buldog2
15.07.22, 01:12
Rosja, pewności nie ma, ale wiele na to wskazuje, traci przewagę na polu walki. Sytuacja wewnętrzna staje się trudniejsza, Putin może próbować "zachować twarz" przed Rosjanami i odegrać się na inny sposób.
Istnieje zagrożenie konwencjonalnego ataku na elektrownie jądrowe (reaktory) Ukrainy:
youtu.be/nzrqHKCrx3U?list=TLPQMTQwNzIwMjLFR3WHTC4_Ew
Na wideo mowa o tym, że zniszczeniem konwencjonalnym ładunkiem najbardziej zagrożona jest Chmielnicka Elektrownia Atomowa (blisko zachodniej granicy, z Polską, do tej pory najbezpieczniejsza ze względu na konserwację i sposób wykorzystania).
Amerykanie, mowa na wideo, czynią jakieś ustępstwa (zdjęto sankcje w stosunku do córek Gazpromu itd., na import leków itd., trwają targi), jednocześnie wzywają swoich obywateli do opuszczenia Ukrainy. Sytuacja staje się groźna i nieprzewidywalna. Będę to sprawdzał, ale relacja wydaje się wiarygodna.
Atak ładunkiem konwencjonalnym to nie użycie broni jądrowej, tu Putin nie przekracza czerwonej linii, zabezpiecza się przed jądrową odpowiedzią.
Ale w przypadku konwencjonalnego uderzenia w reaktor atomowy i zniszczenia go (np. Kalibrami, Onyxami itd.) skutki będą większe, niż po Czarnobylu. Większe na pewno, dlatego że Ukraina nie ma potencjału "ratunkowego" ZSRR potrzebnego do likwidacji skutków rozwalenia reaktora. I można mieć pewność, że jeśli atak nastąpi, to wtedy gdy wiatr będzie wiał ze wschodu na zachód.
Jest więcej podobnych enuncjacji, ale o mniejszej wiarygodności, tu mowa o faktach popierających tezę o zagrożeniu.