intelektem. Tego chcesz?
                                                  :)
                                                  wawerka
                                                  • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 17:13
                                                    Spoko! Pozyjemy zobaczymy.
                                                  • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 17:27
                                                    ...Alez, Homo jestem spokojna jak Chińczyk tak tylko napisałam,zebys miał
                                                    swiadomosc co moze sie stac.
                                                    :)
                                                    wawerka
                                                  • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 18:52
                                                    Nie boje sie tego co ma sie stac. Jesli tak sie stanie to stanie.
                                                  • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 19:11
                                                    ...no jasne, Ty nie boisz sie ,bo to nie Ciebie dotyczy, tylko mnie:(((
                                                    wawerka
                                                  • homosovieticus Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 21:42
                                                    Czego sie boisz mala ...itd
                                                  • w_v_w Re: Czy teskniłem? zawsze tesknię za ludźmi, któr 06.08.04, 22:36
                                                    ...szalenstwa...
                                                    wawerka
                                                  • homosovieticus Cos zimnego dla ochlody zdalo by sie? 08.08.04, 21:02
                                                    zamrozone porzeczki z cukrem.Bardzo prosze.:))
                                                  • w_v_w Re: Cos zimnego dla ochlody zdalo by sie? 08.08.04, 21:45
                                                    ...Osobiście wybrałabym, lekkie białe wino...
                                                    Tobie proponuję sałatkę z arbuza i melona, mocno schłodzone;)
                                                    wawerka
                                                  • homosovieticus Re: Cos zimnego dla ochlody zdalo by sie? 10.08.04, 20:36
                                                    Salatka pyszna.Niebo w gebie.A jak wino?
                                                    ps
                                                    dzisiaj o wiele chlodniej.Wybralem sie rowerem nad morze.Bylem swiadkiem
                                                    rozpaczy kormorana po stracie parnera.Zapamietam ta scene do konca zycia.
        • Gość: t1s Re: Na resztę wieczoru chowam się , by wyostrzyć IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:02
          Lodami z automatu chłodził się tow. Dziewulski, gdy był cinkciarzem na
          stadionie dziesięciolecia.
          • homosovieticus Czy to był automat P-45 czy P-777? 05.08.04, 22:42
            Na zimę mrożną oba dobre a na lato ten drugi parzy w rece.
    • leszek.sopot chyba macie piwko w żyłach a nie krew:( 05.08.04, 21:11
      Coś to kogoś miało zmrozić:(
      Phi, srelemorele... opowiadają sobie o lodach - takież homolupusy mają
      upodobania?
      Ja mam historię co by zmroziła niejednego inkwizytora, ale nie zamierzam
      naśladować homolupusów w robieniu lodów:(
      • homosovieticus Piwko Kaper i whisky mamy też pod ręką :)) 05.08.04, 21:17
        A Ty słowem mrozić zacznij bo czasu szkoda!
        • leszek.sopot No to masz (ale czy masz szmal?) 05.08.04, 21:31
          CENNIK OPŁAT ZA TORTURY
          Cennik usług został zatwierdzony przez Arcybiskupstwo Kolonii w 1757. Pomimo że,
          wcześniej już Arcybiskupstwo Kolonii przyznało głównemu katu stałe
          dochody roczne w wysokości osiemdziesięciu reichstalarów i dwudziestu
