snajper55
29.10.19, 17:51
Rząd PiS twórczo pracuje nad sposobami zwiększenia wpływów do budżetu, a mówiąc po ludzku - nad metodami opróżniania naszych kieszeni. Oto jego pomysł na nowy podatek:
"Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii pracuje nad przestawieniem alternatywnego planu opodatkowania sklepów wielkopowierzchniowych. (...) Minister Jadwiga Emilewicz postuluje więc wprowadzenie „Congestion tax”, czyli mówiąc najprościej podatku od utrudnień w mieście. Wielkopowierzchniowe sklepy miałyby więc płacić nie daninę od obrotów czy zysków, ale od tego, jaki negatywny wpływ mają na swoją obecność w danej miejscowości. Chodzi o konieczność doprowadzenia niezbędnej infrastruktury i obciążęnia, które z tego wynikają. Najbardziej zauważalnym utrudnieniem dla mieszkańców są korki, które spowodowane są dużą ilością klientów sklepów."
Kto ten podatek zapłaci? Pan zapłaci, pani zapłaci, ja zapłacę... W cenach towarów, które kupujemy obciążając miejską czy wiejską infrastrukturę
S.