titerlitury
08.05.18, 10:24
Nie mam już złudzeń: zwycięstwo nad PiSem zmieni niewiele lub nie zmieni nic. Przez 8 lat nie udało się rozliczyć PiS, PiS nie rozliczy PO (były audyty, zapowiedzi aresztowań, wyszło wielkie nic). Czy nie czujecie przez skórę, że ci "trzymający władzę" śmieją się za naszymi plecami z naszych emocji, inwektyw, którymi się nawzajem obrzucamy? Przypominam, że w głosowaniu nad uchyleniem immunitetu Kamińskiemu nie wzięła udział wystarczająca ilość posłów PO:
www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/kaminski-nie-stracil-immunitetu-zabraklo-15-glosow,437785.html
Przypominam, że przeciw zgodzie na aresztowanie senatora Koguta głosowali także senatorowie PO:
fakty.interia.pl/polska/news-aresztowanie-senatora-koguta-nie-ma-zgody-senatu,nId,2510791
Jeśli sądzimy, że ktokolwiek z PiS odpowie za łamanie Konstytucji, o ile w najbliższych wyborach parlamentarnych większość zdobędzie antypisowska koalicja, to jesteśmy ostatnimi naiwnymi.
Dopóki trwamy w tym pozornym wyborze PiS lub niePiS, nie mamy szans na praworządność, myślenie kategoriami dobra wspólnego i zwykłą uczciwość.
Nie wydaje mi się by była alternatywna siła, zdolna do prawdziwej zmiany stylu rządzenia.
To jest bardzo smutna konstatacja, frustrująca i pesymistyczna, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu że prawdziwa. Dziś nazywam się nagatywną, krytyczną symetrystką.