          alb oraz dwudziestu małdratów ziarna i czterech fur drewna, okazało
          się, te w trakcie wykonywania egzekucji i innych czynności z nimi
          związanych, a także już po ich wykonaniu, pojawia się tyle
          nieuzasadnionych i wygórowanych żądań zwrotu jakoby poniesionych
          dodatkowych kosztów, że stało się to poważnym obciążeniem dla
          Najwyższego Sądu Arcybiskupa Elektora. Z tej też przyczyny, aby
          położyć kres owym żądaniom, arcybiskupstwo zmuszone jest wydać
          następujące rozporządzenie, na mocy którego dla każdej czynności kata
          ustala się należne wynagrodzenie, którego wysokość podana jest
          poniżej.
          CENNIK (ceny w Reichstalarach i albach)
          I. Za rozrywanie na ćwierci czterema końmi - 5 rt. 26 a
          2. Za ćwiartowanie - 4 rt
          3. Za sznur niezbędny do tego celu - 1 rt
          4. Za rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku. włączając w to cenę
          sznura, gwoździ i transportu - 5 rt 26 a
          5. Za ścięcie i spalenie na stosie, wraz z wszelkimi kosztami - 5 rt
          26 a
          6. Za sznur niezbędny do tego celu oraz przygotowanie i podpalenie stosu - 2 rt
          7. Za uduszenie i spalenie na stosie - 4 rt
          8. Za sznur oraz przygotowanie i podpalenie stosu - 2 rt
          9. Za spalenie żywcem - 4 rt
          10. 2a sznur oraz przygotowanie i podpalenie stosu - 2 rt
          11. Za łamanie kołem żywcem - 4 rt
          12. Za sznur i łańcuchy niezbędne do tego celu - 2 rt
          13. Za zdjęcie ciała przytwierdzonego do koła - 2 rt 52 a
          14. Za samo ścięcie - 2 rt 52 a
          15. Za sznur niezbędny do tego celu oraz za chustę do przykrycia twarzy - 1 rt
          16. Za wykopanie dołu i złożenie w nim ciała - 1 rt 26 a
          17. Za ścięcie i rozpięcie ciała na kole - 4 rt
          I8. Za sznur i łańcuchy niezbędne do tego, a także za chustę - 2 rt
          19. Za odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie; łącznie - 3 rt 26 a
          20. Za dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem - 1 rt 26 a
          21. Za niezbędne do tego sznur i chustę - 1 rt 26 a
          22. Za ścięcie i zatknięcie głowy na palu - 3 rt 26 a
          23. Za sznur i chustę niezbędne do tego - 1 rt 26 a
          24. Za ścięcie, rozpięcie ciała na kole i zatknięcie głowy na palu; łącznie -
          5 rt
          25. Za niezbędny do tego celu sznur, łańcuchy i chustę - 2 rt
          26. Za powieszenie - 2 rt 52 a
          27. Za niezbędne do tego sznur, gwoździe i łańcuch - 1 rt 26 a
          28. Zanim rozpocznie się egzekucja: za szarpanie przestępcy rozpalonymi do
          czerwoności szczypcami, niezależnie od wyżej wspomnianej opłaty za powieszenie;
          każdorazowo - 0 rt 26 a
          29. Za całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem
          przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem - 5 rt
          30. Za sznur, szczypce i nóż używane zazwyczaj przy tej okazji - 2 rt
          31. Za przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki
          - 1 rt 26 a
          32. Jeśli ktoś sam się powiesi, utopi lub w inny sposób pozbawi życia za jego
          odczepienie i przeniesienie, a także wykopanie dołu, w którym można złożyć
          zwłoki - 2 rt
          33. Za wygnanie człowieka z miasta lub z kraju - 0 rt 52 a
          34. Za chłostę w więzieniu, wliczając w to rózgi - 1 rt
          35. Za obicie - 0 rt...52 a
          36. Za postawienie pod pręgierzem - 0 rt 52 a
          37. Za postawienie pod pręgierzem i wychłostanie, wliczając w to sznur i rózgi -
          1 rt 26 a
          38. Za postawienie pod pręgierzem, napiętnowanie i wychłostanie, wliczając w to
          węgle, sznur i rózgi, a także maść używaną przy piętnowaniu - 2 rt
          39. Za zbadanie więźnia po napiętnowaniu - 0 rt 20 a
          40. Za przystawienie drabiny do szubienicy, bez względu na to, czy tego samego
          dnia ma być powieszona tylko jedna, czy też więcej osób - 2 rt

          WYNAGRODZENIE ZA TORTURY
          41. Za wzbudzenie strachu poprzez okazanie narzędzi tortur 1 rt
          42. Za torturę pierwszego stopnia 1 rt 26 a
          43. Za wyłamanie i zmiażdżenie kciuka 0 rt 26 a
          44. Za torturę drugiego stopnia, włączając w to późniejsze nastawienie stawów
          oraz cenę maści, której się przy tym używa 2 rt...26 a
          45. jeśli wszelako jakaś osoba zostanie jednocześnie poddana torturom obydwu
          stopni, kat ma otrzymać zapłatę za obydwa stopnie tortur, nastawianie stawów i
          maść, za co wszystko należy mu się 6 rt
          46. Za podróż i wydatki codziennie, za każdy dzień, wyłącznie jednak te dni, w
          czasie których dokonuje on egzekucji lub torturuje, bez względu na to, czy za
          dni te ukarany będzie tylko jeden, czy też więcej przestępców 0 rt 48 a
          47ˇ Za wyżywienie dziennie 1 rt 26 a
          48. Za każdego z pomocników dziennie o rt.. 39 a
          49. Za wynajęcie konia wraz ze stajnią i obrokiem dla niego, opłata dzienna
          1 rt 16 a
          50..jeśli tortury lub egzekucja odbywają się w Kolonii, kat winien otrzymać za
          wykonane czynności wynagrodzenie według powyższego cennika bez jakichkolwiek
          dodatków za koszta nadzwyczajne, takie jak podróż, diety, wyżywienie, siano i
          obrok dla konia, i winien być całkowicie usatysfakcjonowany wspomnianym
          wynagrodzeniem
          51. Kiedy dokonuje on egzekucji w Melaten i Deutz, otrzymuje dodatkową opłatę
          za siano dla konia i nic ponadto
          52. Jako że punkty 16, 32 i 40 niniejszego rozporządzenia nakładają się na
          kompetencje grabarza, przeto grabarz powinien także otrzymywać stosowne
          wynagrodzenie
          53. Jeśli kat wykonywać będzie swoje rzemiosło dla tych, którzy są
          bezpośrednimi wasalami arcybiskupstwa lub wasaIami tychże wasali, winien on
          otrzymać wynagrodzenie o jedną trzecią większe od podanego wyżej, a to z
          przyczyny. że nie dokładają się oni do rocznej pensji, jaka jest mu wypłacana
          54. Wasale owi mają obowiązek zatrudniać wyłącznie jego, w żadnym wypadku
          nikogo obcego, bez względu na to jakiego rodzaju egzekucja ma być przeprowadzona
          55. Ponieważ uskarżano się wielokrotnie, że podczas egzekucji, którymi
          kieruje urzędnik arcybiskupstwa, kat ośmielał się żądać pewnych sum
          pieniężnych lub jako dodatku do obowiązujących opłat lub zamiast nich,
          praktyka ta, jako wyraźne nadużycie, ma się raz na zawsze skończyć. Z
          tego też względu nakazujemy, by wszyscy urzędnicy arcybiskupstwa trzymali się
          wyżej wymienionych zasad i płacili katu wyłącznie przewidziane niniejszym
          stawki i nic ponadto; mają oni także każdorazowo rozliczać się z nich i
          przedstawiać skarbowi arcybiskupa stosowne pokwitowania
          Dan w Bonn,15 stycznia 1757.
          • homosovieticus Czego ci luteranie nie powymyślali. A jak to 05.08.04, 21:41
            w euro?
            Niemcy muszą mieć jakieś przeliczniki zapewne. Nie sadzisz?
            • leszek.sopot Nie ma miłości dla nekrofila 05.08.04, 21:48
              KOSTNICZY SZCZUR

              Wciąż coś woła
              Krzyczy zza ściany
              Złowrogim, lecz miłym zapachem owe dźwięki otula
              Tylko Ona słyszy ten odór
              Tylko Karen, ta mała
              Już czuje martwe ciała
              Dotyka bakterii na wysokich ścianach
              W ciemnych korytarzach domu sąsiada
              Miejskiego trumniarza
              Każdy powód jest dobry dla Karen
              Na kolejny spacer po tym gościńcu zmarłych
              Każdy powód jest dobry dla Niej
              Gdy wokół tyle pytań i uczuć nienarodzonych

              Wejdź do środka słodka Karen
              Wiem, że się nie boisz
              Wejdź do środka, poczuj zapach
              Oto nowy Twój plac zabaw
              TRUMNA URNA
              URNA TRUMNA
              TRUMNA URNA
              URNA TRUMNA
              Starą lalkę stara dłoń już zastępuje
              Lalka w ciemnym kącie pogrzebowego domu
              Dłoń w jasnej trumnie, pełnej żywego chłodu
              Nikt już nie ma wątpliwości
              Coś się tu wydarzy
              Ja już widzę Twe skłonności
              Jeśli choryś, przestań marzyć...

              Zegar nigdy się nie psuje
              Każdy zgniły Ci to powie
              Tu w zakładzie wciąż ktoś hałasuje
              Ile lat już upłynęło? Hmm? Kto wie?...
              Tam coś chodzi, szepcze, rzuca
              Wszędzie szmery, głuchy hałas, trzaski...
              Ach...Przecież to Karen...
              ...i jej zabawki
              To już nie ta sama jednak
              Nie ta młoda i niewinna
              A zabawki? - też już inne
              Pytasz - kto to?
              Odpowiedź oczywista - to już...
              Profesjonalista

              Czarny worek, wyziew z chłodni
              Na dzień dobry, na dobranoc
              Tu makijaż, stół, fekalia
              Tam kremacja, zgnite ciała
              - Karen dobra jest, uczciwa -
              Wszyscy mówią w okolicy
              Nikt naprawdę jednak nie wie
              Co się dzieje nocą
              W tej kostnicy

              Nie było by w tym wszystkim nic...
              Nic podejrzanego
              Gdyby nie ta...
              No właśnie
              Ta miłość do zmarłego

              Kto z Was nocą boi się kostnicy
              Niech nie rusza nawet klamki
              Kto z Was głodny i spragniony
              Przyjacielem jest już Karen...
              Necro-Nimfomanki
              Nekro Nekro Nekrofilia
              Nekro Nekro Nekrofilia

              Dźwignia chłodni znów ją odstrasza, korci
              Nie...Znów jej tego brakuje, głodna...
              Musi...Już dłużej nie wytrzyma...
              Otwiera
              Jest - nadal zimny, śpiący
              Pięknie pachnie tej nocy
              Usta - wciąż bardziej sine, popękane, wspaniałe
              Karen nie potrafi już trzymać rąk w tym worku
              Zdejmuje sztuczną, plastikową czerń
              Hmm? Kolejny klient sekcji zwłok
              Karen! Nikt nie zobaczy ...!
              Dotykaj...Wąchaj...Liż...Pieść...Kochaj...
              Naucz Go bycia żywym
              Nie! On nauczy Cię, jak być martwym, zgniłym
              O tak...Właśnie tak...
              Gwałć...Gwałć...Rżnij...Rżnij...
              Nekro...Nekro...
              Prosektoryczny orgazm
              Jego krew - jaki piękny dodatek do tej gry
              Osacza wszystko - jej uda, piersi, włosy, cały stół
              Jego śmierć - daje życie " chorej " żądzy
              Choć to ciało to już gnój...
              Ciało to już gnój...
              ...!!??

              - Karen, Karen słyszałaś trzask?
              Ktoś tu jest lub będzie za chwilę
              Zbliża się, kroczy ku Tobie
              - Spiesz się, spiesz moja miła
              Nie ma litości dla Nekrofila
              Niech to będzie kolejna gra
              Zagraj z nimi o swą tajemnicę
              Ukryj ją w ciemnościach kostnicy...
              Tam szeptaj o zwycięstwo...
              Tam czuwaj...Tam drżyj...
              Tak...
              Taka jest właśnie każda chwila
              Chwila z życia Nekrofila

              Już tu są - intruz intruza szuka
              Pusta cisza
              Wypełniona hałasem ściekającej ze stołu cieczy
              Martwy spokój
              Ożywiony widokiem zmasakrowanego ciała i ...
              Krwawych śladów stóp wokół niego

              Biegnie, ucieka naga Karen
              Poprzez korytarze, schody, drzwi
              Na cmentarz
              Pomiędzy krzyże, mogiły
              Poprzez noc
              Strach w niewinnych oczach
              Krew na poranionych stopach
              Przewraca się już kolejny raz
              Wiedziała, że kiedyś nadejdzie taki czas...
              - Biegnij, uciekaj moja miła
              Nie ma miłości dla Nekrofila
              - Biegnij... Uciekaj...

              Świt
              Ależ przeklęta to pora
              Dla " Nocnych ", dla Nekro
              Czysta zmora
              Karen też to doskonale zna
              A dziś niestety
              Nadchodzącej prawdy czuje smak
              Tak Karen
              " Oni wiedzą... ", wiedzą, że to Ty
              Nie ma już tajemnicy
              Wszyscy wiedzą
              Karen niewolnikiem jest kostnicy
              Nadszedł czas pytań, odpowiedzi
              Czas frustracji, rozczarowań
              Nadszedł czas horroru
              - Karen
              Dziś już celem jesteś i ofiarą
              Trupim bezbronnym kłamstwem
              Takim co stoi nad otchłanią
              Między Tobą a społeczeństwem
              Tam pierwsze skrzypce wciąż tradycja gra
              Czy ten kto z nią walczy jednocześnie łga?
              Oni znają przyczyny owej profanacji
              I nie będą słuchać Twych tłumaczeń i racji
              Znajdą wyjście z Twego problemu
              Pytasz - jak?
              - Chorobę wmówią zdrowemu...
              Czy ta wojna z góry jest przegrana moi mili?
              Czy Karen jest kolejnym męczennikiem Nekrofilii?
              Na nic tutaj nasza troska
              Karen trafia już do ośrodka...

              Potem każdej nocy kostnica milczała
              Czuć było, że śmierć już na dobre tam zawitała
              Aż do tej jednej, pamiętnej nocy
              Kiedy hałas zardzewiałej klamki
              Zapowiedział powrót...
              Nekro-Nimfomanki
              Viva Karen
              Niech trwa ta piękna chwila
              Viva Karen
              Viva Nekrofilia

              MORITUR
              • Gość: Leszek z sopot Nie ma miłości dla nekrofila każdego trzeba kochać IP: *.gdynia.mm.pl 05.08.04, 21:57
                Dobre.Nawet wspaniałe.Szkoda ,że takie krótkie to scichotforenije.
            • leszek.sopot Homosukkub czy homoinkubus się podszywa? 05.08.04, 22:15
              W bulli Innocentego VIII z 5 grudnia 1484 roku przeczytać można, że:
              "Wiele osób obojga płci zapominając o zbawieniu duszy i wierze katolickiej
              wchodzi w kontakt z demonami, zarówno inkubami (tj. demonami męskimi) jak
              sukkubami (tj. żeńskimi), sprowadzając zniszczenie i dokonując zbrodni za
              pomocą czarów, zaklęć i innych haniebnych wieszczbiarskich wykroczeń, skutkiem
              czego niszczeją i giną nie narodzone jeszcze dzieci, płody zwierząt, plony pól,
              winnice i owoce w sadach; ponadto złe te istoty bólem i udręczeniem nawiedzają
              ludzi i zwierzęta, odbierają mężczyznom zdolność płodzenia, a kobietom
              poczęcia, przeszkadzają mężom i żonom wypełniać wzajemne obowiązki małżeńskie,
              wreszcie w bluźnierczy sposób wypierają się wiary otrzymanej przez sakrament
              chrztu świętego"
              • homosovieticus Miało mrozić a tu żarem piekielnym bucha 05.08.04, 22:34
                będziesz się w zimnym ogniu smażył Leszku.
                • leszek.sopot Homo żarem piekielnym bucha 05.08.04, 22:51
                  homosovieticus napisał:

                  > będziesz się w zimnym ogniu smażył Leszku.

                  Boś jesteś bez litości

                  fcos.us/gallery/edsatan.jpg
                  • homosovieticus U Dantego w lodzie siedzi po same uszy. 05.08.04, 23:11
                    Brrr
    • Gość: t1s Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 21:53
      "Najlepsza na skwar jest wóda z lodem, choć może być też bez, właściwie to może
      być nawet ciepła jak mleko, byle była" tak mówi członek Naszej Partii, tow.
      Firak
      • homosovieticus Tow.Firak mrożonej nie lubił nigdy, to po Ojcu 05.08.04, 22:06
        któren martenowski piec stawiał na lodowcu w Szwajcarskich Alpach.
        Co się zaś tyczy tow. Anity, to una daje d.... tylko w cieple i komisyjnie.
        Po co jej głowa do tego?
        • Gość: t1s Re: Tow.Firak mrożonej nie lubił nigdy, to po Ojc IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:09
          homosovieticus napisał:

          > któren martenowski piec stawiał na lodowcu w Szwajcarskich Alpach.
          > Co się zaś tyczy tow. Anity, to una daje d.... tylko w cieple i komisyjnie.
          > Po co jej głowa do tego?

          Głową opiera się o ścianę.
          • homosovieticus Re: Tow.Firak mrożonej nie lubił nigdy, to po Ojc 05.08.04, 22:11
            A jak komisyjnie ale w namiocie lub na łonie przyrody?
            • Gość: t1s Re: Tow.Firak mrożonej nie lubił nigdy, to po Ojc IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:21
              Stwierdzono brak namiotów magazynie przy hotelu poselskim. Tow. Miller
              twierdzi, że wysłano je bezdomnym w Ameryce.
    • Gość: t1s Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 21:56
      A tow. Anita tak ma pusto w głowie, że temperatura sięga tam zera bezwzględnego.
      Tow. Naumanowi natomiast zamrożono konta.
      • homosovieticus Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia 05.08.04, 22:00
        Gość portalu: t1s napisał(a):

        > A tow. Anita tak ma pusto w głowie, że temperatura sięga tam zera
        bezwzględnego
        > .
        > Tow. Naumanowi natomiast zamrożono konta.

        to ta ukradziona forsa go nie ogrzeje?
        Eee tam, gadacie ino tak tow. pierwszy.
        • Gość: t1s Re: Przydałaby się mrożąca krew w żyłach historia IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:05
          Nie ogrzeje, bo ukradł forsy jak lodu.
          • homosovieticus za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzielił 05.08.04, 22:10
            się to się i ogrzałw domu lub w partyjnym gronie wsród aktywistów.
            • Gość: t1s Re: za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzie IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:14
              Po okrągłym stole towarzysze tyle nakradli, ze i do pieca mogą mamonę dorzucać.
              • homosovieticus Re: za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzie 05.08.04, 22:22
                Nie gadajcie. Aż mnie zroziło. Żeby dularami w piecu hajcować?
                • Gość: t1s Re: za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzie IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:25
                  homosovieticus napisał:

                  > Nie gadajcie. Aż mnie zroziło. Żeby dularami w piecu hajcować?

                  Bo ruble musieli Moskwie oddać.
                  • homosovieticus Re: za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzie 05.08.04, 22:29
                    To ruble też palne?
                    Na zebraniach instruktor z KC gadał że są ze złota ruskiego.
                    • Gość: t1s Re: za komuny lepiej było, bo jak ukradł i podzie IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 22:32
                      homosovieticus napisał:

                      > To ruble też palne?
                      > Na zebraniach instruktor z KC gadał że są ze złota ruskiego.


                      Palny był ten wór w którym je tow. Miller przewoził.
                      • homosovieticus Tow. 1-szy, czy my chłodno teraz politykujemy? 05.08.04, 22:39
                        Złego słowa na Leszka , chociaż by był z Milerów Żyrardowskich nie dam
                        powiedzieć.Pewnej zimy stulecia chyba, życie mi przywrócił bo bym zamarzł, na
                        dworze, w kolejce, pod sklepem. Jakim nie powiem.
                        • Gość: t1s Re: Tow. 1-szy, czy my chłodno teraz politykujemy IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 23:52
                          Kolejki i reglamentacja to specjalność Naszej Partii.
    • homosovieticus A "Cedry pod śniegiem " widzieliście Państwo? 05.08.04, 22:52

      Mmmm, cudowny film... :) Oglądałem go już jakiś czas temu, w mroźne i śnieżne
      popołudnie. Po drodze do kina narzekałem pod nosem na to wstrętne zimno, na
      brudnoszarą breję na ulicach, na śliskie drogi i spóźniające się pociągi. Nie
      cierpię zimy serdecznie. A tu w kinie trafiam na ponad dwugodzinny seans
      absolutnie zimowy. Ale tym razem zamiast zakląć pocichutku, ja tylko otworzyłem
      szeroko oczy, szczęka mi opadła z wrażenia i jedyne co mi pozostało, to
      podziwiać w milczeniu najpiękniejszą surową zimę jaką widziałem w życiu. To nie
      były te zachęcające obrazki pogodnych kurortów narciarskich, które kuszą nas ze
      stron katalogów biur turystycznych. To też nie ten przytulny domek na odludziu,
      zasypany śniegiem aż po dach, gdzie jednak w środku bije cieplo od kominka i
      blask od choinki. To także nie kuligi, ani lepienie bałwanka, ani prześliczne
      wzorki malowane przez Dziadka Mroza na szybach. Tutaj bylo widać tylko tą
      prawdziwą, okrutną zimę, nieprzyjemną dla ludzi; taką, o jakiej zdajemy się nie
      pamiętać kiedy spadnie pierwszy śnieg. I ta zima była piękna w swojej
      surowości, potężna i wspaniała. Aż chce się powiedzieć bajkowa, ale to byłoby
      zbyt "grzeczne" słowo, poza tym od razu przypomina mi się zima z "Grincha",
      która była dokładnym przeciwieństwem tej i była obrzydliwa do wyrzygania. A
      tutaj - właśnie te tutyłowe cedry pod śniegiem, przysypane i uginające się od
      mroźnego wichru - wyglądały majestatycznie i przejmująco pięknie. Tak samo jak
      ocean, jak góry i jak wszystko inne w tym filmie... <br> A do tego jeszcze ta
      muzyka: niepokojące, świdrujące wiolonczele (chyba), takie nie dające spokoju;
      ich dźwięk niby się sączył łagodnie, a przecież tak przeszywał - zupełnie jakby
      z ekarnu naprawdę wiało mroźne powietrze. <br> Nie będę nic już pisał o samym
      scenariuszu, aktorach i innych takich podstawowych sprawach, choć też zasługują
      na bardzo pochlebny komentarz. Ja po prostu nigdy nie zapomnę tej wspaniałej
      zimy, którą tam ujrzałem. Nigdy bym nie przypuszczał, że w środku naszej
      polskiej zimy dobrowolnie pójdę na film o jeszcze większej zimie i co więcej -
      że będę zachwycony tym, co zobaczę. Bo ja naprawdę nie cierpię tej pory roku.
      ps
      ale mi się wyostrzyło. No, no.
      • leszek.sopot Wszczepili ci implant? 05.08.04, 23:46
        MOŻE I TY PADŁEŚ OFIARĄ EKSPERYMENTU ZE STRONY RZĄDU LUB PORWANIA PRZEZ OBCYCH -
        PRZECIEŻ JAK KAŻDY Z NAS MASZ NA TO SPORE SZANSE

        A o to lista objawów, które mogą świadczyć o tym że w twoim ciele znajduje się
        implant. Lista ta jest zbiorem doświadczeń osób które zostały uprowadzone.
        Zakładając oczywiście, że jesteś osobą zdrowa na umyśle i nie nadużywającą
        różnego rodzaju środków odurzających, możesz sam przekonać się czy podobne
        objawy nie występują u ciebie:
        - utracony czas - luki w pamięci dotyczące wydarzeń z niedawnej przeszłości
        - niezwykłe blizny, ślady, znaki na skórze, pojawiające się nagle "bez powodu"
        i znikające po jakimś czasie.
        - częste obserwacje dziwnych świateł na niebie, itp.
        - Powtarzające się senne koszmary, w których mogą występować dziwne postacie o
        wielkich czarnych oczach, sny o lataniu wewnątrz dziwnych pomieszczeń (jakby
        laboratoryjnych), operacjach chirurgicznych, zastrzykach, badaniach.
        - bezsenność, niezdolność do wyspania się.
        - częste przebudzenia, z odczuciem bycia obserwowanym.
        - pojawiające się przy zasypianiu wrażenie obecności kogoś obcego.
        - niewytłumaczalne problemy zdrowotne - pojawiające się nagle osłabienia, bóle
        głowy, zatok, poczucie zmęczenia.
        - nagłe potrzeby zmiany otoczenia, podróżowanie bez żadnego racjonalnego
        wytłumaczenia.
        - towarzysząca przebudzeniu dezorientacja, wrażenie pobytu w obcym miejscu.
        - słyszenie dziwnych odgłosów dochodzących niewiadomo skąd.
        - nagłe wystąpienie zdolności paranormalnych (jasnowidzenia, telepatii -
        uprowadzona w 1961 roku, wspominana już Betty Hillow, nie mająca pojęcia o
        astronomii, pod wpływem hipnozy narysowała pewien układ planet, zidentyfikowany
        później jako Zeta Reticuli (gwiazdozbiór sieci) - najbardziej dziwił wszystkich
        fakt z jaka precyzja odzwierciedlił go, na kawałku kartki papieru...)

        www.horrorworld.prv.pl/
        • homosovieticus Tylko wymienili .Spod stołu dostałem okrągłego. 06.08.04, 10:57
          Cieszę się ,że spostrzegłeś zmiany w funkcjonowanie mego przedmużdża.Mózgu, do
          konwersacji z Tobą używam bardzo sporadycznie. Cześciej nawet przysadka
          wystarcza.
          Nawet zimą mroźną.
          ps
          Gdzie zamieszkujesz?
    • Gość: * Re: O Magdzie homosovieticus'a IP: 213.184.18.* 06.08.04, 12:26
      ma gdzie, a nie ma z kim.
      • homosovieticus Re: O Magdzie homosovieticus'a 06.08.04, 12:33
        Odpowiadasz na :
        Gość portalu: * napisał(a):

        > ma gdzie, a nie ma z kim.


        Ale tylko w zimie.
        • Gość: 44 Re: O Magdzie homosovieticus'a IP: 66.53.95.* 11.08.04, 07:18

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka