yossarian18
19.09.04, 00:16
cristeros1.w.interia.pl/crist/cywilizacja/czarna_wolga.htm
Fragment:
Oskarżanie ludzi Kościoła o rozmaite wynaturzenia ma bardzo długą tradycję.
Już w starożytnym Rzymie, by usprawiedliwić krwawe jatki i skierować gniew
tłumu w pożądanym dla władz kierunku, rozpuszczano pogłoski o mrocznych
obrzędach wyznawców Chrystusa, o noworodkach obsypanych mąką, zarzynanych
nożem („... i natychmiast po dokonaniu tego okrutnego czynu sekciarze piją
krew dziecięcia, żarłocznie rozrywają jego drgające członki (...)
nieumiarkowane pijaństwo wyzwala bydlęce żądze biesiadników, (...) kala się
ciemność nocy kierowanym przez przypadek, kazirodczym obcowaniem sióstr i
braci, matek i synów...”). Czy należy się dziwić, że po takich enuncjacjach
duchowych antenatów dzisiejszej dziennikarskiej braci z „Wyborczej”, „Faktu”
i „Dziennika Bałtyckiego”, rychło rozlegał się zgodny ryk motłochu: „-
Chrześcijan lwu!”?
Zarzut seksualnych dewiacyj padał pod adresem katolickich duchownych z ust
propagandzistów hitlerowskich, komunistycznych, ze strony urzędników carskiej
Rosji – na dobrą sprawę wysuwał go każdy reżim, z którym Kościół miał na
pieńku. Oskarżenie padało na podatny grunt w społecznościach, w których
wojujący antyklerykalizm występował, jak u nas, jedynie w pośledniejszym
gatunku. Posłuchajmy bowiem przeciętnego, pospolitego antyklerykała znad
Wisły. Czy usłyszymy odeń płomienne deklaracje, a może filozoficzne dzielenie
włosa na czworo? Czy zacznie on wygrażać pięścią Niebiosom? Gdzie tam!
Zdobędzie się jedynie na historyjki, rodem spod budki z piwem, o tym, jaki to
majątek zgromadził aktualny proboszcz, bądź z kim przespał się ostatnio
wikary, i ile potrafi wypić ksiądz katecheta...
Pamiętała o tym UB-cja, posiłkowana przez skundloną psiarnię literatów
(Błoński, Machejek, Mrożek, Szymborska, Terlecki, i drugije), gdy
przystępowała do rozprawy z kurią krakowską, rzekomo wysługującą się
amerykańskiemu imperializmowi „za dolary” (7 skazanych, 3 wyroki śmierci).
Miał to też na uwadze „minister bez teki” Jerzy Urban, gdy rozpoczynał
medialną wrzawę wokół „garsoniery księdza Popiełuszki”. Ksiądz Jankowski,
ojciec Rydzyk i my wszyscy miejmy świadomość, że oskarżenia o „nadmierne
bogactwo” lub niemoralne zachowanie było wtedy wstępem do planowanego mordu.
--
--
Czemu Michnik nie wziął w obronę swojego "mentora" i "przyjaciela", tylko
przyłączył się do brudnej nagonki?