Dodaj do ulubionych

"Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej.

27.09.04, 19:56
Premier i prezydent zaczęłi tydzień praowcie. Pierwszy pojechał na zachód
pokajać sie przed kanclerzem Niemiec za wybryk polskiego parlamentu, drugi na
wschód przebłagać Putina za bezczelność polskich dziennikarzy, ośmielających
się mieć inny pogląd niż mateczka Rassija na tragedię w Biesłanie i wojnę w
Czeczenii. W zamian Belka dostanie figę z makiem, a Kwaśniewski już dostał
odmowę udostępnienia Polsce akt dotyczących zbrodnii katyńskiej. Dorzućmy do
tego: wizy dla Polaków do USA, brak pomysłu na to jak wyplątać się z wojny w
Iraku, fiasko w sprawie konstytucji europejskiej i kompletną bezradność w
obliczu zbliżenia rosyjsko-niemiecko-francuskiego, przypominającego jako żywo
podobne alianse z międzywojnia, zakończone podpisaniem traktatu w Rapallo.

I pomyśleć, że jeszcze do niedawna polityka zagraniczna to była jedyna
dziedzina, której SLD nie psuło. Ale jak widać oni są w stanie wszystko
spieprzyć.
Obserwuj wątek
    • indris "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej... 27.09.04, 20:01
      ..skończyły się w marcu 2003, kiedy to RP ustawiła się jako fagas usa.
      • camille_pissarro Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej... 27.09.04, 20:10
        skończ już z tym swoim "leit motiv'em". W kwestii Iraku sprawa jest wszystkim
        znana i wiemy jak się w tej materii kształtuje opinia publiczna.
        Dziś tematem dyzurnym sa nasze stosunki z idacą w stronę autorytaryzmu (
        juz lepiej Rosja wyglądała za czasów B.Jelcyna ) Rosją i pogarszającymi sie
        stosunkami z Niemcami - tu także przyczyna ( aktualnie ) inna niz konflikt w
        Iraku.
        Tak więc skończ Waść ze swoim mottem i ustosunkowywuj sie do treści postów -
        bowiem tworzysz swój wizerunek niczym A.Lepper ze swoim "Balcerowicz musi
        odejść"

        Ale zdaje mi sie , że w sumie to uknułeś swoją mantrę w oparciu o "wodza" ,
        wszak chyba się nie mylę , jestes zwolennikiem SO.....
    • basia.basia Aleksander II Gnuśny 27.09.04, 20:29
      www.wprost.pl/ar/?O=67337
      fragment:

      Po szokującej enuncjacji rosyjskiego ambasadora w Warszawie, który po wyborczej
      wygranej obecnego prezydenta ucieszył się, że "do władzy przychodzą ludzie
      dobrze rozumiejący po rosyjsku", można się było spodziewać sukcesów
      politycznych Aleksandra Kwaśniewskiego po wschodniej stronie granicy. Tak się
      jednak nie dzieje. Prezydent Ukrainy Leonid Kuczma - mimo licznych spotkań z
      Kwaśniewskim - raczej mało energicznie przesuwa swój kraj na Zachód. Stosunki z
      Rosją są gorsze niż w czasach, gdy za politykę zagraniczną odpowiadali Jerzy
      Buzek, Bronisław Geremek i Władysław Bartoszewski. W Mińsku dyktatura
      Łukaszenki przekształca się w azjatycką satrapię. W Pałacu Namiestnikowskim
      nikt się tym nie przejmuje. We wspieranie opozycji na Białorusi bardziej
      zaangażowana od Polski wydaje się maleńka Litwa.
    • Gość: mimikra Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 20:36
      Iza, obudź się. Moze chciałabyś, żeby cała nasza sytuacja wyglądała tak jak to
      opisałaś, ale "niestety" jest "troszeczkę" inaczej. Z tego co mówią media
      (różne) wynika, że Kwaśniewski ma z Putinem rozmawiać o gospodarce i Katyniu, a
      nie o Biesłanie. Trzymam kcikuki, że zostaniesz ministrem spraw zagranicznych w
      rządzie, w którym Basia będzie premierem, Lupus ministrem kultury, a t1s
      sprawiedliwości.
      • goniacy.pielegniarz Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. 27.09.04, 20:42
        Gość portalu: mimikra napisał(a):

        > Trzymam kcikuki, że zostaniesz ministrem spraw zagranicznych w
        > rządzie, w którym Basia będzie premierem, Lupus ministrem kultury, a t1s
        > sprawiedliwości.

        A ja?
        • Gość: mimikra Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 20:48
          przykro mi, to nie ja rozdaję te fuchy. rozpisalam tylko swój gabinet marzeń.
          Ciebie widzę oczywiście w roli Ministra Zdrowia, albo szefa NFZ.
      • iza.bella.iza Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. 27.09.04, 20:45
        Gość portalu: mimikra napisał(a):

        > Iza, obudź się. Moze chciałabyś, żeby cała nasza sytuacja wyglądała tak jak to
        > opisałaś, ale "niestety" jest "troszeczkę" inaczej. Z tego co mówią media
        > (różne) wynika, że Kwaśniewski ma z Putinem rozmawiać o gospodarce i Katyniu,
        a
        > nie o Biesłanie.

        Z tego co mówią media, to rozmowy o Katyniu już się skończyły. Gospodarcze też
        się raczej nie potoczą w dobrym kierunku - Niemcy mają lepszą ofertę. Masz
        spóźnione widomości.


        > Trzymam kcikuki, że zostaniesz ministrem spraw zagranicznych w
        > rządzie, w którym Basia będzie premierem, Lupus ministrem kultury, a t1s
        > sprawiedliwości.

        A ja trzymam kciuki za równomierny rozwój poczucia humoru i logicznego myślenia
        u ciebie, droga mimikro. Ja się do polityki nie pcham, ale mam prawo polityków
        oceniać i rozliczać ich z nieudolności. Pierwszą czynność mogę wykonywać kiedy
        mi się podoba, drugą, kiedy idę na wybory. Proste?

      • leszek.sopot Jezus, Maria! MIMIKRO!!!!!!!!!! 29.09.04, 00:48
        Cos ty tu za horror wymyslila:(
        • Gość: mimikra Re: Jezus, Maria! MIMIKRO!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:16
          No jak to? Nie podobalby Ci sie Lupus jako minister kultury? A moze mialbys
          jakies opory przed zwracaniem sie do Basi "pani premier"? Z Basia to mialam
          zreszta pewien problem, bo ona nadawalaby sie tez swietnie na ministra edukacji,
          albo szefa specjalnej komisji podrecznikowej. Trzeba przeciez cala historie
          napisac na nowo...
          Zapomnialam tez dodac, ze Kataryne widze w roli pelnomocnika rzadu d.s. rownego
          statusu kobiet i mezczyzn.
          Aha, i zglaszam oczywiscie Twoja kandydature na szefa rzadu emigracyjnego;)
    • kataryna.kataryna Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. 27.09.04, 20:39
      "Ja będę protestował zawsze kiedy nieszczęście ludzkie będzie wykorzystywane do
      celów politycznych". Widać już zapomniał jak w kampanii wyborczej Buzkowi
      liczył dzieci na śmietnikach i zamarzniętych bezdomnych, wtedy to wszystko było
      winą Buzka.
    • Gość: stąd Racja stanu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:41
      Pani prof. Huebner stwierdziła kiedyś z rozbrajającą szczerością, że nie
      potrafi zdefiniować pojęcia polskiej racji stanu.
      A skoro ona tego nie potrafi, to czy w ogóle jest ktoś w elitach rządzących
      mający jakie takie pojęcie na ten temat. Sądząc po aktualnych priorytetach i
      stosowanej taktyce w polityce zagranicznej należy zachować najwyższą
      wstrzemięźliwość.
      Do pewnego stopnia można usprawiedliwiać ekipę SLD-UP. Zarzut zaniechania
      należy postawić wszystkim rządom ostatniego 15-lecia.
      Przez 15 lat nie została zdefiniowana polska racja stanu. Polska polityka
      zagraniczna jest wyłącznie krótkoterminowa, niestabilna, zależna od bieżących
      interesów partyjnych.
      Zdefiniowanie polskiej racji stanu jest konieczne dla zagwarantowania
      bezpieczeństwa państwa. Także w celu podniesienia na wyższy poziom stosunków z
      tymi państwami, które uznamy za priorytetowe w naszej polityce zagranicznej.

      Okres braku zagrożeń mija. Co gorsza, został on w znacznej mierze zmarnowany.
      Polityka zagraniczna musi być długoterminowa i stabilna. Nie może podlegać
      koniunkturalnym zmianom w następstwie każdych wyborów parlamentarnych. W
      przeciwnym wypadku staje się pożywką dla obcej agentury wszelkiej maści.

      Kiedy te oczywiste fakty zrozumieją polscy politycy?
      • Gość: let go Re: Racja stanu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:52
        Pozwalamy na to.
        • Gość: stąd Kto i na co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 22:01
          Gość portalu: let go napisał(a):

          > Pozwalamy na to.
          • Gość: P-77 Re: trochę późno się włączam do dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 15:43
            ...ale problem jest ciekawy.
            Prawda że pod rządami SLD sytuacja międzynarodowa Rzeczypospolitej wygląda
            fatalnie i tu akurat Sojusz nie może zwalić winy na poprzedników. Choć trzeba
            oddać sprawiedliwość - w dzedzinie polityki zagranicznej Miller chiał
            kontynuować to co zaczął rząd MAzowieckiego. A więc opcja prozachodnia. Tyle że
            szybko okazało się, że nie można jednocześnie tryzmać i z USA i z Europą
            Zachodnią. I tu ekipa Millera postawiła na Amerykę wychodząc z założenia, że
            lepiej być z silniejszym. I to nawet można zrozumieć.
            Niezależnie od mojej prywatnej opinii na temat wojny irackiej (którą uważam za
            zbrodnicz) poparcie dla USA było w miarę sensowną kalkulacją - wszystko
            wskazywało na to, że USA odniosą wielki propagandowy i militarny sukces
            tzw. "stara Europa" się doszczętnie skompromituje a Polska stanie się jednym z
            rozgrywających w poszerzonej UE.
            I tu SLD przekmbinował, bo wkrótce okazało się, że nie tylko broń masowego
            rażenia o której tyle mówiono była lipą, ale przed wszystkim sukces militarny
            nie przełożył się na sukces polityczny. USA, Wielka Brytania i Polska znalazły
            się w izolacji co jednak tylko dla Polski okazało się zabójcze.
            SLD jest formacją postkomunistyczną i to niestety wychodzi. W czasach PRL
            Ministerstwo Srpaw Zagranicznych było de facto ministerstwem dyplomacji bo
            przecież polska polityka zagraniczna nie istniała. Uczono protokołu, savoir-
            vivre'u czy języków ale nie uczono polityki. Dlatego politycy Sojuszu nie
            opanowali podstawowych zasad polityki zagranicznej. Takiej, że w polityce
            zagranicznej nie ma wieczystych przyjaźni, tylko doraźne sojusze oparte na
            wspólnocie interesów (a jakie mamy wspólne cele z USA?). Że zawsze trzeba mieć
            wariant "B". A SLD nie miał wariantu ani na wypadek niepowodzenia misji
            irackiej ani na wypadek niepowodzenie negocjacji nad konstytucją europejską.
            Hasło "Nicea albo śmierć" było złe nie ze względu na pierwszy (W moim odczuciu
            słuszny) człon ale ze względu na drugi - trzeba było szukać innych wariantów
            korzystnych dla Polski a nie umierać za taki a nie inny system liczenia głosów.
            I tyle na ten temat.
      • basia.basia Re: Racja stanu 28.09.04, 15:42
        Gość portalu: stąd napisał(a):

        > Pani prof. Huebner stwierdziła kiedyś z rozbrajającą szczerością, że nie
        > potrafi zdefiniować pojęcia polskiej racji stanu.
        > A skoro ona tego nie potrafi, to czy w ogóle jest ktoś w elitach rządzących
        > mający jakie takie pojęcie na ten temat. Sądząc po aktualnych priorytetach i
        > stosowanej taktyce w polityce zagranicznej należy zachować najwyższą
        > wstrzemięźliwość.
        > Do pewnego stopnia można usprawiedliwiać ekipę SLD-UP. Zarzut zaniechania
        > należy postawić wszystkim rządom ostatniego 15-lecia.
        > Przez 15 lat nie została zdefiniowana polska racja stanu. Polska polityka
        > zagraniczna jest wyłącznie krótkoterminowa, niestabilna, zależna od bieżących
        > interesów partyjnych.
        > Zdefiniowanie polskiej racji stanu jest konieczne dla zagwarantowania
        > bezpieczeństwa państwa. Także w celu podniesienia na wyższy poziom stosunków z
        > tymi państwami, które uznamy za priorytetowe w naszej polityce zagranicznej.
        >
        > Okres braku zagrożeń mija. Co gorsza, został on w znacznej mierze zmarnowany.
        > Polityka zagraniczna musi być długoterminowa i stabilna. Nie może podlegać
        > koniunkturalnym zmianom w następstwie każdych wyborów parlamentarnych. W
        > przeciwnym wypadku staje się pożywką dla obcej agentury wszelkiej maści.
        >
        > Kiedy te oczywiste fakty zrozumieją polscy politycy?



        Bardzo mi się podoba Twoja diagnoza. Tak właśnie jest. Jest to jedna wielka
        improwizacja a rezultaty zazwyczaj chybione. Musimy mieć nadzieję, że następna
        ekipa weźmie sobie do serca błędy wszystkich poprzednich i wypracuje coś, co
        wszyscy uznamy za naszą rację stanu.

        W ostatnim dodatku "plus minus" do Rzepy jest bardzo interesujący i pouczający
        artykuł Jarosława Gowina, który się wiąże z tym wątkiem. Wklejam link:

        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040925/plus_minus_a_3.html
        • Gość: stąd Re: Racja stanu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 16:57
          basia.basia napisała:

          > Bardzo mi się podoba Twoja diagnoza.

          Dziękuję za miłe słowa. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może
          mnie tu spotkać. Jestem tu gościem okazjonalnym. Piszę stosunkowo niewiele. Jak
          dotąd spotykały mnie prawie wyłącznie ataki (pozamerytoryczne) lub omijanie
          dalekim łukiem (częściej). Odnoszę wrażenie, że istnieje tu hermetyczny klub,
          do którego wpuszcza się według jemu znanych reguł, a kto ich nie spełnia
          zwyczajnie jest sekowany.

          > Tak właśnie jest. Jest to jedna wielka
          > improwizacja a rezultaty zazwyczaj chybione. Musimy mieć nadzieję, że następna
          > ekipa weźmie sobie do serca błędy wszystkich poprzednich i wypracuje coś, co
          > wszyscy uznamy za naszą rację stanu.

          Mówią, że nadzieja to matka głupich. Najpierw trzeba bardzo wiele zmienić w
          fundamentach państwa, a wtedy nadzieja będzie uprawniona.

          > W ostatnim dodatku "plus minus" do Rzepy jest bardzo interesujący i pouczający
          > artykuł Jarosława Gowina, który się wiąże z tym wątkiem. Wklejam link:
          >
          > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040925/plus_minus_a_3.html

          Tekst Gowina odbieram raczej jako płacz nad rozlanym mlekiem. Dlaczego takiej
          (i wielu innych) dyskusji nie podjęto przed akcesją? Parto do Unii na oślep,
          aby szybciej. W czyim interesie tak czyniono?

          W efekcie znaleźliśmy się w Unii zupełnie do tego nie przygotowani.
          Rzetelnie prowadzona medialna kampania przedakcesyjna być może odsunęłaby w
          czasie moment akcesji. Z pewnością jednak weszlibyśmy do Unii na znacznie
          lepszych warunkach jako pełnoprawny członek. Że tak by się stało mamy bardzo
          świeży dowód: Niemcy, które nas cały czas lekceważyły, nagle poczuły respekt po
          jednomyślnie podjętej uchwale Sejmu w sprawie reparacji niemieckich.
          Podobnie by było, gdyby prowadzona była drobiazgowa dyskusja na temat traktatu
          akcesyjnego i dyrektyw unijnych, które spadły na nas niczym grad z nieba.
          Tamta propagandowa kampania spowodowała, że środowisko dziennikarzy awansowało
          w moich oczach do miana najbardziej zdemoralizowanej grupy społecznej w Polsce.

          Jestem z natury optymistą i nie wróżę Polsce zbyt długiego członkowstwa. Co
          rusz będą wyłazić "niedoróbki" traktatu, gorsze traktowanie naszych obywateli i
          biznesmenów i wiele innych dysonansów. Czarę przepełni świadomość, że do
          Unii "zaciągnęli" nas Kwaśniewski z Millerem, lub, jak kto woli Miller z
          Kwaśniewskim po tym, jak wypłyną ich wszystkie sprawy i sprawki, a niezawisły
          sąd ich zapuszkuje. Wówczas będzie po Unii, tzn. naszym w niej udziale.
          • Gość: SLD-UPek Poprawie uległy stosunki polsko-cypryjskie. IP: 212.244.182.* 28.09.04, 18:46
            web.archive.org/web/20040214134158/www.taxways.pl/indexmain.html
            • Gość: stąd Dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 00:38
              Jeszcze Malta czeka w kolejce.
          • basia.basia Re: Racja stanu 30.09.04, 15:36
            Gość portalu: stąd napisał(a):

            > basia.basia napisała:
            >
            > > Bardzo mi się podoba Twoja diagnoza.
            >
            > Dziękuję za miłe słowa. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może
            > mnie tu spotkać. Jestem tu gościem okazjonalnym. Piszę stosunkowo niewiele.
            Jak
            >
            > dotąd spotykały mnie prawie wyłącznie ataki (pozamerytoryczne) lub omijanie
            > dalekim łukiem (częściej). Odnoszę wrażenie, że istnieje tu hermetyczny klub,
            > do którego wpuszcza się według jemu znanych reguł, a kto ich nie spełnia
            > zwyczajnie jest sekowany.

            Wrażenia Twoje są mylne:) Nie ma żadnego klubu (poza Ciemnym, gdzie każdy jest
            mile widziany pod warunkiem, że nie traktuje go jak kiosk z piwem albo agencję
            towarzyską lub magiel). A co do reszty uwag, to twoje mylne wrażenie bierze się
            stąd:), że rzadko tu bywasz. Każdy z nas próbuje stosować jakąś taktykę, by
            się bronić przed napaścią, inwektywami itp. Twój IP kojarzy się pewnie niektórym
            z jednym upierdliwym (pardon) osobnikiem, który potrafi udawać owieczkę a z
            nienacka wybuchnąć stekiem bluzgów wprost obrzydliwych. Więc to tylko
            ostrożność:)
            Faktem jest też, że są tutaj różne kółka osób, które się dłużej znają i mają do
            siebie zaufanie. Zwykle jest tak, że jak się wchodzi na forum to się sprawdza
            czy te osoby są i czyta się najpierw ich posty. Ale to jest tak samo jak w
            realu przecież - ciepło się witasz z osobami, które znasz i lubisz a nowym się
            przyglądasz:)

            Zapewniam Cię, że jest tu wiele osób życzliwych bliźnim. Są osoby, które
            starają się nie robić przykrości nikomu, jeśli nie są zaczepione czy
            obrażone - mimo innych poglądów politycznych czy odmiennego światopoglądu itd.
            A każdy nowy forumowicz, jesli tylko stosuje się do netykiety, jest mile
            widziany:)

            >
            > > Tak właśnie jest. Jest to jedna wielka
            > > improwizacja a rezultaty zazwyczaj chybione. Musimy mieć nadzieję, że nas
            > tępna
            > > ekipa weźmie sobie do serca błędy wszystkich poprzednich i wypracuje coś,
            > co
            > > wszyscy uznamy za naszą rację stanu.
            >
            > Mówią, że nadzieja to matka głupich. Najpierw trzeba bardzo wiele zmienić w
            > fundamentach państwa, a wtedy nadzieja będzie uprawniona.
            >
            > > W ostatnim dodatku "plus minus" do Rzepy jest bardzo interesujący i poucz
            > ający
            > > artykuł Jarosława Gowina, który się wiąże z tym wątkiem. Wklejam link:
            > >
            > > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040925/plus_minus_a_3.html
            >
            > Tekst Gowina odbieram raczej jako płacz nad rozlanym mlekiem. Dlaczego takiej
            > (i wielu innych) dyskusji nie podjęto przed akcesją? Parto do Unii na oślep,
            > aby szybciej. W czyim interesie tak czyniono?

            Ja pamiętam jak to było. Parł do UE Miller, bo chciał przejść do historii
            jako ten, który nas do UE wprowadził. Wszelkie głosy krytyczne traktowane
            były jako opr zaścianka, który nie dorósł do europejskiego salonu. Były
            te dwa sławne listy otwarte takich czy siakich elit intelektulnych.
            A z drugiej strony bardzo mało poświęcano czasu i trudu, by społeczeństwu
            przybliżyć ideę zjednoczonej Europy. Publicyści też nie zdali egzaminu.
            A teraz jest tak, że nadal nie pisze się otwarcie o tym, że konstytucja
            UE spotyka się z krytyką wielu krajów. Nie wiemy kto jakie ma zastrzeżenia
            i dlaczego w różnych krajach konstytucja nie ma szans na zaakceptowanie jej
            w referendach. Wychodzi na to, że nie zachowaliśmy się wcale jak oszołomy
            protestując przeciwko zmianie np. sposobu liczenia głosów. Nawiasem mówiąc
            od początku uważałam wystąpienie Rokity (Nicea albo śmierć) za słuszne
            takyczne zagranie, bo przecież gdyby nie ten dramatyczny zwrot to Miller
            byłby pojechał i podpisał wszystko co mu podsuwali, bez żadnych zastrzeżeń.
            Wiedział, że jak tego nie zrobi to usłyszy, że jest zdrajcą i sprzedawczykiem.

            >
            > W efekcie znaleźliśmy się w Unii zupełnie do tego nie przygotowani.
            > Rzetelnie prowadzona medialna kampania przedakcesyjna być może odsunęłaby w
            > czasie moment akcesji. Z pewnością jednak weszlibyśmy do Unii na znacznie
            > lepszych warunkach jako pełnoprawny członek. Że tak by się stało mamy bardzo
            > świeży dowód: Niemcy, które nas cały czas lekceważyły, nagle poczuły respekt
            po
            >
            > jednomyślnie podjętej uchwale Sejmu w sprawie reparacji niemieckich.
            > Podobnie by było, gdyby prowadzona była drobiazgowa dyskusja na temat
            traktatu
            > akcesyjnego i dyrektyw unijnych, które spadły na nas niczym grad z nieba.
            > Tamta propagandowa kampania spowodowała, że środowisko dziennikarzy
            awansowało
            > w moich oczach do miana najbardziej zdemoralizowanej grupy społecznej w
            Polsce.
            >
            > Jestem z natury optymistą i nie wróżę Polsce zbyt długiego członkowstwa. Co
            > rusz będą wyłazić "niedoróbki" traktatu, gorsze traktowanie naszych obywateli
            i
            >
            > biznesmenów i wiele innych dysonansów. Czarę przepełni świadomość, że do
            > Unii "zaciągnęli" nas Kwaśniewski z Millerem, lub, jak kto woli Miller z
            > Kwaśniewskim po tym, jak wypłyną ich wszystkie sprawy i sprawki, a niezawisły
            > sąd ich zapuszkuje. Wówczas będzie po Unii, tzn. naszym w niej udziale.

            Chyba nie będzie tak źle. Era millerów i kwaśniewskich mija. Inni nie będą
            klęczeć przed Czyrakiem i Putinem. A to mnie najbardziej wkurza. Kiedy
            nasi przedstawiciele ustawiają się w roli petentów, zupełnie nie dbają
            o godność narodu, pozwalają by nas obrażano i nie reagują kiedy się to
            dzieje (Kwaśniewski palcem nie kiwnął kiedy Czyrak radził nam siedzieć
            cicho)i przede wszystkim nie umieją dbać o nasze interesy. Ale co się
            dziwić! Kiedy się kilkadzesiąt lat wysłuchiwało dyrektyw z Moskwy i je
            stosowało to ma się trwale skrzywiony kręgosłup i wtedy polską racją
            stanu jest siedzieć cicho i nikomu się nie narażać:(
    • Gość: chala troche realizmu? IP: *.rdu.bellsouth.net 29.09.04, 00:47
      maly, biedny kraik. czym mozna naciskac?
      • Gość: P.S.J. Re: troche realizmu? IP: *.itpp.pl 29.09.04, 10:51
        Każdy w obecnej sytuacji geopolitycznej może naciskać na miarę swych
        możliwości. Trzeba tylko nieco konsekwencji. Skoro mała i też nie potężna
        gospodarczo Belgia może naciskać, to PL tym bardziej. Tylko "im się nie chce
        chcieć", w Gmachu.
    • iza.bella.iza Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. 29.09.04, 22:22
      Kwaśniewski ponoć sprzedał Putinowi fabrykę podapsek. Sukces niebywały. Ciekawe
      co na to Mimikra?
      • Gość: mimikra Re: "Sukcesy" polskiej polityki zagranicznej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:22
        Jestem wprost zachwycona.
        A teraz na serio: oczywiscie, ze Kwach w Rosji wiele nie zdzialal. Powinien byl
        tez zachowac sie bardziej stanowczo, gdy Putin zarzucal polskim mediom, ze z ich
        relacji o Bieslanie przebija Schadenfreude i rusofobia.
        Z gory bylo jednak wiadomo, ze wszystkiego z Rosjanami zalatwic sie teraz nie
        da. Ale czy to znaczy, ze polski prezydent ma wogole tam nie jezdzic? Moze
        najlepiej wogole zerwac stosunki z Rosja?
    • indris Czego chcieć od g..arzy ? 30.09.04, 15:53
      To,ze polska polityka zagraniczna była prowadzona przez gów...rzy nie ulega już
      wątpliwośco. Problemem jest TYLKO to, kiedy i jak się władze RP z tego krwaweo
      szamba wycofają.
    • Gość: vvv "Nicea o muerte !" Ach, jaki to był sukces! IP: *.katowice.msk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:07
      Jak czytam tutejsze i.b.i, b.b i inne k.k jest dla
      mnie ewidentne, że te Panie cieszy prawie wszystko co
      szkodzi Polsce.
      W tym przypadku też byłyby niepocieszone,gdyby nasi politycy pokazali w końcu
      charaktery i nie przejmując się ujadającymi w kraju kundelkami zaczeli
      dogadywać się z zagranicznymi partnerami, zamiast wykrzykiwać
      kompromitujące hasełka w stylu Rokity.
      • Gość: P-77 Re: "Nicea o muerte !" Ach, jaki to był sukces! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:22
        > Jak czytam tutejsze i.b.i, b.b i inne k.k jest dla
        > mnie ewidentne, że te Panie cieszy prawie wszystko co
        > szkodzi Polsce.
        > W tym przypadku też byłyby niepocieszone,gdyby nasi politycy pokazali w końcu
        > charaktery i nie przejmując się ujadającymi w kraju kundelkami zaczeli
        > dogadywać się z zagranicznymi partnerami, zamiast wykrzykiwać
        > kompromitujące hasełka w stylu Rokity.
        Zdaniem premiera in spe Rokity dwojga imion dogadywanie sie z partnerami jest
        archaiczne. I dlatego pod rządami koalicji PO-PiS będzie ta tendencja z
        umeiraniem za francuskei miasta się utrzyma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka