Dodaj do ulubionych

Zapomniane polskie Jedwabne

29.01.14, 10:00
Wolski rząd woli przemilczeć i okryć zapomnieniem...

www.naszdziennik.pl/mysl/66642,mordowali-bezbronnych.html
Od zbrodni popełnionej przez sowieckich i żydowskich „partyzantów” w Koniuchach, na obrzeżu Puszczy Rudnickiej, mija właśnie 70 lat.
Co wiemy o tej zbrodni? Zachowały się liczne dokumenty wytworzone przez „partyzantkę” sowiecką i żydowską, niemiecki i litewski aparat okupacyjny, Armię Krajową. W okresie powojennym powstały wspomnienia, pamiętniki i relacje. Niektóre z nich są bardzo szczegółowe i zawierają drastyczne opisy bestialstwa, przywołane przez samych uczestników. Powstały opracowania szczegółowo dokumentujące zbrodnię, jej przebieg i skutki. Nie ma więc żadnych wątpliwości, kto, gdzie i kiedy dokonał masakry oraz kim były ofiary – tu przypomnijmy: kilkoro dzieci (najmłodsze miało zaledwie 1,5 roku), kobiety i mężczyźni, wszystko polscy cywile.

Okazuje się jednak, że zbrodnia zbrodni nierówna. W sprawie Jedwabnego można było sprawstwo przypisać Polakom, i to jeszcze przed solidnymi badaniami sprawy. W Koniuchach taki zabieg jest jednak niemożliwy, zatem milczą na ten temat czołowe media, a samozwańcze autorytety moralne, które zawsze mają usta pełne frazesów, w tej sprawie wymownie nie zabierają głosu. „Gazeta Wyborcza” wymieniła tę miejscowość bodajże raz: 7 maja 2001 r. podała (za komunikatem PAP): „Drewniany krzyż upamiętni ofiary masakry około 50 mieszkańców wsi Koniuchy na Litwie”. Tylko tyle.

Chaim Lazar, jeden z licznych „partyzantów” żydowskich biorących udział w tej „akcji”, wspominał: „Nasz oddział otrzymał rozkaz, aby zniszczyć wszystko, co się rusza, i zamienić wieś w popioły”. Tak się też stało. W ciągu jednej nocy życie straciło 36 osób, a 14 zostało ciężko rannych. Prawdopodobnie były dalsze zgony. Zginęło co najmniej 40 Polaków, w tym kobiety i dzieci.

Rozmiary tej tragedii dorównują więc pogromowi kieleckiemu. Ale w odróżnieniu od jego sprawców Genrikas Zimanas vel Gienrich (Henoch) Ziman ps. „Jurgis”, który dowodził całością „akcji”, został po wojnie odznaczony w PRL Orderem Virtuti Militari! „Partyzanci”, którzy popełnili tę zbrodnię – przeważnie uciekinierzy z getta wileńskiego – po wojnie przenieśli się do Polski Ludowej, gdzie byli bezkarni.
www.naszdziennik.pl/mysl/66616,niechciane-sledztwo.html
Obserwuj wątek
    • antytotal TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 10:48
      ...
      • des4 Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 10:53
        to chyba puszczali w Canal+
        • chasyd_z_czerskiej Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 11:04
          Wczoraj było w TuskVisioN
          • chasyd_z_czerskiej Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 11:19
            "Opór" mówi o oddziale braci Bielskich , którzy mają na sumieniu tę zbrodnię:

            pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Nalibokach
            O masakrze w Nalibokach wspomina nakręcony w 1993 w Australii film dokumentalny „The Bielsky Brothers” (reż. Arun Kumar).
            • chasyd_z_czerskiej "Opór" czyli grabież... 29.01.14, 12:11
              myslnarodowa.wordpress.com/2012/11/24/zbrodnie-zydowskich-partyzantow-na-polskiej-ludnosci-koniuchy-i-naliboki/
              • magdolot Re: "Opór" czyli grabież... 29.01.14, 12:30
                Pojechaliśmy na Białoruś, odnaleźliśmy ludzi, którzy pamiętają Bielskich oraz sowieckie dokumenty, gdzie partyzanccy dowódcy opisują mord w Nalibokach jako zwycięstwo w walce z "niemieckim garnizonem". W archiwach są nazwiska czterech dowódców akcji nagrodzonych za ten "bój" - to towarzysze Gulewicz, Muratow, Szaszkin i Surkiew. Paweł Gulewicz wymieniony jest jako ten, który osobiście zabił czterech "faszystowskich pachołków".

                Znaleźliśmy też ostatnich żyjących partyzantów Bielskiego: mieszkają na Białorusi, w USA i w Anglii. Ich relacje zgadzają się z zawartością sowieckich archiwów - w dniu pacyfikacji Naliboków (8 maja 1943 r.) - oddział Tewjego stacjonował 100 kilometrów dalej.

                Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,6124559,Prawdziwa_historia_Bielskich.html#ixzz2rmnfoNRk
                • tw_wielgus Re: "Opór" czyli grabież... 29.01.14, 16:22
                  Ej ci wierni czytelnicy GW....;P

                  "Dzięki staraniom i badaniom KPK ustalono listę około 40 uczestników masakry w Koniuchach, byłych partyzantów żydowskich ze zgrupowań w Puszczy Rudnickiej, wymienianych imiennie w publikacjach i dokumentach, którą przekazano IPN.

                  Wszystkich mieliśmy wybić. Partyzanci okrążyli wioskę, wszystko podpalono, każde zwierzę, każdego człowieka zabito. Jeden z moich kolegów wziął kobietę, położył jej głowę na kamień i zabił ją kamieniem

                  Sprawą tej masakry zajęło się również litewskie Centrum Ludobójstwa i Oporu (Lietuvos gyventojų genocido ir rezistencijos tyrimo centras) w Wilnie, które w czasopiśmie „Genocidas ir rezistencija" [nr 1 (11) 2002] opublikowało bardzo obszerny i bogato udokumentowany raport historyka Rimantasa Zizasa, poziomem i objętością przewyższający wszystko, co w tej sprawie ustalił polski IPN.

                  Mimo skali popełnionej zbrodni i niezwykłego okrucieństwa, z jakim ją popełniono, ta sprawa nie stała się jednak przedmiotem takich roztrząsań naukowych, publicystycznych i moralnych, jak inne zbrodnie, nawet nieudokumentowane do końca. Jej sprawcy nie zostali objęci ściganiem, co więcej, cały czas są pod ochroną tych uczonych i publicystów, którzy wiernie trzymają się oficjalnej wersji sowieckiej, jakoby masakra była uzasadnionym aktem odwetu na kolaborantach.

                  A przecież naoczny świadek i uczestnik masakry Paul Bagriansky zapamiętał: „Gdy dotarłem do oddziału, aby przekazać nowe rozkazy, zobaczyłem straszny, przerażający obraz. [...] Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie. Najpierw przestraszyłem się tym przedstawieniem, ale potem zaczęło mnie ono w chory sposób interesować. [...] Im się nie spieszyło i dopiero jak trupy przestały reagować na kule, przemieścili się na nową pozycję".

                  Dzięki relacji Bagriansky'ego wiemy, że jednak różne były reakcje uczestników pacyfikacji po popełnionym mordzie. Obok niczym nieskrywanej radości pojawiały się nieliczne wyrzuty sumienia i poczucie winy: „Wioska Koniuchy stała się tylko wspomnieniem pełnym popiołów i trupów. Dostała nauczkę. Dowódca zebrał wszystkie oddziały, podziękował im za ich dobrze spełnione zadanie oraz rozkazał przygotować się do powrotu do bazy. Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja i szczęście z wykonanego zadania. Tylko niewielu zdawało sobie sprawę, że popełniono straszliwy mord w ciągu godziny. Ci nieliczni wyglądali ponuro, smutno i mieli poczucie winy. [...] Dotarliśmy do bazy późno w nocy. Byłem zmęczony i zmordowany, a więc zasnąłem od razu, tak jak większość z naszego oddziału. Jak się dowiedzieliśmy następnego dnia, pozostałe oddziały zostały przywitane jak bohaterowie za zniszczenie Koniuchów. Pili, jedli i śpiewali całą noc. Sprawiło im przyjemność zabijanie i niszczenie, a najbardziej picie. Trzy tygodnie później otrzymaliśmy wiadomość od Sztabu Partyzanckiego w Moskwie z reprymendą dla ludzi, którzy zainicjowali i kierowali zniszczeniem wsi Koniuchy" [Paul Bagriansky, „Koniuchi", „Pirsumim. Publications of the Museum of the Combatants and Partisans, Tel Awiw", nr 65–66 (grudzień 1988 roku), s. 120–124]."

                  Virtuti dla mordercy

                  Dziś już nie bardzo jest kogo ścigać, zresztą przez ponad dekadę nie zdołano nawet przesłuchać żadnego ze sprawców. Genrikas Zimanas (Henoch Ziman), wówczas I sekretarz Południowego Obwodowego Komitetu KP Litwy, a jednocześnie dowódca tzw. Południowej Brygady Partyzanckiej (zmarły w 1985 roku), otrzymał od władz PRL Krzyż Wojenny Orderu Virtuti Militari. Także za tę zbrodnię... Wielu uczestników masakry, byłych partyzantów, zajmowało się nią po wojnie jako historycy i zasłużeni kombatanci, pokazując ją jako ważną akcję bojową, którą można i należy się publicznie chwalić.
            • chasyd_z_czerskiej Żydowscy sąsiedzi... 29.01.14, 12:30
              rankiem 8 maja Naliboki zostały otoczone przez kolumny sowieckich i żydowskich “partyzantów” z Puszczy Nalibockiej.
              Wacław Nowicki, który był naocznym świadkiem, tak to opisał: “Godzina 5 rano, 8 maja 1943 roku. Długa seria z kaemu rozpruła poniżej okien frontową ścianę naszego domu, stojącą pod nią kanapę, przeleciała przez pokój i ugrzęzła w przeciwległej ścianie zaledwie kilka centymetrów nad naszymi głowami. (…) Mama dopadła okna.
              – Wieś płonie! – krzyczy. (…)
              O godzinie 7.00 strzały i jęki ucichły. Zewsząd wiało grozą śmierci i zniszczenia. Ocaleni od pogromu mogli teraz zobaczyć tragedię swego miasteczka i dokonanego w nim ludobójstwa. W niespełna 2 godziny zginęło 128 niewinnych ludzi. Większość z nich, jak stwierdzili potem naoczni świadkowie, z rąk siepaczy Bielskiego i “Pobiedy”. Mordercy obojga płci wpadali do mieszkań i seriami z automatów unicestwiali we śnie całe rodziny, a obrabowane w pośpiechu (nawet z zegarków) domostwa palili i pijani od krwi, z okrzykiem “hura!” szli dalej mordować. Wielu zbudzonych nagłą strzelaniną i jękiem sąsiadów wylatywało na podwórko. Tych rozstrzeliwano z dziećmi pod ścianami chat. Jedni i drudzy wraz z domostwem obracali się w popiół. Daleko słychać było ryk bydła i rżenie zagrabianych koni. Podczas dantejskiego pogrzebu trudno było zidentyfikować pozostałe czasem tylko kończyny dzieci, rodziców, dziadków z rodów Karniewiczów, Łojków, Chmarów i wielu innych” (W. Nowicki, Żywe echa, Warszawa 1993, s. 99-100).
              Według współczesnych ustaleń, ofiar było 128-132, w tym kobiety i dzieci. Z niektórych rodzin zginęło nawet po 7-8 osób. Wśród napastników mieszkańcy rozpoznali niektórych (znanych im już wcześniej) “partyzantów” sowieckich oraz tych Żydów, którzy byli mieszkańcami Naliboków.
              myslnarodowa.wordpress.com/2012/11/24/zbrodnie-zydowskich-partyzantow-na-polskiej-ludnosci-koniuchy-i-naliboki/
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Żydowscy sąsiedzi... 29.01.14, 12:37
                A rozpoznali Bielskich?
              • magdolot Re: Żydowscy sąsiedzi... 29.01.14, 12:58
                Tym, co mają Piano serdecznie polecam tekst:
                wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,6147557,Wojna_polsko_ruska_pod_bokiem_niemieckim.html
                Dzięki, Chasydzie, że dostarczyłeś mi motywacji aby go sobie odszukać. Ten tekst jest dla mnie wyjątkowo cenny, bo pokazuje historię "od kuchni" - jak było i jak potem się to mrówczą pracą przerabia na Historię przez duże Hi.
                • magdolot Re: Żydowscy sąsiedzi... 29.01.14, 15:11
                  Tekst, który linkowałam opowiada pyszną historię sprytnego rozejmu części białoruskiego AK z Niemcami, w efekcie którego prawie 1000 chłopa pod bronią i z taborami przywaliło z Białorusi pod Warszawę przed Powstaniem, do Macierzy dołączyć. I chciano ich aresztować i sądzić za zdradę... a w sumie wszyscy trzymali przez kilkadziesiąt lat buzie na kłódkę [ z sowietami włącznie], żeby Historia przez duże Hi w wersji stereotypowej [dla patriotycznych cepów] nie ucierpiała.

                  A zaczyna się trywialnie. W lesie siedzą: AK, Żydzi i bolszewicy. We wsi siedzą Niemcy. Polski rząd dowiaduje się o Katyniu i zrywa kontakty z ZSRR, zaś bolszewicy dostają rozkaz wykończenia AK, które ląduje pod ścianą.
                • tw_wielgus Re: Żydowscy sąsiedzi... 29.01.14, 16:25
                  Za jedyne 19,90 złotych miesięcznie to nie może być historia przez duże H.
            • kolter-mr Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 13:53
              chasyd_z_czerskiej napisał:

              > "Opór" mówi o oddziale braci Bielskich , którzy mają na sumieniu tę zbrodnię:

              No a Wiki mówi to ;Zbrodnia w Nalibokach – masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki przez oddziały radzieckich partyzantów 8 maja 1943.

              Chcesz prymitywie powiedzieć ze Bielscy mieli coś do gadania ??
          • obraza.uczuc.religijnych Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 11:20
            Jako wierny widz tvn wiesz o tym doskonale.
          • des4 Re: TelaVizja TVN Uczciła emitując film "Opór". 29.01.14, 14:03
            co to jest TuskVisioN?
    • unkannier.sking dopóki nie mamy suwerennych polskich mediów 29.01.14, 11:10
      zbrodnia ta będzie przemilczana kosztem przerabiania w nieskończoność np. Jedwabnego
      • kolter-mr Re: dopóki nie mamy suwerennych polskich mediów 29.01.14, 13:47
        unkannier.sking napisała:

        > zbrodnia ta będzie przemilczana kosztem przerabiania w nieskończoność np. Jedwabnego

        Też mi się nie podoba ze nikt nie wyjaśnia jakim cudem Rydzyk korzystał z ruskich kanałów przesyłowych
        • unkannier.sking Re: dopóki nie mamy suwerennych polskich mediów 29.01.14, 14:09
          albo kto wziął w łapę 15 mln dolarów za Kiejkuty ;)
          • kolter-mr Re: dopóki nie mamy suwerennych polskich mediów 29.01.14, 14:19
            unkannier.sking napisała:

            > albo kto wziął w łapę 15 mln dolarów za Kiejkuty ;)

            Nie wiem ,ale jestem za jawnymi torturami dla wszelakiej hołoty która terroryzuje normalne społeczeństwo.Gdybym wierzył w Boga to modliłbym się o raj dla ludzi Ariela Szarona,bo dzięki jego prewencyjnym atakom na hołotę z Hamasu czy innego terrorystycznego bydła w świecie nie straciło życia może i nawet tysiące niewinnych ludzi.
            • unkannier.sking wylazała z ciebie dzicz pierwszgo sortu 29.01.14, 15:12
              kolter-mr napisał:

              > unkannier.sking napisała:
              >
              > > albo kto wziął w łapę 15 mln dolarów za Kiejkuty ;)
              >
              > Nie wiem ,ale jestem za jawnymi torturami dla wszelakiej hołoty która terroryzu
              > je normalne społeczeństwo.Gdybym wierzył w Boga to modliłbym się o raj dla ludz
              > i Ariela Szarona,bo dzięki jego prewencyjnym atakom na hołotę z Hamasu czy inne
              > go terrorystycznego bydła w świecie nie straciło życia może i nawet tysiące n
              > iewinnych ludzi.
              >
              >
              • kolter-mr Re: wylazała z ciebie dzicz pierwszgo sortu 30.01.14, 21:07
                unkannier.sking

                Czy jesteś ścierwem popierającym terroryzm islamski , tylko dlatego ze nienawidzisz Izraela ??
    • unkannier.sking Koniuchy, Naliboki, Huta Pieniacka............ 29.01.14, 11:17
      To przemilczane zbrodnie na Polakach i o dziwo sprawcy do dziś NIEZNANI.A wystarczy ciut wysiłku by z łatwością namierzyć katów.Dopóki w Polsce nie będzie suwerennej polskiej prasy dopóty wciąz będziemy antysemitami i kto wie czy w niedalekiej przyszłości zostaniemy okrzyknięci winnymi rozpętania II WŚ.
      • kolter-mr Re: Koniuchy, Naliboki, Huta Pieniacka........... 29.01.14, 13:51
        unkannier.sking napisała:

        > To przemilczane zbrodnie na Polakach i o dziwo sprawcy do dziś NIEZNANI.A wysta
        > rczy ciut wysiłku by z łatwością namierzyć katów.Dopóki w Polsce nie będzie suw
        > erennej polskiej prasy dopóty wciąz będziemy antysemitami i kto wie czy w nieda
        > lekiej przyszłości zostaniemy okrzyknięci winnymi rozpętania II WŚ.

        No przecież jeden z tych morderców jest doskonale znany choćby prezesowi PIS jakos tego morderce obywateli Polskich gnidy kobylańskiego nie chce ścigać .
        • unkannier.sking Re: Koniuchy, Naliboki, Huta Pieniacka........... 29.01.14, 14:07
          Sąd uwolnił Kobylańskiego od winy bo jak się okazało został niesłusznie pomówiony.
          • kolter-mr Re: Koniuchy, Naliboki, Huta Pieniacka........... 29.01.14, 14:15
            unkannier.sking napisała:

            > Sąd uwolnił Kobylańskiego od winy bo jak się okazało został niesłusznie pomówiony.

            Jaki sąd a kto tego mordercę sądził ?
            • unkannier.sking kogo zamordował Kobylański???. 29.01.14, 15:13
              to tylko POMÓWIENIA :D





              kolter-mr napisał:

              > unkannier.sking napisała:
              >
              > > Sąd uwolnił Kobylańskiego od winy bo jak się okazało został niesłusznie p
              > omówiony.
              >
              > Jaki sąd a kto tego mordercę sądził ?
              >
              >
              • kolter-mr Re: kogo zamordował Kobylański???. 30.01.14, 21:07
                Poczytaj o tym ścierwie .
    • unkannier.sking Re: Zapomniane polskie Jedwabne 29.01.14, 15:11
      naszdziennik.pl/mysl/66616,niechciane-sledztwo.html
      Zanosi się na to, że 70. rocznica masakry w Koniuchach minie bez większego echa i bez zainteresowania ze strony IPN oraz władz polskich. Od ujawnienia masakry w 2001 roku nie ukazała się ani jedna publikacja poświęcona tej zbrodni, nie odbyła się żadna konferencja naukowa, nie podano do wiadomości informacji o oficjalnych obchodach 70. rocznicy.
      • lauriane Re: Zapomniane polskie Jedwabne 29.01.14, 16:03
        L. Koniuchy i Naliboki sa zbrodniami radzieckiej partyzantki, bez wzgledu kto (etnicznie) w nich uczestniczyl; dla porownania Belgowie, Francuzi, Lotysze, badz inni ktorzy mordowali ludnosc cywilna na wschodnim froncie, byli pod rozkazami armii niemieckiej....
        Zbrodniarze naleza do wszelkich (wszystkich) nacji.....
        J.C.
        • tw_wielgus Re: Zapomniane polskie Jedwabne 29.01.14, 16:47
          Dotychczas ustalono, że napadu dokonały sowieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej. Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi zbiegłych z getta, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky. Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek.
        • unkannier.sking cudnie rozmazujesz historię 29.01.14, 17:21
          w ten sposób usprawiedliwiasz wszystkich katów?
        • eres2 Do racjonalnego wywodu Lauriane warto dodać: 29.01.14, 21:50
          Wg historyków niemieckich służyło w niemieckich formacjach militarnych w czasie drugiej w. św. ok. 250 tys. Polaków.
          Przyjęcie tezy, że ci służący w niemieckiej armii Polacy w trakcie, gdy ich jednostki Wehrmachtu popełniały zbrodnie, oni brali urlop albo zajmowali się kuchnią polową byłoby absurdem.
          • chasyd_z_czerskiej Re: Do racjonalnego wywodu Lauriane warto dodać: 29.01.14, 22:40
            > Wg historyków niemieckich służyło w niemieckich formacjach militarnych w czasie
            > drugiej w. św. ok. 250 tys. Polaków.

            Odróżniasz przymusowe wcielenie Ślązaków , Kaszubów , niemieckiej Polonii od dobrowolnego uczestnictwa żydowskich zbrodniarzy ?...
            • eres2 Re: Do racjonalnego wywodu Lauriane warto dodać: 30.01.14, 00:13
              Twoje pytanie nie ma związku z moim komentarzem ani z wpisem Lauriane.

              Natomiast sprawa udziału Polaków w wermachcie to obszerny temat na inny wątek. Zresztą była na forach GW już niejednokrotnie dyskutowana, m. in.:
              forum.gazeta.pl/forum/w,50,77358049,77369559,O_8222_pojeciu_o_tych_sprawach_8221_slow_kilka.html
    • eres2 Anna Gałkiewicz 29.01.14, 22:05
      prokurator Oddziałowej KŚZpNP w Łodzi:

      Omówienie dotychczasowych ustaleń w śledztwach w sprawach o zbrodnie w
      Nalibokach i Koniuchach


