witek.bis
15.12.15, 23:07
Z artykułu Ewy Siedleckiej:
Jarosław Kaczyński studiował prawo w latach, w których obowiązkową lekturą była m.in. broszura współtwórcy konstytucji z 1952 roku Stefana Rozmaryna "Prawo i państwo" (1949 r.). Jak widać, mocno zapadł mu w serce ten fragment: "Kontrola konstytucyjności ustaw przez organy pozaparlamentarne, a w szczególności sądowe i quasi-sądowe, jest instytucją reakcyjną i właśnie dlatego nie ma na nią miejsca ani w państwie socjalistycznym, ani w państwie ludowym, które spokojnie ufają sprawiedliwości ludu i jego woli".
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,19345904,belkot-przeciw-prawu.html#ixzz3uQd3bPuF
Dodajcie do tego te wszystkie czułe słówka, jakie w swoim orędziu wyszeptała premier Pasztetowa pod adresem banków i hipermarketów, tuczących się na krwawicy zwykłych Polaków, czyli ludu pracującego polskich miast i wsi, a otrzymacie obraz dość niepokojący i jakby skądś już znany.
Kiedy w styczniu 1990 roku Mieczysław Rakowski wydał rozkaz wyprowadzenia sztandaru, w Polsce zapanowała ogólna radość, a o dalszych losach tej partyjnej relikwii mało kto myślał. I pewnie mało kto dzisiaj wie, co się z nią stało.
A ja mam takie dziwne wrażenie, że jakiś czas temu odnaleziono ten sztandar w Nowym Domu Partii przy ulicy Nowogrodzkiej. I że jego renowację powierzono wypróbowanemu towarzyszowi Piotrowiczowi.