Dodaj do ulubionych

Ruscy agenci, szpiony i agenci wpływu działają!

12.07.26, 23:55
To już nie jest seria przypadkowych skandali.
To jest wzór działania, którego skutki konsekwentnie służą interesom Rosji.

Ludzie związani z Grzegorzem Braunem nie ograniczają się już do powtarzania kremlowskich tez w internecie. Piotr Heszen, dyrektor biura koła poselskiego Konfederacji Korony Polskiej, uczestniczył 11 czerwca 2026 roku w obchodach Dnia Rosji w ambasadzie Federacji Rosyjskiej.
Towarzyszył mu Mateusz Piskorski.
Heszen przedstawił deklarację wzywającą do „normalizacji” stosunków z Rosją i zacieśnienia współpracy politycznej, gospodarczej i kulturalnej.
am twierdził, że jego udział został uzgodniony z Grzegorzem Braunem.
Braun publicznie się od tej deklaracji nie odciął.

Nie mówimy zatem o przypadkowym zdjęciu z dyplomatą.
Mówimy o przedstawicielach polskiej partii politycznej świętujących w ambasadzie państwa, które napadło na Ukrainę, grozi Polsce, prowadzi wobec nas działania hybrydowe i próbuje rozbijać jedność NATO oraz Unii Europejskiej.
właśnie tam padają deklaracje politycznego „zbliżenia” z Moskwą.

W tym samym czasie wychodzą na jaw kolejne informacje pokazujące rozkład i upolitycznienie polskich służb.
W czerwcu 2026 roku Prokuratura Krajowa postawiła zarzuty dwojgu byłym i jednej obecnej funkcjonariuszce CBA w śledztwie dotyczącym Pegasusa.
Zarzuty obejmują przekroczenie uprawnień, poświadczenie nieprawdy oraz doprowadzenie do bezpodstawnej inwigilacji adwokata i pozyskania danych objętych tajemnicą zawodową.

Wraca również afera podkarpacka.
Według ustaleń dziennikarskich bracia Rysiczowie - gangsterzy prowadzący sieć agencji towarzyskich, wokół których przez lata pojawiały się podejrzenia korumpowania i kompromitowania urzędników, prokuratorów oraz polityków - mieli być jednocześnie informatorami polskich służb.
Oficjalnie wiadomo, że postępowania dotyczące tej grupy były rozbijane na wiele wątków, część materiałów pozostaje ściśle tajna, a sprawa ciągnie się od lat.

Do tego dochodzi Zondacrypto.
Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia oszustwa i prania pieniędzy, a wstępnie wskazywana wysokość szkody wynosiła co najmniej 350 milionów złotych.
Jednocześnie ujawniono, że fundacja kierowana przez Zbigniewa Ziobrę otrzymała 450 tysięcy złotych od kancelarii prezesa Zondacrypto.
Według doniesień medialnych wcześniejsze zawiadomienia KNF dotyczące działalności poprzedniczki tej giełdy były przez lata umarzane przez prokuratorów działających w systemie stworzonym przez Ziobrę.

I właśnie w takim momencie Karol Nawrocki po raz trzeci wetuje ustawę o rynku kryptoaktywów, która miała objąć ten rynek skutecznym nadzorem KNF, umożliwić kontrolę firm, nakładanie sankcji oraz blokowanie nielegalnych ofert.
Można dyskutować o szczegółach ustawy, ale fakt pozostaje faktem: po trzech wetach Polska nadal nie posiada pełnego krajowego systemu nadzoru nad sektorem, przez który mogą przepływać ogromne, trudne do prześledzenia pieniądze i opłaty z działania szpiegów i agentów wpływu w Polsce.

Ten sam Nawrocki zawetował ustawę umożliwiającą realizację unijnego programu SAFE.
SAFE ma zapewniać państwom Unii długoterminowe finansowanie inwestycji obronnych - łącznie do 150 miliardów euro.
W przypadku Polski chodziło o środki na wojsko, przemysł obronny, cyberbezpieczeństwo, Policję i Straż Graniczną.
Weto Nawrockiego nie zniszczyło całego programu, ponieważ rząd zaczął szukać drogi alternatywnej, ale poważnie utrudniło jego realizację i pozbawiło służby podległe MSWiA możliwości wykorzystania ponad 7 miliardów złotych w pierwotnie planowany sposób.

A wcześniej był Antoni Macierewicz.
Rządowa komisja badająca wpływy rosyjskie i białoruskie wskazała między innymi na niszczenie potencjału polskich służb, zaniechania w przygotowaniu Polski na rosyjską agresję oraz decyzje podejmowane w MON. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia „zdrady dyplomatycznej” dotyczące wycofania Polski z programu wspólnych samolotów do tankowania w powietrzu.
Macierewicz usłyszał również odrębny zarzut ujawnienia informacji niejawnych związanych z pracami podkomisji smoleńskiej.
Nie ma jednak dotąd prawomocnego rozliczenia politycznych i strategicznych skutków jego działalności.

Czy każda z tych osób jest świadomym rosyjskim agentem? Tego bez dowodów twierdzić nie wolno.

Ale wolno — i trzeba — zadać inne pytanie:

Dlaczego działalność tak wielu przedstawicieli skrajnej i pisowskiej prawicy przynosi rezultaty zadziwiająco zgodne z interesem Kremla?

Osłabienie polskiego kontrwywiadu.
Skłócenie Polski z Ukrainą i Unią Europejską.
Blokowanie wspólnych inwestycji obronnych.
Podważanie zaufania do NATO.
Utrzymywanie słabego nadzoru nad przepływami kryptowalutowymi.
Rozbijanie społeczeństwa dezinformacją.
Przekonywanie Polaków, że to Zachód jest wrogiem, a z Rosją należy się „dogadać”.
To dokładnie taki stan państwa i społeczeństwa, jaki od lat próbuje wytworzyć rosyjska propaganda.

Nie trzeba otrzymywać przelewów z Moskwy, aby wykonywać dla Moskwy pożyteczną pracę.
Czasem wystarczą ambicja, fanatyzm, cynizm, pieniądze sponsorów, nienawiść do Unii Europejskiej oraz gotowość do bezmyślnego powtarzania kremlowskich narracji.

Najbardziej niepokojące jest jednak zachowanie państwa.
Nie jest prawdą, że służby nie robią absolutnie nic - prowadzone są śledztwa i stawiane zarzuty.
Problem polega na tym, że reakcje przychodzą po latach, są fragmentaryczne, a odpowiedzialność polityczna praktycznie nie istnieje.
Sama państwowa komisja stwierdziła, że przeciwdziałanie rosyjskiej i białoruskiej dezinformacji było niewystarczające, niespójne, doraźne, a nierzadko jedynie pozorowane.

Dlatego określenie „piąta kolumna” nie powinno być używane jako pusty epitet wobec każdego przeciwnika politycznego.
Powinno być nazwą realnego zagrożenia: środowiska, które świadomie albo z powodu własnego fanatyzmu wykonuje działania osłabiające państwo, jego sojusze, armię, służby i odporność społeczną.

Dzisiaj niebezpieczeństwo nie polega wyłącznie na tym, że Rosja próbuje wpływać na Polskę.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że znalazła w Polsce polityków, propagandystów i całe grupy wyborców gotowe przedstawiać rosyjski interes jako polski patriotyzm.

A państwo nadal reaguje tak, jakby chodziło o serię przypadkowych ekscesów.

To nie są przypadki.
To jest polityczny system naczyń połączonych.
I najwyższy czas, aby został zbadany, ujawniony i rozliczony.
Obserwuj wątek
    • obrotowy a co k... maja robic ? 13.07.26, 00:38
      kawa_poranna11 napisała:

      > To nie są przypadki.
      > To jest polityczny system naczyń połączonych.
      > I najwyższy czas, aby został zbadany, ujawniony i rozliczony.


      - przeciez wolna droga.

      broni ci kto ?
      • kawa_poranna11 Re: a co k... maja robic ? 13.07.26, 11:24
        obrotowy napisał:

        > kawa_poranna11 napisała:
        >
        > > To nie są przypadki.
        > > To jest polityczny system naczyń połączonych.
        > > I najwyższy czas, aby został zbadany, ujawniony i rozliczony.
        >
        >
        > - przeciez wolna droga.
        >
        > broni ci kto ?

        Wolna droga jest właśnie do mówienia głośno o tym, co niepokoi.
        Widzę jednak, że zamiast odnieść się do faktów, wybrałeś najbezpieczniejszą dla siebie metodę:
        dwa zdania bez treści i udawanie, że to argument.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka