witek.bis
13.11.15, 10:41
... na panią poseł Witek i obawiam się, że grzyby ze starych, przedwojennych książek zaatakowały jej prawicowe ucho środkowe, albo inne ważne dla życia organy. Pani poseł tak oto skomentowała wczorajsze wystąpienie premier Kopacz:
...wystąpienie dzisiaj, ostatnie w roli premiera pani premier Ewy Kopacz było naprawdę żenujące, straszenie, w dalszym ciągu straszenie, upominanie, lekceważenie w słowach — oceniła.
Według niej o tym lekceważeniu Kopacz świadczyło „mówienie: pan Macierewicz zamiast poseł Macierewicz i PiS - bo nie przeszło przez gardło "Prawo i Sprawiedliwość”.
To są standardy, których nie chcielibyśmy widzieć w polskim parlamencie
— zaznaczyła.
wpolityce.pl/polityka/271564-wystapienie-kopacz-w-sejmie-agresywne-zenujace-i-lekcewazace-pis-nowoczesna-i-ruch-kukiza-krytycznie-o-slowach-bylej-premier-zdecydowanie-brakowalo-pokory
Jeśli chodzi o standardy, to zapewne nie chcielibyśmy widzieć w polskim sejmie posłów, którzy łżą w żywe oczy i wmawiają publiczności, że słyszała coś, czego na pewno nie słyszała, bo przecież wcale nie zostało powiedziane. Premier Kopacz wymieniła bowiem nazwisko posła Macierewicza tylko raz, a zrobiła to w taki oto sposób:
Patrzę tu z całą sympatią na posła Macierewicza i powiem szczerze: nie jest to na pewno Jarosław Gowin.
Ciekawe, co przedwojenne książki zalecają w sytuacji, gdy się publicznie nałże. Czy poseł Witek znalazła w nich odpowiedź na to pytanie, czy też koncetrowała się wyłącznie na opisach zbrodni katyńskiej?