m.c.hrabia
29.06.16, 21:36
Co innego mówi PiS Polakom, a co innego na szczycie UE
Żądania nowego traktatu UE były odpowiedzią PiS-u (prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ministra Witolda Waszczykowskiego, premier Beaty Szydło) na wygraną Brexitu w referendum sprzed tygodnia. Nowy traktat miałby "naprawić" Unię (czyli rozluźnić eurointegrację), by odebrać paliwo euroscepetykom w innych krajach UE. Jednak premier Szydło nie zgłosiła tego pomysłu podczas środowych obrad przywódców 27 krajów UE (bez Wlk. Brytanii). Przeciwnie Szydło - jak mówią dyplomaci zaznajomieni z przebiegiem obrad - "miała dać wyraźnie do zrozumienia", że również Polska nie chce teraz szeroko zakrojonych zmian w UE.
W Brukseli nie było też szukania winnych Brexitu wśród szefów euroinstytucji. Nikt nie atakował Donalda Tuska czy przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera. Dyplomaci z Węgier, Czech i Słowacji czynili spore wysiłki dla wyjaśnienia, że uderzanie w Tuska nie ma nic wspólnego z Grupą Wyszehradzką, a jest czysto wewnątrzpolskim porachunkiem, od którego trzymają się z daleka. -
wyborcza.pl/1,76842,20325562,co-innego-mowi-pis-polakom-a-co-innego-na-szczycie-ue.html#BoxGWImg