Dodaj do ulubionych

Kto prowadzi samolot ?

03.04.17, 11:01
Mamy właśnie komunikat Prokuratury Generalnej ws Katastrofy Smoleńskiej. Jako jedną z przyczyn podaję się wine kontrolerów ruchu lotniczego. Ja się pytam - kto prowadzi samolot: pilot czy kontroler ? Kontroler kilka razy mówił "NIE MA WARUNKÓW DO LĄDOWANIA". System ostrzegania wielokrotnie krzyczał "PULL UP". A pilot dalej leciał chociaż nic nie widział z powodu mgły. Chociaż nie miał uprawnie do zejścia poniżej 100 m przy braku widoczności.
Wprawdzie kontroler powiedział na początku "jesteście na kursie i na ścieżce" - ale to było w znacznej odległości od lotniska. Pilot tak mocno trzymał się tych słów, że późniejsze "Nie ma warunków" i "Pull up" były nieważne, jak również było nieważne brak widoczności.

Aż strach latać z polskim pilotem i staram się unikać samolotów , które pilotują polscy piloci.
Obserwuj wątek
    • lumpior Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 11:09
      No tak,ale Ukochany Brat Bliżniak miał zostać prezydentem na drugą kadencje.PrezesPan,czyli Brat Bliżniak Ważniejszy tak uknuł,trwała kampania wyborcza,czyli pęd do władzy,TKMPiS. Ot co.
    • religijnych.uczuc.obraza Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 11:17
      To jest tylko takie rozdwojenie: Błasik ani nikt inny na pokładzie nie mógł mieć wpływu na przebieg lotu bo na pokładzie samolotu kapitan jest najważniejszy i to on decyduje, ale z drugiej strony kontroler może robić z samolotem co chce bo kapitan bezwolnie go posłucha.
    • szwampuch58 Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 11:21
      U Wolakow z pisiej ferajny zawsze zelazna zasada:To nie my to oni........i jest zupelnie obojetnie co tam fakty i zdrowy rosadek oraz rzeczywistosc na to.
    • religijnych.uczuc.obraza Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 11:22
      Chociaż raz mogę pochwalić dziennikarzy:
      "Reporterzy próbują się też dowiedzieć się, czy w toku śledztwa przesłuchany zostanie prokurator Marek Pasionek, który w 2010 roku był jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w sprawie katastrofy Tu-154. Również nie uzyskują odpowiedzi."
    • pies_na_czarnych Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 12:06
      a co z wybuchami? To ci kontrolezy te wybuchy spowodowali?
      • absurdello Re: Kto prowadzi samolot ? 05.04.17, 14:51
        Tak, jak powiedzieli, że jest mgła i nie ma warunków do przyjęcia, to spowodowali wybuch śmiechu :(
    • m.c.hrabia Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 12:13
      nawalony generał.
    • pkt4a Re: Kto prowadzi samolot ? 03.04.17, 16:50
      "śmiało , zmieścisz się"

