witek.bis
29.04.21, 07:46
W kraju i za granicą przesłuchiwani są ludzie, a dzieje się to w w ramach niezwykle poważnego śledztwa
z artykułów 267, 286 i 287 kodeksu karnego. Pierwszy z nich dotyczy bezprawnego pozyskania dostępu do informacji dla niego nieprzeznaczonej, kolejny oszustwa, a art. 287 – oszustwa komputerowego.
Radzę dobrze zapamiętać te artykuły, bo stanowią one niepodważalny dowód na całkowite ocipienie pewnej poważnej - zdawałoby się - instytucji, jako że sprawa dotyczy... plotek na temat domniemanego ojcostwa jednego z pracowników pewnej fabryki rur.
I tak w konsulacie RP w Londynie przesłuchano pana Surmaczyńskiego, który tę niezapomnianą przygodę wspomina w ten sposób:
– Pokazano mi kilka zamazanych kserokopii. Nie jestem pewien, czy to moje wpisy, bo były zamazane. Żaden z tych wpisów nie odnosił się konkretnie do Tymoteusza Szydły – tłumaczy Surmaczyński. Przyznaje, że jeden z wpisów był gratulacjami dla byłej premier Beaty Szydło z okazji, że zostanie babcią.
Wicekonsul pytał, skąd świadek wie, że Tymoteusz Szydło ma dziecko z kobietą. W odpowiedzi usłyszał, że z wiedzy naukowej, gdyż wedle praw biologii jedynie kobieta jest w stanie zajść w ciążę. Surmaczyński dodał, że ma również własne doświadczenia w tej sprawie, bo jest ojcem.
Na pytanie, który z mistrzów purnonsensu byłby w stanie wykoncypować coś takiego, jest tylko jedna odpowiedź - żaden.
wyborcza.pl/7,75398,27030450,utracona-czesc-tymoteusza-szydlo-prokuratura-przesluchuje-swiadkow.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy