sverir
03.02.16, 18:43
Jak niektórzy być może wiedzą, bardzo negatywnym skutkiem wzrostu stawek podatku VAT był wzrost cen, który uderzył w konsumentów. W czasie debaty nad tą podwyżką, pani Szydło (obecnie pani premier) oznajmiła, że wzrost VAT o 1 pp spowoduje, że statystyczna rodzina wyda rocznie aż o 600 złotych więcej, niż przy braku podwyżki.
Mamy rok 2016 i PiS zamierza wprowadzić podatek od sprzedaży detalicznej (czyli ten od hipermarketów). W uzasadnieniu do projektu ustawy można przeczytać m.in.:
"Przesadzone wydają się być obawy jakoby wprowadzenie podatku miało spowodować znaczny wzrost cen. Duża rywalizacja pomiędzy sieciami handlowymi i ewentualne wzmocnienie konkurencji nie pozwoli przenieść kosztów daniny na konsumenta. W przypadku podniesienia stawek podatku od towarów i usług w roku 2012, nie zaobserwowano statystycznie istotnego impulsu inflacyjnego z tego tytułu".
W związku z powyższym interesuje mnie kwestia następująca: czy nastąpił spodziewany wzrost cen, a PiS bagatelizuje obecnie tę podwyżkę? Czy raczej spodziewany wzrost cen nie nastąpił jednak i czy w związku z tym można oczekiwać kolejnych podwyżek, które przecież w konsumenta nie uderzają w takiej sytuacji?