Gość: ,.,
IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
28.08.01, 15:35
Kolejni świadkowie
Trwają przesłuchania osób, które straciły najbliższych podczas masakry
dokonanej w styczniu 1944 roku w Koniuchach przez żydowski oddział partyzantki
komunistycznej.
- Niedawno zgłosiła się rodzina z Pomorza, która w czasie wojny mieszkała w
Koniuchach i straciła bliskich - powiedziała prokurator Anna Gałkiewicz z
łódzkiego oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
Instytutu Pamięci Narodowej, prowadząca śledztwo w sprawie zbrodni. Nie są to
jednak świadkowie naoczni. Dodała, że z 26 świadków żyjących w Polsce do tej
pory udało się przesłuchać ponad połowę.
- Personalia świadków zostały ustalone na podstawie akt spraw wszczętych
jeszcze przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Co
prawda nie dotyczą one bezpośrednio zbrodni w Koniuchach, ale popełniane były
także na terenie Puszczy Rudnickiej i w powiecie lidzkim - powiedziała
Gałkiewicz. Dziewiętnastu świadków to żołnierze AK, którzy byli w oddziałach
Armii Krajowej na południowych krańcach Puszczy Rudnickiej. Osoby te, jak
wynika z ustaleń KŚZpNP, miały kontakty z partyzantką sowiecką i są pomocne
przy ustalaniu personaliów sprawców zbrodni, a także nazwisk osób, które
wówczas zginęły.
- Świadkowie dotychczas przesłuchani, podając liczbę ofiar, wymieniają od 36 do
48 nazwisk. Dla mnie osobiście najbardziej wiarygodnym jest pewien żołnierz AK,
który wymienia z nazwiska 43 ofiary - powiedziała Gałkiewicz.
Ze wspomnień Żydów, którzy mordowali w Koniuchach wynika, że zginęło 300 osób.
Sprawcy zbrodni mieszkający po wojnie w USA i Izraelu opisują ten mord w
licznych publikacjach. W relacjach tych poczytują sobie jako powód do chwały
także to, że mordowali tam również kobiety i dzieci. "Zadanie wykonano w
krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około
300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt" - napisał Chaim Lazar
w "Destruction and Resistance". Inne relacje znajdują się w "Memorial to a
Jewish Community in Poland" oraz w dzienniku partyzantów żydowskich
pt. "Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest".
- Nie ma już wątpliwości, że liczby podawane we wspomnieniach partyzantów są
mocno przesadzone - powiedziała Gałkiewicz. W sprawie źródeł żydowskich, a
także meldunku oficera Wehrmachtu dotyczącego tej zbrodni, jaki odnaleziono w
Archiwum Akt Nowych, prokurator Gałkiewicz zwróciła się o opinię do historyków
z Wydziału Ekspertyz IPN.
- Zwróciliśmy się także o pomoc karną do Litwy i Białorusi, gdzie mieszka część
świadków - powiedziała Gałkiewicz. Chodzi przede wszystkim o przesłuchanie
świadków, którzy mieszkają do tej pory w Koniuchach i okolicy. Z ustaleń IPN
wynika, że żyją oni zarówno po stronie białoruskiej, jak i litewskiej.
- Zeznania świadków z Litwy i Białorusi otrzymamy najwcześniej na początku
przyszłego roku, wtedy też będziemy w stanie podać pełną listę ofiar tej
zbrodni - powiedziała prowadząca śledztwo. Wtedy też IPN przekaże ją do Rady
Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa, która zapowiedziała budowę pomnika
upamiętniającego ofiary tego mordu.
Śledztwo wszczęto 8 marca br. po tym, jak w lutym Kongres Polonii Kanadyjskiej
wystąpił z doniesieniem do IPN. Aktualnie oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzi śledztwo "w sprawie pacyfikacji
przez partyzantów sowieckich w dniu 29 stycznia 1944 r. we wsi Koniuchy, gmina
Lida, woj. nowogródzkie i zabójstwa kilkudziesięciu mieszkańców tej wsi".
http://www.naszdziennik.pl/