pra-wdana
19.08.14, 18:45
W ochronie zdrowia poczyniono ogromne postępy. Tylko dlaczego nie dotyczy to wszystkich obywateli? Według GUS miejsce zamieszkania ma (a raczej dotąd miało) niewielki wpływ na długość życia. Tak było kiedyś. Analizując statystyki począwszy od 1970 roku zauważalna była niewielka różnica pomiędzy tym gdzie ktoś mieszkał, a długością jego życia (dotyczyło to poszczególnych województw oraz wykazu miasto-wieś). W dużych i małych miejscowościach były ośrodki zdrowa. Teraz to się zmieniło.
Ostatnie dane GUS dotyczące osób długowiecznych w poszczególnych województwach są szokujące (różnice rzędu 823 a 71).
Z tego prawie 70% żyje w miastach.
Kiedyś nie było znaczącej różnicy ani pomiędzy województwami ani pomiędzy miasto-wieś. Pieniądze rozłożone były na wszystkich obywateli.
Czy obecnie w Polsce żyją lepsi i gorsi obywatele? Podatki ściągane są od wszystkich (a nawet więcej płacą mniej zarabiający i dłużej pracujący), a więc dlaczego korzystają tylko niektórzy? Dlaczego likwiduje się szpitale w mniejszych miejscowościach i wydłuża drogę do opieki medycznej (zanim karetka dojedzie to człowiek umrze bez pomocy lekarskiej – na to wskazują statystyki). Obecnie w mniejszych miejscowościach ludzie mają utrudniony dostęp do opieki medycznej.
Premier Tusk obiecuje www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/skrocenie-kolejek-do-lekarzy,1101230.html?playlist_id=17530. Ale czy tędy droga? Co z programami dotyczącymi kształcenia specjalistów?
Kolejek do specjalisty nie zlikwiduje się przez likwidację ośrodków i szpitali, a odwrotnie. Więcej szpitali i specjalistów = mniejsze kolejki i sprawiedliwy dostęp do opieki dla wszystkich ludzi.
Czy nie lepiej miejsca pracy tworzyć w ośrodkach zdrowia? Na kogo idą nasze składki? Dlaczego tworzy się takie prawo, że pracodawcom nie opłaca się zatrudniać na umowę o pracę. Czy dlatego aby więcej kasy wpłynęło od nieubezpieczonych? A może Konstytucja mówi coś innego? Czy jakiś biznes (np. in vitro) jest ważniejszy od zapewnienia opieki medycznej? Na służbie zdrowia nie powinno się robić biznesu.
Nie powinno tak być, że ucina się komuś nogę, bo leczenie jest za drogie. Nie może być tak, że człowiek umiera, bo karetka nie zdążyła pokonać wielu kilometrów. Albo jakiś szpital nie przyjął, bo nie było miejsc lub człowiek nie uzyskał pomocy, bo nie był ubezpieczony, nie było go stać.
Szpitali w mniejszych miejscowościach nie powinno się likwidować, bo może być tak, że następnym razem GUS poda, że w jednym województwie jest 1000 osób długowiecznych, a w innym 1 (słownie jedna osoba). Wcześniej tak nie było, a więc przyczyna tego jest jasna.
A może tak niektóre szpitale przenieść z Warszawy lub innego większego miasta do jakiś mniejszych miejscowości? Dlaczego szpitale mają być tylko w dużych miejscowościach???