uu1
26.05.16, 12:18
Prezydent wziął w podróż małżonkę i udał się do Kanady. Tylko że - jak się okazało - A.Dudy nikt do Kanady nie zapraszał. Więc on zaprosił się sam. Nasz ambasador w Ottawie wysłał do ichniego MSZ pismo, że w dniach takich i takich do Kanady przyjedzie prezydent RP, prosimy zatem o zwyczajowe potraktowanie wizyty. Czyli o VI-owskie potraktowanie po przylocie oraz ochronę.
Ambasada załatwiła poza tym spotkanie z gubernatorem Kanady i premierem. Gubernator przyjął go chętnie, jak głowa państwa głowę państwa. Oficjalnie jest reprezentantem królowej brytyjskiej, uprawnień żadnych nie ma,więc musi czymś zabić nadmiar wolnego czasu.
Gorzej było z premierem Justinem Trudeau. Premier przyjął A.Dudę nie w swojej siedzibie, ale w parlamencie, nie zaprosił na lunch, tylko przy herbatce spędził z nim parę minut. Spotkanie minimum.
Tyle Dudowego pobytu w Kanadzie, że spotkał się z Polonią i pojechał nad wodospad Niagara. Popatrzeć.