      --
      " Przystojny ks.Juliusz Paetz był kochankiem papieża Pawła VI i dlatego tak szybko awansował "
    • taniarada Myślę że Ci wyjaśniłem 03.04.17, 18:14
      albwu napisał: Misiaczku .Podobnie jak w przypadku pilota, kontroler lotów musi cieszyć się doskonałym zdrowiem, musi być zawsze opanowany, czujny i odporny na stres, musi myśleć analitycznie i szybko i zdecydowanie podejmować decyzje. W przypadku odrzutowca lecącego z prędkością rzędu 800 km / h, każda sekunda zwłoki w podjęciu trafnej decyzji ma kolosalne znaczenie. Kandydat na kontrolera musi także mieć umiejętności postrzegania przestrzennego (o tym później) i perfekcyjnie znać język angielski (bo w tym właśnie języku odbywają się rozmowy z samolotami). Osobie ubiegającej się o pracę kontrolera ruchu lotniczego nie może również brakować chęci do pracy zespołowej. Właśnie z powodu bardzo restrykcyjnych wymagań, na testach i badaniach odpada ponad 90% kandydatów ubiegających się o tę pracę. Zwykle co roku zgłasza się na kurs ponad 1000 kandydatów, zakwalifikuje się mniej niż 90.Mało kto wie, że KAŻDA czynność wykonana przez pilota (np. uruchomienie silników przed lotem) wymaga zgody kontrolera. Kontroler musi nie tylko zapobiegać kolizjom, ale także zapewniać płynność przepływu ruchu (tj. dbać o punktualne odloty i przyloty samolotów), pomagać samolotom w sytuacjach kryzysowych, informować o warunkach pogodowych na trasie, sugerując odpowiednie zmiany kursu (np. by ominąć obszar silnej turbulencji). Na kontrolerach spoczywa zatem ogromna odpowiedzialność.Przestrzeń powietrzna podzielona jest na tzw. sektory, czyli "wycinki" przestrzeni powietrznej (sektoryzacja nieba dotyczy nie tylko podziału geograficznego przestrzeni, ale także podziału pionowego, ze względu na wysokości). Za każdy sektor przestrzeni odpowiedzialny jest inny kontroler. Każdy kontroler odpowiada w jednej chwili za tysiące osób. W sektorze powinien mieć nie więcej niż 20 samolotów jednocześnie, jednak w praktyce czasem jest ich ponad 30. Jeśli w każdym samolocie założymy obecność 100 osób, to już daje nam 3000 osób, ale czasem w jednym samolocie jest ponad 400 osób. Kontrolowanie przestrzeni powietrznej przypomina często jakby układankę, tyle że trójwymiarową i znajdującą się w ciągłym ruchu, złożoną z lecących na różnych wysokościach samolotów. Może brzmi to nieco śmiesznie, ale niektórzy twierdzą, że tak właśnie powinien o swojej pracy myśleć kontroler. On musi widzieć tylko punkciki na ekranie - nie może pozwolić sobie na zbytnie rozczulanie się nad sobą czy rozmyślanie o tym, że każdy punkcik na ekranie oznacza kilkaset osób. On musi tylko trzymać te punkciki z dala od siebie i utrzymywać je na zadanej trasie. Zadaniem kontrolera jest - można powiedzieć - odpowiednie ułożenie każdego elementu tejże układanki. Do tego właśnie potrzebne jest przestrzenne postrzeganie - kontroler widzi przed sobą płaski ekran i ruchome znaczki na nim - musi jednak stworzyć sobie w myśli "obraz" czyli sytuację w powietrzu. Samoloty - mimo że tego nie widać - w rzeczywistości lecą na różnych wysokościach.Dobry kontroler musi cały czas myśleć wprzód - czyli przewidywać każdy potencjalny konflikt zanim on jeszcze nastąpi. Dobry kontroler jest w stanie np. powiedzieć, że za 5 minut w pewnym miejscu nastąpi utrata separacji i już wtedy wydać samolotom odpowiednie polecenia. To jest właśnie ta praca - ciągła analiza sytuacji. I właśnie fakt, że wszystko jest na swoim miejscu jest najlepszą nagroda dla kontrolera. Tu nikt nie oczekuje zaszczytów. Wystarczy świadomość, że dzięki pracy kontrolera wszystko działa sprawnie i każda maszyna bezpiecznie dociera do celu.
      • snajper55 Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 03.04.17, 18:20
        taniarada napisał(a):

        > Wystarczy świadomość, że dzięki pracy kontrolera wszystko działa sprawnie i każda
        > maszyna bezpiecznie dociera do celu.

        Nie tylko dzięki pracy kontrolera. Przede wszystkim dzięki pracy pilotów. A gdy piloci popełniają błędy tak jak pod Smoleńskiem, to maszyna nie dociera bezpiecznie do celu.

        S.
        • aga-kosa Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 03.04.17, 19:08
          Taniarada jasno wyłożyła o pracy kontrolera. Ważne jest jaki samolot w jakim "korytarzu, na jakiej wysokości i w jakim czasie się znajduje. Dobrze zrozumiałam?
          Czy ja dobrze pamiętam, że samolot wystartował z opóźnieniem z powodu najważniejszego pasażera. W takim układzie nie zazdroszczę pracy ani polskim ani rosyjskim kontrolerom. aga
          • albwu Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 03.04.17, 20:05
            Ale mimo wszystko - pomimo pracy kontrolerów - to pilot/kapitan podejmuje OSTATECZNĄ decyzję o lądowaniu/siadaniu samolotu.
            • pies_na_czarnych Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 03.04.17, 20:08
              Tym razem samolot byl sterowany zdalnie telefonem satelitarnym.
      • cronny To nie była prawdziwa wieża na prawdziwym lotnisku 04.04.17, 21:06
        Na nieczynne lotnisko, a właściwie - na mocno zerodowany pas betonowy, pozostały po byłym lotnisku wojskowym rozkazem ściągnięto, bodajże z Tweru, dwóch oficerów, którzy w drewnianej budce mieli pełnić funkcję kontrolerów lotu, mając do dyspozycji zabytkową aparaturę, która z grubsza określała odległość i kierunek, z którego nadlatywał samolot, ale z pomiarem wysokości sobie nie radziła. Dlatego, wg tamtejszej procedury, pilot miał obowiązek "kwitować" informację o odległości podaniem wysokości, na której w tym momencie samolot się znajduje. Polscy piloci nie "kwitowali". Więc kontrolerzy nie wiedzieli na jakiej wysokości leci samolot. Stan pogody oceniali "na oko", a po prognozę musieli telefonować na sąsiednie lotnisko, bo na Siewiernym nie było służby meteo. Była mgła i niski pułap, o czym informowali załogę prezydenckiej tutki. Prawdopodobnie, gdyby to było lotnisko cywilne, powinni w tych warunkach wziąć na siebie odpowiedzialność za zamknięcie pasa. Ale oni byli wyszkoleni na rosyjskich lotniskach wojskowych, które muszą dać pilotom szansę lądowania nie tylko we mgle, ale nawet podczas ostrzału i bombardowania. Zabronić lądowania lotowi o statusie HEAD? Na to byli za krótcy. Bali się wywołać międzynarodowy skandal. Szukali "dupochronu". Dzwonili do Moskwy w nadziei, ze stamtąd przyjdzie decyzja o zamknięciu lotniska i przekierowaniu Polaków na zapasowe. Nie przyszła. Zostało liczenie na szczęśliwy traf. Jak wylądował. Może i tutce się uda. Ił odleciał, może tutka odleci. No i wyszło jak wyszło. Pieprznęli w glebę przed lotniskiem, kilkadziesiąt metrów od osi pasa.
        • stasi1 Re: To nie była prawdziwa wieża na prawdziwym lot 04.04.17, 21:38
          Jakowi zabronili ladowac i wiadomo jak to sie skonczlo
      • erte2 Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 04.04.17, 21:34
        taniarada
        No i.... ? Jak to się ma do wybuchów, sztucznych mgieł, puszek, parówek i czego tam jeszcze?
        • pies_na_czarnych Re: Myślę że Ci wyjaśniłem 04.04.17, 21:40
          "Warszawa 5 marca 2010 r.
          Pan Bronisław Komorowski
          Marszałek Sejmu RP
          Z upoważnienia Pana Prezydenta RP pragnę poinformować, że na uroczystości 70 rocznicy zbrodni katyńskiej w dniu 10.04.2010 w Katyniu Kancelaria Prezydenta RP organizuje przelot samolotu specjalnego. Obok Pana Prezydenta, w skład wchodzą przedstawiciele rodzin katyńskich, wojska, duchowieństwo, osoby zaproszone przez Pana Prezydenta. Liczba miejsc w samolocie jest ograniczona. Odpowiadając jednak na prośbę Pana Marszałka proponuje udostępnienie miejsc w samolocie dla 12 przedstawicieli parlamentu, po trzech z każdego klubu. W związku z koniecznością prowadzenia dalszych prac organizacyjnych proszę o przekazanie listy osób zgłoszonych na uroczystości.
          Władysław Stasiak”

          "Każdy kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowanie władzy." - Jarosław Kaczyński

          "Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku , Tusk i rząd mają się do tej wizyty nie wtrącać " - Marzec 2010 r., Lech Kaczyński przed wizytą w Smoleńsku (do sprawdzenia w archiwach TVP).
        • cronny Co tu wyjasniać, kiedy prawda jak żopa 04.04.17, 22:47
          każdy ma swoją.
          Np. wybuchowca nikt nie przekona, że cokolwiek zależało od pilotów lub od Błasika. Gdyby kontrolerzy lepiej naprowadzali, to samolot by eksplodował nie 60 m. obok, ale w osi pasa. Gdyby tłumek w kokpicie odczytywał wysokość z prawidłowo ustawionego wysokościomierza ciśnieniowego - wybuch by ich rozerwał z takim samym skutkiem, tyle, że ciut dalej, albo ciut bliżej.
    • gorszysort Re: Kto prowadzi samolot ? 04.04.17, 13:43
      normalnie pilot , u nas nawet Misiewicz może
    • titerlitury Re: Kto prowadzi samolot ? 04.04.17, 19:38
      To jest bardzo smutne, ale winę za katastrofę ponosi Protasiuk, któremu zabrakło "jaj", żeby powiedzieć: wszyscy won na swoje miejsca, ja dowodzę tym lotem i ponieważ nic nie widać, lecimy do Mińska, a pan panie Kazana przez ten czas dzwoni i organizuje autokary i przekłada uroczystości na godziny popołudniowe. A pan panie generale, natychmiast udaje się na swoje miejsce, bo jest mgła, a na mnie w domu rodzina czeka, i na wszystkich pozostałych też!
      • szwampuch58 Re: Kto prowadzi samolot ? 04.04.17, 19:47
        swoja droga zastanawia mnie jak w takiej ekstremalnej sytuacji moze braknoc "jaj " czlowiekowi.... mlodemu ktory ma wszystko przed soba?
      • erte2 Re: Kto prowadzi samolot ? 04.04.17, 21:53
        iterlitury napisała:

        To jest bardzo smutne, ale winę za katastrofę ponosi Protasiuk, któremu zabrakł o "jaj", żeby powiedzieć: wszyscy won na swoje miejsca, ja dowodzę tym lotem
        To prawda, ale nie cała. Nie zapominaj że z całej załogi aktualne uprawnienia miał tylko jeden członek załogi, bodajże mechanik pokładowy. Więc zgodnie z procedurami po prostu ten samolot z tą załogą nie miał prawa wystartować, jak również jej przełożeni nie mieli prawa ich do tego lotu dopuścić.
        I w rezultacie mamy taki oto obrazek:
        Załoga bez uprawnień startuje z ponadgodzinnym opóźnieniem z zamiarem wylądowania na nieczynnym lotnisku z pasem startowym bardziej przypominającym kartoflisko. A czeka na nią w tzw. "wieży kontroli lotów" przypominającej kiosk z piwem na przedmieściach Zgierza za wczesnego Gomułki i wyposażonej w sprzęt z demobilu z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej dwóch wystraszonych powagą chwili poradzieckich kontrolerów. I na dodatek wychodzi mgła jak mleko a widoczność spada do kilkudziesięciu metrów.
        I jeśli w tych warunkach tym ludziom udałoby się bezpiecznie wylądowć to można byłoby mówić o cudzie.
        • pies_na_czarnych Re: Kto prowadzi samolot ? 04.04.17, 22:00
          Nie majac uprawnien Protasiuk sam wiedzial, ze nie ma prawa siadac za sterami tego samolotu. Jest wielu winnych. Do nich rowniez nalezy zaliczyc ludzi, ktorzy podali nieprawidlowy raport o warunkach pogodowych. Moim zdaniem najwieksza wine ponosi gen. Blasik. Jego obowiazkiem bylo wiedziec wszystko przed lotem. Musial wiedziec, ze pilot nie ma uprawnien i mimo tego zameldowal gotowosc do lotu.
        • absurdello Re: Kto prowadzi samolot ? 05.04.17, 15:01
          "A czeka na nią w tzw. "wieży kontroli lotów" przypominającej kiosk z piwem na przedmieściach Zgierza za wczesnego Gomułki"

          Ta "wieża" a raczej stanowisko kontroli lotów, to wygląda tak na większości lotniska wojskowych, gdzie podstawą jest, żeby nie można było tego stanowiska wypatrzyć z powietrza i rozwalić go jedną rakietą czy bombą. Wygląd stanowiska nie ma tu nic do rzeczy w tej sprawie.
      • mariner4 To jest oczywiste. 05.04.17, 04:53
        Tylko pilot jest szefem na pokładzie samolotu i NIKT nie ma prawa wydawać mu poleceń. Trzeba jednak zrozumieć, że mógł ulec presji. To był tylko człowiek. Zapłacił jednak życiem.
        Samoloty rządowe powinien pilotować doświadczony kapitan z linii lotniczych, a nie wojskowy.
        M.
    • taniarada Odchodzimy na drugi krąg 04.04.17, 22:06
      I sru.Kapitan Arkadiusz Protasiuk doskonale zdaje sobie sprawę z warunków pogodowych i zna smoleńskie lotnisko. Postępuje bardzo rozważnie. Najpierw wykonuje co najmniej dwa kręgi nad pasem (tzw. oblot), zanim zdecyduje się na podejście do lądowania. Zachowuje się profesjonalnie - osobiście komunikuje się z wieżą, mimo że zwykle robi to nawigator lub drugi pilot.
      Piloci rozpoczynają ścieżkę zniżania 10 km od progu pasa startowego, na wysokości 500 metrów. Cały czas działają niezwykle ostrożnie, znają komunikaty pogodowe i wiedzą od załogi Jaka-40 o problemach lądującego wcześniej Iła-76. Autopilot co 2 km będzie zniżał maszynę o 100 metrów. Za 2 minuty, na wysokości właśnie 100 m, w odległości 2 km od pasa zdecydują, czy lądować i przejdą na ręczne sterowanie, tzw. final approach.
      Po wyrzuceniu podwozia dochodzi do usterki steru wysokości, czyli "płetwy" z tyłu samolotu. Mogło to być spowodowane awarią hydrauliki samolotu lub bloku sterowania. - Autopilot i załoga o tym nie wiedzą. Schodzą nieco za szybko, pod zbyt dużym kątem. Kapitan Protasiuk nie może wiedzieć, dlaczego tak się dzieje, ale woli dmuchać na zimne. Już na 3 km przed progiem pasa decyduje się zrezygnować z lądowania. Kapitan przekręca gałki sterowania autopilotem, ustawiając maksymalną prędkość i wysokość. Autopilot sterujący ciągiem silników ustawia je na moc startową, a więc maksymalną.
      Piloci nie widzą ziemi, a ogromne przyspieszenie "wcina" ich dosłownie w fotele. Wszyscy świadkowie potwierdzają, że dźwięk silnika był dziwny, inny niż wszystkich innych samolotów podchodzących do lądowania. Był to odgłos maksymalnych obrotów silników. W tym momencie prezydencki Tu-154M słyszał por. Artur Wosztyl, kapitan Jaka-40. Potwierdza, że był to właśnie ten charakterystyczny, świetnie pilotom znany szum silników na najwyższych obrotach, absolutnie nie takich, przy których się ląduje. - Kapitan Protasiuk poleca nawigatorowi ustawić autopilota tak, by następny way-point (punkt na trasie) znajdował się po przeciwległej stronie pasa. Jednak wbrew zamierzeniom nie będą się wznosić.

      • religijnych.uczuc.obraza Re: Odchodzimy na drugi krąg 04.04.17, 22:47
        Wosztyl? To ten palant który doradzał lądowanie w tym mleku? Taki idiota pasuje w sam raz na listy wyborcze PiS.
        • absurdello Re: Odchodzimy na drugi krąg 05.04.17, 15:07
          Startował nawet do Sejmu ale go nie przyjęli ...
      • absurdello Re: Odchodzimy na drugi krąg 05.04.17, 15:04
        Kto te brednie pisał ? :))))))))
        • m.c.hrabia Re: Odchodzimy na drugi krąg 05.04.17, 15:09
          kisiel.salon24.pl/187455,katastrofa-pod-smolenskiem-naprawde-bylo-tak
          • absurdello Re: Odchodzimy na drugi krąg 05.04.17, 16:18
            Prędkość lądującego samolotu 150-180m/s czyli 540 do 648 km/h ... słuszną linię ma nasza władza ...
    • taniarada Odchodzimy na drugi krąg część II 04.04.17, 22:16
      Ta pierwsza to wersja TVN i Newsweeka.Teraz prawdziwa .1. Gdy samolot znajdował się na wysokości 15 m nad ziemią, zanikło zasilanie głównego komputera pokładowego FMS i rejestratorów lotu. Polski Tu-154M był wówczas ok. 60–70 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem. Ani MAK, ani komisja Jerzego Millera nie potrafiła wyjaśnić tego faktu, potwierdzonego m.in. przez polską prokuraturę wojskową.

      2. Prof. Wiesław Binienda, ekspert od katastrof lotniczych współpracujący m.in. z amerykańską NASA i koncernem Boeing, udowodnił, że skrzydło Tu-154 nie mogło zostać urwane po zderzeniu z brzozą. Ustalenia te potwierdził naoczny świadek, Nikołaj Bodin, który w prokuraturze stwierdził: "W momencie zderzenia z drzewem nie zauważyłem, aby na skutek tego zahaczenia o drzewo odpadły jakiekolwiek części samolotu. Po uderzeniu w drzewo samolot kontynuował lot w kierunku zachodnim, przy czym w linii prostej i idąc na obniżenie lotu."

      3. Sekcje zwłok, które wykazałyby prawdziwą przyczynę śmierci pasażerów Tu-154, zostały sfałszowane. Np. rosyjski protokół obdukcji śp. Zbigniewa Wassermanna pokrywa się z rzeczywistymi wynikami sekcji zwłok, przeprowadzonej w Polsce po ekshumacji, tylko w 7-10 proc. Polski rząd maczał ręce w tym oszustwie, nie wysyłając do Rosji polskich lekarzy sądowych, choć ci już w południe 10 kwietnia 2010 r. byli gotowi do wyjazdu.4. Niespotykane rozerwanie kadłuba maszyny (nieporównywalne z innymi tego typu katastrofami Tu-154M) i jego charakterystyczne uszkodzenia, a także brak eksplozji paliwa wskazują - według niezależnych ekspertów stojących za raportem "Zbrodnia smoleńska. Anatomia zamachu" - na użycie broni termobarycznej, używanej przez Rosjan m.in. w Czeczenii.

      5. Jak wynika z zeznań świadków, zdecydowana większość ciał była pozbawiona części ubrania lub całkowicie naga. Zdaniem autorów raportu "Zbrodnia smoleńska" - fakt ten pasuje do końcowej fazy wybuchu skumulowanego głowicy termobarycznej. O tym, że powstałe po takiej eksplozji podciśnienie zrywa ubrania z ludzkich ciał, mówił także w jednym z wywiadów współtwórca takich głowic – Wasilij Wasilienko.

      6. „Po tym, jak samolot wyłonił się na chwilę z mgły, to był to moment, kiedy zaryczały silniki, powstał silny oślepiający błysk. Po tym błysku obserwowałem samolot przez 1–2 sekundy, próbował nabrać wysokości” – zeznał w śledztwie jeden z rosyjskich świadków, Anatolij Żujew 7. Polska załoga Tu-154M 101 otrzymała od Rosjan karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zawierające błędne dane, m.in. złe współrzędne pasa startowego. Potwierdzili to w swoich zeznaniach w prokuraturze polscy piloci wojskowi.

      8. Polskich pilotów, zmylonych przez złe karty podejścia, utrwalili w błędzie kontrolerzy z wieży w Smoleńsku. Załoga Tu-154 była błędnie informowana o położeniu na kursie i ścieżce, choć w rzeczywistości samolot był ponad ścieżką i zbaczał z kursu.

      9. Rosjanie kilkanaście godzin po katastrofie zaczęli niszczyć wrak, który jest jednym z najważniejszych dowodów w postępowaniu. Demolowano samolot, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach. Sprawa wyszła na jaw tylko dzięki dziennikarzom programu „Misja specjalna”, którzy zdobyli nagranie pokazujące ten proceder. Polskich biegłych dopuszczono do wraku dopiero 17 miesięcy po tragedii.

