man_sapiens
03.05.20, 10:38
W naszej firmie od dawna obserwuję, że kiedy pojawia się jakaś zaraźliwa choroba - "przeziębienie" - to rodzice dzieci, które chodzą do przedszkola są bankowo chorzy. Zwykle w 100% i dużo szybciej niż bezdzietni albo rodzice dorosłych dzieci. Zależnie od złośliwości wirusa kaszlą i kichają chodząc nadal do pracy albo lądują na L-4.
To nic dziwnego - w przedszkolu dzieci są stłoczone, bawią się razem skutecznie wymieniając wszelkie zarazki.
Zapewne nie tylko rodzice ale także babcie i dziadkowie chorują często na skutecznie rozprzestrzeniane w przedszkolach wirusy.
Czy ktoś mi wytłumaczy, dlaczego z COVID ma być inaczej? To, że Kaczyński chce wyborów w maju i przekaz propagandowy brzmi teraz "koronawirus nie taki straszny, życie się normalizuje, głosujcie na Dudę". Ale propaganda nie będzie niszczyć wirusów w przedszkolach.
Pisiewicze zapobiegawczo przerzucają odpowiedzialność na samorządy. A więc każda gmina musi zorganizować i opłacić zespół specjalistów albo burmistrz, starosta czy wójt musi podejmować decyzje w oparciu o swoją intuicję.
Propaganda jest najważniejsza, bo daje pisiewiczom władzę.