hymenoz
07.02.24, 12:40
Dziś doszło do żenujących scen przed sejmem. Jest to efekt innych równie żenujących wydarzeń związanych z nieuznawaniem wyroków SN przez marszałka sejmu. Podstawą powstania tego konfliktu są sprawy formalne i proceduralne. Mnie, który w żaden sposób nie jest związany z żadną stroną konfliktu, interesuje merytoryczna strona podejmowanych decyzji. Było od strony prawnej i znany jest dobrze wykreowany medialnie obraz decyzji marszałka a jak to wygląda od strony SN?
Orzeczenie SN w oparciu o kodeks wyborczy stwierdza, że Tak sformułowane prawo łaski pozbawia wyrok skazujący jego skutków i nie prowadzi do utraty biernego prawa wyborczego, a w rezultacie mandatu poselskiego. Mówiąc inaczej, skutki prawomocnego wyroku skazującego zostały zniesione przez zastosowanie prawa łaski. Natomiast rzecznik SN w swoim oświadczeniu napisał, że marszałek sejmu wprowadził opinię publiczną w błąd, znaczy się kłamał. Dopuszczenie do takiej sytuacji to zwyczajna żenada, za którą odpowiada zarówno PiS, który bezsensownie broni kryształowych ministrów jak i koalicja, która zaciekle zwalcza prezydenta, który nota bene też nie jest bez winy.