Gość: franio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.08.04, 11:41
Maski zostały zdjęte. Rada Etyki Mediów zarzuciła wczoraj "Naszemu
Dziennikowi" naruszenie etyki dziennikarskiej w tekstach dotyczących Czesława
Miłosza. Według Rady, nasza informacja o śmierci Miłosza "połączona z
charakterystyką Poety" to "porażający przykład zlekceważenia zasad Karty
Etycznej Mediów". Mocne słowa, tyle że bez pokrycia.
Bardzo prosimy podać, w którym miejscu w naszych publikacjach o pisarzu
naruszyliśmy "zasady prawdy, obiektywizmu, uczciwości, poszanowania ludzkiej
godności, obowiązku oddzielenia informacji od komentarza, a także zasadę
odpowiedzialnego korzystania z przysługującej mediom wolności". Nikt
konkretnie nie wskazuje, o co chodzi, więc te wszystkie "zarzuty" to zwykłe
pomówienia i szykany wobec niewygodnego dla wielu polskiego dziennika.
To nowy atak, który wpisuje się w walkę z Kościołem, prowadzoną po 1 maja 2004
r. już bez żadnego kamuflażu. Stratedzy tej wojny pozostają w ukryciu, choć są
dobrze znani, a na pierwszą linię rzucili media, które wykonują przydzielone i
rozpisane na role zadania. W takim właśnie szczególnym czasie ukazuje się
kuriozalne oświadczenie Rady Etyki Mediów - gdy gazety, radio, telewizja w
Polsce dopuszczają się codziennie - z pełną premedytacją - ciężkich naruszeń
nie tylko etyki dziennikarskiej, ale zwykłej przyzwoitości. Oto kilka przykładów.
Gdzie była Rada Etyki Mediów i jej przewodnicząca pani Magdalena Bajer, gdy
dziennikarze sfabrykowali plotki o osławionym maybachu ojca Tadeusza Rydzyka?
Co zrobiła Rada, by zatrzymać czy choćby upomnieć dziennikarzy prowadzących
obrzydliwą nagonkę na księdza prałata Jankowskiego? Dlaczego Rada nie
protestuje, gdy ukazują się zdjęcia posła Dorna w szpitalu, wykonane bez jego
zgody? Jaka jest wrażliwość członków Rady, jeżeli nie budzi jej sprzeciwu
zamieszczenie fotografii żony Jamrożego, ciężko poszkodowanej w wypadku
samochodowym? Dlaczego milczycie, gdy przez media przewala się codziennie fala
zła, przemocy, wulgarności? Milcząc, przyzwalacie, by patologia była bezkarna.
Ponieważ Rada jest gremium raczej nieznanym, warto przypomnieć, że swego czasu
jej przewodnicząca Magdalena Bajer nazwała publicznie prof. Jerzego Roberta
Nowaka "chwastem". Tak szanują godność ludzką "autorytety", ale lubią pouczać
innych. Kłania się hipokryzja.
"Nasz Dziennik" nie zejdzie z drogi, którą idzie. "Mamy wypowiadać prawdę, gdy
inni milczą" - mówił ksiądz Jerzy Popiełuszko. Pozostaniemy wolnym głosem
Polaków. - Małgorzata Rutkowska
Dr Stanisław Krajski, UKSW: - Prawo do wolności, prawdy i poszanowania uczuć
odbiorców wielokrotnie było naruszane w stosunku do Kościoła katolickiego, a
szczególnie wobec Radia Maryja, a ostatnio księdza prałata H. Jankowskiego, i
nikt na to nie zwracał uwagi. Natomiast w odniesieniu do Czesława Miłosza to
prawo nie zostało naruszone. To, co ukazało się w "Naszym Dzienniku", było
tylko i wyłącznie informacją. Nie towarzyszyły jej oceny, tylko proste i
logiczne wnioski wynikające z faktów.
Prof. Jan Majda, historyk literatury z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym
wywiad na temat Czesława Miłosza ukazał się w "Naszym Dzienniku" w ostatni
czwartek: - Ta informacja o śmierci Czesława Miłosza jest zgodna z prawdą i co
do tego nie ma żadnej dyskusji. Wszystko, co napisał "Nasz Dziennik" jest
zgodne z prawdą i z zasadą wolności mediów. Więcej faktów o charakterze
twórczości Miłosza podałem w swoim wywiadzie. Wczoraj odebrałem kilkadziesiąt
telefonów z gratulacjami, że słusznie bronię godności Polski. Ponadto w
Krakowie powstał obywatelski komitet społeczny, który będzie się domagał, aby
Czesław Miłosz nie był pochowany na Skałce.
Dr Mieczysław Ryba, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: -
Oświadczenie Rady Etyki Mediów nie zawiera w ogóle żadnej argumentacji. Ta
wypowiedź Rady jest pozbawiona rzeczowej, merytorycznej argumentacji, gdzie w
informacji "Naszego Dziennika" zawarty jest fałsz. Oświadczenie zawiera ogólne
odniesienie do tekstu i tylko tyle. Nie ma wykazania, gdzie ten fałsz się
znajduje i na czym polega manipulacja.
Dr Łucja Łukaszewicz, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w
Toruniu: - "Nasz Dziennik" wyraża opinię większości Narodu i ma do tego prawo.
Nieszczęście wszakże polegało na tym, że Naród był bardzo długo
niepoinformowany. Z tej racji "Nasz Dziennik" odegrał odkrywczą rolę.
Następnie wiedzę o Miłoszu poszerzył wywiad, który pokazał mowę faktów. Nie
można lokować kogoś na siłę w panteonie osób wielce zasłużonych dla Narodu.
Czesław Miłosz ma swoje miejsce w literaturze, ale nie polskiej - mimo że
pisał po polsku. W wywiadzie była mowa o faktach, bo to były cytaty, powołanie
się na źródła, czyli na prace poety. Jeśli chodzi o oceny, to nie były one
dokonywane z punktu widzenia jednostkowego, tylko z punktu widzenia interesu
narodowego. Czy można pociągać do odpowiedzialności "Nasz Dziennik", który
wyraża tendencję większości Narodu? Chodzi bowiem o podstawowe wartości
narodowe. System symboli, który jest dyskwalifikowany przez kogoś. Następnie
wartości religijne, jest przecież mowa o Madonnie. Jeżeliby Rada chciała
kogokolwiek upominać, to musi to robić, stosując kwantyfikator - Naród, nie
"Nasz Dziennik", który reprezentuje i pisze o narodowych elementach kultury i
podstawowych symbolach, które Naród integrują. To jest mowa faktów.
Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia
Maryja w Służbie Bogu, Kościołowi i Narodowi Polskiemu: - Przewodnicząca Rady
Etyki Mediów swoim oświadczeniem, które nie zawiera żadnych argumentów,
jedynie slogany, oddaje to, co sobą reprezentuje. Podobnie jej poglądy o Radiu
Maryja, wielokrotnie wypowiadane, nie nadają się nawet na komentarz. Z tych
kilku zdań oświadczenia nic nie wynika, oprócz tego, że dyskredytuje się drugą
stronę, ale nic więcej. "Nasz Dziennik" zamieścił w swojej informacji prawdę.
Niech ktoś powie, że to nie jest prawda. Tolerancja - czy to znaczy, że prawdę
usuwamy? Autorzy informacji o śmierci Miłosza z innych gazet prześlizgiwali
się nad tymi obszarami, które zostały podkreślone w "Naszym Dzienniku".
Natomiast tam zostało jednoznacznie napisane, co reprezentował sobą Miłosz.
Dr hab. Krystyna Czuba, UKSW, specjalista ds. mediów: - Sądzę, że Rada Etyki
Mediów jest podporządkowana politycznej poprawności, stąd oburzenie na
wypowiedź "Naszego Dziennika". Przekaz prawdy jest fundamentem informacji, o
czym nie wolno zapominać dziennikarzom i tym samym Radzie Etyki Mediów. "Nasz
Dziennik" miał więc nie tylko możliwość, ale i obowiązek przytoczenia faktów z
życia Czesława Miłosza. Fakty podane przez tę gazetę są znane, choć nie
powszechnie. Od prawdy o człowieku zaufania publicznego nie zwalnia nawet jego
śmierć. Miłosz nie ukrywał swojego negatywnego stosunku do wielu polskich
spraw. Także, a może szczególnie, do Kościoła katolickiego i polskiego
katolicyzmu. Czynił to w sposób dotykający świętości i sacrum. Wyrażam więc
głęboki żal, że Rada Etyki Mediów nie potrafi być niezależna, a "Naszemu
Dziennikowi" dziękuję, że w trudnej sytuacji potrafi zachować informację
niezależną i w miarę obiektywną dotyczącą życia Czesława Miłosza.