az43
02.04.15, 09:56
Halina Bortnowska pisze dzisiaj o groźbach episkopatu pod adresem posłów:
"Episkopat dla wierzących, a także dla niewierzących jest ważnym partnerem społecznym.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,17694658,Halina_Bortnowska__Niech_biskupi_lepiej_nie_groza.html#ixzz3W8SouhL1
Wątek o próbach szantażu i wpływania na decyzje posłów pomijam ponieważ nie jestem mediewistą.Natomiast zdanie o episkopacie jako ważnym partnerze społecznym warte jest komentarza.Otóż p.Bortnowska się myli to nie jest ważny partner społeczny tylko zgromadzenie starszych panów ulegających iluzji własnej wszechwładzy,wszechmocy i wszechwiedzy które to mniemanie jest całkowicie bezzasadne.Duchowieństwo katolickie było zazwyczaj ostoją wstecznictwa,nieuctwa i ciemnoty.Przypominam,że Giordano Bruno został zrehabilitowany przez kościół dopiero w drugiej połowie XX wieku.Rozdźwięk między opinią społeczną a konserwatywnymi majaczeniami biskupów-szczególnie w sferze obyczajowości,
sexu,życia rodzinnego nawet w Polsce systematycznie rosnie i dzisiaj zalecenia biskupów w tych sferach są zazwyczaj olewane(z wyjątkiem rodziny Terlikowskich).
Episkopat przestał być ośrodkiem władzy,nie stał się partnerem tylko usiłuje być nadzorcą mysli i zachowań a to ludziom już nie odpowiada.Dlatego pogląd p.Bortnowskiej jest bezzasadny i nie znajduje odzwierciedlenia w praktyce społecznej.