volupte
02.01.17, 16:17
Znalezione to nie skradzione :-)
A MOJE WERBLE GRAJĄ DALEJ …
DWA PAŃSTWA, DWA SPOŁECZEŃSTWA …
Na jednym z pierwszych posiedzeń sejmu obecnej kadencji podczas debaty o wyborze sędziów konstytucyjnych poseł Kornel Morawiecki sformułował swoje przesłanie o przewadze woli ludu nad prawem. Owacje i entuzjazm części sali sejmowej wyraźnie potwierdzały, że oto nadchodzi nowa epoka – gdzie prawo schodzi na plan dalszy, a wola działania, wola polityczna uosabiana przez większość parlamentarną ma mieć głos decydujący. Przypomniano w ten sposób filozofię Carla Schmitta – ideologa nazizmu.
Elementami idei głoszonej przez Carla Schmitta było nie tylko niszczenie tego, co nie jest niemieckie, ale też zdecydowane reagowanie na to, co jest antyniemieckie i wreszcie propagowanie pojęcia auctoritas. Pojęcie to wydaje się pojęciem kluczowym nie tylko w latach 30-tych ubiegłego wieku, ale i teraz, w wieku XXI.
To piekło na ziemi rozumiem jako prowadzenie swoistej wojny. W pierwszej połowie XX wieku były to działania militarne, wyniszczające całe grupy społeczne, czy wręcz unicestwiające narody. Po okresie względnego ucywilizowania, doprowadzenia do poszanowania praw jednostki wojna przybrała inny wymiar, choć nie odbiega on od teorii, które powstały wiele lat, a nawet wieków temu.
Jak powiedział Napoleon, są tylko dwa rodzaje broni: miecz i umysł. W dłuższej perspektywie zawsze wygrywa ten drugi. Wojna psychologiczna, w której polem bitwy jest umysł odbywa się etapami. Pierwszy etap, to zawładnięcie umysłami tych, którym wystarczą najprostsze hasła i schlebianie najbardziej prymitywnym potrzebom. To część społeczeństwa, której wystarczy powiedzieć: jesteś i to jest najważniejsze. Jesteś i nie musisz nic robić, bo to my zajmiemy się resztą. Twoje lęki będą naszymi lękami, a twoja nijakość będzie naszą nijakością. Będziemy propagować „naszyzm”. Ta część społeczeństwa zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że są używani instrumentalnie po to, by przy jej pomocy wyeliminować kolejnych. Wyeliminować, czyli zwyciężyć. To jest celem wojny psychologicznej – tak obezwładnić ofiarę, by nawet nie zauważyła, że jest już pokonana.
W czasie prowadzenia takiej wojny istotą procesów jest zarządzanie chaosem i umiejętność odnalezienia się w nim. Wplatanie dezinformacji i innych metod oddziaływania zgodnie z zasadami wojny psychologicznej do codziennych komunikatów medialnych potęgujących chaos, aż do stworzenia stanu rzeczywistości równoległej.
Mam wrażenie, że nie tylko od ponad roku, ale już dużo wcześniej Polska była i jest krajem dwóch równoległych rzeczywistości.
Jedna z tych rzeczywistości, to świat liczb, faktów, logiki, pracy nad sobą, rozumienia, albo przynajmniej próby rozumienia mechanizmów działania państwa, w miarę obiektywnej oceny rzeczywistości.
Druga z tych rzeczywistości, to wiara w cuda, pomoc boską, zrzucanie winy za swoje niedostosowanie na innych, szukanie wrogów i ocena rzeczywistości jedynie poprzez pryzmat swojego widzenia świata.
Dwie rzeczywistości, które nie mają możliwości nawet otrzeć się o siebie, ponieważ obowiązują w nich zupełnie inne zasady. To do tej grupy zwracają się dziś rządzący Polską. To ta druga grupa jest używana instrumentalnie przez rządzących. „Program 500+, podwyższenie minimalnej płacy, darmowe leki dla seniorów, obniżenie wieku emerytalnego - wszystkie te zmiany przywracają wielu Polakom poczucie godności i wiarę w to, że rządy mogą być bardziej sprawiedliwe” takie oto słowa skierował prezydent Andrzej Duda do swoich wyborców, bo już do tych innych mówił: dobrobyt i trwały rozwój Polski zależą także od spokoju społecznego, apelując o to, by nie dawać się ponieść politycznym emocjom i by prowadzić ze sobą cywilizowany dialog, pracując dla kraju i szanując reguły demokracji.
Sztandarowy program 500+ spowodował, że partia rządząca zyskała armię sojuszników. Dla wielu z nich stał się cud, czyli jak nie wierzyć w cuda. Do tego rząd pogrążony w modlitwach i wymodlił, że i pieniądze się znajdą na to 500+. Wszystko się zgadza. Leki za darmo? No cóż, może akurat te moje są jednak drogie, bo lekarz przepisuje mi najlepsze – tłumaczy sobie wyznawca partii rządzącej. To dla mojego dobra lekarz woli mi przepisać te za pieniądze, ale reszta jest za darmo. No przecież jest. Podniesienie płacy minimalnej to nie tylko pozytywy. Dotyczy ono tylko osób pracujących na etacie, ale będzie miało negatywny wpływ na tych, którzy rozpoczynają działalność gospodarczą, a związane będzie to ze składkami ZUS. Płaca minimalna, to również wysokość premii, a to już nie będzie takie korzystne dla pracodawcy i chyba sprawa najistotniejsza. Najniższe płace niemal zrównają się ze średnimi zarobkami, czyli dla większości z nas będzie do obniżenie dochodu, mimo, że zostanie on na tym samym poziomie. To będzie takie równanie w dół, ale …
To równanie w dół będzie dotyczyć bardziej tych, którzy w jakiejś części nie są wyborcami prezydenta i PiS-u. To oni dają się ponosić politycznym emocjom, do tego nie swoim, tylko nieodpowiedzialnych polityków, którzy nie potrafią prowadzić dialogu.
Prezydent mówiąc to, co mówi uważa tych nie swoich wyborców za podobnych do tych swoich, czyli dających się prowadzić, nie mających własnych opinii, ani własnych przekonań. Ciągle powtarzająca się fraza o niepogodzeniu się z przegraną trafia do tych już zwyciężonych w tej wojnie psychologicznej. Ciągła fraza o tym, że przejawem demokracji jest możliwość protestowania nie tylko spłaszcza ideę demokracji, ale wręcz ją dezawuuje.
Oni widzą rządzących jako zwycięzców, którym należy się podporządkować, bo przecież dla wszystkich chcą dobrze. Niedawno jedna z moich sąsiadek tłumaczyła mi, że to boski dar, te rządy PiS-u. Obniżono wiek emerytalny, a ci z PO chcieli, żebyśmy pracowali do śmierci. Zapytałam od ilu lat jest na emeryturze i okazało się, że od siedmiu. Zapytałam, czy jest tak bardzo chora, że nie mogłaby pracować jeszcze ze dwa lata i okazało się, że mogłaby. Zapytałam, czy chciałaby mieć o pięćset złotych więcej, bo może te dwa lata dłuższej pracy dałyby taki efekt i okazało się, że chciałaby. Wreszcie doszło do kluczowej sprawy. Pani oświadczyła, że przecież nikt nie musi iść na emeryturę, a może. Zapytałam, czy jej pracodawca dalej by pozwolił jej na pracę, gdyby osiągnęła wiek emerytalny i nieco zmieszana odpowiedziała, że chyba nie … Nie wiem, czy ta rozmowa coś dała, ale przynajmniej porozmawiałam. Tym razem, to ja rozmawiając powalczyłam w tej wojnie psychologicznej i może choć część wiary w rządzących i ich dobre chęci zostało tym sposobem ukruszone.
Wojna psychologiczna, to rozmowy przede wszystkim z tymi, którzy znajdują się pomiędzy torami, pomiędzy dwoma rzeczywistościami. Robią to przedstawiciele i zwolennicy partii rządzącej mówiąc o sukcesach i myśleniu w kategoriach dobra narodu, robią to też przeciwnicy, tyle, że bardzo nieudolnie. Tę wojnę psychologiczną wygrywa PiS. To przedstawiciele partii rządzącej wyciągają rękę do buntowników, czy wręcz puczystów spotykając się z aprobatę nie tylko swoich zwolenników. Nareszcie będzie porządek, nareszcie skończy się to bezhołowie na czele z jakimś Trybunałem Konstytucyjnym, który przeszkadza w rządzeniu. Trzeba zrobić porządek z tymi innymi, bo zakłócają spokój i nie pozwalaj