kfugktru23
23.10.16, 08:46
Zakazy czy godzinowe ograniczenie niedzielnego handlu funkcjonują w wielu krajach zachodnich i były przedmiotem badawczego zainteresowania ekonomistów. Nie musimy tutaj teoretyzować. I tak w 2015 r. badacze z London School of Economics, Christos Genakos i Svetoslav Danchev, opublikowali pracę, w której przeanalizowali dane z 30 krajów Europy zebrane w okresie 1999–2013. W niektórych z tych krajów istniały ograniczenia bądź zakazy handlu w niedzielę, które w badanym okresie zostały zliberalizowane. „Po pierwsze, znajdujemy istotne dowody na to, że taka liberalizacja wpływa pozytywnie na poziom zatrudnienia poprzez tworzenie nowych miejsc pracy. Po drugie, powoduje wzrost obrotów. Po trzecie, w jej wyniku zwiększa się liczba firm w sektorze handlu – piszą ekonomiści w podsumowaniu swoich badań. – Deregulacja może być tu potężnym narzędziem w redukowaniu bezrobocia. Może także poprawić wyniki finansowe przedsiębiorstw handlowych”. Z tymi wnioskami zgodzi się większość ekonomistów. Jeśli efekty zniesienia zakazu handlu w niedzielę są pozytywne, to łatwo domyślić się, że efekty jego wprowadzenia będą negatywne. Może zatrudnienie nie spadnie od razu, ale będzie wolniej rosnąć. Spadną obroty, bo trzeba by nagiąć prawa fizyki, żeby tę samą liczbę transakcji co w trakcie siedmiu dni konsumenci byli w stanie wykonać w ciągu sześciu. W efekcie pracownicy będą musieli wyrabiać nadgodziny za mniejsze stawki. Spadnie też poziom ochrony ich miejsc pracy – staną się bardziej podatne na likwidację i wymianę na maszyny – np. na kasy automatyczne. Karthik Reddy z Harvard Law School podkreśla, że podobne efekty ma nie tylko ograniczanie handlu w niedzielę, ale też jakiekolwiek limitowanie godzin handlowych. „Od 2006 r. w niektórych niemieckich landach górne limity godzinowe prowadzenia handlu usunięto. Ceny produktów spadły, a obroty wzrosły” – pisze Reddy na swoim blogu. Oczywiście, tego rodzaju argumentacja nie nadaje się na odpowiedź tym, którzy źródeł zakazu niedzielnego handlu upatrują w religii. Nawiasem mówiąc, nie wiedzieć czemu przykazanie „Dzień święty święcić” oznacza dla nich zakaz handlu, a nie przesiadywanie z piwem przed telewizorem.
Niemniej skutkami ekonomicznymi takiego zakazu także oni będą dotknięci. Tak jak Węgrzy, którzy wprowadzili go w marcu 2015 r. Z dnia na dzień pracownicy dużych sieci handlowych (Tesco, Aldi, Spar, Lidl) musieli pracować dłużej w tygodniu za mniejsze stawki, niż wcześniej mieli okazji zarobić w niedzielę. Niezadowoleni byli także klienci zmuszeni do zmiany przyzwyczajeń zakupowych. Po roku rząd zakaz wycofał. choć raz, choć raz...