      10. Rosjanie nie przeprowadzili akcji ratunkowej. Pierwsza jednostka strażacka przybyła na miejsce rozbicia się samolotu dopiero 14 minut po katastrofie, mimo iż tragedia miała miejsce ok. 400 m od progu pasa startowego! Pojazd GAZ 4795 Regionalnej Bazy Poszukiwawczo-Ratowniczej lotniska Smoleńsk „Południowy” dojechał na miejsce katastrofy jeszcze później, bo o godz. 9:25, czyli dopiero po... 44 minutach od rozbicia się samolotu. Jak wynika z zeznań świadków, kilka godzin po tragedii wiele ciał leżało obróconych twarzą do ziemi, co świadczy o tym, że nikt nawet nie sprawdzał, czy żyją. Amen.
      • pies_na_czarnych Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 04.04.17, 22:19
        Na zakonczenie bylo: " O KUR...RRR.wa"
      • religijnych.uczuc.obraza Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 04.04.17, 22:48
        Bimenda nie jest ekspertem od badania katastrof lotniczych i nie jest współpracownikiem NASA ani Boeinga.
      • absurdello Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 05.04.17, 15:53
        1. Gdy samolot znajdował się na wysokości 15 m nad ziemią, zanikło zasilanie głównego komputera pokładowego FMS i rejestratorów lotu.

        Nic takiego nie miało miejsca, zasilanie było do końca. Ostatni zapis wysokości w pamięci FMS-a, to 20 stóp czyli 6m. Podobnie do ostatniej chwili pracowały 3 odbiorniki GPS, bo ich współbieżne zapisy pozycji pochodzą z okolic bruzdy w ziemi widocznej na zdjęciach sat.

        2. Prof. Wiesław Binienda, ekspert od katastrof lotniczych współpracujący m.in. z amerykańską NASA i koncernem Boeing, udowodnił, że skrzydło Tu-154 nie mogło zostać urwane po zderzeniu z brzozą. U

        Nic nie udowodnił, bo nie miał danych dotyczących grubości elementów wewnętrznych skrzydła (nie ma ich podanych w dostępnych źródłach), a to co założył było 4x przeszacowane.

        ustalenia te potwierdził naoczny świadek, Nikołaj Bodin, który w prokuraturze stwierdził: "W momencie zderzenia z drzewem nie zauważyłem, aby na skutek tego zahaczenia o drzewo odpadły jakiekolwiek części samolotu.

        Czy pan Bodin był robotem ? Bo samolot przy brzozie poruszał się 75m/s, a nie ma ludzi, którzy potrafią z bliska śledzić tak szybko poruszające się obiekty zachowując jednocześnie pełną ostrość wzroku i spostrzegania.

        Po uderzeniu w drzewo samolot kontynuował lot w kierunku zachodnim, przy czym w linii prostej i idąc na obniżenie lotu."

        Jakby na tym odcinku samolot się zniżał, to by zarył w ziemię tuż za brzozą, bo teren się jeszcze podnosił (przy brzozie jest -4/-5m względem lotniska). Samolot tam się jeszcze wznosił, a opadać zaczął ok. 650-700m od lotniska.

        3. Sekcje zwłok, które wykazałyby prawdziwą przyczynę śmierci pasażerów Tu-154, zostały sfałszowane. Np. rosyjski protokół obdukcji śp. Zbigniewa Wassermanna pokrywa się z rzeczywistymi wynikami sekcji zwłok, przeprowadzonej w Polsce po ekshumacji, tylko w 7-10 proc.

        Jaki wpływ na przyczynę śmierci wymienionej osoby miały wcześniejsze operacje i ich skutki ?
        Można się zgodzić, że obdukcje były niedokładne ale jeszcze trzeba stwierdzić jaki te niedokładności miały wpływ na przyczynę śmierci.

        4. Niespotykane rozerwanie kadłuba maszyny (nieporównywalne z innymi tego typu katastrofami Tu-154M) i jego charakterystyczne uszkodzenia, a także brak eksplozji paliwa wskazują - według niezależnych ekspertów stojących za raportem "Zbrodnia smoleńska. Anatomia zamachu" - na użycie broni termobarycznej, używanej przez Rosjan m.in. w Czeczenii.

        Nafta lotnicza nie ma własności wybuchowych, wystarczy poczytać sobie kartę np. polskiego producenta paliwa Jet A1.
        Inne samoloty tego typu nie przywalały najsłabszą częścią kadłuba w ziemię nadziewaną drzewkami i przemrożoną po zimie (cały marzec były ujemne temperatury), a to był dopiero początek kwietnia.

        5. Jak wynika z zeznań świadków, zdecydowana większość ciał była pozbawiona części ubrania lub całkowicie naga. Zdaniem autorów raportu "Zbrodnia smoleńska" - fakt ten pasuje do końcowej fazy wybuchu skumulowanego głowicy termobarycznej. O tym, że powstałe po takiej eksplozji podciśnienie zrywa ubrania z ludzkich ciał, mówił także w jednym z wywiadów współtwórca takich głowic – Wasilij Wasilienko.

        P... o Szopenie. Taki wybuch, który jest typu objętościowego i jeszcze w zamkniętej przetrzeni, dałby silne poparzenia wszystkich ofiar (popalone włosy, twarze, uszkodzenia oczu, bębenków usznych, poparzenia krtani i płuc (z ich rozdęciem). Ubrania to głównie zrywają z ludzi pasy trzymające ich w fotelach jak ich przeciążenia hamujące z nich wyrywają.

        6. „Po tym, jak samolot wyłonił się na chwilę z mgły, to był to moment, kiedy zaryczały silniki, powstał silny oślepiający błysk. Po tym błysku obserwowałem samolot przez 1–2 sekundy, próbował nabrać wysokości” – zeznał w śledztwie jeden z rosyjskich świadków, Anatolij Żujew

        Przez dwie sekundy, to samolot przelatuje 150m, a silniki nie nabierają obrotów skokowo tylko stopniowo (do końca nie zdążyły wejść na pełne obroty).

        7. Polska załoga Tu-154M 101 otrzymała od Rosjan karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zawierające błędne dane, m.in. złe współrzędne pasa startowego. Potwierdzili to w swoich zeznaniach w prokuraturze polscy piloci wojskowi.

        Pierdoły ! Jakby czytali uważnie AIP FR, to by wiedzieli, że wszystkie karty niedotyczące lotnisk i tras cywilnych i nieoznakowane są w starym systemie SK42. Do tego lądowanie na GPS pokładowy jest zabronione.. Nawet nasza komisja zacytowała ten fragment z AIP dotyczący współrzędnych ale przeszła nad tym do porządku dziennego czyli zamiotła to pod dywan.


        8. Polskich pilotów, zmylonych przez złe karty podejścia, utrwalili w błędzie kontrolerzy z wieży w Smoleńsku. Załoga Tu-154 była błędnie informowana o położeniu na kursie i ścieżce, choć w rzeczywistości samolot był ponad ścieżką i zbaczał z kursu.

        Kolejne pierdoły. Ani 7 kwietnia ani 10 kwietnia samolot nie leciał wg ścieżki z karty (nachylenie 46.6m/km). Za to w obu przypadkach podchodził podobnie:
        - opóźnione rozpoczęcie zniżania ok. 8km
        - przelot nad DRL na wysokości ok. 400m.
        - zniżanie po ścieżce o nachyleniu dużo większym niż w karcie: 7 kwietnia 60m/km a 10 kwietnia 80m/km (realizowanie do 4km jako 70m/km a od 4km do 1.7km jako 90m/km). Na pierwszym odcinku do 4km wytracano nadmierną prędkość z jaką weszli w zniżanie, a w drugim nadganiali by dolecieć na 50m nad dnem jaru gdzie spodziewali się wyjść z chmur.

        Instrukcja samolotu dopuszcza przy lądowaniu 100m odchylenie boczne w odległości 1900m (tu okolice TAWS37) i podaje manewry jakie należy wykonać by poprawić kurs w stronę osi pasa.
        Przy TAWS37 (1936m od progu) samolot miał odchylenie boczne wynoszące 65m w lewo czyli poniżej granicy podanej w instrukcji samolotu, A DO TEGO NIE PODCHODZIŁ DO LĄDOWANIA, BO NIE MIAŁ NA TO ZGODY. Wcześniejsze odchylenia boczne były większe, więc samolot w miarę zbliżania do lotniska zbliżał się też do osi pasa (od lewej), więc kontroler nie miał podstaw do korekcji.

        Przy DRL, 6,26 km od lotniska byli 140m w lewo.
        Przy TAWS34, 5.24km od progu byli 116m w lewo od osi
        Przy TAWS35, 3.04km od progu byli 88m w lewo od osi
        Przy TAWS36, 2.48km od progu byli 71m w lewo od osi
        Przy TAWS37, 1.94km od progu byli 67m w lewo od osi

        Czyli cały czas poprawiali kurs w stronę osi pasa.

        9. Rosjanie kilkanaście godzin po katastrofie zaczęli niszczyć wrak, który jest jednym z najważniejszych dowodów w postępowaniu. Demolowano samolot, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach.

        Po co wybijać szyby skoro był tam wybuch, który miał je przecież wybić/wydmuchać itp ????

        10. Rosjanie nie przeprowadzili akcji ratunkowej. Pierwsza jednostka strażacka przybyła na miejsce rozbicia się samolotu dopiero 14 minut po katastrofie, mimo iż tragedia miała miejsce ok. 400 m od progu pasa startowego!

        To w końcu wiedzieli czy nie wiedzieli, że ma być katastrofa ? I jakie szanse przeżycia ma człowiek zrobiony z miękkiej galarety jeżeli działające siły były w stanie połamać konstrukcję ważącą prawie 80 ton ????

        Amen.

        Amen oznacza "niech się stanie" więc nie wiem co miałeś na myśli. ;)

        PS Nim zaczniesz przepisywać skądś różne głupoty, to włącz najpierw myślenie i sam poczytaj sobie literaturę z danej dziedziny i sam wyciągaj wnioski. Polecam:

        Instrukcja pilotażu Tu154m,
        Podręcznik szkoleniowy dla pilotów tego modelu.
        Dokumentacja techniczna Tu154 (Instrukcje serwisowe)
        Przepisy lotnicze, regulaminy itp.

        Wszystko to jest dostępne w sieci tylko trzeba chcieć.

        • wariant_b Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 06.04.17, 00:02
          > Wszystko to jest dostępne w sieci tylko trzeba chcieć.

          Chęć była, ale nie wszystko udało się z Internetu usunąć.

      • titerlitury Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 05.04.17, 18:12
        Przyjrzyjmy się Twojej wersji taniarada vel Józefie Drewnioku; wystarczy pierwsze zdanie: "Gdy samolot znajdował się na wysokości 15 m nad ziemią". A teraz powiedz nam jak się tam znalazł skoro we mgle pilot mógł zejść na 100 m????
        • m.c.hrabia Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 05.04.17, 18:14
          titerlitury napisała:

          . A teraz powiedz nam jak się tam znalazł skoro we mgle pilot mógł zejść na 100 m????


          no przecież wiadomo, kontrolerzy na lasso złapali i ściągnęli .
          • absurdello Re: Odchodzimy na drugi krąg część II 05.04.17, 18:18
            To był wir helowo-magnetyczny ;)
    • taniarada Szczególnie polecam punkt 8 04.04.17, 22:18
      Czym się różnią stringi od ruskiego generała?
      - Mniej piją...
      • pies_na_czarnych Re: Szczególnie polecam punkt 8 04.04.17, 22:20
        Balasik byl ruskim generalem?
        • cronny Re: Szczególnie polecam punkt 8 04.04.17, 23:19
          O ile się orientuję, Błasik był protegowanym prezydenta, tym, który mu się za zaufanie tak odpłacił, że przed odlotem zameldował sprawność samolotu oraz pełną gotowość załogi (załogi, w której jedynie technik pokładowy dysponował potwierdzonymi kwalifikacjami).
    • taniarada A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salonki 04.04.17, 23:24
      Przetarg, wart prawie 70 mln zł, wygrało w 2009 r. konsorcjum MAW Telecom i Polit Elektronik. Stało się tak, mimo że jeden z członków konsorcjum – firma Polit Elektronik – prowadził zwykłą działalność gospodarczą, nie mając zresztą nawet strony internetowej. Konsorcjum zleciło remont samolotu zakładom Aviakor w Samarze kontrolowanym przez Olega Deripaskę, przyjaciela Władimira Putina. Z kolei silniki tupolewów remontowane były w zakładach kontrolowanych przez Siergieja Czemiezowa, byłego agenta KGB, który od 1983 r. do 1988 r. pracował „pod przykrywką” w Dreźnie, mieszkając po sąsiedzku z Władimirem Putinem. Przy naprawie silników nie był obecny żaden przedstawiciel polskich służb.Pstryczek ,elektryczek i bum.
      • pies_na_czarnych Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 04.04.17, 23:28
        Pisi wywiad nic nie zauwazyl?
        • absurdello Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 15:57
          Nie wyremontowali pilotów przez co ci nie mieli ważnych metryczek :(
      • wariant_b Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 04.04.17, 23:45
        taniarada napisał:
        > Konsorcjum zleciło remont samolotu zakładom Aviakor w Samarze kontrolowanym przez...

        A możesz nam wskazać jakiś autoryzowany zakład naprawczy Tupolewa,
        który nie byłby kontrolowany przez Rosjan? Najlepiej polski.
        • religijnych.uczuc.obraza Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 07:52
          A nie można było oddać tego samolotu do warsztatu pana Kazika na przegląd?
          • m.c.hrabia Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 07:56
            religijnych.uczuc.obraza napisał:

            > A nie można było oddać tego samolotu do warsztatu pana Kazika na przegląd?
            >
            można, zaoszczędziło by się , pan Kazio zrobiłby bez faktury .
      • cronny Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 16:53
        No dobra, ale napisz cos odkrywczego o tym jaki związek mieli smoleńscy kontrolerzy lotu z remontem rządowej tutki w Samarze.
        Albo - jeśli uważasz, ze do katastrofy doszło, bo silniki były felerne - jaki wpływ mieli na to smoleńscy kontrolerzy lotu, i jak oni sprawili, że generał Błasik, któremu podlegał 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego nie kazał sprawdzić stanu tych silników zanim zameldował prezydentowi, że samolot jest w porządku.
        • m.c.hrabia Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 16:59
          że generał Błasik, któremu podlegał 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego nie kazał sprawdzić stanu tych silników zanim zameldował prezydentowi, że samolot jest w porządku.

          prosta odpowiedź,
          upili alkoholika.
        • pies_na_czarnych Re: A tak śp. Lech Kaczyński się cieszył ze salo 05.04.17, 17:10
          > No dobra, ale napisz cos odkrywczego

          Zarty sobie robisz, Taniusza tutaj tylko sprzata. Ups, tylko wkleja oczywiscie mialo byc ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka