Gość: okrent
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.08.04, 19:07
Niedobrze mi się robi, kiedy pomyślę, że nie-Polacy mogą przeczytać o tym, co
się dzieje wokół pogrzebu Czesława Miłosza. Z drżącym sercem wklepałam dziś
do wyszukiwarki aol nazwisko Poety, żeby sprawdzić, czy coś się po angielsku
o tym skandalu z pochówkiem pisze. Znalazłam - jak dotąd - tylko notki o
śmierci poety. A oto link dla znających angielski:
www.metafilter.com/mefi/35007
Poczułam się lepiej po przeczytaniu tego, co nie-Polacy piszą o NASZYM - i
SWOIM - Poecie. Polecam jako odtrutkę na tę ohydę, jaka się wylewa z
przeróżnych krajowych forów.
Oto np. fragment jednej z wypowiedzi na stronie do której prowadzi powyższy
link:
"It's amazing how, occasionally, somehow, the right voice comes along or is
made by history and circumstances. How was it that Milosz could observe and
respond and write so wonderfully about what Stalinist Poland and other
European fiefdoms were doing to individuals and writers?"
Inny link:
www.languagehat.com/archives/001495.php
Ktoś pisze:
"I'm very sorry to hear that (chodzi o śmierć Poety). He will always be a
giant. I was not familiar with "Good Night". Good night Czeslaw."