      Prokuratorzy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzą śledztwa w sprawach o zbrodnie nazistowskie, komunistyczne i inne przestępstwa, stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne popełnione nie tylko na obszarze centralnej Polski, ale również na terenie byłego woj. nowogródzkiego. W wypadku śledztw nazistowskich i komunistycznych popełnianych na terytorium centralnej Polski istnieje określona cezura czasowa, w okresie okupacji hitlerowskiej dochodziło do zbrodni nazistowskich, zaś zbrodni komunistycznych dopuszczano się począwszy od dnia wkroczenia na te tereny Armii Radzieckiej. Sytuacja wyglądała zupełnie odmiennie na terenach Kresów Wschodnich II RP, w tym na obszarze b. woj. nowogródzkiego, gdzie w czasie okupacji hitlerowskiej, a zwłaszcza w 1943 r. i w pierwszej połowie 1944 r. na ludności tych ziem popełniano zarówno zbrodnie nazistowskie, jak i komunistyczne. Sytuacja mieszkańców woj. nowogródzkiego, szczególnie zaś wsi, osad i małych miasteczek była więc wyjątkowo trudna. Z jednej strony narażeni byli oni na represje okupanta hitlerowskiego (osadzano ich w hitlerowskich więzieniach i obozach, ginęli w pojedynczych i masowych egzekucjach, których sprawcami byli funkcjonariusze różnych formacji policji niemieckiej oraz kolaborujący z Niemcami funkcjonariusze policji białoruskiej) z drugiej zaś strony narażeni byli na ataki partyzantów radzieckich. Podziemie radzieckie zaczęło powstawać na terenie woj. nowogródzkiego już w 1942 roku. Dowódcami poszczególnych oddziałów, w skład których wchodzili ukrywający się żołnierze Armii Radzieckiej, miejscowi Rosjanie i Białorusini, a także osoby narodowości żydowskiej – uciekinierzy z gett, byli oficerowie kierowani na te tereny z Moskwy. Partyzanci nie mieli oparcia wśród miejscowej ludności, siłą zabierali więc mieszkańcom poszczególnych wsi – żywność, odzież, konie. Tamtejszą ludność, wspierającą polskie podziemie, traktowano jak wrogów. W konsekwencji dochodziło do zabójstw pojedynczych osób, całych rodzin, rzeczywiście wspierających żołnierzy Armii Krajowej, czy też jedynie podejrzewanych o taką współpracę. Do największych zbrodni popełnionych przez partyzantów radzieckich doszło w Nalibokach i Koniuchach. W sprawie obu tych zbrodni Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzi od marca 2001 r. dwa odrębne postępowania. Chronologicznie pierwsza zbrodnia miała miejsce w Nalibokach. Miasteczko Naliboki, pow. Stołpce, przed wrześniem 1939 roku liczyło ok. 4.000
      mieszkańców, wśród nich kilkaset osób narodowości żydowskiej, które po wkroczeniu na te tereny wojsk niemieckich wywieziono. W miasteczku utworzono posterunek policji białoruskiej. Stacjonujące w Puszczy Nalibockiej radzieckie oddziały partyzanckie, ale również członkowie działających w okolicy zwykłych band rabunkowych, siłą zabierali Polakom żywność, odzież, żywy inwentarz. Latem 1942 roku partyzanci radzieccy skutecznie zaatakowali przejeżdżający przez Naliboki oddział niemiecki. W sierpniu 1942 roku na polecenie Niemców, poparte groźbą kary śmierci w przypadku odmowy, utworzono w Nalibokach oddział samoobrony, składający się z miejscowych Polaków, wyłącznie mężczyzn sprawnych fizycznie. Części z nich dostarczono broń i amunicję, pozostali, tzw. bezkarabinowi pełnili warty nocne. W miasteczku jednocześnie zlikwidowano posterunek policji, oddając pieczę nad Nalibokami Polakom. Dowódcą oddziału samoobrony został Franciszek Adamcewicz, a po jego aresztowaniu Eugeniusz Klimowicz. Dla części członków samoobrony, od dawna działających w konspiracji
      ZWZ-AK, udział w samoobronie był przykrywką dla podziemnej działalności. Członkostwo w samoobronie dawało bowiem możliwość legalnego posiadania broni. Zdawali sobie z tego sprawę partyzanci radzieccy. W marcu i kwietniu 1943 roku doszło do dwóch spotkań partyzantów radzieckich z Eugeniuszem Klimowiczem i innymi członkami samoobrony. Inicjatorem tych narad był jeden z dowódców partyzantki radzieckiej – Rafał Wasilewicz. W czasie tych spotkań partyzanci radzieccy namawiali Polaków, aby ci wstąpili do ich oddziałów. Sugerowano, że partyzanci radzieccy przeprowadzą pozorowaną akcję na Naliboki, w trakcie której członkowie samoobrony poddadzą się i wraz z bronią przejdą do baz radzieckich w
      Puszczy Nalibockiej. Eugeniusz Klimowicz nie wyraził na to zgody. Zawarto jednak porozumienie, na mocy którego partyzanci sowieccy i członkowie polskiej samoobrony mieli unikać starć ze sobą. Miasteczko Naliboki i pobliskie osady miały stanowić domenę Polaków. Wbrew zawartemu porozumieniu nad ranem 8 maja 1943 roku partyzanci radzieccy zaatakowali Naliboki. Wyciągali oni z domów mężczyzn, rzeczywistych członków samoobrony lub jedynie podejrzanych o przynależność do tej formacji, rozstrzeliwali ich nieopodal domów pojedynczo lub w kilku- i kilkunastoosobowych grupach. Część zabudowań podpalono, z domów zabierano praktycznie wszystko – odzież, buty, żywność, z zagród - konie i bydło. Spalono również kościół, wraz z dokumentacją parafialną, szkołę, budynek gminy, pocztę i remizę. Atak trwał 2-3 godziny. Łącznie zabito 128 osób, głównie mężczyzn, ale wśród ofiar były również trzy kobiety, kilkunastoletni chłopcy i dziesięcioletnie dziecko. Zabitych pochowano na miejscowym cmentarzu. Niektórzy członkowie samoobrony zaskoczeni atakiem próbowali walczyć, zabili kilku partyzantów radzieckich i nie widząc szans na sukces wycofali się do lasu. Szczególnego pokreślenia wymaga fakt, że ogromna większość ofiar to osoby celowo i z premedytacją zabite w egzekucjach, a nie zabite przypadkowo. Dotychczasowe ustalenia śledztwa opierają się głównie na zeznaniach naocznych świadków zbrodni, byłych mieszkańców miasteczka. Do akt załączono opinię historyka – specjalisty odnośnie struktury oddziałów partyzantki radzieckiej
      stacjonujących w Puszczy Nalibockiej. Przeprowadzono również kwerendę w archiwach, poszukując dokumentów dotyczących tej zbrodni. W swych meldunkach do dowództwa partyzanci radzieccy przedstawiali atak jako swój sukces, informując o 250 zabitych, zarekwirowanej dużej ilości broni i amunicji, uprowadzeniu 100 krów i 78 koni oraz określając napad, jako skuteczne rozbicie niemieckiego garnizonu „samochowy”. W rzeczywistości podczas ataku, w Nalibokach nie było Niemców, jedynie przez przypadek nocował tam tylko jeden policjant białoruski. Ważnym materiałem dowodowym w śledztwie są także akta sprawy karnej Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, sygn. Sr 749/51, przeciwko dowódcy samoobrony Eugeniuszowi Klimowiczowi, któremu zarzucono popełnienie zbrodni z art. 1 pkt 1
      dekretu z dnia 31.08.1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych
      zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną, polegającej na tym, że w maju 1943 r. w Nalibokach brał udział w zabójstwach partyzantów radzieckich. Zdaniem oskarżenia Eugeniusz Klimowicz, pomimo iż wyraził zgodę na przeprowadzenie pozorowanego ataku na Naliboki, zaczął jako pierwszy strzelać do partyzantów radzieckich. Eugeniusz Klimowicz został skazany wyrokiem z dnia 19 października 1951 roku na karę śmierci, zamienioną następnie na karę
      dożywotniego więzienia. Dopiero wskutek rewizji nadzwyczajnej, Sąd Najwyższy w 1957 roku uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. Sąd I instancji zwrócił akta do Prokuratury celem uzupełnienia.
      • eres2 Historyk Marek Jan Chodakiewicz 29.01.14, 22:07
        („Żydzi i Polacy 1918-1955") o tamtym czasie:

        "Partyzant żydowski z Nowogródczyzny powiedział po wojnie: >>Proszę nie zapominać, że żyliśmy właściwie z miejscowych, polskich chłopów. Jeśli nie napadaliśmy na ich domy, szliśmy na pola i wygrzebywaliśmy ich buraki, ziemniaki czy cokolwiek posadzili<<. Inny świadek żydowski z tych samych okolic wspomina: >>Środowisko, w którym działali partyzanci Tuwii Bielskiego, było bardzo wrogie. Ludność chrześcijańska, chłopi i wieśniacy, była głęboko antysemicka i nienawidziła żydowskich partyzantów. Czasami nawet ludzie ci wydawali partyzantów Niemcom. Partyzanci Bielskiego byli zmuszeni mścić się surowo, wykonując egzekucje na informatorach i paląc ich gospodarstwa.[...] Problem dostarczania wystarczającej ilości pożywienia dla tajnego obozu leśnego, w którym znajdowało się ponad 1200 Żydów, był również skomplikowany. Coraz mniej zapasów można było znaleźć we wioskach: partyzanci często zjawiali się i zabierali, cokolwiek potrzebowali z ubrań, butów i jedzenia, a władze niemieckie również nakładały wiecznie rosnące podatki. Wioski podejrzane o pomoc partyzantom były palone, a ich mieszkańcy byli zabijani. Nie było łatwo żydowskim partyzantom konfiskować chłopu ostatki jego własności - jego krowę, konia czy świnię albo skrzynię mąki, którą przygotował. Czasami bronili się chłopi gwałtownie, zmuszając nas do zareagowania w taki sam sposób<<."
        • amicus_europae Chybiona analogia 29.01.14, 22:33
          Analogia do Jedwabnego jest żadna. Tam zbrodnię zorganizowali, zaplanowali i wykonali Niemcy, inspirując i wciągając do uczestnictwa lokalny element polski, głównie miejscowy margines. Jeden z dowódców komanda niejaki Hermann Schaper. Ustalono, że przy pomocy swojego oddziału prowadził systematyczne mordy według tej samej metody na bolszewikach, ich sympatykach, NKWDowcach i Żydach, w miarę zdobywania terytorium wcześniej zagarniętych przez Sowietów w wioskach czasem raczej dość już daleko za przesuwającym się Frontem Wschodnim. Przeprowadził akcje likwidacji w takich wioskach jak Wizna (koniec czerwca), Wąsosz (5 lipca), Radziłów (7 lipca), Jedwabne (10 lipca), Łomża (wczesny sierpień), Tykocin (22–25 sierpnia), Rutki (4 września), Piątnica, Zambrów a także w innych miejscowościach.


          Od 1960 roku oskarżany przez niemieckie prokuratury do sprawa zbrodni wojennych (Ludwigsburg), obciążony przez Komisarza okręgowego (Kreisskomissar) Łomży wymordowaniem tamtejszych Żydów, został też rozpoznany ze zdjęć przez dwóch świadków z Izraela - Chaję Finkelstein z Radziłowa oraz Izchak Felera z Tykocina - jako dowodzący pogromami w tych miejscowościach: 7 lipca 1941 w Radziłowie i 25 sierpnia w Tykocinie.
          Metody stosowane przez Schapera i jego patrole śmierci w tych masakrach były identyczne z przebiegiem mordów w Jedwabnem (zaledwie kilka kilometrów dalej) w kilka dni później. Schaper nie przyznał się do zarzutów i Niemcy uznali dowody za niewystarczające do osądzenia go. Kłamał przed sądem utrzymując, że w 1941 roku był kierowcą ciężarówki i posługiwał się fałszywymi nazwiskami. Pomimo pozytywnego rozpoznania go przez świadków, sprawę przeciw Schaperowi zamknięto 2 września 1965 roku
          • eres2 Chybiony Twój komentarz Amicusie! 30.01.14, 00:29
            Po pierwsze: Twój komentarz nie ma nic wspólnego z moim wpisem.
            Po drugie: Twój wpis nie wymagał wielkiego trudu intelektualnego, bo tekst zerżnąłeś żywcem z Wkipedii (pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Schaper).

            Jak wszystkim dobrze wiadomo, Wkipedia ma swoje niedoskonałości. Np. wymienione przez W. miejscowości w rejonie łomżyńskim, w których wymordowani zostali żydowscy mieszkańcy przez swoich „aryjskich” sąsiadów, są dalece niepełne. Wg polskich historyków zbrodni tych dokonano co najmniej w następujących miejscowościach: Bielsk Podlaski, Choroszcz, Czyżew, Goniądz, Grajewo, Jasionówka, Jedwabne, Kleszczele, Knyszyn, Kolno, Kuźnica, Narewka, Piątnica, Radziłów, Rajgrów, Semjatów, Sokoły, Stawiski, Suchowola, Szczuczyn, Trzciane, Tykocin, Wasilków, Wąsosz, Wizna, Zaremby Kościelne.
            Np. historyk Marek Wierzbicki („Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim”) pisze:
            "[...] Polacy w roli oprawców występują w relacjach żydowskich m.in. z Jedwabnego, Radziłowa, Stawisk, Szczuczyna, Goniądza, Kolna, Wąsosza, Rutek, Siemiatycz, Tykocina, Jasionówki, Suchowoli, Wasilkowa, Rajgrodu, Grajewa i innych miejscowości regionu. Podobne informacje znalazły się w dokumentach niemieckich, np. w raporcie oficera wywiadu V Korpusu z 9 lipca pojawiła się informacja o wrogiej postawie ludności polskiej zamieszkującej okolice Łomży wobec tamtejszych Żydów. 12 lipca w dzienniku bojowym 221 dywizji zabezpieczającej tyły zanotowano, iż w Kolnie i Szczuczynie, miasteczkach położonych na północ od Łomży, doszło do antyżydowskich pogromów z udziałem Polaków, w trakcie których zginęło odpowiednio 30 i 400 Żydów."
            "[...] W niedalekim Szczuczynie Białostockim także doszło do napadów, mordów i grabieży na Żydach po ucieczce władz sowieckich. W pierwszych dniach okupacji niemieckiej władzę przejęli przedstawicieli społeczności polskiej, na czele której stanęli byli więźniowie sowieccy, wywodzący się z miejscowej inteligencji: były komendant policji, policjant, dyrektor szkoły. Nocą, prawdopodobnie 27 czerwca 1941 roku, uzbrojone bojówki złożone z miejscowych Polaków zaatakowały ludność żydowską w mieszkaniach. Doszło do krwawej masakry, w czasie której w okrutny sposób zamordowano około 300 mężczyzn, kobiet i dzieci. W napadzie brali udział zarówno byli więźniowie z czasów sowieckich, członkowie straży obywatelskiej, jak i pospolici bandyci. Napastnicy postanowili dokończyć mordów następnej nocy, ale na przeszkodzie stanęło im wkroczenie niewielkiego oddziału Wehrmachtu. Zdesperowani Żydzi przekupili Niemców, którzy zgodzili się patrolować ulice miasta nocą. To posunięcie uchroniło ludność żydowską od dalszych prześladowań. Źródła żydowskie podkreślają obojętność polskiej elity miasteczka, która odmówiła udzielenia im jakiejkolwiek pomocy, wydając na pastwę bandytów. Około połowy lipca szczuczyńskich Żydów zebrano na rynku, poczym wyselekcjonowano około 100 mężczyzn, których popędzono na cmentarz. Tam wszyscy zostali okrutnie zamordowani."
            "[...] Są też jednak sygnały wskazujące, że w pewnych miejscowościach osoby szanowane, nadające przed wojną ton życiu społeczności lokalnej, przyczyniły się do zorganizowania antyżydowskich wystąpień lub wręcz nimi kierowały. Według źródeł żydowskich takie zjawisko miało miejsce w Radziłowie, Szczuczynie, Goniądzu. Temat ten wymaga dalszych, szczegółowych badań, tak samo jak zagadnienie postaw Polaków nie należących ani do marginesu społecznego ani do elit, ale posiadających rodziny i prowadzących ustabilizowany tryb życia (chłopi, drobnomieszczaństwo). Przedstawiciele tej ostatniej grupy pojawiają się także w świadectwach żydowskich i polskich jako uczestnicy zbrodni na Żydach [...]."
            "[...] Według relacji żydowskich, po interwencji u miejscowego księdza, ten miał uspokoić swoich parafian, mówiąc, by zaprzestali napadów na Żydów, ponieważ rozrachunków z nimi dokonają sami Niemcy. Wystąpienie księdza uspokoiło nieco sytuację, ale na początku lipca [roku 1941 - eres] z sąsiednich miejscowości: Stawisk, Wąsosza i Szczuczyna napłynęły zatrważające wieści o pogromach i masowych mordach dokonywanych na tamtejszych Żydach."
            • tlss Nie rozmawiajcie z nim 30.01.14, 09:16
              Nie ma sensu z tobą dyskutować. Obserwuje ciebie na tym forum od ponad 3 lat. Na każdą wzmiankę o tym, iż postawa i działania społeczności żydowskiej w czasie II wojny światowej była inna niż pokazywana przez oficjalną propagandę reagujesz jak automat wrzucając z miejsca przygotowane pliki. Kto ma czas na takie rzeczy. Ciekawe jest to, że zazwyczaj negujesz głosy - które wskazują na współpracę tej mniejszości z sowieckim okupantem, a jeśli już nie jesteś w stanie tego zanegować wyskakujesz ze "zbrodniami".
            • amicus_europae Re: Chybiony Twój komentarz Amicusie! 30.01.14, 10:42
              Doprawdy? Jak cytujesz Wierzbickiego to bez cenzury:

              "Wrogi stosunek części ludności kresowej, zwłaszcza białoruskiej i żydowskiej, wobec państwa polskiego przybierał różne formy, między innymi zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym. Była to dywersja, która z powodu widocznej inspiracji sowieckich służb specjalnych oraz starannego przygotowania, przypominała działania niemieckiej Piątej Kolumny na zapleczu frontu niemiecko- polskiego. Po 17 września 1939 r. praktycznie we wszystkich powiatach ziem północno- wschodnich II RP (jeśli wcześniej nie wkroczyli tam Niemcy) powstały większe lub mniejsze grupy dywersyjne lub całkiem spore oddziały partyzanckie, które walczyły z oddziałami Wojska Polskiego. Ich celem było wsparcie Armii Czerwonej, posuwającej się w głąb terytorium RP.
              Jeszcze przed nadejściem wojsk sowieckich tworzono strukturzy samozwańczej władzy (tzw. komitety rewolucyjne), które przejmowały władzę na danym terenie, powoływały namiastki administracji, uzbrojone bojówki zwane "milicją" czy "grupami samoobrony" lub oddziały partyzanckie do walki z większymi oddziałami WP. Równocześnie likwidowały resztki administracji polskiej, urządzały samosądy na osobach związanych blisko z państwem polskim, zajmowały obiekty o znaczeniu strategicznym itd.
              Za: M. Wierzbicki, Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim. Stosunki polsko- żydowskie na ziemiach północno- wschodnich II RP pod okupacją sowiecką 1939- 1941, Warszawa 2007, s. 77-79.

              "Profesor Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, wybitny sowietolog Mordechaj Altszuler, uważa, że wszystkie warstwy społeczeństwa żydowskiego na kresach- młodzi i starzy, bogaci i biedni, edukowani i niepiśmienni, religijni i ateiści, syjoniści i bundyści- jesienią 1939 r. otwarcie cieszyli się, gdy ta czy inna miejscowość znalazła się pod okupacją sowiecką, a nie niemiecką. Altshuler (tak w oryginale- Unicorn) powołuje się na własne doświadczenia. Opowiada jak 20 IX cała żydowska społeczność jego rodzinnego miasteczka Skidel [zob. to-Unicorn] (20 km na południowy wschód od Grodna), z miejscowym rabinem na czele, witała Armię Czerwoną jako wyzwolicielkę kwiatami, w bramie triumfalnej. Podobna reakcja lokalnych społeczeństw żydowskich obficie jest prezentowana w książce Lewina (D.Levin, The Lesser of two evils. Eastern European Jewry under Soviet rule 1939-1945, Philadelphia-Ierusalem 1995, s. 31-37-przypis dwudziesty-Unicorn)."

              Z zestawienia przygotowanego przez Oddział II Sztabu Naczelnego Wodza:

              "Wszystkie niemal relacje są zgodne co do pewnego uprzywilejowania Żydów w stosunku do Polaków i Ukraińców. Zasadniczo Żydzi- za wyjątkiem sfer bogatszych są zwolennikami okupantów sowieckich. Rolę Żydów określa się jako haniebną. Niemal na całym obszarze Żydzi owacyjnie i ostentacyjnie witali wojska sowieckie. Początkowo większość milicjantów i władz miejscowych rekrutowała się z Żydów. Stali się oni podporą w działalności NKWD (donosiciele itp.). Żydzi dali się we znaki Polakom i Ukraińcom do tego stopnia, że wszędzie panuje wielka do nich nienawiść. (...) Trzeba nadmienić jednak, iż zdarzało się sporo wypadków okazania przez Żydów pomocy naszym zbiegom. Należy je jednak raczej zaliczyć do wyjątków."

              Za: A. Suchcitz, Żydzi wobec upadku Rzeczypospolitej w relacjach polskich z Kresów Wschodnich 1939- 1941 [w:] Świat niepożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w XVIII- XX wieku, red. K. Jasiewicz, Warszawa 2004, s. 259.

              O urzędnikach: "miejsca mają jeszcze ci, których nie mogli dotąd zastąpić sowieckimi urzędnikami, których przybywa coraz więcej i najgorszymi elementami żydowskich komunistów."

              Ibidem, s. 260.

              Entuzjazm: "W Nowogródku młodzież żydowska witała kwiatami; w gminie Szczarskiej witała kwiatami i wywieszono czerwone chorągwie; we wsi Paniemuń, gm. Szczorse, jak również w Burdyjrowszczyźnie, gm. Poczajów- wybudowano bramę wjazdową.

              (...)Wkroczenie Armii Czerwonej spotkało się z przyjęciem Żydów i poszczególnych komunistów i przestępców.

              (...)W dniu wkraczania wojsk sowieckich do Nowogródka ludność chrześcijańska nie brała żadnego udziału w spotkaniu wkraczających wojsk sowieckich. Natomiast ludność żydowska, szczególnie młodzież miasta ostentacyjnie, z kwiatami, spotkała oddziały zmotoryzowane.

              [Kpt. Gołębiowski zauważył] (...)olbrzymią pomoc, jaką bolszewicy mieli wszędzie w bandach dywersyjnych. Miejscowa ludność- biedni Żydzi i chłopi białoruscy uzbrojeni walczyli z wojskiem na każdym kroku." Ibidem, s. 261.

              Poniżej charakterystyka mniejszości żydowskiej i zachowania:

              "Jedna częśc tego społeczeństwa, najbiedniejsi wyrobnicy, rzemieślnicy przyjęli bolszewików z niekłamanym entuzjazmem. Oni witali. Oni obrzucali kwiatami, wręczali podarunki, stawiali bramy, z ich też grona jest dzisiaj najwięcej "urzędników." Do nich należy zaliczyć niewielki odłam inteligencji i narodowych komunistów z czasów Polski. Ci przylgnęli bez zastrzeżeń do nowego reżimu. Druga grupa- stan średni- zajęła stanowisko wyczekujące, raczej jednak bierne. Trzymali się zasady "zobaczymy w przyszłości"- lepiej się obecnie trzymać w rezerwie i na uboczu. Trzecia grupa wreszcie to "grosiści", możni kupcy, właściciele ziemscy, oni zajęli od razu stanowisko wobec bolszewizmu zdecydowanie wrogie i okazywali i okazują sympatię dla Polski i naprawdę szczerze pragną powrotu Polski.

              Wracam jednak do tych pierwszych, najliczniejszych, gdyż stanowią przecież poważny odłam spoleczeństwa żydowskiego. Oni dają się najwięcej we znaki ludności. Z nich są najlepsi informatorzy i konfidenci. Oni są sprawcami licznych aresztowań, rewizji, wyrzucania z domów. Oni roznoszą wszystkie wezwania władz, oni są członkami milicji. Widzimy ich w każdym urzędzie, na każdej placówce. Polaków zwalnia się masowo, ich zaś miejsce zajmują Żydzi z tej grupy, często 14- letnie dziewczęta. Są specjalistkami od dokuczania, prowadzenia rewizji. Gdyby nie oni, bolszewicy byliby bezsilni, nie posiadając informacji o miejscowych stosunkach. Ci naprawdę przylgnęli do bolszewików, bez żadnych zastrzeżeń, tu nie może być dwóch zdań co do ich wartości i stosunku do Państwa Polskiego. Mszczą się z wyrachowaniem i satysfakcją na swoich wczorajszych wrogach tak Polakach, jak i Rusinach."

              Ibidem, s. 261- 262.

              Ze wspomnień córki osadnika: "Po wkroczeniu Armii Czerwonej wszystkie urzędy w gminie objęli Białorusini, Żydzi i sowieci, a polskich urzędników aresztowali. Komitetczyki nie czując władzy nad sobą rabowali osadników, odbierali im różne rzeczy jak rowery, młockarnie itd. Bardzo często robili u osadników rewizje , po takiej rewizji ginęły różne drogie rzeczy, przeważnie z biżuterii."

              Za: J. Stobniak- Smogorzewska, Osadnicy wojskowi a ludność żydowska na Kresach Wschodnich 1920- 1940, op. cit., s. 567.

              Aresztowania obywateli polskich w pierwszych tygodniach radzieckiej okupacji, choć liczne, miały jednak charakter indywidualny. Najogólniej można stwierdzić, że objęły rzeczywistych i domniemanych przeciwników systemu komunistycznego. Chodziło przy tym nie tylko o usunięcie znanych osobistości z ważnych stanowisk w polskiej administracji państwowej, samorządowej, w organizacjach politycznych, społecznych i kulturalnych oraz z życia gospodarczego. Oprócz bowiem dążenia do pozbawienia tych lokalnych liderów bezpośredniego wpływu na społeczeństwo, uniemożliwienia im zawiązania akcji niepodległościowej (gen. dyw. Marian Januszajtis), władzom radzieckim zależało także na psychicznym złamaniu obywateli polskich i uczynieniu z nich bezwolnego narzędzia dla swoich poczynań.
              Wykazy osób przewidzianych do aresztowania sporządzano, posługując się miejscowymi informatorami (komitety rewolucyjne, zarządy tymczasowe, milicja ludowa, ludzie załatwiający porachunki osobiste) oraz wykorzystując dokumentację przejętą w polskich archiwach, urzędach, instytucjach, przedsiębiorstwach i organizacjach i zdobytą podczas rewizji w mieszkaniach.

    • zupakacza Rydzyki uznali wine za Jedwabne i Pogrom Kielecki? 30.01.14, 01:23
      Przynajmiej nie udaja, ze Zydzi sami siebie zabijali i palili. Czas najwyzszy!
      • chasyd_z_czerskiej Re: Rydzyki uznali wine za Jedwabne i Pogrom Kiel 30.01.14, 21:14
        Wyjaśnij jaką winę ponoszą rydzyki za jedwabne...


        --
        Sie ma, Trynkiewicz !
        wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/449419,obrazy-mariusza-trynkiewicza-byly-licytowane-na-aukcjach-wosp.html
        • kolter-mr Re: Rydzyki uznali wine za Jedwabne i Pogrom Kiel 30.01.14, 21:16
          chasyd_z_czerskiej napisał:

          > Wyjaśnij jaką winę ponoszą rydzyki za jedwabne...


          Nienawistny antysemityzm bydła pokroju rydza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka