ukos
08.06.16, 20:42
Wicepremier Morawiecki chce, żeby za 10 lat po Polsce poruszało się milion samochodów elektrycznych. To mniej niż trzy miliony mieszkań, ale i tak dużo, więcej niż teraz jeździ ich na całym świecie.
Stary Morawiecki jest z zawodu fizykiem. To oczywiste, że młody stawia na samochody elektryczne pod jego wpływem. Fizycy (nawet najznakomitsi) czasem źle prognozują błędnie zakładając, że pewne znane im potencjalne możliwości stwarzane przez naturę zostaną wykorzystane w niedalekiej przyszłości. Choćby fuzja termojądrowa miała już dawno znaleźć pokojowe zastosowanie (w elektrowniach termojądrowych), a jest wykorzystywana wyłącznie w bombach wodorowych. Stary Morawiecki najwidoczniej jest głęboko przekonany, że w najbliższych latach nastąpi gwałtowny postęp w rozwoju ogniw - skokowy wzrost pojemności, żywotności i skrócenie czasu ładowania. Pewnością swojego przekonania zaraził syna. Są pewne podstawy, żeby tak myśleć, ale pewności jednak nie ma, więc działanie na podstawie tej wiary jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza, że rozwijają się także konkurencyjne napędy.