trzecie.dno 18.12.04, 14:51 www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041218/plus_minus_a_1.html Dla zwolenników i przeciwników grubej kreski. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kataryna.kataryna Kłopoty? Jakie kłopoty? 18.12.04, 15:15 Nie ma żadnych "kłopotów lustracyjnych" Niezabitowskiej. Nikt jej o nic nie pomawia, szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiem jej reakcji (tekst w Rzepie i oświadczenia dla mediów), bo oto co sama Niezabitowska mówi o tym skąd wie: "pod jej dom przyszła nieznana jej kobieta, która nie wchodząc do środka poinformowała ją, że od osoby trzeciej, która pragnie zachować anonimowość dowiedziała się, że w IPN odnalazła się teczka Niezabitowskiej, która zawiera informacje o jej rzekomej współpracy z SB." To brzmi jak ponury żart. Jakaś obca osoba mówi jej, że wie od anonimowej osoby, że w teczce są kwity. Nie mam pojęcia dlaczego Niezabitowska uwierzyła w informacje od obcej osoby. Uwierzyła i uznała, że sprawa wymaga jej błyskawicznej reakcji. Jeśli rzeczywiście wie stąd skąd mówi, że wie, to ręce opadają. Przecież to mogła być ordynarna prowokacja lub chamski żart złośliwej lub niezrównowazonej osoby a Niezabitowska to niepotrzebnie rozdmuchała. Naprawdę, jej reakcja jest dla mnie niepojęta. Chyba, że tę informację gdzieś potwierdziła i wie na pewno, że to co jej powiedziała obca babka na ulicy to prawda. Mam nadzieję, że szybko odezwie się Kozłowski i wyjaśni skąd wiedział, że Kiszczak wziął teczkę Niezabitowskiej. A Kiszczak wyjaśni po co ją wziął. Nie może być tak, że czyjaś teczka jest latami bezprawnie przetrzymywana nie tam gdzie powinna, ludzie (Niezabitowska, Kozłowski) o tym wiedzą i nikt nie wyciąga konsekwencji. Dlaczego przez tyle lat nie alarmowali, że Kiszczak sobie teczki podbiera? Tyle było dyskusji o teczkach, a dopiero dzisiaj okazuje się, że za wiedzą wielu osób teczki sobie latami kisły w prywatnych szafach. Mam nadzieję, że szybko się wszystko wyjaśni i okaże się, że pani Niezabitowska dała się głupio nabrać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Pani Kataryno, RATUNKU!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 09:31 Coś się stało z moimi oczami, nie mogę nigdzie znaleźć tekstu pani Kublik o pani Niezabitowskiej z 18.12.04, z godziny (ostatnia aktualizacja) 17.32, który na pewno koło północy miał ze 200 postów. Co dziwniejsze, moje oczy szwankują również przy wyszukiwarce forów, bo na forum "Kraj" nie ma żadnego mojego wczorajszego wpisu, a dałam chyba ze trzy, właśnie w tym wątku. A może mi to wszystko się śniło? Proszę o pomoc (radę, pociechę)... Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Kataryno, RATUNKU!!! 19.12.04, 09:52 Przepraszam, że się wtrącam, ale ten wątek - nie wiedzieć czemu - plącze się po Aktualnościach. PS Stawiam na formę "Stauffenberg" (chyba że "Staufennberg" to element jakiejś gry słownej, której nie rozumiem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 10:37 (Ale czemu, przy takiej popularności, zniknął z normalnego serwisu?) Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 10:47 Gość portalu: Jagnieszka napisał(a): >Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) Literówka czy wyrafinowane poczucie humoru? > (Ale czemu, przy takiej popularności, zniknął z normalnego serwisu?) To pytanie na pewno nie do mnie, ale i tak spróbuję odpowiedzieć. Obawiam się, że ten wątek od samego początku był na Aktualnościach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 16:07 Dzięki za odpowiedź, ale to nie jest odpowiedź na moje, tylko na jakieś inne pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 16:36 Ja na swoje pytanie odpowiedzi niestety nie otrzymałem :( Trudno. Może się z tym jakoś pogodzę. Co do mnie, to usiłowałem tylko Pani pomóc i nieopatrznie zareagowałem na apel: „Co dziwniejsze, moje oczy szwankują również przy wyszukiwarce forów, bo na forum "Kraj" nie ma żadnego mojego wczorajszego wpisu, a dałam chyba ze trzy, właśnie w tym wątku. A może mi to wszystko się śniło? Proszę o pomoc (radę, pociechę)...” Zapewniam Panią, że już nigdy nie przyjdzie mi do głowy pomysł spieszenia Pani z radą lub pociechą. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:01 witek.bis napisał: > Ja na swoje pytanie odpowiedzi niestety nie otrzymałem :( Trudno. Może się z > tym jakoś pogodzę. Jeśli dobrze zrozumiałam Panią Jagnieszkę, to Drugi wziął się od Bis. Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:04 :) Ja też to tak zrozumiałem. Ale chodziło mi raczej o "Pani". ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:09 witek.bis napisał: > :) > Ja też to tak zrozumiałem. Ale chodziło mi raczej o "Pani". ;) "Pani" mi umknęła :) Ale jestem pewna, że to literówka. Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:14 A tak przy okazji... co się dzieje z blogiem? blog leży odłogiem! Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:37 witek.bis napisał: > A tak przy okazji... co się dzieje z blogiem? blog leży odłogiem! Leży bo to jednak nie dla mnie format. Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:46 kataryna.kataryna napisała: > Leży bo to jednak nie dla mnie format. Jeśli nie dla Ciebie, to dla kogo?! :O Mam nadzieję, że to tylko chwilowe zniechęcenie. Pozdrawiamn i życzę przypływu energii i zapału (przyznaję, że życzę niezupełnie bezinteresownie). Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:53 witek.bis napisał: > Pozdrawiamn i życzę przypływu energii i zapału (przyznaję, że życzę niezupełnie > > bezinteresownie). Po co mam tam siedzieć jak tu jest fajnie :) Starzy znajomi wrócili na dobre :) Wiesz, że przez jakiś czas byłeś podejrzewany o bycie Emerytką z Rzeszowa? Odpowiedz Link Zgłoś
witek.bis Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 19.12.04, 17:57 Teraz rozumiem dlaczego Jagnieszka wyjechała z tą "Panią" ;) Do emerytury jeszcze mi trochę czasu zostało, a w Rzeszowie niestety nigdy nie byłem. Ale posty Emerytki bardzo lubię i to "podejrzenie" bardzo mi pochlebia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Miało być: Panie Drugi Witku!!! Sorry, MISTER. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 21:07 Rację ma Pani Kataryna. Oczywista literówka (oczy i ręce staruszki już nie te). Przepraszam, jeśli Pana uraziłam. :-) Na portalu "Wyborczej" czytuję tylko rzeczy bardzo wybrane, głos zabieram (stosunkowo) rzadko, o jakiejś "emerytce z Rzeszowa" pierwsze słyszę, i proszę mnie w nią nie mieszać. Odpowiedz Link Zgłoś
goniacy.pielegniarz Re: Miało być: Panie Drugi Witku!!! Sorry, MISTER 20.12.04, 17:40 Pani Jagnieszko, czy to naprawdę Pani? Nowe IP? Odpowiedz Link Zgłoś
goniacy.pielegniarz Re: Miało być: Panie Drugi Witku!!! Sorry, MISTER 20.12.04, 17:53 goniacy.pielegniarz napisał: > Pani Jagnieszko, czy to naprawdę Pani? Nowe IP? Zapomniałem Panią pozdrowić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Tak, to ja. Rzuciłam Astra, pokochałam Neo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 12:59 Przepraszam, ale dopiero teraz tu zajrzałam. Pozdrawiam Pana serdecznie, Zasuwający Sanitariuszu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
goniacy.pielegniarz Re: Pani Drugi Witku, dzięki! ;-) 20.12.04, 17:49 kataryna.kataryna napisała: > Wiesz, że przez jakiś czas byłeś podejrzewany o bycie Emerytką z Rzeszowa? Nawet nieźle to brzmi. p.s. A Emerytkę i tak pewnie kojarzysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys Tlumaczy sie jak Jakubowska i Hubner IP: *.sympatico.ca 18.12.04, 15:38 Jedna i druga opowiadaja ,jak to ich dziadkowie ,ojcowie i wujkowie walczyli w AK .Zdaje sie ze tu chodzi o taki zyciorys zyda dla naiwnego polaka , tylko kto w to uwierzy ? Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 17:25 Krzysztof Kozłowski mówi, że nie mówił o wyniesionej przez Kiszczaka teczce Niezabitowskiej ale ogólnie o znikaniu teczek. Obawiam się, że okaże się, że teczka Niezabitowskiej cały czas grzecznie leżała w IPN-ie, nic w niej nie ma, a sympatyczna pani Niezabitowska wyjdzie na pierwszą naiwną, która dała się podpuścić jakiejś anonimowej osobie z ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
terenia.nasweter Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 21:10 kataryna.kataryna napisała: > Krzysztof Kozłowski mówi, że nie mówił o wyniesionej przez Kiszczaka teczce > Niezabitowskiej ale ogólnie o znikaniu teczek. Obawiam się, że okaże się, że > teczka Niezabitowskiej cały czas grzecznie leżała w IPN-ie, nic w niej nie ma, > a sympatyczna pani Niezabitowska wyjdzie na pierwszą naiwną, która dała się > podpuścić jakiejś anonimowej osobie z ulicy. Już po raz drugi w Zespole Szkół nr 4 w Jaśle w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego odbyło się seminarium mające na celu przybliżenie młodzieży oraz nauczycielom prawdy o tamtych czasach. Wykłady historyków Instytutu Pamięci Narodowej wzmocnione zostały świadectwami internowanych oraz działaczy NSZZ "Solidarność", którzy przekonywali młodzież, by wyciągnęła właściwe wnioski z tej lekcji historii. Patronat medialny nad spotkaniem objął "Nasz Dziennik". Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 18:32 Mam nadzieje, że zaraz się wlącze do dyskusji. Jak pewnie zauważyłaś zwykle w działaniu ludzi staram się dostrzec ich interes, który powoduje nimi, że wlasnie w taki czy inny sposób działaja. To po pierwsze. Po drugie wyznaje zasadę, że w życiu obowiązują brutalne zasady, a jak się człowiek ich wypiera to ma przyłowiwą twardą pupe, skoro miał miękie serce, co nie zmienia fakty, że jednostki wybitne potrafią sumutne życiowe zasady przebić na dobrą monetę i użyć jej wręcz nie tylko w dobrej intencji, ale i ze szlachetnym skutkiem. Pierwsza rzecz jaka mi się w tej sprawie nasuwa na moje ślepe czy to sprawa Oleksego. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 18:37 trzecie.dno napisał: > Mam nadzieje, że zaraz się wlącze do dyskusji. Jak pewnie zauważyłaś zwykle w > działaniu ludzi staram się dostrzec ich interes, który powoduje nimi, że wlasni > e > w taki czy inny sposób działaja. To po pierwsze. Po drugie wyznaje zasadę, że w > życiu obowiązują brutalne zasady, a jak się człowiek ich wypiera to ma > przyłowiwą twardą pupe, skoro miał miękie serce, co nie zmienia fakty, że > jednostki wybitne potrafią sumutne życiowe zasady przebić na dobrą monetę i uży > ć > jej wręcz nie tylko w dobrej intencji, ale i ze szlachetnym skutkiem. > > Pierwsza rzecz jaka mi się w tej sprawie nasuwa na moje ślepe czy to sprawa > Oleksego. No, no, niezły początek :) Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 19:25 Ciekawe są te sprzeczności między Niezabitowską i Kozłowskim. Dziwię się, że przygotowując taką bombę i zamierzając powołać się na Kozlowskiego (wkładając w jego usta oskarżenie Kiszczaka o manipulacje wokół teczek) Niezabitowska nie porozumiała się z nim po to, żeby nie narazić się na to, co teraz obserwujemy - Kozlowski zaprzecza, Niezabitowska zwala to na jego "nienajlepszą kondycję psychofizyczną", całość wygląda fatalnie bo jedno z nich brzydko kręci. Komu była potrzebna ta awantura? Trzecie Dno, Twoja hipoteza jest całkiem, całkiem. A tu o sprzecznościach w wersjach Niezabitowskiej i Kozłowskiego: info.onet.pl/1026131,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 18.12.04, 20:17 Doszukiwanie się sprzeczności wygląda w szczególach na tym etapie jest bardzo ryzykowne. Przypomina mi się sprawa Jasnej Góry. Sprawa nie miała żadnego związku z Orlenem, tylko z interpretacją ust.o kś, której rola ludziom przypomina sąd zamiast przypominać protezę nieprawnie funkcjonującej prokuratury. Medialnie strasznie to jej zaszkodzilo. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ cz.I 18.12.04, 20:08 No więc trzeba postawić sobie pytanie w kogo interesie jest sprawa Niezabitowskiej? Wyznjąc teorię spiskową, choć tutaj dużych pieniędzy na pierwszy rzut oka nie widać, której na rękę jest postwić pytania co niektórych rzeczy dziejacych się w karju i zrellatywizować na nie odpowiedzi jest marszłąek sejmu, knadydat na przewodniczocego SLD Józef Oleksy. Nie bez wpływu na jego kandydaturę jest obecna sesja sądu lustracyjnego, której celem jest wydanie wyroku w sprawie domienamnej współpracy z byłymi służbami specjalnymi. I co my mamy? Mamy notyw będący wręcz kalką wniosków obrony Oleksego, czyli historia z manipulacją teczakmi. Pan rzecznik interesu ublicznego ponoć wzbogacił materaiły o jakieś nowe. Druga strona chce to zdyskredytować, jakoby dopuszczono sie niejasnych manipulacji przy dokumentach, skoro te w swej całej obfitości nie dotarły za pierwszym razem. Sąd nie składa się z jakiś osób nie majacych zupełnie kontaktu z rzeczywistością i nie obraduje w pomieszczeniach odciętych zupełnie od świata od czasu wygłoszeia mów oskarżycielskiej i obrończej, a jeszcze obradować pewnie będzie. Podejrzewam , że każdy z sędziów wróci do domu chociaż na obiad, ironicznie zauważę. Choć kwestia “histeryczności” reakcji Niezabitowskiej jest odrebną sprawą, to na tym poziomie rozważań jest istotna, bo to nagłośnienie sprawy nadając jej pewną formułę. Pokazuje ludziom jak można kogos bezpodstawnie mocno ugodzić. Sąd kieruje się domniemaniem niewinności i to kazda wątpliwość ma rostrzygać na korzyść oskarżonego. Nic nie ma bardziej przekonującego niż spontaniczne i głośne oburzenie osoby pretendującej do roli pewnego symbolu. Ci, którzy uważają, że Niezabitowska ma coś na sumieniu są zadowoleni, a Ci którzy mają przeciwne zdanie na temat tej działalności są jeszcze bardziej, jeśli chodzi o poziom odczuć, oburzeni jak można przyslowiowym błotem w ludzi rzucać. I to zdanie tych drugich jest ważniejsze dla zainteresowanych. Przecież to heroiczna opozycja buntuje się przeciwko dzikiej lustracji, a nie jakiś postkomunista, który tylko budowł świetlana przyszłość całego narodu. Więc nie róbmy sądu kapturowego nad Oleksym, bo możemy sobie krzywdy narobić. I to nie Oleksemu, tylko naszej dumnej historii. To, że to jest młyn na wodę dla przeciwników IPN, jest oczywiste. Jeśli, cokolwiek dobrego w tej chwili mogło się przydazyć Oleksemu to dziwnym zbiegiem okolicznosci własnie się to stało. I to zamiast być argumentem jak ważne i niedokonczone sprawy historii zostawiłiśmy za sobą, będzie argumentem przeciwko budzeniu demonów przeszłości. Sprawa Karokoszy to już danie mocno odgrzewane i smakowite dla znacznie mniejszej liczby osób, bo osoba mniejszego formatu. Zresztą sprawa jest skomplikowana i niejednoznaczna. Działaczy opozycyjnych wzburzyła, ale nie z powodu rzucania w kogoś błotem, tylko raczej z powodu stopnia infiltracji spójnej grupy. Ostanie zdanie nie jest żadną oceną tego wydarzenia, a opisem zdarzenia. Teraz mamy wysoko profilowaną i jednoznaczną sprawę. Jednoznaczą, bo legenda dorobiona do okoliczności jest czytelna dla wszystkich i nazywa się dorabianiem kwitów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bodzio Autoreklama IPN. IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 18.12.04, 20:32 trzecie.dno napisał: > No więc trzeba postawić sobie pytanie w kogo interesie jest sprawa > Niezabitowskiej? Chcę zwrócić tylko uwagę że corocznie IPN w okresie prac Sejmu nad budżetem serwuje jakieś zamieszanie ze swoją pozytywną rolą w tle. Chcę zwrócić uwagę że te 100 mln zł które IPN wyszarpuje z naszych kieszeni to kwota za którą można zapewnić. obiady wszystkim dzieciom w szkołach podstawowych. Nie było by naszej hańby głodnych dzieci w naszych szkołach. No ale kto przekona posłów że autoreklama jakiejś pańci i pozorowana praca dla kilkudziesięciu - kilkuset? nieudaczników jest ważniejsza od likwidacji 20-30 % głodu w szkołach. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Autoreklama IPN. 18.12.04, 20:51 Brak obiadów w szkołach dla dzeici nie wynika z działalności IPN-u, tylko z powodu źle działajacego państwa, podobnie jak kolejki do lekarza i dziury w jezdniach. Cieszę się, że ma Pan możlwiość wolnego wypowiadania się w tej sprawie. I jeśli czemuś by miał IPN służyć to właśie temu. Nie wolno zapomnieć. Znacznie bardziej wydaje się to racjonalny powód istnienia IPN-u niż idea jego likwidowania w imię ropzrawiania się z biedą. Biedę można zlikwidować przez pracę , a nie rozdawnictwo. Swoją odpowiedzialność za inncyh mozemy nieskrępowanie wyrażać przez udział w akcjach charytatywnych, jeżeli widzimy nieudolność działań państwa. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bodzio Re: Autoreklama IPN. IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 18.12.04, 21:25 trzecie.dno napisał: > Brak obiadów w szkołach dla dzeici nie wynika z działalności IPN-u, O widzę że pracownik IPN-u. Podziwiać za czujność. Pytanie kontrolne - W jaki sposób nagłośniono potrzebę istnienia IPN podczas poprzednich prac nad budżetem? Tak naprawdę IPN mnie wisi. Problemem jest zauważalny głód dzieci w szkołach. Za PRL-u tego nie było. Stąd dla prostych ludzi proste tłumaczenie. Zlikwidować głód w szkołach można za 100 mln zł. To tylko albo aż tyle ile kosztuje IPN. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Autoreklama IPN. 18.12.04, 21:34 Gość portalu: Bodzio napisał(a): > trzecie.dno napisał: > > Brak obiadów w szkołach dla dzeici nie wynika z działalności IPN-u, > > O widzę że pracownik IPN-u. Podziwiać za czujność. Uważasz, że brak związku między głodem a IPN-em jest w stanie dostrzec tylko pracownik IPN-u? Podziwiać przenikliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Autoreklama IPN. 18.12.04, 21:42 Dzięki. Dobre wychowanie nakazuje nawet odpowiadać na dziwaczne pytania - supozycje! Odpowiedz Link Zgłoś
krilin Re: Autoreklama IPN. 18.12.04, 21:29 Niestety rozpętana przez SLD i UW "wojna z oszołomstwem", którego orężem mają być teczki, przybiera na sile. Takie głosy rozsądku jak Pański, zostaną zakrzyczane, a Pan sam okrzyknięty faszystą. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ cz.II 18.12.04, 21:19 Jeśli coś w tej sprawie mnie intryguje, to ewentulane poddanie się prowokacji. Nie sprzeczności pomiędzy Kozłowskim i Niestabitowską, czy Kiszczakiem mnie dziwią. Zastananwia mnie lansowana informacja, że osoba z tak dużym stażem konspiracyjnym nie poddała weryfikacji tezy, jakoby majstrowano przy jej teczce. Oczywiście mam czystą spekulację, której tylko istnienie zauważam, a jej samej nie podzielam. Osobie walczącej o wolność naszego kraju nie mieści się w głowie, że po tylu latach służby mogą jeszcze pogrywać teczkami. I znów nacisk bym nie kaładł na “pogrywanie teczkami”, ale na kordynacje działań. Wydaje mi się, że enigmatyczne tłumaczenia Niezabitowskiej dotyczące pochodzenia informacji o manipulacji eczami nie są tak banalne. Ona chroni informatorów, a ich nie dyskredytuje. W wolnym kraju do kórego już się przyzwycailiśmy jak do wygody, postronnym obywatelom jej wersja wudarzeń wydaje się być smieszna. Pytanie, czy ona miała dostatecznie duzó czasu, aby stworzyć dla siebie odpowiednią legendę? Prawdopodobnie nie, a przede wszsystkim trudno jest osobie, której się wydaje, że historia jest za nią, obudzić uśpione konspiratorskie nawyki i wtłoczyć się na nowo w ścisły kaftan postępowania w takich przypadkach. I pytanie zresztą w takiej sytuacji się rodzi do kogo ona ma się zwrócić? Wojsko już się rozeszło. Niestety teraz płacimy frycowe za zaniechanie. Są osoby kótrym lustracja jest bardzo nie na rękę i to wszystkie te osoby łączy. Więc owa łączność interesów przeciwników lustracji sprawia, że łatwiej jest kordynować działania. Do kogo miałaby się zwrócić Niezabitowska? Co Kozłowski obecnie może zrobić? To czego nie zrobil, a powinien był zrobić, nie zrobi teraz. Poza tym tworzenie nieformalnych kanałow to wolnym kraju psucie państwa. Kozlowski stwierdza fakt, że jakieś teczk były wynoszone, co nie jest sprzeczne z tym co mówi zainteresowana. Potwierdza to wersje Niezabitowskiej, a że Kozłowski nie pamięta lub nie chce wielu rzczy pamięatać to troche inna para kaloszy. Zwłaszcza, że nie potrafił zapanować nad tym to sie wówczas działo w resorcie, powoduje, że niekoniecznie dla Niezabitowskiej osobą pierwszego konaktu miał byc Kozłowski. Idąc dalej, kto jest tak głupi z imienia i nazwiska i zadaje pytanie Kiszczakowi, czy wynosił teczki? Może ma się zgłosić jeszcze do prokuratury i donieść na siebie w sprawie zaniechania obowiązków służbowych? Granice ludziej naiwność nie są znane. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ cz.III 18.12.04, 21:59 O co chodzi? Przecież to inteletulane przedszkole to co mówi Kozłowski. Wybitna działaczka opozycyjna zostaje aresztowana podczas stanu wojennego, potem dostaje paszport na wyjazd z mężem do USA, ect. Były minister zastanawia się czy w gółe taka teczka istniała i gdzie była? Jesli robi to publicznie lub niepublicznie, to kompromituje go jako osobę myślącą. Tak teczka musiała istnieć. Facet ludziom mydli oczy, aby ukryć swoją niekompetnecje i Bog wie co jeszcze! Skoro teczki nie było to tym bardziej potwierdza to wersję Niezabitowskiej. Teczka wyszła, można było z nią manipulować. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby wróciła w równie niejasnych okolicznośiach, a Kieres miał na to wpływ jak na zeszłoroczny śnieg. Pomijam w tej chwili kompletnie wątek zawartości teczki. Taka historia uprawdapadania tylko wersję obrony Oleksego. Czy reakcja Nieszabitowskej była włąściwa? Trudno powiedzieć nie będąc zainteresowanym i nie znając sprawy kuchni. Uważałbym, że jej reakcja była właściawa, gdyby nie Oleksy w tle. Mogła trochę dać na wstrzymanie. Byc może jej sprawa była gazetowo zaawanowana i się bała. Jawność jest najlepszym gwarantem kontroli państwa, więc zbyt krytycznie do jej wystąpienia się nie odnoszę. Jeszcze raz napiszę: dla Niezabiowskiej to sprawa honoru, dla Oleksego to sprawa tu i teraz i jego dalszej kariery. Niezabitowskiej sprawa się prawie nie tyczy ( za wyjątkiem dobregoimienia), bo jest niezależna. Oleksopodobnym ta sprawa wygląda jak manna z nieba. Swoją drogą co jeszcze GTW wymyśli? Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ epilog 18.12.04, 23:09 Oczywiście z tymi kłopotami lustracyjnymi to była gra słów, bo chciałem wywoałać pewnego legalistę do tablicy. Lustracyjne klopoty to ma Józef, a tej kobiecie dostanie się przy okazji, więc lustracja niechcący stała się też jej udziałem. I o to chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
szpikulec1 Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ epilog 18.12.04, 23:54 Gra na teczki jeszcze tak naprawde sie nie zaczela.Sygnalem bedzie ustalenie terminu wyborow.To tylko przedsmak tego co nastapi.Tajne teczki, i inne tego typu haki to ostatnia "teczka" przetargowa SLD. Bedzie ciekawie.Nie jednemu minka zrzednie. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
nurni trzecie dno 19.12.04, 01:56 to dobrze ze nie zatrzymujesz uwagi na pie..ch pytajac w czyim to interesie warto rozwazyc warianty ze: Niezabitowska jest czysta czyli wszelkie lustracje to polowanie na czarownice itd... Niezabitowska jak i cale rozowe srodowisko postanowiono zdyscplinowac kwity na kazdego sa i warto by zainteresowani o tym pamietali nim kolejna "niezajoma kobieta" zadzwoni pod kolejny domofon ma je general Kiszczak i jak trzeba to sie znajda Odpowiedz Link Zgłoś
gienia.gienia Re: trzecie dno 19.12.04, 08:22 Kapowała na własnego męża Tomaszewskiego ? Czyś nurku śmietnikowy oszlał ?!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: trzecie dno 19.12.04, 13:33 Chyba o tym właśnie pisałem. O polowaniu na czarownice. O Kiszczaku również. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Warto posłuchać ... 19.12.04, 14:00 www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6350281 cz. 3 O sprawie mówią Rokita i Siemiątkowski. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Warto posłuchać ... 19.12.04, 14:14 Posłucham z "kronkarskiego obowiązku", Najpierw odpowiem na twój post, a potem skonfrontuje to z owymi wypowiedzami. Ciekaw jestem czy mój tok rozumowania bardzo odbiega od rzeczywistości. Uważam, że pewne wypowiedzi tworzą szum medialny i nic nie wnoszą do sprawy. Posiadana dzisiaj wiedza miesza się z wiedzą ówczesną i odkrycie w czym rzecz staje się trudniejsze. Podobnie inerpretacja faktów. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Warto posłuchać ... 19.12.04, 17:30 Przełuchałem parokrotnie nagranie z zetki. Jak na razie nie dostrzegam jakiś swoich stwierdzeń, które po odsłuchaiu tego nagrania winny jestem sprostować. Za wskazanie mi nieścisłosći będę wdzięczny i postram się ustosunkować. Co mnie zadziwiło i to jest przesadą pisać, że mnie coś zdziwiło u Olejnej, to Olejna, ktora raz się dziwi ( znowu słowo dziwi!), ze coś było niszczone a potem sama przyznaje, że robiła reportarze z papierni? Nad GW nie będę się pastwił. Surralistyczny wydaje mi się wątek rozliczenia Mazowieckiego z niedopełnienia obowiązków służbowych w postaci działań blokujących niszczenie dokumentów. Gdyby to mówił Kaczyński to jeszcze bym się uśmiechnął, ale jak mówi to Szymczycha, to jest to abberacja najwyższej próby. Gruba kreska odbija na się potężną czkawką. Przy tym wszystkim na tle naszego społeczeństwa, to Niezabitowska jawi mi się wręcz na osobę twardo stąpajacą po ziemi. Niestety, musialem sobie na koniec pozwolić na odrobinę ironii! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Warto posłuchać ... 19.12.04, 20:32 Odpowiadasz na : trzecie.dno napisał: > Przełuchałem parokrotnie nagranie z zetki. Jak na razie nie dostrzegam jakiś > swoich stwierdzeń, które po odsłuchaiu tego nagrania winny jestem sprostować. > Za wskazanie mi nieścisłosći będę wdzięczny i postram się ustosunkować. Nie miałam zamiaru niczego prostować:) Uważałam, że to co usłyszysz właśnie potwierdzi Twoją teorię (prowokacja) a ponadto Siemiątkowski opowiada tam co się działo z dokumentami (ten moment kiedy mówi, że esbecy część dokumentów sobie przywłaszczyli - dla sobie wiadomych celów). Ponieważ to powiedział dzisiaj właśnie, uznałam że to może być element tej samej gry. Co mnie > zadziwiło i to jest przesadą pisać, że mnie coś zdziwiło u Olejnej, to Olejna, > ktora raz się dziwi ( znowu słowo dziwi!), ze coś było niszczone a potem sama > przyznaje, że robiła reportarze z papierni? To było dość zabawne:) Wygląda na to, że w swoim czasie ona nie zadała sobie pewnych pytań:) Nad GW nie będę się pastwił. > Surralistyczny wydaje mi się wątek rozliczenia Mazowieckiego z niedopełnienia > obowiązków służbowych w postaci działań blokujących niszczenie dokumentów. Gdyb > y > to mówił Kaczyński to jeszcze bym się uśmiechnął, ale jak mówi to Szymczycha, t > o > jest to abberacja najwyższej próby. Żadna aberacja:) Perfidia, po prostu:) Gruba kreska odbija na się potężną czkawką. > Przy tym wszystkim na tle naszego społeczeństwa, to Niezabitowska jawi mi się > wręcz na osobę twardo stąpajacą po ziemi. Nie ufam tej pani. Mnóstwo sprzeczności w tym artykule, także przekłamań. To jest obliczone na wzbudzenie współczucia oraz gniewu. Postraszono ją i zareagowała histerycznie (nie uzgodniła tez tego artykułu z Kozłowskim a on zaprzecza paru rzeczom) i naopowiadała głupot. Zobaczymy jaki będzie dalszy ciąg - czy jej opowieść wzbudzi odzew, u kogo i jaki. I pewnie masz rację co do tego stąpania twardo po ziemi:) Olejna cytowała tam też Oleksego, który pytany o to czy ustąpi z funkcji marszałka, jeśli sąd lustracyjny uzna go za kłamcę, powiedział że na lewicy nie przejmują się takimi wyrokami i on będzie dalej marszałkiem. To też jest symptomatyczna zmiana tonu. Niestety, musialem sobie na koniec > pozwolić na odrobinę ironii! Że dajemy sobą manipulować? I ona to wie? Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Warto posłuchać ... 19.12.04, 23:23 Kilka uwag. >> zadziwiło i to jest przesadą pisać, że mnie coś zdziwiło u Olejnej, to Olejna, >> ktora raz się dziwi ( znowu słowo dziwi!), ze coś było niszczone a potem sama > >przyznaje, że robiła reportarze z papierni? >To było dość zabawne:) Wygląda na to, że w swoim czasie ona nie zadała >sobie pewnych pytań:) Niezadawanie sobie pewnych pytań jest u Olejnej uwarunkowane rodzinnie. >> Surralistyczny wydaje mi się wątek rozliczenia Mazowieckiego z niedopełnienia >> obowiązków służbowych w postaci działań blokujących niszczenie dokumentów. Gdyby >> to mówił Kaczyński to jeszcze bym się uśmiechnął, ale jak mówi to Szymczycha, to >> jest to abberacja najwyższej próby. >Żadna aberacja:) Perfidia, po prostu:) To nie perfidia, tylko socjotechnika. O abberacji to napisałem myśląc o nas jako społeczeństwie. Taki Szymczycha z (P)ierwszym w prawdziwie ugrunowanym demokratycznym kraju spokojnego miejsca by nie znalezli. A u nas w roli legalistów jeszcze mają czelność występować. >Nie ufam tej pani. Mnóstwo sprzeczności w tym artykule, także przekłamań. >To jest obliczone na wzbudzenie współczucia oraz gniewu. Postraszono ją >i zareagowała histerycznie (nie uzgodniła tez tego artykułu z Kozłowskim >a on zaprzecza paru rzeczom) i naopowiadała głupot. Chyba pisałem o braku sensowności konsultacji z Kozłowskim i o głupotach, które nie do końca mi się jawią jako głupoty, po pierwsze. Po drugie, pisałem, że reakcja Kozłowskiego nie jest w żadnym stopniu sprzeczna (czytaj: wyklucająca) z wersją Niezabitowskiej. Chyba się powtarzam? >Olejna cytowała tam też Oleksego, który pytany o to czy ustąpi z funkcji >marszałka, jeśli sąd lustracyjny uzna go za kłamcę, powiedział że na lewicy >nie przejmują się takimi wyrokami i on będzie dalej marszałkiem. To też jest >symptomatyczna zmiana tonu. Nie jestem pewien czy nie chodzilo tutaj o łaczenie wyczerpującej roli szefa partii z równie czasochłonną funkcją szefa partii? Chyba jeśli będzie to wyrok skazujący to Oleksy nie ma nic tu do powiedzenia. Pogrąży to SLD, a utworzona platforma opozycyjna schroni się pod skrzydła (P)ierwszego, który przygarnie rozpączkowaną lewicę. Zastanawia mnie fakt, dlaczego Kwaśniewski nie odbył kurtuazyjnej rozmowy z Oleksym? Czyżby obawa przed wyrokiem sądu lustracyjnego? Czy do środy taki kontakt z nowym szefem SLD jest politycznie niepoprawny? Powstrzymam się ze spekulacjami, choć są ąż nadto jaskrawe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.12.04, 11:32 Dziś w Śniadaniu w Radiu Zet" Rokita oświadczył, że pod koniec 1989 roku poinformował ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego o systematycznym niszczeniu zawartości archiwów MSW przez tzw. resort. Wiarygodną informację w tej sprawie miał otrzymać sprawując obowiązki szefa specjalnej komisji sejmowej. Premier Mazowiecki nie podjął z urzędu sprawy i skierował Rokitę do generała/ministra/szefa_ubecji Czesława Kiszczaka. Rokita nie zdecydował się na rozmowę z szefem peerelowskich ubeków. Tak wyglądał jeden z wątków tzw. "Grubej Kreski" realizowanej przez Mazowieckiego i jego kolegów z późniejszej Unii Demokratycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 14:07 Sprawa jest doskonale znana jak rozpuszczano dokumenty w papierni w Konstancinie. I dlatego nie rozumiem nazywnia pewnych ludzi przez bardzo pewne "autorytety" ludzmi honoru i legalistów niedostrzegających paragrafów? Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 12:12 trzecie.dno napisał: > <a href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041218/plus_minus_a_1.html" target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041218/plus_minus_a_1.html</a> > Dla zwolenników i przeciwników grubej kreski. Myślę i myślę i dochodzę do wniosku, że pełno kłamstw w tym "wyznaniu" pani Niezabitowskiej! "Zaczęłam uspokajać Krzysztofa, że nie zrobiłam niczego, co mogłoby nas skompromitować, na co on, zdziwiony moją naiwnością, stwierdził, iż nie musiałam, że ludzie generała, którzy przecież nadal wypełniają resort, w fabrykowaniu dowodów i robieniu prowokacji są akurat bardzo dobrzy. Słuchałam Krzysztofa z lekkim niedowierzaniem. Osiem miesięcy w rządzie wyraźnie osłabiło moją czujność wobec bezpieki. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy o masowym niszczeniu akt w MSW, a sam generał wydawał mi się nawet sympatyczny, przede wszystkim zaś lojalny wobec szefa. Wielokrotnie byłam świadkiem, jak zwracał się do niego w sprawach, które miał prawo rozstrzygać samodzielnie, lecz konsultował z premierem, jakby pragnąc podkreślić, że rozumie delikatność sytuacji." Po ośmiu miesiącach w rządzie - lekkie niedowierzanie i niewiedza! A przecież GW napisała o niszczeniu akt już 26 stycznia 1990! Pisała i później, bijąc na alarm. Proceder ten zaczął się jeszcze latem 1989 r. a zakończył się dopiero z końcem 1990 roku. I ta lojalność Kiszczaka, którego ludzie niszczyli i wynosili esbeckie dokumenty w całej Polsce! Komu ta kobieta chce ten kit sprzedać?! Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 15:25 basia.basia napisała: > Myślę i myślę i dochodzę do wniosku, że pełno kłamstw w tym "wyznaniu" pani > Niezabitowskiej! Chciałbym byc może jasno oddzielić dwie rzczy. Pierwsza, to przyczyn takiego zachowania Niezabitowskiej i w czyim interesie to jest. Drugi problem polega na prawdziwość wynurzeń jej i osób z tą sprawą związanych. Jeśli chodzi o pierwszą sprawę, to wydaje mi się to oczywiste i już o tym pisałem. Jeśli chodzi od drugi aspekt, to z osób obecnie pierwszoplanwoych najbardziej niewiarygodni są Kiszczak, Kozłwski i dopiero Niezabitowska. > "Zaczęłam uspokajać Krzysztofa, że nie zrobiłam niczego, co mogłoby nas > skompromitować, na co on, zdziwiony moją naiwnością, stwierdził, iż nie > musiałam, że ludzie generała, którzy przecież nadal wypełniają resort, w > fabrykowaniu dowodów i robieniu prowokacji są akurat bardzo dobrzy. Wydaje mi się, że powyższy akapit kompromituje Kozłowskiego. To obraz nędzy i rozpaczy jak jego obecne wypowiedzi w tej sprawie. Powątpiewanie w fakt, że teczka Niezabitowskiej istniała itp.itd. można określić z dużym prawdopodobieństwe jako kłamstwo ze strony Kozłowskiego. > Słuchałam Krzysztofa z lekkim niedowierzaniem. Osiem miesięcy w rządzie wyraźnie > osłabiło moją czujność wobec bezpieki. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy o masowym > niszczeniu akt w MSW, a sam generał wydawał mi się nawet sympatyczny, przede > wszystkim zaś lojalny wobec szefa. Wielokrotnie byłam świadkiem, jak zwracał się > do niego w sprawach, które miał prawo rozstrzygać samodzielnie, lecz konsultował z premierem, jakby pragnąc podkreślić, że rozumie delikatność sytuacji." To kto w końcu był naiwny Kozłowski czy Niezabitowska? Akapit wcześniej Niezabitowska skarży się, że Kozłowski posądza ją o naiwność, a za moment ona go posądza o to samo (słuchałam Krzysztofa z niedowierzaiem)? > Po ośmiu miesiącach w rządzie - lekkie niedowierzanie i niewiedza! > A przecież GW napisała o niszczeniu akt już 26 stycznia 1990! Pisała i później, > bijąc na alarm. Proceder ten zaczął się jeszcze latem 1989 r. a zakończył się > dopiero z końcem 1990 roku. > I ta lojalność Kiszczaka, którego ludzie niszczyli i wynosili esbeckie > dokumenty w całej Polsce! Komu ta kobieta chce ten kit sprzedać?! Pisałem, że intrygujący jest wyjazd Niezabitowskeij do USA. Dziwne jest wypuszczenie jej po dniu przesłuchań. I to są dziwne fakty. Nie jetem zdziwiony nieporadnością świeżej władzy i przerzucaniem się odpowiedzialnością. Nie sądze, że ta kobieta chce kit komuś sprzedać. Analizując całą treść wypowiedzi Niezabitowskeij bije z niej kompletna naiwność, od początku aż po koniec okraszona brakiem autorefleksji. Jedyne zdanie jakie się w tej wystąpieniu wyróżnia to jej zdziwienie, jak dokładne informacje SB miał na jej temat. I to nie odnosi się do stopnia szczególowości informacji jakie SB miał na jej temat, tylko do jej zdziwenia. Bo to po raz kolejny ozanka naiwności. Idąc po sznurku do kłębka wydaje się, że taka osoba to wyjątkowy dar z niebios do manipulowania. Być może wiara w to, że Niezabitowska teraźniejszą informacje w sprawie losów w swojej teczki zweryfikowała jest na wyrost, ale jak pisałem wojna się skonczyla i wojsko się rozeszło, wiec gdzie pukać. Zwykle w takich sytacjach wystarczy się wylegitymować znajomością bardzo, bardzo drobnego szczegółu aby się przed kimś uwiarygodnić. Przychodzi babcia pod domofon i mowi, że ma informacje w sprawie jej teczki. Na co ona stwierdza “spieprzaj dziadu”. Następnie równie kulturalie babcia dzwoni drugi raz do domofonu i oznajmia jej czy Niezabitowska jadła homara 13 grudnia 1981r. Tym razem jest to już dla Niezabitowskiej szok. Bo ta informacją dzieliła się np. tylko z mężem jak mu opowiadała szcególy przesłuchań po aresztowaniu. I ta informacja byla dostepna tylko oficerowi sledczemu, który jej taką propozycje składał. Oznacza to nie wiecej ni mniej, że informacje wyciekły a ta kobieta miala w jakiś sposób stycznośc z tymi informacjami. Wystarczy jeszce zapytać o jeden lub dwa osobiste szczególy, aby zacząć traktować babcię poważnie. Aby komuś kit wciskać, trzeba mieć ku temu pewne predyspozycje. I tej kateegorii akurat niezabitowska prezentuje się nienajlepiej. Znacznie lepiej wypada w tym Kozłowski, a prawdziwym profesjonalistą jest Kiszczak. Wracając do twojego stwierdzenia na temat “wciskania kitu” to bardziej przychylabym się do wersji, że jest to fragment szerszej operacji z Oleksym w tle, podkreślam z Oleksym w tle, robionym przez byłych funkcjonariuszy bezpieczeństwa, a Niezabitowska jest trybikiem, który miał wykrzyczeć co ma na sercu. I tu być może wspomne o niepopularnej teorii, że grono opozycji zasiadającej przy okrągłym stole było wyselekcjonowanym towarzystwem mającym zagwarantować bezpieczeństwo osobom byłej władzy niezdolnej już jej sprawować. Ułozenie listy gości zaprosonych do tego mebla mających coś za uszami lub charakterologicznie zdolnymi do kompromisu (np. ideologicznie motywowne do przesztrzegania reguł) było właśnie gawrantem bezpieczeństwa udanej trasformacji. Nie chcę podejmować w tym miejscu wątków oceny owej trasformacji tylko próbuje nakreślić jej mechanizm. Opozycja przejmuje władzę była jak ten smiertelnie wygłodniały osobnik, który już samym bochenkiem chleba potrafi się najeść bez opamiętnia, że trzeba mu udzielić pomocy, aby nie zszedł z ziemskiego padołu. Kiszczaki dalej funkcjonowały i funkcjonują, a opozycja musiała nauczyć się nowej roli. Jeszcze na koniec, to Kozłwski tak naprawdę nie jest osobą pozbawioną rozumu dokońca, tylko pewie uświadamijącą sobie ilośc popełninych błedów i z tego podou nie mająca nic koherentnego do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 17:51 trzecie.dno napisał: > Nie sądze, że ta kobieta chce kit komuś sprzedać. Analizując całą treść > wypowiedzi Niezabitowskeij bije z niej kompletna naiwność, od początku aż po > koniec okraszona brakiem autorefleksji. (...) Bo to po raz kolejny ozanka naiwności. Idąc > po sznurku do kłębka wydaje się, że taka osoba to wyjątkowy dar z niebios do > manipulowania. Najbardziej mnie nurtuje czy ta prowokacja była obliczona na taką właśnie reakcję Niezabitowskiej. Czy na to liczył tenb kto wysłał do niej tę kobietę - na głośne dementi oskarżenia wyszeptanego na ucho? A może mial nadzieję, że Niezabitowska zachowa się inaczej i ona swoją błyskawiczną (i chyba trudną do przewidzenia) reakcją wszystko spaliła? Ta kobieta powołała się na kogoś kto pragnie zachować anonimowość. Pewnie więc Niezabitowska dostała informację od kogo przychodzi kobieta (i był to informator na tyle wiarygodny, że uznała te informacje za pewne i poważne), ale miała przykazane by nie zdradzić nazwiska. Kto więc mógł to być? Ktoś kto dobrze wiedział, że są plany zagrania teczką Niezabitowskiej. A jak można dzisiaj zagrać teczką kogoś od kilkunastu lat nieobecnego w polityce? Chyba tylko pisząc o tym w gazecie. Może właśnie szykowany był jakiś tekst o Niezabitowskiej i ktoś ją o tym uprzedził. A gdzie można byłoby dzisiaj obsmarować Niezabitowską i przedstawić ją jako agenta? Chyba tylko w Trybunie lub Nie. Raz, jako przygotowanie gruntu pod walkę o Oleksego, dwa, żeby otworzyć nowy front w dawnych środowiskach solidarnościowych, aby się pożarły na nowo między sobą, ku radości lewicy. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 21:24 kataryna.kataryna napisała: > Najbardziej mnie nurtuje czy ta prowokacja była obliczona na taką właśnie > reakcję Niezabitowskiej. Czy na to liczył tenb kto wysłał do niej tę kobietę - > na głośne dementi oskarżenia wyszeptanego na ucho? Mnie się wydaje, że tak właśnie jest. Pamiętam jej wystąpienia jako rzeczniczki Mazowieckiego. Dużo szumu ta pani robiła i lubiła być w świetle jupiterów - szalenie teatralne były te jej publiczne konferencje. A poza tym coś chyba musi być "na rzeczy" choć niewielkiego kalibru, bo inaczej miałaby prawo zlekceważyć taką "babę" czy kto to tam był (czy dzwonił). W tekście jest przecież ślad, że "coś" było i równocześnie usprawiedliwienie (długie, profesjonalne przesłuchanie a ona słaba kobieta itp.). A może mial nadzieję, że > Niezabitowska zachowa się inaczej i ona swoją błyskawiczną (i chyba trudną do > przewidzenia) reakcją wszystko spaliła? > > Ta kobieta powołała się na kogoś kto pragnie zachować anonimowość. Pewnie więc > Niezabitowska dostała informację od kogo przychodzi kobieta (i był to > informator na tyle wiarygodny, że uznała te informacje za pewne i poważne), ale > > miała przykazane by nie zdradzić nazwiska. Kto więc mógł to być? Ktoś kto > dobrze wiedział, że są plany zagrania teczką Niezabitowskiej. A jak można > dzisiaj zagrać teczką kogoś od kilkunastu lat nieobecnego w polityce? Chyba > tylko pisząc o tym w gazecie. Może właśnie szykowany był jakiś tekst o > Niezabitowskiej i ktoś ją o tym uprzedził. A gdzie można byłoby dzisiaj > obsmarować Niezabitowską i przedstawić ją jako agenta? Chyba tylko w Trybunie > lub Nie. Raz, jako przygotowanie gruntu pod walkę o Oleksego, dwa, żeby > otworzyć nowy front w dawnych środowiskach solidarnościowych, aby się pożarły > na nowo między sobą, ku radości lewicy. 3.dno ma teorię, wydaje się być słuszna. Czas pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 20.12.04, 00:37 Jęsli mogę w czymś pomoc to polecam ponowną lekturę moich epistołów. Nie bedę się cytować, bo nie jest w dobrym tonie. Serdecznie pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 21:17 trzecie.dno napisał: > > Słuchałam Krzysztofa z lekkim niedowierzaniem. Osiem miesięcy w rządzie w > yraźnie > > osłabiło moją czujność wobec bezpieki. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy o m > asowym > > niszczeniu akt w MSW, a sam generał wydawał mi się nawet sympatyczny, prz > ede > > wszystkim zaś lojalny wobec szefa. Wielokrotnie byłam świadkiem, jak zwra > cał się > > do niego w sprawach, które miał prawo rozstrzygać samodzielnie, lecz > konsultował z premierem, jakby pragnąc podkreślić, że rozumie delikatność sytua > cji." > Jak widać generał oczarował Niezabitowską:) To bardzo śmieszny fragment i nie wiem czy świadczy o naiwności czy głupocie. Kiszczak w książce wspomnieniowej opowiada, że się napraszał (z tej delikatności), żeby Mazowiecki powołał solidarnościowych sekretarzy stanu a Mazowiecki zwłóczył. Z kolei również z tej delikatności Jaruzelski proponował, że odejdzie razem z Kiszczakiem i Siwickim (jak przyszło co do czego) i Mazowiecki mu to odradził:( > > Pisałem, że intrygujący jest wyjazd Niezabitowskeij do USA. Dziwne jest > wypuszczenie jej po dniu przesłuchań. I to są dziwne fakty. Nie jetem zdziwiony > nieporadnością świeżej władzy i przerzucaniem się odpowiedzialnością. > Czyli optujesz za układem magdalenkowym i doborem konstruktywnej opozycji? Wygląda na to, że tak właśnie było. > Przychodzi babcia pod domofon i mowi, że ma informacje w sprawie jej teczki. Na > co ona stwierdza “spieprzaj dziadu”. Następnie równie kulturalie ba > bcia dzwoni > drugi raz do domofonu i oznajmia jej czy Niezabitowska jadła homara 13 grudnia > 1981r. Tym razem jest to już dla Niezabitowskiej szok. Bo ta informacją dzielił > a > się np. tylko z mężem jak mu opowiadała szcególy przesłuchań po aresztowaniu. I > ta informacja byla dostepna tylko oficerowi sledczemu, który jej taką propozycj > e > składał. Oznacza to nie wiecej ni mniej, że informacje wyciekły a ta kobieta > miala w jakiś sposób stycznośc z tymi informacjami. Wystarczy jeszce zapytać o > jeden lub dwa osobiste szczególy, aby zacząć traktować babcię poważnie. Tak to musiało być. Tylko, że jeśli pani Niezabitowska nie ma sobie nic do zarzucania to powinna była spławić "babę" a ta w krzyk! Dziwne. > > Aby komuś kit wciskać, trzeba mieć ku temu pewne predyspozycje. I tej kateegori > i > akurat niezabitowska prezentuje się nienajlepiej. Niektórzy to kupią. Zobaczysz:) Znacznie lepiej wypada w tym > Kozłowski, a prawdziwym profesjonalistą jest Kiszczak. Wracając do twojego > stwierdzenia na temat “wciskania kitu” to bardziej przychylabym się > do wersji, > że jest to fragment szerszej operacji z Oleksym w tle, podkreślam z Oleksym w > tle, robionym przez byłych funkcjonariuszy bezpieczeństwa, a Niezabitowska jest > trybikiem, który miał wykrzyczeć co ma na sercu. Absolutnie się zgadzam. I wybór właśnie jej o czymś świadczy. Myślę, że z jakichś powodów wiedzieli, że będzie krzyczeć. > I tu być może wspomne o niepopularnej teorii, że grono opozycji zasiadającej > przy okrągłym stole było wyselekcjonowanym towarzystwem mającym zagwarantować > bezpieczeństwo osobom byłej władzy niezdolnej już jej sprawować. Ułozenie listy > gości zaprosonych do tego mebla mających coś za uszami lub charakterologicznie > zdolnymi do kompromisu (np. ideologicznie motywowne do przesztrzegania reguł) > było właśnie gawrantem bezpieczeństwa udanej trasformacji. Mam zapis rozmów w Magdalence. Przez pewien czas trwała walka o to, by Kuroń i Michnik nie brali w tym udziału. Wałęsa postawił na swoim ale oni za to wzmogli czujność i roztoczyli opiekę nad tą dwójką (pewnie nie tylko ale ci dwaj mieli pociąg do alkoholu i balang). Nie chcę podejmować > w > tym miejscu wątków oceny owej trasformacji tylko próbuje nakreślić jej > mechanizm. Opozycja przejmuje władzę była jak ten smiertelnie wygłodniały > osobnik, który już samym bochenkiem chleba potrafi się najeść bez opamiętnia, ż > e > trzeba mu udzielić pomocy, aby nie zszedł z ziemskiego padołu. Kiszczaki dalej > funkcjonowały i funkcjonują, a opozycja musiała nauczyć się nowej roli. > > Jeszcze na koniec, to Kozłwski tak naprawdę nie jest osobą pozbawioną rozumu > dokońca, tylko pewie uświadamijącą sobie ilośc popełninych błedów i z tego podo > u > nie mająca nic koherentnego do powiedzenia. Dobre to "do końca":) To był dziennikarz z katolickiego tygodnika, który latami zmagał się z cenzurą i miał za kolegę Stommę, dobrze obznajomionego z tą prlowską mafią. Uważam, że o naiwości nie może być mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Z czego wynika, że najniewiarygodniejszy jest K? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 22:43 Iszczak? Chyba że to paradygmat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Henryk Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ IP: 82.160.16.* 19.12.04, 14:11 Dajcie nawiedzonym prawiczkom z IPN poszaleć;( Przeczytaj komentowany artykuł » Autor: Gość: Henryk IP: 82.160.30.* Data: 19.12.2004 13:50 -"Nie wiem w tej całej sprawie nic poza jednym i fundamentalnym, że jestem niewinna. Że jestem ofiarą, a nie katem. I muszę to udowodnić. Będzie to trudne, będzie bolesne, tak jak już boli okropnie, że ucierpią także moi najbliżsi, mąż, córka, wnuki." Dla przypomnienia kilka nazwisk: red. Milewicz, premier Buzek, premier Oleksy, prezydenci-Wałęsa, Kwaśniewski, senator Jurczyk...-wystarczy? No i jak prawoskrętna częśc FK, które z "mniejszych dóbr" wybrać - dołożyć kasy dla IPN a może jednak na ŚO?:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czyzunia Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 14:46 a o niszczeniu teczek dowiedzeli sie z filmu psy pasikowskiego. o naiwności. Odpowiedz Link Zgłoś
p.smerf Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 16:45 Strasznie to skomplikowane. A już po wywodzie Basi całkiem się skołowałem. A więc to było tak: Niezabitowska, jako działaczka bez skazy, niczego nie podejrzewa. Nagle Kozłowski mówi jej, że jej teczkę zabrał Kiszczak. Fakt istnienia teczki wcale nie powoduje u niej paniki, a fakt zabrania teczkie przez Kiszczaka uspakaja ją na 14 lat. I nagle okazuje się, że Kiszczak świnia wcale teczki nie zabrał i teczka spokojnie leży sobie w IPN. I dopiero wtedy pani N, wpada w panikę. Chyba wszystko poplątałem? Skorygujcie mnie. A jeśli chodzi o przypisek do dzisiejszego Śniadania w Radiu Zet, to ktoś nie dosłyszał. Wyraźnie w tle jeden z uczestników wspomniał, że zrozumienie dla niszczenia teczek, dotyczyło przede wszystkim teczek z wydziału IV. Ale to drobiazg. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 17:12 Rozumiem doskonale, że ironizujesz. Więc nie będę Cię szanowny Smerfie odkołowywał! Być zakręconym to miła rzecz. Pojdę krok dalej i przyznam się, że Ty mnie też zakręciłeś.Bo wniosków po twojej kompilacji wysnuć nie potrafię, poza ową ironią. Jesli chcesz powiedzieć, że Niezabitowska jest umoczona, masz takie prawo. Osobiście nie jestem w stanie tej sprawy ocenić. Nie znam jej środowiska. Starałem się tylko wykazać, że akurat Niezabitowska nie musi być w pierwszym szeregu osób poważnie umoczonych, a jej hipotetyczne umocznie ma raczej wątłe podstawy do określenia jako kolaboracji z ówczesną bezpieką, co podkreślam nie wyklucza takiej możliwości. Przede wszystkim takie dywagacje są tematem zastępczym, bo dlczego akurat teraz niby ni z gruchy ni z pietruchy wykakuje Niezabitowska jak królik z kapelusza i krzyczy to nie ona? przepraszam za kolokwializm, ale chyba warto treściwie przedstawić sobie istotę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
p.smerf Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 17:26 Dziękuję. Napisałeś to po prostu mądrzej niż ja. Gdyby pani N. pełnieła teraz jakąś poważną funkcję partyjną lub państwową, to sprawa byłaby jaśniejsza. Ale w jej obecnej sytuacji? Mści się na niej sąsiad bo mu wpuściła kota do ogródka.? Jeśli chodzi o ironię, to rzeczywiście taki był mój zamiar (choć nie bez podktekstu). Ponadto mój stosunek do teczek (czemu wielokrotnie dawałem tu wyraz) jest jednoznaczny. Należy zaczekać na mroźną zimę i wpakować je wszystkie do pieca w kotłowni, żeby ludziom było cieplej. A tych u których jakakolwiek teczka sie znajdzie, jako szantarzystów, wsadzać do paki. . Odpowiedz Link Zgłoś
terenia.nasweter Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 17:53 Ta zdzira rozbiła niejedno małżeństwo i próbowała zgwałcić ówczesnego młodzianka. któren jest tera mężem stanu Polskiej Prawicy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
bronek.bronek Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 19.12.04, 19:36 terenia.nasweter napisała: > Ta zdzira rozbiła niejedno małżeństwo i próbowała zgwałcić ówczesnego > młodzianka. któren jest tera mężem stanu Polskiej Prawicy !!! Chyba cię stara ku.. z LPR pogięło ?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obiektywny Terenia coś wie ... . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 07:40 Terenia Nacostam napisała: "Ta zdzira rozbiła niejedno małżeństwo i próbowała zgwałcić ówczesnego młodzianka. któren jest tera mężem stanu Polskiej Prawicy !!! " Co to za młodzianek ?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
plopli Inny punkt widzenia 20.12.04, 12:47 Widać weekondowy rozbrat z FK nie jest najlepszym pomyslem, ominęła mnie ciekawa dyskusja. Pozwolę sobie jednak wrzucić swój kamyk do ogródka. Koncepcja trzeciego dna jest bardzo interesująca, dostrzegam w niej jednak kilka słabych punktów. Dotyczy to przede wszystkim daty publikacji. Wiara w to, że wszystko było idealnie zsynchronizowane ociera się o absurd. Kto, podsuwając Niezabitowskiej tego "jeża" mógł wiedzieć, jak dużo czasu poświeci ona na wyjaśnienie całej sytuacji. Załóżmy nawet, że równoczesnie przekazano jej informację o przygotowywanej prowokacji i wynikającej z tego potrzebie pośpiechu. Skąd jednak "donosiciele" mieli pewność, że któraś redakcja (a już szczególnie, że taka redakcja) przyjmie ten tekst w bardzo krótkim terminie. Załóżmy wreszcie, że wpływy owej grupy donosicieli sięgają prezesa naczelnego Gaudena. Skąd jednak ustalaąc termin publikacji owi inspiratorzy wiedzieli, że we czwartek sąd lustracyjny nie podejmie ostatecznej decyzji. Czy mamy założyć, że również sędziowie wzięli udział w tej prowokacji, żeby zyskać jakiś argument za odaleniem oskarżenia, ponieważ nie mogli znaleźć w materiale dowodowym żadnych słabych punktów? To już zakrawa na paranoję. Moim zdaniem sytuacja wygląda raczej tak: Po pierwsze, choć nie wynika to z tekstu Niezabitowskiej, jestem przekonany, że próbowała ona zajrzeć do swojej teczki w IPN zanim go napisała. I prawdopodobnie uzyskała decyzję odmowną z wyjaśnieniem, że nie przysługuje jej status podejrzanego ergo: nie ma prawa wgłądu do akt. W tej sytuacji mogła być pewna, że przyczyną jest uznanie jej za "tajnego, świadomego współpracownika organów bezpieczeństwa". Drugą sprawą jest chwila publikacji. Rzeczywiście wydaje się, że kierował nią pośpiech. Przyczyną takiego pośpiechu mogły być wyłącznie zaawansowane prace nad tekstem jej dotyczącym. Nie zgadzam się jednak z Kataryną, że interes w tym mogą mieć wyłącznie Trybuna lub Nie. Wydaje mi się wręcz, że jest to próba odwrócenia kota ogonem. Jaki bowiem interes miałyby te tytuły w skompromitowaniu byłej rzeczniczki, która od ok. 13 lat nie prowadzi już czynnej działalności politycznej? Że niby nie tylko nasi współpracowali? Przecież o tym wie każdy. Bawiąc się w spekulacje chętnych poszukałbym gdzie indziej. Doszukiwałbym się w tym raczej chęci ostatecznej eliminacji "różowych". Udzerzając w Niezabitowską bije się bowiem w twarz, która firmowała rząd powstały w wyniku ustaleń okrągłostołowych. Rząd ludzi, którzy następnie konsekwentnie bronili swoich uwczasnych wyborów, ludzi skupionych przede wszystkim w obecnej UW. Ostatnio zaczyna się mówić, że radykalizacja głównych graczy na scenie politycznej tworzy możliwość ponownego wypłynięcia ugrupowań centrowych m. in. UW. W atmosferze panującej obecnie posądzenie jaiejkolwiek znanej osoby kojarzonej z tym środowiskiem o kolaborację mogłoby spowodować wytworzenie się powszechnego przekonania, że to sami agenci, którym nie można ufać. Dodatkowo atak w Niezabitowską udeżyłby rykoszetem w osoby, które w tym okresie tworzyły obóz rządzący, ale teraz są w innych niż UW miejscach. Chodzi mi tu szczególnie o Rokitę i jemu podobnych. Jeśli rzeczywiście miałoby tak być, to źródeł inspircji szukałbym bardziej na prawo, w otoczeniu PiS lub LPR. Taka możliwość jest tym bardziej prawdopodobna, że znając swiatopogląd wielu pracowników IPN, wyniesienie przez nich takiej "bomby" i dostarczenie tej stronie wydaje się bardziej logiczne dzielenie się swoją wiedzą z "komunistami". Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Inny punkt widzenia 20.12.04, 17:33 plopli napisał: > Koncepcja trzeciego dna jest bardzo interesująca, dostrzegam w niej jednak > kilka słabych punktów. Dotyczy to przede wszystkim daty publikacji. Wiara w to, > że wszystko było idealnie zsynchronizowane ociera się o absurd. Kto, podsuwając > Niezabitowskiej tego "jeża" mógł wiedzieć, jak dużo czasu poświeci ona na > wyjaśnienie całej sytuacji. > Załóżmy nawet, że równoczesnie przekazano jej informację o przygotowywanej > prowokacji i wynikającej z tego potrzebie pośpiechu. Skąd jednak "donosiciele" > mieli pewność, że któraś redakcja (a już szczególnie, że taka redakcja) > przyjmie ten tekst w bardzo krótkim terminie. > Załóżmy wreszcie, że wpływy owej grupy donosicieli sięgają prezesa naczelnego > Gaudena. Skąd jednak ustalaąc termin publikacji owi inspiratorzy wiedzieli, że > we czwartek sąd lustracyjny nie podejmie ostatecznej decyzji. Czy mamy założyć, > że również sędziowie wzięli udział w tej prowokacji, żeby zyskać jakiś argument > za odaleniem oskarżenia, ponieważ nie mogli znaleźć w materiale dowodowym > żadnych słabych punktów? To już zakrawa na paranoję. Przepraszam, ale wydaje mi się, że czytasz miedzy wierszami. Po pierwsze, w żaden sposób i żadnym momencie nie twierdziłem, że sędziowie brali udział w prowokacji. Po drugie, nie chodzi tu o faktyczne "zawansowanie gazetowe" sprawy, tylko wrażenie, że tak sprawy się mają u osoby zainteresowanej. > Moim zdaniem sytuacja wygląda raczej tak: > Po pierwsze, choć nie wynika to z tekstu Niezabitowskiej, jestem przekonany,że > próbowała ona zajrzeć do swojej teczki w IPN zanim go napisała.I > prawdopodobnie uzyskała decyzję odmowną z wyjaśnieniem, że nie przysługuje jej > status podejrzanego ergo: nie ma prawa wgłądu do akt. > W tej sytuacji mogła być pewna, że przyczyną jest uznanie jej za "tajnego, > świadomego współpracownika organów bezpieczeństwa". Nie widze powodu dlaczego akurat teraz taką "nagłą chęć" wykazała, a nie pilotowała do końca sprawy za czasów rządu Mazowieckiego. Ponieważ tej przesłanki nie da się uwiarygodnić całe dalsze wnoski są jeszcze większą spekulacją niż moje, nie ujmując nic autorowi. > Drugą sprawą jest chwila publikacji. Rzeczywiście wydaje się, że kierował nią > pośpiech. Przyczyną takiego pośpiechu mogły być wyłącznie zaawansowane prace > nad tekstem jej dotyczącym. Czyli potwierdzasz moje założenie, że owe anonimowe zródło wydło się zainteresowanej na tyle wiarygodne, że sama uznała tj. odniosła wrażęnie, że "zaawansowanie gazetowe" sprawy jest prawdziwe. >Nie zgadzam się jednak z Kataryną, że interes w tym > mogą mieć wyłącznie Trybuna lub Nie. Wydaje mi się wręcz, że jest to próba > odwrócenia kota ogonem. Jaki bowiem interes miałyby te tytuły w > skompromitowaniu byłej rzeczniczki, która od ok. 13 lat nie prowadzi już > czynnej działalności politycznej? Że niby nie tylko nasi współpracowali? > Przecież o tym wie każdy. No własnie! Nie dopatruje się interesu w redakcjach, tylko w politycznych konsekwencjach takiego zawirowania. > Bawiąc się w spekulacje chętnych poszukałbym gdzie indziej. Doszukiwałbym się >w tym raczej chęci ostatecznej eliminacji "różowych". Udzerzając w Niezabitowską > bije się bowiem w twarz, która firmowała rząd powstały w wyniku ustaleń > okrągłostołowych. Rząd ludzi, którzy następnie konsekwentnie bronili swoich > uwczasnych wyborów, ludzi skupionych przede wszystkim w obecnej UW. > Ostatnio zaczyna się mówić, że radykalizacja głównych graczy na scenie > politycznej tworzy możliwość ponownego wypłynięcia ugrupowań centrowych m. in. > UW. W atmosferze panującej obecnie posądzenie jaiejkolwiek znanej osoby > kojarzonej z tym środowiskiem o kolaborację mogłoby spowodować wytworzenie się > powszechnego przekonania, że to sami agenci, którym nie można ufać. > Dodatkowo atak w Niezabitowską udeżyłby rykoszetem w osoby, które w tym okresie tworzyły obóz rządzący, ale teraz są w innych niż UW miejscach. Chodzi mi tu szczególnie o Rokitę i jemu podobnych. Jeśli chodzi uderzenie rykoszetem, to ten rykoszet najbardziej (oprócz bezpośredniego uderzeia na Niezabitowską, bo mówimy o rykoszecie) razi Kozłowskiego i Mazowieckiego. Rokita ma alibi. On inerweniniował w sprawie niszczenia teczek, a Mazowiecki i Kozłowski, kolokwialnie napisze rżneli głupa. Nic nie robili, aby temu zapobiec, chociaż wiedzieli. A jak pewnie ząuqważyłeś, wniosek Szymczychy, aby pociągnąć premiera Mazowieckiego za niedpoełnienie obowiązków w postaci działań mających na celu zapobieżenie niszczenia dokumentów usznałem w którymś z postów z ironią, za surrealistyczny! > Jeśli rzeczywiście miałoby tak być, to źródeł inspircji szukałbym bardziej na > prawo, w otoczeniu PiS lub LPR. Taka możliwość jest tym bardziej >prawdopodobna, że znając swiatopogląd wielu pracowników IPN, wyniesienie przez >nich takiej "bomby" i dostarczenie tej stronie wydaje się bardziej logiczne >dzielenie się swoją wiedzą z "komunistami". A jak się wczytasz, to stwierdzłem, że w ustach Kaczyśkich to by mni tylko taki wniosek wzbudziłby u mnie uśmiech. Bronienie układu magdalenkowego to karkołomne zadanie. Raczej starałem się bronić samej Niezabitowskiej. Odpieranie zarzutów jest ciężkie, bo niekosekwencja działań połączona z naiwnością nie jest dobrą wróżbą powodzenia działań konspiracyjnych i to ponoć podjętych na włąsną rękę! Co do inspiracji tego medialnego wydarzenia ze strony PiS-u czy innej prawicowej formacji, to nie wiem skąd akurat Kaczyśnsy mieli by miec kwity na kolegów skoro sami się nie potrafili zabezpieczyć. No i oczywiście czy mieliby zdolności do fabrykowania takowych. Uznajac taką hipotezę za śmieszną, Te metody bardziej przypominaja esbeckie metody, których przedstawicielem jest “człowiek honoru “ Kiszczak. Rozumiem, że szef resortu nie wiedział o akcji niszczenia kwitów, a jakiś tam Rokita bał się generała. Co facet możę zrobić jak premier nie reaguje w tej sprawie? Chyba nie muszę udawadniać faktu niszcenia dokumentów. To nie Kaczyński niszczył i wyprowadzał dokumenty, więc zejdźmy na ziemię i powróćmy do poważniejszych hipotez. Celem rozpuszczania i wyprowadzenia teczek było zniszczenie dowodów swojej zbrodniczej działalnośći i zachowanie kwitów w celu ewentualnego skompromitowania opozycji przez odchodzącą władzę, gdyby owa opozycja zabardzo miała inklinacje do rozliczania przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Inny punkt widzenia 20.12.04, 18:12 Oczywiście nie chcę podnosić dyskusji dotyczącej pewnego mebla z oceną tego co się stało w tle. Jeśli o coś mogę prosić to o argumenty w postaci podania przyczyn dlaczego akcja w papierni w Konstanicnie miała miejsce i dlaczego Mazowiecki nie reagował na wynoszenie teczek? Nie chcę nikogo złudzeń pozbawiać, ale posaðzanie Kaczyńskich o esbeckie metody, a pomijanie roli osób tworzące te metody nie jest wyrazem obietywizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
plopli Re: Inny punkt widzenia 21.12.04, 00:56 W zasadzie, jeśli prawdą okaże się informacja, że NiIezabitowska to agent o pseudonimie Nowak, którego dane IPN zamierzał ujawnić w najbliższym czasie (za TVN24), to nasze dywagacje mają walor raczej rozrywki intelektualnej niż poszukiwania rozwiązania. Stają się bowiem jasne przyczyny nagłej reakcji Niezabitowskiej i brak jest potrzeby szukania inspiratorów. Zanimjednak informacje te zostaną potwierdzone spróbuję rozjaśnić swoje stanowisko. Nie twierdzę, że wszystkie twoje argumenty nie mają sensu. Dotyczy to w szczególności kwestii przygotowywanego materiału prasowego. Wiem też, że nie sugerowałeś udziału sędziów. Pytałem jedynie, do którego momentu jesteś w stanie przypisać całej sytuacji celowość w kontekście sprawy Oleksego. Chodzi zwłaszcza o to, że wyrok miał być przecież ogłoszony we czwartek, a więc sobotnia publikacja nie miałaby na niego wpływu, a tym czasem miała ona być dla ciebie argumentem skierowanym do sądu. A propos "nagłej chęci", to wydawało mi się, że wyraźnie wskazałem, że miała ona wynikać z racjonalenej potrzeby wyjaśnienia własnej sytuacji przed publikacją tak osobistego tekstu. Zresztą w kontekście późniejszych wypowiedzi Niezabitowskiej należy uznać, że było to założenie błędne. Świadczy to o tym większym pośpiechu autorki i o dużej wiedzy jaką otrzymała od swojej informatorki. Podkreślam, kwestionuję wskazane przez ciebie źródła inspiracji, ponieważ nie dostrzegam interesu politycznego w takich działaniach. Nawet, gdyby wskazywani przez ciebie prowodyrzy przewidzieli wszelkie kroki, w tym odroczenie publikacji wyroku przez sąd lustracyjny, to jednak dla każdego średnio rozgarniętego sędziego różnica pomiędzy Oleksym a Niezabitowską jest oczywista. Nie podzielam również opinii Kataryny, że artykuł dotyczący Niezabitowskej mogły szykować Nie lub Trybuna. Po co im strzelanie do trupa, na dodatek "różowego". Cały czas usiłujesz przeskoczyć na wydarzenia z pocz. lat 90. Twierdzisz na przykład, że rykoszet nie uderzy w Rokitę, bo on ma krycie. Po pierwsze, to krycie jest kiepskie, o czym napisał Wroński w poniedziałkowej GW. Po drugie, ja nie piszę o ginięciu teczek, bo w tej sprawie mnie to niewiele obchodzi. To co działo się z teczką Niezabitowskiej w latach 90-91 ma tutaj znaczenie poślednie. To po prostu inna sprawa. Ważne jest to, zo w tej teczce umieszczono w latach 81-89. Korzyść prawicy nie ma polegać - jak mi imputujesz - na tym, że wykażą, że rząd Mazowieckiego nie potrafił upilnować teczek. Chodzi o to, żeby wykazać, że osoby uczestniczące w tworzeniu rządu po '89 to banda ubeków i ich wspólpracowników. To co się działo z ich teczkami, jest sprawą drugorzędną (choć również korzystną, można podnosić, że pewnie sami byli inspiratorami niszczenia teczek, bo to były m. in. ich teczki). Nie twierdziłem też, że jakiekolwiek kwity były fabrykowane po '89, gdyż takiego zarzutu nie stawia również sama zainteresowana. Pisząc o PiS najwidoczniej nadepnąłem ci na odcisk, ale nie możesz nie zauważać, że uwikłanie szeroko pojętej ekipy Mazowieckiego we współpracę z SB jest w ich interesie. Nie wypowiadam się o osobach "tworzących esbeckie metody", bo ich ocena jest jednoznaczna, a wybielać ich nie mam zamiaru. Nie uważam jednak,aby miały one interes w ujawnianiu teczki Niezabitowskiej. Powtarzam, takie działanie jest przede wszystkim w interesie bardzo prawej strony sceny politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Inny punkt widzenia 21.12.04, 17:53 plopli napisał: ) W zasadzie, jeśli prawdą okaże się informacja, że NiIezabitowska to agent o ) pseudonimie Nowak, którego dane IPN zamierzał ujawnić w najbliższym czasie (za ) TVN24), to nasze dywagacje mają walor raczej rozrywki intelektualnej niż ) poszukiwania rozwiązania. Stają się bowiem jasne przyczyny nagłej reakcji ) Niezabitowskiej i brak jest potrzeby szukania inspiratorów. Z pewnością nasza dyskusja ma walory intelektualnej gimanstyki, która może być swego rodzaju rozrywką, bo inaczej to pewnie byśmy nie prowadzili tej dyskusji na forum. Żeby zachować zalety tej dyskusji mam wrażenie, że nie staramy się zabardzo okopywać na swoich pozycjach, bo w porównaniu z innymi miejscami forumowej dyskusji udało nam się skupić na sprawie. Przytoczony przez Ciebie argument w żaden sposób nie wyklucza inspiracji. Dla mnie doniesienie, że były pracownik Tygodnika Solidarność prosi o odtajnienie danych agentów w swojej sprawie, gdzie figuruje agent o psedonimie Nowak w żaden sposób nie tłumaczy pośpiechu Niezabitowskiej? Dowodem pośrednim na nieuzasadniony pośpiech bylej rzeczniczki są działania Kieresa, który chce przyśpieszyć proces wyjaśniania sprawy jej teczki. Skoro pośpiech był nieuszasadniony dlaczego miał miejsce? ) Wiem też, że nie sugerowałeś udziału sędziów. Pytałem jedynie, do którego ) momentu jesteś w stanie przypisać całej sytuacji celowość w kontekście sprawy ) Oleksego. Chodzi zwłaszcza o to, że wyrok miał być przecież ogłoszony we ) czwartek, a więc sobotnia publikacja nie miałaby na niego wpływu, a tym czasem ) miała ona być dla ciebie argumentem skierowanym do sądu. Być może mam niewłaście informacje, ale wydawało mi się powszechnie wiadomą informacją, że w tej sprawie sąd będzie obradował po wygłoszeniu mów końcowych. Abstrahuje od praktyk sądowych, które też wydją się potwierdzać te oczekiwania, ale medialnie też takie sygnały istniały. Choroba Oleksego i parę innych szczegółów nie będę wpisywał w swój scenariusz, bo uważam, że ostatecznym dowodem na “hipoteze Oleksego” te szczególy nie będą. ) A propos "nagłej chęci", to wydawało mi się, że wyraźnie wskazałem, że miała ) ona wynikać z racjonalenej potrzeby wyjaśnienia własnej sytuacji przed ) publikacją tak osobistego tekstu. Zresztą w kontekście późniejszych wypowiedzi ) Niezabitowskiej należy uznać, że było to założenie błędne. Świadczy to o tym ) większym pośpiechu autorki i o dużej wiedzy jaką otrzymała od swojej informatorki. Nie rozumiem stwierdzenia. Incjatorem publikacji osobistej była sama zainteresowana, czyli Niezabitowska i to ona sama decydowała o jej terminie. Wątek “zaawansowania gazetowego” odrzuculiśmy, ponieważ wystarczającym powodem takiej reakcji jest subiektywna precepcja zainteresowanej. ) Podkreślam, kwestionuję wskazane przez ciebie źródła inspiracji, ponieważ nie ) dostrzegam interesu politycznego w takich działaniach. Nawet, gdyby wskazywani ) przez ciebie prowodyrzy przewidzieli wszelkie kroki, w tym odroczenie ) publikacji wyroku przez sąd lustracyjny, to jednak dla każdego średnio ) rozgarniętego sędziego różnica pomiędzy Oleksym a Niezabitowską jest oczywista. Na teamt rozgarnięcia sędziow się nie wypowiadałem, podobnie jak nie wypowiadałem się na temat skuteczności wrzawy medialnej w tej sprawie na wyrok sądu. Zadne skłonności spiskowe nie uprawniają do tego rodzaju spekulacji. Uważam, że sprawa Niezabitowskiej jest sprzyjącą okolicznościa dla Oleksego i mecenasa Tomczyka, którzy twierdzą, ze teczka której przygląda się sąd lustracyjny została zmanipulowana, co jest wręcz cytatem z medialnego szumu wersji samej Niezabiowskiej. Ponieważ nie wyobrażam sobie przeprowadzenia dowodu na okoliczność skuteczego “ciśnienienia” mającego wyeksponować wszelkie wątpliwości na korzyść Oleksego, to jak pisałem, przedstawiona wersja ma charakter poszlakowej hipotezy. Problem polega, czy ta hipoteza jest bardziej lub mniej prawdopodobna. Najlepszą drogą jest analiza alternatywnych hipotez. Podobieństwo przypadku Niezabitowskiej i Oleksego oraz termin wypłynięcia sprawy sprawia, ze waro zastanowić się czy jest to zbieg okolicznośći. Więc z przyjmnością zapoznaje się ze wszelkimi innymi wersjami, ponieważ “hipoteza Oleksego” nasuneła mi się po analizie alterantywnch, co oczywiście nie sprwia, że to jest ów ostateczny dowód. ) Nie podzielam również opinii Kataryny, że artykuł dotyczący Niezabitowskej ) mogły szykować Nie lub Trybuna. Po co im strzelanie do trupa, na ) dodatek "różowego". Podzielam pogłąd w tej sprawie. ) Cały czas usiłujesz przeskoczyć na wydarzenia z pocz. lat 90. Twierdzisz na ) przykład, że rykoszet nie uderzy w Rokitę, bo on ma krycie. Po pierwsze, to ) krycie jest kiepskie, o czym napisał Wroński w poniedziałkowej GW. Po drugie, ) ja nie piszę o ginięciu teczek, bo w tej sprawie mnie to niewiele obchodzi. To ) co działo się z teczką Niezabitowskiej w latach 90-91 ma tutaj znaczenie ) poślednie. Nie jest istotne, czy manipulacje teczakmi po 89 roku są prawdziwe czy nie. Ważne jest, że się taka teraz taką wersje lansuje. Co ciekwe lub po prostu naturalne, orendownikiem prawdziwości tezy o manipulacji jest Kiszczak, co się doskonale wpisuje w moją hipotezę. )To po prostu inna sprawa. Ważne jest to, zo w tej teczce ) umieszczono w latach 81-89. Ważne jest dla Niezabitowskiej, a nie dla mojej hipotezy. ) Korzyść prawicy nie ma polegać - jak mi imputujesz - na tym, że wykażą, że rząd ) Mazowieckiego nie potrafił upilnować teczek. Chodzi o to, żeby wykazać, że ) osoby uczestniczące w tworzeniu rządu po '89 to banda ubeków i ich ) wspólpracowników. To co się działo z ich teczkami, jest sprawą drugorzędną drugorzędną? ) (choć również korzystną, można podnosić, że pewnie sami byli inspiratorami ) niszczenia teczek, bo to były m. in. ich teczki). Kto był inspiratorem niszcenia teczek? Mazowiecki, który jest czysty był inspiratorem niszczenia teczek? ) Nie twierdziłem też, że jakiekolwiek kwity były fabrykowane po '89, gdyż ) takiego zarzutu nie stawia również sama zainteresowana. Gentelmeni o faktach nie dyskutują, ale to swierdzenie chyba mocno mija się z prawdą? ) Pisząc o PiS najwidoczniej nadepnąłem ci na odcisk, ale nie możesz nie ) zauważać, że uwikłanie szeroko pojętej ekipy Mazowieckiego we współpracę z SB ) jest w ich interesie. Masz w 100% racje, ale nie z odciskiem. Jako paranoidalnym manniakom PiS-owi zawsze się dostawało za wyszukiwaniu we wszystkim spisku. Skoro teraz w wyniku tego w minionach czasach niepopularnego zarzutu mogą dyskontować swoje “chore idee”, to nie można robić z tego zarzutu. Konskwentnie Kaczory trzymąły się swoich teorii. Przypisywanie im inspiracyjnych poczynań jest niczym nie uzasadnione, o czym już pisałem. Rozumiem twój pogląd oparty na analogii w rozumowaniu, że skoro ja zakładam, że potencjalnym beneficjentem zamieszania dookołą Niezbitowskiej jest Oleksy (nie jedynym! - całe środowisko antylustracyjne) to tak samo PiS-uary jako osoby w podobnym stopniu potencjalni beneficjenici sprawy, mogą za tym stać. Pytanie brzmi czy oni mieli środki i czy intrygi są w ich stylu i jak się to wszystko wkomponowuje w ich poprzednią działalność? Odpowiedzi na te pytania w zestawieniu z antylutracyjnym blokiem, w głownej mierze wywodazącym się z postkomunistów, każe wykluczyć PiS-uary jako inspiratorów. Fakt bycia jednym z beneficjentów jest trudnym do zaprzeczenia. ) Nie wypowiadam się o osobach "tworzących esbeckie metody", bo ich ocena jest ) jednoznaczna, a wybielać ich nie mam zamiaru. Nie uważam jednak,aby miały one ) interes w ujawnianiu teczki Niezabitowskiej. Powtarzam, takie działanie jest ) przede wszystkim w interesie bardzo prawej strony sceny politycznej. Jak czytasz, dostrzegam więcej niż jednego benificjenta takiego zdarzenia medialn Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Inny punkt widzenia 21.12.04, 18:24 Chyba teraz wyjawie najbardziej kontrowersyjny pogląd. Teraz dopiero się zapoznam z dzisiejszymi doniesieniami medialnymi w tej sprawie. Uważam, że cezura czasowa sprawy jest dość efektywnym zabezpieczeiem się, przed interpretowaniem zdarzenia w świetle późnijeszych wypowiedzi i ujawnianych faktów, które z duża pewnością nie były w posiadnianiu osoby bezpośrednio zaintereswoanej. Oczywiście metoda jest ryzykowna, bo trzeba czasmi wycofać się z założeń. Mimo tego pozostaje ciekawy materiał do analizy w postaci nieumyślnie pominętych scenariuszy. Podręcznikowym przykładu jest spotkanie Jasnogórskie w sprawie Orlenu. Ze względu na chronologię nie ma to ządnego związku z wyjasnieniem sprawy, a medialnie te wydrzenie stało się nierozerwalie połączone ze sprawą. Właśnie dotarła do mnie informacja, że to właśnie w jutrzejszej GW, generał Kiszczak będzie udawadniał, że teczki mogły być manipulowane po 89r, co ukazuje, że synchronizjca działań w sprawie Oleksego nie zadziałała, więc jej nie było bo ten tekst powinien się ukazać najpóźniej w poniedziałek, co z koleji obala moją teorię. Nie uwazam taki wniosek za słuszny do końca, ale przynjmniej się wykarze, ze krytyczne uwagi pod adresem hipotezy Oleksego rozważałem i rozważam. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot 4 dno 21.12.04, 14:32 Pytasz o Mazowieckiego... Pod trzecim jest moze 4 i 5 dno. Otoz idac dalej w te paranoje mozna snuc hipotezy rodem z powiesci Ludluma, ze Kiszczak z Mazowieckim reka w reke palili te teczki bo to bylo na reke tym wszystkim, ktorzy sie na przemianach w Polsce chcieli dorobic. Trzebaby tylko teraz wytropic, gdzie te zagrabione narodowi polskiemu miliony zainwestowali. Moze Mazowiecki ma jakies posiadlosci na Karabiach a Kozlowski jest wlascicielem szybow naftowych w Wenezueli. O fotunie i mialiardach Kuronia to chyba juz wszyscy wiedza, ze ten idealista rozdal to biednym w postaci zupek. Niezabitowska teraz pewnie jest wsciekla, ze pomimo zapewnien jej teczki nie spalona, a to przeciez ja kompromituje, ale czy spowoduje, ze to co nakradla wraz z rzadem Mazowieckiego odda tym biednym i pokrzywdzonym w III RP? Oby tak bylo, psy tropiace z IPN z kazdego zrobia donosiciela i postawia w dybach na rynku by wsciekly tlum mial radosc, ze ci niby porzadni i prawi obywatele sa godni jedynie spluniecia. Odpowiedz Link Zgłoś
lisekrudy Re: 4 dno 21.12.04, 15:43 leszek.sopot napisał: > psy tropiace z IPN z kazdego zrobia donosiciela i postawia w dybach na > rynku by wsciekly tlum mial radosc Nie sadze, zeby ktos mial taka intencje i potrzebe. Rzeczywistych tajnych wspolpracownikow SB innych tajnych sluzb PRL jest wystarczajaco wielu. Pod koniec lat 80 SB miala niemal 100 tys. tajnych wspolpracownikow. Uwzgledniajac tych ktorzy byli tajnymi wspolpracownikami wczesniej, ale z roznych powodow zostali wyrejestrowani, mozna szacowac, ze obecnie zyje 100-200 tys. bylych tajnych wspolpracownikow, ktorzy czesto naleza do opiniotworczych kregow spoleczenstwa i zrobia wszystko, by zapobiec swemu ujawnieniu. Nic tez dziwnego, ze i temat jest goracy. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: 4 dno 21.12.04, 21:06 lisekrudy napisał: > leszek.sopot napisał: > > > psy tropiace z IPN z kazdego zrobia donosiciela i postawia w dybach na > > rynku by wsciekly tlum mial radosc > > Nie sadze, zeby ktos mial taka intencje i potrzebe. W Gdansku chocby Edek Krassowski, ktory do spolki z Wyszkowskim dla swych prywatnych celow beda obmawiac kazdego kogo nie lubia o to, ze wspolpracowal - wystarczy, ze w IPN bedzie teczka, a o to co jest w tej teczce i jaka ma wartosc to sie nie przejmuja. Zanim sie to wyjasni pomowiona przez nich osoba juz zdazy byc kilka razy opluta. (Krassowski, szef gdanskiego IPN, Wyszkowski i Dudek to ta sama orientacja politycna - bliska narodowcom). > Rzeczywistych tajnych > wspolpracownikow SB innych tajnych sluzb PRL jest wystarczajaco wielu. Pod > koniec lat 80 SB miala niemal 100 tys. tajnych wspolpracownikow. Zgodnie z wykazem zrobionym przez historykow z IPN mialo byc ich ok. 72 tys. (np. w duzo mniejszej NRD bylo ich ok. 120 tys.) > Uwzgledniajac tych ktorzy byli tajnymi wspolpracownikami wczesniej, ale z roznych powodow > zostali wyrejestrowani, mozna szacowac, ze obecnie zyje 100-200 tys. bylych > tajnych wspolpracownikow, ktorzy czesto naleza do opiniotworczych kregow > spoleczenstwa i zrobia wszystko, by zapobiec swemu ujawnieniu. Nic tez > dziwnego, ze i temat jest goracy. No tak... a Kiszczak z Mazowieckim, Kuroniem i Balcerowiczem tez na pewno byli tajnymi wspolpracownikami i dlatego na rzecznikczke rzadu dobrali sobie TW. Kiszczak pewnie do tej pory ich szantazuje i oni mowili i robili to, co im kazal. Pewnie nawet na Busha mial haka skoro ni z tego i owego prezydent Ameryki namawial Jaruzelskiego w 1989 r. by zgodzil sie byc prezydentem - ale tu juz chyba dochodzimy do 6 dna. Odpowiedz Link Zgłoś
lisekrudy Któreśtam dno 22.12.04, 00:05 leszek.sopot napisał: > W Gdansku chocby Edek Krassowski, ktory do spolki z Wyszkowskim dla swych > prywatnych celow beda obmawiac kazdego kogo nie lubia o to, ze wspolpracowal - Kogo do tej pory obmowil Krassowski? A kogo - wyjawszy najnowsza sprawe pani N. - Wyszkowski? Uzyles czasu przyszlego "beda obmawiac", co mnie troche dziwi. > Dudek to ta sama orientacja politycna - bliska narodowcom). Nie znam pogladow pp. Krasowskiego i Wyszkowskiego. Natomiast co do Dudka, to sie mylisz. Znam niezle jego wypowiedzi i tworczosc naukowa i z cala pewnoscia nie nazwalbym go bliskim narodowcom. > Zgodnie z wykazem zrobionym przez historykow z IPN mialo byc ich ok. 72 tys. > (np. w duzo mniejszej NRD bylo ich ok. 120 tys.) Liczba, ktora podajesz (72 tys.), dotyczy TW pionow II, III, IV, V i VI MSW. Nie uwzglednia natomiast TW pionu I (wywiad) oraz tajnych wspolpracownikow tajnych sluzb wojskowych (WSW i Zarzad II SG). Dlatego ja to szacuje na jakies 100 tys. Jesli dodac do tego jeszcze tajnych wspolpracownikow MO, byloby to pewnie ponad 100 tys. > No tak... a Kiszczak z Mazowieckim, Kuroniem i Balcerowiczem tez na pewno byli > tajnymi wspolpracownikami i dlatego na rzecznikczke rzadu dobrali sobie TW.... etc. Czyzbys chcial mi przypisac poglady, ktorych nie wyrazilem? Nieladnie. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Któreśtam dno 22.12.04, 11:16 lisekrudy napisał: > leszek.sopot napisał: > > W Gdansku chocby Edek Krassowski, ktory do spolki z Wyszkowskim dla swych > > prywatnych celow beda obmawiac kazdego kogo nie lubia o to, ze wspolpraco > wal - > > Kogo do tej pory obmowil Krassowski? A kogo - wyjawszy najnowsza sprawe pani > N. - Wyszkowski? Uzyles czasu przyszlego "beda obmawiac", co mnie troche > dziwi. Znam obu panow i raczej jestem pewny tego co pisze - choc moze jest to troche na wyrost. > > Dudek to ta sama orientacja politycna - bliska narodowcom). > > Nie znam pogladow pp. Krasowskiego i Wyszkowskiego. Natomiast co do Dudka, to > sie mylisz. Znam niezle jego wypowiedzi i tworczosc naukowa i z cala pewnoscia > nie nazwalbym go bliskim narodowcom. Mam inne zdanie o Dudku, o czym juz na forum pisalem. Swoja opinie na jego temat wyrobilem po przeczytaniu "Reglamentowanej rewolucji" oraz po przesluchaniu nagrania jego rozmowy na antenie Radia Maryja. Dudek w ksiazce falszuje (moze nieswiadomie, ale na pewno w zgodzie ze swoimi pogladami politycznymi) czas przelomu w Polsce. Stara sie pewnym faktom nadac mniejsza wage a inne wyolbrzymia. Najbardziej jest to widoczne w przypisywaniu jakiejs znaczniejszej roli tzw. radykalnej opozycji (w Gdansku do niej zaliczano np. Gwiazde i Walentynowicz - do tej grupy tez zalicza sie Wyszkowski i Krassowski), odsylam do mojego starego postu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=17884566&a=18047411 > > Zgodnie z wykazem zrobionym przez historykow z IPN mialo byc ich ok. 72 t > ys. > > (np. w duzo mniejszej NRD bylo ich ok. 120 tys.) > > Liczba, ktora podajesz (72 tys.), dotyczy TW pionow II, III, IV, V i VI MSW. > Nie uwzglednia natomiast TW pionu I (wywiad) oraz tajnych wspolpracownikow > tajnych sluzb wojskowych (WSW i Zarzad II SG). Dlatego ja to szacuje na jakies > 100 tys. Jesli dodac do tego jeszcze tajnych wspolpracownikow MO, byloby to > pewnie ponad 100 tys. MO, jak i dzis policja, musiala miec TW - jak inaczej wyobrazasz sobie porace operacyjna? > > No tak... a Kiszczak z Mazowieckim, Kuroniem i Balcerowiczem tez na pewno > byli > > tajnymi wspolpracownikami i dlatego na rzecznikczke rzadu dobrali sobie > TW.... etc. > > Czyzbys chcial mi przypisac poglady, ktorych nie wyrazilem? Nieladnie. Nieladne wydaja mi sie oskarzenia Kozlowskiego i Mazowieckiego, ze mieli oni cel w tym by Kiszczak palil akta bezpieki. Obaj moga po wielokroc tlumaczyc jak przebiegaly sprawy a i tak sie im nie wierzy tylko snuje sie jakies hipotezy rodem z magla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol Czy Niezabidowska to agent Nowak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 18:55 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buzdygan Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.04, 11:39 Widzę ,że Pani Niezabitowska poszła w ślady swego tatusia oficera UB ,który katował AK-owców m.in."Barry'ego".Córeczka poszła o stopień niżej , bo była tylko kapusiem.Teraz chwyciła się starej złodziejskiej metody , gdy okradany zorientuje się ,że jest okradany - to zładziej ucieka i krzyczy :Ratunku!!!Łapcie złodzieja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia mówi NIEZABITOWSKA ... 21.12.04, 13:07 ww2.tvp.pl/2216,20041220143194.strona Fragment: "Monika Olejnik: Ale o co właściwie chodzi w tej całej sprawie? Kto chce grać pani teczka teraz, w tym momencie, kiedy pani nie jest politykiem, kiedy pani nie ma zamiaru się zajmować polityką. Czy pani się nad tym zastanawiała? Małgorzata Niezabitowska: Zastanawiałam się. Ja jestem osobą prywatną od bardzo dawna. Polityką się nigdy nie chciałam zajmować, byłam rzecznikiem rządu przez chwilę, nie podobało mi się to. Nie nadaję się do tego. Zresztą im dłużej obserwuję, co się dzieje, tym bardziej się cieszę, że taką decyzję podjęłam wiele lat temu. Rzeczywiście nie jestem w żadnej grupie, w żadnej partii. Natomiast komu to służy? Nie wiem. Natomiast powiem pani, że tak naprawdę mam nadzieję, że może to posłuży dobrej sprawie. Że może moja determinacja w dojściu do prawdy, nagłośnienia tego wszystkiego, posłuży zmianie ustawy. Ponieważ sytuacja osób zwykłych, które nie podlegają lustracji, a zostały w jakiś sposób wrobione, fałszywie oskarżone, jest tragiczna. Ja myślę, że stało się wiele krzywdy i może się stać wiele krzywdy. Ta ustawa musi być zmieniona, ludzie musza mieć podstawowe prawo do obrony. Może ktoś miał jakieś małe podłe zamiary, nie wiem. Może to był przypadek. Ale jeśli nawet miał- niech się to obróci w coś dobrego. Monika Olejnik: Ale czy w IPN-ie jest pani teczka czy nie ma pani teczki? Bo to jest kluczowe pytanie. Małgorzata Niezabitowska: Ja tego do końca nie wiem, są tak sprzeczne informacje. Ja dzisiaj dzwoniłam do profesora Kieresa, żeby się przede wszystkim dowiedzieć, co ja mam robić, ponieważ ja dokonałam tej mojej moralnej autolustracji, ale teraz chcę oficjalnego prawnego oczyszczenia. Ale nie ma właściwie metody prawnej. Czekam na decyzję IPN-u w tej sprawie, jakieś wskazówki. Profesor Kieres do tej pory nie dał mi jeszcze znaku na ten temat. Więc po prostu dla mnie jest to obrona godności i prawdy, a... Monika Olejnik: Przepraszam, ale ta pani sprawa stała się przyczynkiem do tego, że na przykład wczoraj Jan Rokita zaatakował w Radiu Zet rząd Tadeusza Mazowieckiego. Rząd, w którym pani była rzecznikiem i powiedział, że za zgodą Tadeusza Mazowieckiego odbywało się wynoszenie i palenie akt. Małgorzata Niezabitowska: Wydaje mi się, że wciąganie pana Tadeusza, człowieka takiej wielkiej szlachetności, kryształowej uczciwości jest po prostu bardzo nie fair, mówiąc delikatnie. Oczywiście pan Tadeusz nie pozwalał na palenie teczek. Pan Tadeusz wręcz, jak się dowiedzieliśmy, że teczki są palone w papierni w Konstancinie, zostało to doniesione przez jednego z pracowników, wręcz pytał się, a gdy otrzymał informację, że to są tylko rutynowe, a to się dalej nasilało, wręcz wydał generałowi Kiszczakowi polecenie, żeby zaprzestać palenia teczek. Oczywiście one i tak były wynoszone, palone, zmieniane, fałszowane, bo przecież ten resort był cały w rękach ludzi dawnego reżimu, więc oni robili tam właściwie, co chcieli. Ale to, co wiedzieliśmy, na ile mogliśmy, to się przeciwstawialiśmy temu." Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia mówi KIERES... 21.12.04, 14:13 www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6357655 Końcowy fragment: "Monika Olejnik: Skąd ta sprawa się wzięła? Leon Kieres: Pani właśnie wskazała na trop. W moim przekonaniu nie ma gry teczkami, wielkiej sprawy związanej z wielką polityką. Jest to typowa sytuacja. Pokrzywdzeni po prostu domyślają się lub spekulują, sami snują jakieś hipotezy, kto kryje się pod pseudonimami dokumentów, które udostępniamy. O tej sprawie poinformowano mnie gdzieś przed dziesięcioma dniami. Ta informacja przyszła z Gdańska, że tam się mówi, że jest jakiś Nowak i że Nowak to ważna postać dla opozycji demokratycznej. Monika Olejnik: A wzięło się to stąd, ze pani Niezabtowska miała zasiadać w Komitecie Obrony IPN. Leon Kieres: „Rzeczpospolita” chce powołać stowarzyszenie wspierające IPN, a zwłaszcza działalność naukowo – badawczą i edukacyjną. Zaproponowano, żeby pani Małgorzata Niezabitowska weszła w skład tego stowarzyszenia. Wtedy zaczęto mi mówić: No dobrze, ale ostrożnie, bo pani Niezabitowska, jak w Gdańsku się mówi, jest postacią, która najpierw powinna rozliczyć się ze swoją przeszłością. Dla mnie, żeby nie było wątpliwości, w związku ze spodziewanym wnioskiem pani Niezabitowskiej do sądu lustracyjnego, obowiązuje w tej chwili zasada domniemania niewinności. Oznacza to, że do czasu, kiedy sąd lustracyjny podejmie decyzję nie będę wypowiadał się na temat sytuacji pani Małgorzaty Niezabitowskiej. Monika Olejnik: Ale pani Niezabitowska sama mówi, że sama podpisała dwie rzeczy, kiedy przywieziono ją 15 grudnia 1981 roku, kiedy ją SB przesłuchiwało. Opowiadała o tygodniku „Solidarność”. Nie mówiła o rzeczach tajnych. I drugi kwit, który mówił o tym, że będzie się przeciwstawiała rozlewowi krwi. Leon Kieres: Stawia mnie pani w trudnej sytuacji, bo chciałbym powiedzieć wszystko co wiem. Wszystko, również te dokumenty, które zgromadziliśmy w tzw. teczce, ale nie tylko. Do wczoraj nie byłem pewny co to jest ta teczka i jakie dokumenty znajdują się w niej. Okazuje się, że są też inne dokumenty, które wczoraj otrzymałem. Nie mogę oceniać tych dokumentów, chociaż znam ich zawartość. Nie powiem, żebym był osobą, której przywrócono równowagę ducha. Monika Olejnik: Czy Małgorzata Niezabitowska powinna powiedzieć o tych dwóch podpisanych rzeczach premierowi Mazowieckiemu? Leon Kieres: To jest bardzo dobre pytanie. To jest pani zawód. I słusznie, ze chce pani wyciągnąć ode mnie odpowiedź. Nie powiem czy są tam jakieś podpisy i ile jest tych podpisów. Moim zdaniem pani Niezabitowska powinna rozliczyć się przed swoim środowiskiem i tak jak to napisała w „Rzeczpospolitej” powinna jeszcze raz w szczerej rozmowie, nie wiem w jakiej formie, powiedzieć tym, z którymi wówczas współpracowała, jak było naprawdę. Może łatwo mi dzisiaj po 14 latach sformułować taką tezę, ale sobie zadaje pytanie, na które pewnie już nie otrzymam odpowiedzi, dlaczego Małgorzata Niezabitowska nie poinformowała swojego premiera o tej sytuacji. Podkreślam, dokumenty jakiś były, oryginały, bo zostały one zniszczone w styczniu 1990 roku. Wystarczyło pójść. Być może taka rozmowa była. Ja do tej pory nie słyszałem. Monika Olejnik: Pani Niezabitowska mówiła, że gen. Kiszczak prawdopodobnie wyniósł jej teczkę. Leon Kieres: To jest problem czy powinienem złożyć doniesienie do prokuratury w tej sprawie, bo jak powiedziałem nie mamy oryginału. Monika Olejnik: Krzysztof Kozłowski dzisiaj w „:Gazecie Wyborczej” twierdzi, że nie ma sensu wracać dzisiaj do tej sprawy, niszczenia i palenia akt, bo procesy już były. Były procesy generałów Majchrowskiego i Szczygła. Sąd uznał ich winnymi niszczenia akt, ale nie ukarał, bo tłumaczył, że i tak będą podlegać amnestii i wyjdą na wolność. Dwa razy karać nie można – twierdzi Krzysztof Kozłowski. Leon Kieres: Zgadzam się z tym, ale pani Niezabitowska sama postawiła mnie przed pewnym wyzwaniem, bo napisała w sobotę w „Rzeczpospolitej”, że w co najmniej trzech przypadkach znała...Spodziewam się umorzenia postępowania w tej sprawie ze względu na okres przedawnienia, ale nie chcę w przyszłości spotkać się z zarzutem, że nie podjąłem żadnych działań. Monika Olejnik: I jeszcze zarzut Krzysztofa Kozłowskiego pod pana adresem: „Wiem, że IPN dość nonszalancko obchodzi się ze swoimi archiwami. Po Krakowie chodzi prawa ręka Jana Rokity Zbigniew Fijak i rozpowiada, że z kolegami historykami pisze książkę, która wstrząśnie Krakowem.” Leon Kieres: Znam, szanuję pana Kozłowskiego, ale mam do niego żal o takie sformułowania. Z jednej strony mówi...To nie jest zarzut, który nas obciąża, a z drugiej strony codziennie otrzymuję zarzuty, że jestem zbyt pryncypialny, że zbyt wolno trwa udostępnianie dokumentów, że jesteśmy zbyt ostrożni i że stajemy po stronie nie pokrzywdzonych, tylko tych, którzy na nich donosili." Ciekawam co na to 3.dno:) Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia mówi KOZŁOWSKI ... 21.12.04, 14:30 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2456625.html Fragment, który doskonale ilustruje powiedzenie o "odwracaniu kota ogonem": "Jan Rokita twierdzi, że "jest praktyczna i historyczna pewność, że dokumenty SB były niszczone za wiedzą i akceptacją ówczesnych władz państwowych". Twierdzi, że premier Mazowiecki zajął się tym problemem dopiero, gdy mu zrobił "publiczną karczemną awanturę". - Było inaczej. O niszczeniu akt SB wiedzieliśmy od stycznia 1990 r. Premier Mazowiecki interweniował i zaprzestano niszczenia, przynajmniej na wielką skalę. Jednak proszę pamiętać, że szefem MSW był gen. Kiszczak. Czy mogliśmy mieć wiedzę, co naprawdę dzieje się w resorcie? Nie! Ja do MSW przyszedłem w marcu 1990 r., zostałem wiceministrem, ale nie miałem żadnego wpływu na to, co się tam działo. Rokita udaje teraz, że już w 1989 r. był przeciwko Mazowieckiemu, że był w sporze z częścią "Solidarności". Że przekazywał premierowi wiele dobrych rad, ale ten go nie słuchał. Rokita chce podkreślać, że nie odpowiada za to, co się wówczas działo. Rozumiem, że chodzi mu o to, by skompromitować jedyny autorytet, jaki nam pozostał, czyli premiera Mazowieckiego. Także o to, by skompromitować Unię Wolności i potem przejąć jej elektorat, bo przecież Platforma musi dostać co najmniej 30 proc. głosów w wyborach, by móc rządzić samodzielnie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CZYZUNIA Re: mówi KOZŁOWSKI ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 16:21 I TAK WSPANIALE SOLIDARUCHY,JEDYNE SPRAWIEDLIWE,ŻRĄ SIĘ MIĘDZY SOBĄ. PIĘKNIE, Q...A ,PIĘKNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Drżąc i grając krąg się zaciska? IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 16:32 Kieres dość wyraźnie sugeruje, że sprawa nie wygląda tak prosto, jak chciałaby to nam wmówić Niezabitowska. A skoro IPN szykuje jakąś książkę, która "wstrząsnie Krakowem", to doprawdy wiele jeszcze się będzie działo. Zdaje się, że dotychczasowy ostrzał IPN ze strony "GW" , to była zabawa. Teraz się dopiero zacznie. Nowy rok może być ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
jak.babcie.kocham Re: Drżąc i grając krąg się zaciska? 21.12.04, 18:15 Nie, błagam! Tę "straszliwą" książkę ma przygotowywać Zbigniew Fijak, totumfacki Rokity, a nie Instytut Pamięci Narodowej. Fijak to jeszcze nie to samo co IPN. A jeżeli okaże się, że tak jest, to chyba zacznę popierać Jarzembowskiego;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ron Re: Drżąc i grając krąg się zaciska? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 21:20 stary, tak jest i wszyscy się o tym w ciągu najbliższych 4 lat przekonają na własnej skórze Odpowiedz Link Zgłoś
nurni mówi KOZŁOWSKI ...i mowi Herling Grudzinski 22.12.04, 07:44 inne chyba jeszcze ciekawsze Kozlowski o Kiszczaku: Podejrzewam, że również gen. Kiszczak coś wyniósł. Jak przyszedłem do resortu na miejsce Kiszczaka, to zastałem pusty gabinet - puste biurko, szafy i sejf. Generał nie przekazał mi ani jednej sprawy bieżącej. On twierdzi, że wszystko pooddawał do archiwum, ja twierdzę, że nie ze wszystkich materiałów, które miał w swoim pokoju się rozliczył. /.../ Wtedy zapytałem Kiszczaka, a co z teczką np. Jacka Kuronia czy Mazowieckiego? Kiszczak - że ich też nie ma. Znów bzdura. Obaj byli przez lata śledzeni przez SB-eków, to oczywiste, że mieli założone teczki. ---------------- w co gra Kozlowski ? bo dla jakis powodow podwaza wiarygodnosc Kiszczaka ciekawe Herling Grudzinski: Tygodniku Powszechnym ukazała się w połowie maja (95r) nota pod groźnym tytułem 'Insynuacja'. Napisał ją senator Krzysztof Kozłowski (...). Celowo nie wnikałem głębiej w meritum owej 'Insynuacji'; wspominałem za to jej autora - gdy rok temu w Krakowie, na proszonej kolacji, usiłował biesiadników przekonać, tokując bez przerwy, że powinni zmienić zdanie o generale Kiszczaku, jeśli jest ono 'przypadkiem niezbyt pochlebne'. chyba komus znow zaczely platac sie nozki...... Kozlowski to sprawdzony obronca esbekow i ich wspolpracownikow vide idiotyczny protest w obronie Maleszki pechowo dla Kozlowskiego zsynchronizowany z przyznaniem sie tego ostatniego i na koniec zupelne kuriozum: Kozlowski: Bronię IPN, bo to instytucja szacowna i niezwykle potrzebna. Ale widzę jej słaby punkt - brak ochrony w dostępie do archiwów. mowi tak facet ktory wpuscil na ponad 2 miesiace tzw komisje Michnika ktora prawem kaduka do woli buszowala w archiwach podleglego mu MSW Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia O działalności SB pod wodzą Kiszczaka ... 21.12.04, 19:57 Link o agentach i działalności MSW w 1989 i 1990 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.18/Kraj/01a/01a.html i wywiad z Fijakiem: dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.29/Magazyn/07/07.html a na deser kawałek słynnego wywiadu, którego udzielił Kiszczak GW (Świąteczna z 3,4.02.2001 r. - to wtedy Michnik nazwał go człowiekiem honoru) - generał opowiada o swojej "robocie": "Kiszczak: Nie wiem. Wszystko. Gdyby podwladni zorientowali sie, ze Kiszczakowi zalezy na tym, by Michnikowi zrobic krzywde, toby znalezli tysiace sposobów. W wiezieniu sa sposoby. Czy móglby zginac? Kiszczak: Nie sadze, by ktos dopuscil sie takiej skrajnosci. Michnik: To byl rok 1983, panie generale. Moim zdaniem to bylo mozliwe. Wystarczylo, zeby mnie sprowokowano i zeby w obronie koniecznej jakis funkcjonariusz do mnie strzelil. Kiszczak: W wiezieniach bylo sporo tzw. agentury celnej [donosicieli osadzonych w celach]. Poprzez te agenture mozna bylo sporo róznych brzydkich rzeczy zalatwic. Czyja to byla agentura? Kiszczak: Nasza, oczywiscie. W kazdym wiezieniu byla komórka Sluzby Bezpieczenstwa, która werbowala agenture. Mógl Pan zapanowac nad ta agentura? Kiszczak: Nie. A kto mógl? Kiszczak: Cala, by tak rzec, drabina sw. Augustyna. Od oficera SB, poprzez kierownika sekcji, dalej mamy zastepce kierownika wydzialu, kierownika wydzialu, dyrektora biura, zastepce dyrektora departamentu, dyrektora departamentu, zastepce szefa sluzby, szefa sluzby, wiceministra, ministra. Slowem, cala hierarchie podwladnych, na czele której stalem ja. Nie da sie recznie sterowac 200 tys. podwladnych. To moze za duzo ich bylo, Panie Generale? Kiszczak: Dzisiaj jest jeszcze wiecej. Dalej jest agentura w wiezieniu? Kiszczak: Oczywiscie.To moze nieetyczne, ale to jest podstawowy srodek pracy operacyjnej. Z tego zadna policja na swiecie nie zrezygnuje. Nie da sie. Teraz policja wprowadzila do pracy operacyjnej nowe metody - swiadka koronnego, swiadka incognito, zakup kontrolowany itp., które tez trudno uznac za etyczne. Ale sa to metody konieczne, jesli chce sie zwalczac przestepczosc." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Nowak, Kolec, Socjusz, Bambus ..... IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 21:11 ... i Zygmunt. Takie pseudonimy nosili agenci SB w "Tygodniku Solidarność" (podane dziś przez TVN 24 w wiadomościach o 21.00). Odpowiedz Link Zgłoś
iza.bella.iza Widzieliście dzisiaj "Prosto w oczy"??? 21.12.04, 21:14 Jak nie, to jutro kupcie Rzepę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Widzieliście dzisiaj "Prosto w oczy"??? 21.12.04, 21:22 iza.bella.iza napisała: > Jak nie, to jutro kupcie Rzepę!!! Oglądałam. Osłupiałam! Podejrzewałam, że coś jest nie tak ale byłam skłonna sądzić, że ona coś nagadała podczas tego 6-godzinnego przesłuchania i może nie pamiętać, pokaja się jak się wyda i jakoś to będzie a tu masz! Czuję, że ten Wyszkowski dostał już papier z IPN z rozszyfrowanymi ksywkami i ci z rzepy zrobili to w porozumieniu z nim (zdecydowali o publikacji i podaniu danych TW). Odpowiedz Link Zgłoś
iza.bella.iza Re: Widzieliście dzisiaj "Prosto w oczy"??? 21.12.04, 21:38 Zaraz w TVN24 będzie jeszcze rozmowa Pochanke z Paczkowskim i poetą Pawlakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
iza.bella.iza Re: Widzieliście dzisiaj "Prosto w oczy"??? 21.12.04, 21:39 Dudek i Pawlak:) Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Widzieliście dzisiaj "Prosto w oczy"??? 21.12.04, 22:01 iza.bella.iza napisała: > Dudek i Pawlak:) Stwierdzam, że Pawlak zmienił ton. Być może powoli otwierają mu się oczy. Może coś sobie poczytał np. przedostatni numer Arcanów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Pani Basiu. Kocham Panią. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 21:21 Wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Pani Basiu. Kocham Panią. 21.12.04, 21:36 Gość portalu: Stanisław Remuszko napisał(a): > Wszystko... :))))))))) To pewnie z powodu tego "odwracanego ogonem kota" czyli grandy:) Pozdrawiam:) ps Wygląda na to, że ja też krucjatę robię ale ja ZA IPN. Uważam, że najważniejsza jest prawda i już! Ja jestem w stanie znieść największe nawet polityczne rozczarowania ale niech to się stanie teraz czy w najbliższej przyszłości. Poziom zakłamania rzeczywistości jest niebezpieczny i należy nareszcie wyczyścić to bagno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Wygląda to na jakiś spisek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 22:54 Bo ja jestem wręcz fanatykiem prawdy i bardzo odpowiada mi, również kontekstowo, TENOR Pani postu: amicus Plato, sed magis amica veritas... Coraz bardziej Panią kocham, Pani Basiu. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Pani Basiu. Kocham Panią. 21.12.04, 23:44 Pani Basiu, skoro jest Pani kobietą, więc zapytam Panią pierwszy. Czy mogę Podać Panu Stanisławowi twój telefon:)))? Bo skoro o miłości, to może z tego coś się urodzi. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia ... 22.12.04, 13:05 trzecie.dno napisał: > Pani Basiu, skoro jest Pani kobietą, więc zapytam Panią pierwszy. Czy mogę Poda > ć > Panu Stanisławowi twój telefon:)))? Bo skoro o miłości, to może z tego coś się > urodzi. Pzdr! Zupełnie wystarczą mi platoniczne i papierowe "wyrazy", bardzo zresztą miłe ale ... odrobinę krępujące:) Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom.z.radia.maryja Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 21.12.04, 21:24 Ta cała heca wokół Niezabitowskiej ma jeden cel ..zohydzić do reszty iede listracji i dekomunizacji..przeciętnemu Polakowi cche sie wmówić że SB stworzyła same fałszywki i szantażuje niewygodnych sobie polityków a to g prawda Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Za chwilę w TVN 24 ........ 21.12.04, 21:34 ..... o sprawie Niezabitowskiej mają mówić Dudek (historyk) z Pawlakiem (publicysta i poeta). Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ 21.12.04, 22:21 Sznowny Oszołomie przeczytaj moje wcześniejsze posty i liczę na krytyczne uwagi. Bo twoja wersja to uproszczenie. Z chęcią zapoaznam się z każdą krytyką popartą argumentami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaszczomp A byli ubecy siedzą sobie w kaputkach przed TV, IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 21.12.04, 21:53 w głębokich fotelach wertują gazetki i pokładają się ze śmiechu. Czasem spotykają się na wódeczce i losują, którą teczke "odtajnić" Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: A byli ubecy siedzą sobie w kaputkach przed T 21.12.04, 22:26 Niestety pewnie jest w tym duża doza prawdy. Ale odpowiedzialność za to ponosi ówczesna opozycja, czy to się komuś podoba czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaszczomp Re: A byli ubecy siedzą sobie w kaputkach przed T IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 21.12.04, 23:37 Zgadzam się z Tobą. W jakim świetle stawia to np. Nadredaktora i jego niezrozumiałą fraternizację, z Jaruzelskim, Kiszczakiem, magistrem i innymi Millerami ? Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: A byli ubecy siedzą sobie w kaputkach przed T 21.12.04, 23:54 Rozumiem, ze tojest pytanie retoryczne. W kraju o ugruntownym demokratycznym systemie to byłby nie do pomyślenia. Z drugiej strony to w celu uniknięcia popadniecia w depresję na skutek miernoty politycznej opozycji (chodzi tu o zwykły brak doświadzenia w sprawowaniu władzy) może AM uznał, że jedynymi dyskutantami na poziomie jest były aparta władzy. Pomieszanie dobra państw ze swoimi intelektualny zapotrzebowaniem spowdowało, że co niektó¶ych nazwał "ludzmi honoru". Szkoda, że większość prawdziwych męższczyzn nie potrafi skończyć... kiedy trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno do Basi i wszystkich innych czytelników tego wątku 21.12.04, 22:14 Konieczność rozliczenia z przeszłościa wynika dla mnie nie z sympati politycznych, ale z konsekwencji zaniechania takich działań. Głownym powodem, że należy to zrobić jest secesja. Chodzi o to, żeby nasze państwo nie było psute przez kolejne rządy. Psucie państwa było mozliwe z powodu bezkarności kolejnych ekpi obejmujących władzę. Jeżeli przerwie się ten proceder jest szansa na lepsze. Problem polega na tym, ze wiele osób widzi w tym chęć zemsty, a nie sposób budowania przyszłości. Z tego pomieszania pojęciowego wynika spór w tej sprawie. Podobnym fundamentalnym problemem przewijającym się nieprzerwanie od początku konieczności przeprowadzenia sanacji jest nierozumienie ideii pojednania narodowego. Nie można komuś wybaczyć czegoś jak ta druga osoba wypiera się lub neguje lub nie rozumie istoty zła swego czynu. Nie można wybaczyć osobie piszącej donos na przyjaciela jeżeli ta osoba nie uzna szkodliwości swego działania. Człowiek na ulicy zostaje okradziony. Sprawca nie zostaje ujęty. O jakim wybaczeniu może być mowa? Komu okradziony ma wybaczyć? Pogodzić się z tą sprawą i zaprzestać działań w celu ujęcia sprawcy, to jak przywolenie na podobną sytuację w przyszłości. Nie tylko osoba napadnięta będzie się czuła niebezpiecznie, ale okradający rozzuchwali się w swych czynach. Do czego to prowadzi? Ujęty sprawca będzie się za drugim razem zstanawiać czy okraść swą ofiarę. A ofiara widząc skruszonego złodzieja i być może zwłaszcza dowiedziaszy się okoliczności jego postępowania mu wybaczy. Jeszcze inaczej. Warunki konieczne do wybaczenia zostaną spełnione. Będzie można komu i co wybaczyć. Ważne jest w tym rozumowaiu te “coś”, a nie samo “ktomu”. Wybaczanie komuś wszystkiego jest nielogicznym uogólnieniem. Bo nawet takie sformułowaie abstrakacyjne jak wszystko zakłada występowanie pojedycznych rzeczy, i oznacza to każdy czyn z osobna. Bez wdawania się w filozoficzne odnośniki istoty wybaczenia nie można negować dobroczynnego sensu takiego zachowania. Pojednie jest warunkiem zaprzestania nierozdrapywania ran, czego najlepszym przykładem jest uzdrawiający wpływ pogodzenia się po zwyklej awnturze domowej. Nie zabardzo wiem po co te farmazony napisałem, ale moze ktoś to przeczyta i zastanowi się nic lepszego nie ulepimy jak będziemy się wytykać palcami. I tym sposobem strzeliłem sobie w nogę, jakby prof. Nałecz podsumował ów niezbyt zgrabny wywód. Miało być bez osobistych poglądów. Jesli o coś mogę prosić, to proszę o odniesienie się do problemu wybaczenia i nie robienie wycieczek politycznych, a jeżeli wycieczki polityczne są konieczne to powstrzymać się od komentarzy. Na temat poglądów politycznych się dyskutuje, a ich się nie wybacza. Epistoł ten w dużej mierze poświeciłem pojednaniu, a nie dyskusji politycznej, co że się powtórze jest permanentnie mieszane. Mam nadzieje, że niczym nie obrazłem ani prwicowców ani lewicowców. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: do Basi i wszystkich innych czytelników tego 21.12.04, 22:49 trzecie.dno napisał: > Epistoł ten w dużej mierze poświeciłem pojednaniu, a nie > dyskusji politycznej, co że się powtórze jest permanentnie mieszane. Mam > nadzieje, że niczym nie obrazłem ani prwicowców ani lewicowców. Cały Twój wywód uważam za słuszny. Sama się uważam za osobę o prawicowych poglądach ale to wcale nie znaczy, że będę przymykać oczy na draństwo, które się dzieje lub będzie działo na prawej stronie. Uważam jednak, że nasza eseldowska niby lewica jest skażona, ma komunistyczne korzenie, od których się nie odcięła, stosuje te same metody i o żadnym wybaczaniu mowy być nie może w tych warunkach. Wybaczać możemy wtedy jak jest przyznanie się do winy i przynajmniej chęć zadośćuczynienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Remuszko Trzecie Dno, Pani Basia i ja mamy 129% racji. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 23:03 Od siebie dodam, że głównie chodzi o osoby PUBLICZNE. Postawy osób PRYWATNYCH nie są tematem tego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: do Basi i wszystkich innych czytelników tego 21.12.04, 23:35 Generalnie się zgadzam tylko mowy o lewicy w wydaniu SLD być nie moze. To jest partia postkomunistycznej władzy, a nie lewicowa formacja. A to kolejny dowód skutecznego dezinformowania społeczeństwa, choć może bardziej jest to jednak dowód niedojrzłości politycznej nas wszystkich. Funkcjonujace już pojęcie, które robi w ostanich 48h karierę tj. "gra w teczki" pięknie dopełnia mowę obrończą mecenasa Tomczyka. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot secesja, ale czego? 22.12.04, 00:29 Na pewno kazdemu w Polsce zalezy na tym by zylo sie w kraju uczciwie i zgodnie z zasadami etyki - o takiej secesji mowia politycy, naukowcy i pisza oraz mowia dziennikarze. Tylko co to ma wspolnego z teczkami i tajnymi wspolpracownikami? Przez ostatnie 15 lat spotkalem sie wieloma nikczemnosciami, bylem swiadkiem wielu cynicznych poczynan politykow z ktorymi jestem po imienniu. Ich nieuczciwosc ma niby wynikac z tego, ze byli TW? To nieprawdopodobne. Ja przyczyne gangreny toczacej nasze zycie spoleczne widze w czyms innym. Otoz po 89 roku otworzyly sie nagle drogi kariery w polityce i gospodarce dla osob, ktore wczesniej takiej szansy nie mieli. Z poczatku hamowany ped czy raczej wyscig szczurow juz za premierostwa Bieleckiego nabral prawdziwego impetu. Mniejsi i wiekszy opozycjonisci, byli internowani i wiezieni na wyscigi zaczeli rozdrapywac funkcje i publiczne pieniadze (z lokalnego podworka moze warto wspomniec drugiego prezydenta Gdanska - Franciszka Jamroza, ktory skonczyl za przekrety w wiezieniu). To, ze przez polskie spoleczenstwo po 1989 roku rozpelzla sie gangrena nieuczciwosci to nie sprawa braku lustracji i dekomunizacji. To efekt pedu wyglodnialych zaszczytow i posad ludzi dawnej opozycji. Sami siebie psuli. Ci, ktorym w tym pedzie sie nie powiodlo oskarzali tych, ktorym sie powiodlo. Np. dopoki ludzie Kaczynskiego spod znaku PC mogli robic kariery to z transformacji byli zadowoleni, zmienilo sie to z chwila gdy odeszli z kancelarii prezydenta Walesy. Plakac sie chce, gdy przypomne sobie, do jakich klotni i targow dochodzilo wewnatrz koalicji AWS i UW gdy chodzilo o obsady rad nadzorczych i zarzadow - chocby w takich kasach chorych czy funduszach ochrony srodowiska. Ja to widzialem od dolu, od strony tych, ktorzy przebierali nozkami i wchodzili w tylko partyjnym bosom by ich zaproponowano. Jakies mianowania ze wzgledu na kompetencje - skadze! Liczylo sie tylko to czy partyjny kacyk w wojewodztwie lubi kogos czy tez nie. Tak jest w kazdej partii - jasno to tez pokazuje ostatnia rada krajowa PO, na ktorej Tusk forsowal pomysl odgornego ustalania list wyborczych - to samo robil w UW i byl wrogiem konwencji wyborczych. Polskie zycie polityczne moim zdaniem psuja same partie polityczne, ktore nie honoruja demokracji w swych wewnetrznych strukturach. Tak dlugo jak scisle grono kierownictwa partii bedzie decydowalo o wszystkim, tak dlugo promowani przez partie dzialecze beda w podobny sposob postepowali w terenie. Dalej bedzie zatrudnianie kolesi, rodziny i znajomych zanajomego. Co do lustracji. We mnie burzy sie, gdy sobie mysle, ze hanba maja byc okryci ci, ktorych na pewno nieraz w rozny i nikczemny sposob zmuszano do wspolpracy. Opisywalem juz kiedys przyklad studentki, ktora przelamala strach i przyszla do dzialaczy "S" na UG by wyznac, ze jest szantazowana w bardzo podly sposob by podjela wspolprace. Udalo sie jej pomoc i szantaz ustal i esbecy oddali jej indeks. TW na UG na pewno bylo sporo. Sam podjerzewam jedna osobe, przez ktora nie udalo sie na UG powoloac podziemnych kursow naukowych. Otrzymalem z Warszawy sporo pieniedzy na zakup ksiazek, otrzymal je chlopak, ktory zapewnial, ze choc dopiero co wyszedl z tymczasowego aresztu za poreczeniem, ktore mu zalatwilem od pewnego profesora - czlonka PZPR, ze ma doskonalych kurierow. Ani ksiazek ani pieniedzy juz wiecej nioe zobaczylem. Podobno jego kurier wyrzucil ksiazki z pociagu bo niby w trakcie jazdy pociagu esbecy robili w nim rewizje. Ostrzegl mnie tez, ze podobno wszyscy jestesmy pod obserwacja i lepiej bysmy kursow z prof. Szabala nie rozpoczynali. Pol roku pozniej powolal sam przy kosciele odplatne kursy dla kandydatow na studia i zatrudnial do nich kadre z UG - czlonkow "S". Po stanie wojennym wszystkich zaskoczyla informacja, ze jego prawa reka byl kapitan SB, ktory niby "sam sie wkresil". Na tego chlopaka nie padlo jednak podejrzenie gdyz byl prawa reka Lecha Kaczynskiego. Dzis jest prezesem waznej instytucji, o ktorej niedawno pisala "Polityka". Rozpisalem sie, ale chcialbym zapytac, co by mi dalo, gdyby moje przypuszczenie, ze ten chlopak byl TW zmieniloby w moim widzeniu rzeczywistosci? Na czym by polegala ta sanacja - czy na tym, ze tego chlopaka (dzis prezesa) spotkalyby szykany? Czy mialbym sie z tego cieszyc? Przeciez bylbym sprawca czyich nieszczesc. To kim jest dzisiaj nie zalezalo przeciez od tego, ze byc moze byl TW, ale zalezalo od jego umiejetnosci organizatorskich. Zrobil bardzo duza rzecz od zera. Budowal te instytucje przez wiele lat. To, ze panuja w niej stosunki kumoterskie to juz inna sprawa... Jezeli nawet donsil to i tak esbecja przegrala, wygrala "S". Nie mozna chyba myslec o "sancji" bez konkretnych przykladow i osob. Kazdy czlowiek jest inny i chyba za kazdym razem inna mogla byc waga tej wspolpracy, a i to, czy mozna kazdy przypadek traktowac jako wspolprace - jest tez dyskusyjne. PS Jedna z najprzykrzejszych wad Polakow jest donosicielstwo i prawie masowe pisanie anonimow i pamfletow. Bardzo malo sie o tym wie i pisze, ale chyba w zadnym z krajow okupowanych przez Niemcow w czasie II wojny nie napisano tak wiele anonimow do gestapo jak w Polsce. Dla SB w stanie wojennym jeszcze wiekszym zrodlem informacji od TW byly anonimy pisane przez sasiadow na sasiadow - to sie nie zmienilo chyba do dzis. Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: secesja, ale czego? 22.12.04, 00:40 Na razie bardzo dziękuje za obszerną odpowiedź. Ten post bardzo mi się podoba, bo nie upraszcza sprawy do mitycznego wątku rozdrapywania ran. Jak będę mógl to odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jack Re: secesja, ale czego? IP: *.proxy.aol.com 22.12.04, 11:42 "To, ze przez polskie spoleczenstwo po 1989 roku rozpelzla sie gangrena nieuczciwosci to nie sprawa braku lustracji i dekomunizacji.To efekt pedu wyglodnialych zaszczytow i posad ludzi dawnej opozycji." Naprawde? Dotad myslalem, ze jest to efektem zbudowanej przez nia BEZKARNOSCI nowej wladzy. Ta nowa wladza po 89r. zalatwila wlasnie brakiem lustracji i dekomunizacji pozostanie rzeszy nie zlustrowanych zer w aparacie prawa i administracji, gotowych jak wczesniej wypelniac KAZDA wole rzadzacych. Jak wczesniej, tak i po 89r. ludzie ci przymykali oczy na wystepki nowej wladzy, kryli ich przewaly, zalatwiali prawne "podkladki". Bylo to dla nich kwestia przezycia a dla nowej wladzy znajacej "grzeszki" poniektorych srodkiem wywierania nacisku. "Jedna z najprzykrzejszych wad Polakow jest donosicielstwo i prawie masowe pisanie anonimow i pamfletow." A moze wlasnie slanie imiennych "donosow" do prokuratur na bezkarnosc wladzy i jej przekrety jest obywatelskim obowiazkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: secesja, ale czego? 22.12.04, 16:57 Gość portalu: jack napisał(a): > "To, ze przez polskie spoleczenstwo po 1989 roku rozpelzla sie gangrena > nieuczciwosci to nie sprawa braku lustracji i dekomunizacji.To efekt pedu > wyglodnialych zaszczytow i posad ludzi dawnej opozycji." > Naprawde? > Dotad myslalem, ze jest to efektem zbudowanej przez nia BEZKARNOSCI nowej > wladzy. > Ta nowa wladza po 89r. zalatwila wlasnie brakiem lustracji i dekomunizacji > pozostanie rzeszy nie zlustrowanych zer w aparacie prawa i administracji, > gotowych jak wczesniej wypelniac KAZDA wole rzadzacych. Mylisz pojecia. "Zera" w administracji i aparacie panstwowym byly i bede, a czym wiekszym zerem dana osoba jest tym sie bardziej wybnosic bedzie. Nie chce mi sie rozpisywac co ja mysle o ludziach z tzw. klasy urzedniczej - oni zawsze byli i beda poddanymi woli swych zwierzchnikow, gdyz dla tych ludzi sie liczy tylko zachowanie posady. Ty uwazasz, ze zera to sa tylko ci, ktorzy wspolpracowali - a niby dlaczego? Czy urzedowe fajtlapy, glupcy, pyszalkowie itp. to byli TW? Byc moze i sa wsrod nich tacy co wspolpracowali, ale jakie to ma znaczenie dla jakosci pracy naszej administracji i urzedow. Mnie biora mdlosci gdy sobie mysle, ze mam po cos znowu pisac czy isc zalatwiac do urzedu mioasta. Byc moze ci urzednicy biora przyklad z gory, a w Sopocie wladze pelni od 15 lat pewien uklad osobowy, ktory zalapal sie obecnie do PO - moze to tlumaczy zachowanie sie urzednikow lokalowki czy wydzialu komunikacji? Nie wiem na jakiej podstawie sadzisz, ze lustracja i dekomunizacja zmienilaby cos w tym urzedniczym koszmarze:( > Jak wczesniej, tak i po 89r. ludzie ci przymykali oczy na wystepki nowej > wladzy, kryli ich przewaly, zalatwiali prawne "podkladki". I dalej beda kryli. To naturalne zachowanie urzednikow, ktorzy chronia wlasne tylki byle sie swym przelozonym nie narazic. Tak samo sie zachowywali pod prezydentura Piskorskiego jak i teraz Kaczynskiego - w czym ty widzisz roznice? > Bylo to dla nich kwestia przezycia a dla nowej wladzy znajacej "grzeszki" > poniektorych srodkiem wywierania nacisku. Dla kazdego pracownika na panstwowej i samorzadowej posadzie kwestia najwazniejsza jest zachowanie miejsca pracy - tak bylo i bedzie. Nie sa chronieni przez zwiazki zawodowe, a przeciez "S" miala w roku 80 nadzieje, ze zdola upodmiotowic czlowieka, tak, by nie byl on maszyna do wykonywania polecen, ale czlowiekiem samym w sobie, podmiotem a nie przedmiotem w rekach jakiejkolwiek wladzy. > > "Jedna z najprzykrzejszych wad Polakow jest donosicielstwo i prawie masowe > pisanie anonimow i pamfletow." > A moze wlasnie slanie imiennych "donosow" do prokuratur na bezkarnosc wladzy i > jej przekrety jest obywatelskim obowiazkiem? Co innego obywatelski obowiazek i pisanie podpisanych doniesien o przestepstwie, a co innego rozsylanie anonimowych pamfletow - ja mialem na mysli anonimy. Niestety wlasnie tych anonimow w zadnym kraju w czasie II wojny swiatowej nie napisano tak wiele jak w Polsce. Podobnie bylo tez w pierwszym roku stanu wojennego - potwierdza to IPN. Wychodzi na to, ze w Polsce po prostu jest wielu bezinteresownych donosicieli, ktorzy chcieliby aby ich prywatne wojny rozstrzygal aparat przemocy - wszystko jedno czy gestapo czy SB. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jack Re: secesja, ale czego? IP: *.proxy.aol.com 22.12.04, 17:44 "..a przeciez "S" miala w roku 80 nadzieje, ze zdola upodmiotowic czlowieka, tak, by nie byl on maszyna do wykonywania polecen, ale czlowiekiem samym w sobie, podmiotem a nie przedmiotem w rekach jakiejkolwiek wladzy." Moze nie wladze pozniejszej "S" tak to uwazaly. MY uczestnicy tych wydarzen tak uwazalismy. I to wlasnie mialem na mysli piszac, ze weryfikacja stanowisk spowodowana lustracja czy dekomunizacja pozbawilaby posad, wplywu i znaczenia osob starego systemu utrzymujacych stolki tylko na zasadzie partyjnych koneksji, sluzalczosci a nie wiedzy (taka wymiana nastapila w dederowie i czesciowo w Czechoslowacji). Szczegolnie groznie odbilo sie to w wypadku jurysdykcji. I tych wlasnie ludzi nazwalem "zerami", gdyz budowa z nimi nowego ladu byla bezcelowa z racji wyrobionych przez lata ich postaw moralnych. W dalszym ciagu bowiem uwazam, ze byl wtedy potencjal (choc bez porownania mniejszy niz np. w Niemczech) rozsadnych w miare ludzi, ktorzy niezaleznosc myslenia przy swojej fachowosci zatrzymali. Ilosc "idealistow" w tym okresie byla olbrzymia. A potencjal ten zostal niewykorzystany. Niestety tez przez wladze "S", ktorym na reke nie byly specjalnie postawy niezalezne. Uwazam, ze bali sie takiego "kontrolowanego" partnerstwa. Dla nich mial wieksza wartosc bierny komuch na stanowisku. To byl tez sens dealu ubitego przy OS przez obie strony. Dzis nastepstwa tego dealu (ktorego nastepstwem byl brak natychmiastowej lustracji i dekomunizacji) widac ostro, wyraznie. Ofiara dealu padli wszyscy: spoleczenstwo, partie polityczne, elity kraju (w pozytywnym znaczeniu tego slowa). Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: secesja, ale czego? 22.12.04, 19:00 Nie wiem dobrze jak jest w innych miastach w Polsce. Ja swoja ocene przemian opieram na Trojmiescie, jakby nie bylo "stolicy" polskich przemian i "Solidarnosci". Tu dekomunizacja nastapila od razu w 1990 roku i w latach nastepnych - komunistow zmiotl z posad wiatr historii... I co? Szkoda, ze cie wtedy tu nie bylo. Moglbys poobserwowac jak szybko i sprawnie zawiazywaly sie koterie, jak jeden znajomy zalatwial drugiemu posady nie dla jego umiejetnosci, ale towarzyskiego ukladu. Najlepiej to bylo widac po wyborach samorzadowych, gdy w gminach przejely wladze komitety obywatelskie. Pewne wowczas zawiazane uklady towarzysko-gospodarczo-polityczne trwaja do dzis. Na urzedach zostali zatrudnieni krewni i znajomi krolika - zadni postkomunisci, ale o dziwo najczesciej nie tez ludzie znani ze swych idealow, "etosowosci itp. Na poczatku mozna bylo odczuc pewna zmiane na lepsze w traktowaniu sie ludzi na wzajem, nie bylo tego petenta w urzedzie ale petent byl traktowany jak czlowiek. Szybko, bardzo szybko to minelo. Mysle, ze wplyw na to mial na poczatku przeze mnie krotko nazwany - "wyscig szczurow". Wyscig po wszystko: posady, pieniadze czy wladze. Koterie powstale w komitetach obywatelskich (przypomne powolywanych z mianowania a nie wyboru) rozpadaly sie, klocily - glownie z tego powodu, ze ten a nie inny obejmowal jakas funkcje. Mozna miec bylo nadzieje, ze to sie w koncu jakos ulozy i ustabilizuje... Tak sie chyba stalo, niestety:( Niestety, gdyz zasada raczka raczke myje, ktora w latach 80-81 byla malo znana w "S" po roku 1990 zaczela wsrod ludzi przyznajacych sie do tej tradycji obowiazywac. Jesli ktos wowczas nie zalapal sie, to zostal odstawiony na boczny tor. Tak m.in. chyba stalo sie z Krzysztofem Wyszkowskim czy Edkiem Krassowskim, ktorzy stali sie zagorzalymi krytykami tych wszystkich z bylej opozycji, ktorym sie powiodlo. Z kolei pewnym ludziom, ktorzy raptem, w przeciagu roku stali sie prezesami, poslami czy dyrektorami po prostu zaczelo odbijac. Dawny kolega z uczelni stawal sie nieprzystepny, wolal rozmawiac o nowych samochodach, domach i interesach a nie o dawnych idealach. Wiesiek Walendziak, ktory chcial w sprawie mojego aresztowania robic strajk na uczelni, po tym stanie, gdy byl juz prezesem TVP z trudem przychodzilo chocby skinienie glowa na moj widok, inni z politowaniem patrzyli na moj wytarty sweter i malego starego fiata - oni juz mieli fordy czy inne maszyny. Moze mam zboczone spojrzenie, ale ja na prawde nie widze zwiazku z tym, ze nie bylo dekomunizacji i lustracji a ci moi dawni kumple tak sie zmienili. Ja jestem przekonany, ze oni zmienili sie pod wplywem zmiany systemu gospodarczego w Polsce, ze to ped do odrabiania zaleglosci po PRL byl powodoem kastowosci przemian, kolesiostwa i kumoterstwa. Dawni idealisci zaczeli dbac tylko o siebie, a innych, ktorzy o tym pedzie w obrabianiu straconych lat mysleli w sposob bardziej wspolnotowy, jako zryw calego spoleczenstwa, nazwani zostali nieudacznikami. Nie znam ani jednej partii, czy ruchu spolecznego po 90 roku, ktory bylby na prawde obywatelski. Parodia jest, ze za przymiotnik obywatelska ma platforma, ktora z tym stylem i sposobem dzialania nie ma nic wspolnego - a w samorzadach trojmiasta w szczegolnosci. Ma tylko jedna zalete - ladnie sie prezentuje a ludzie w niej potrafia sprytnie i cwanie robic interesy na samorzadowych posadach i w firmach zaleznych. Doprawdy, czy bylaby dekomunizacja czy tez nie, to widzac to wszystko z bliska, spotykajac sie ciagle z tymi ludzmi, wiem ze byliby oni tacy sami. Jestes dla kogos potrzebny, wazny i szanowany, gdy temu komus cos mozesz zaoferowac i zalatwic. Raczka raczke myje. Ja zmienic te ukalady, koterie i kumoterstwo? To jest problem i o to warto kruszyc kopie a nie o dekomunizacje i lustracje. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot PS - plany SB 22.12.04, 22:28 Jack, a czy jest tobie znany ten dokument, ktory wkleje ponizej? Dla mnie to by bylo ciekawe, ale z histrycznego punktu widzenia, gdyz wynika z tego dokumentu, ze wladza PRL wierzyla w swoja agenture i wcale nie zamierzala delegalizowac w 1982 r. "S". Mozna dojsc chyba do wniosko, ze te plany spelzly na niczym, gdyz tzw. rozpoznanie operacyjne bezpieki bylo niewlasciwe i typowani przez nich ludzie wcale nie zamierzali dzialac legalnie gdy ich koledzy siedzieli w wiezieniach i internatach. Bo przeciez ci typowani przez esbekow ludzie nie byli agentami (tak ja to rozumiem), ale wskazywani jako bardziej ulegli, z ktorymi jest mozliwa wspolpraca. Zapewne w kazdym regionie w Polsce SB miala za zadanie wytypowanie ludzi, ktorzy mogliby dzialac w legalnej "S" w stanie wojennym. Nic im z tego nie wyszlo i zdelegalizowali w pazdzierniku "S". Byla wiec to porazka SB i wladzy ludowej. A oto fragment tego dokumentu i link na tekst: "Planowany skład ekipy zastępczej Zarządu Regionu NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Gdańsku w przypadku realizacji działań kryptonim „JODŁA” – grudzień 1981 Wykonano w 3 egz. Egz. nr.1- płk mgr…. Egz. nr.2 - teczka pracy TW pieczątka i podpis Egz.nr.3-a/a WW/NC Z-cy Naczelnika Wydz. KWMO w Gdańsku Gdańsk, dnia …..XII 1981r, TAJNE SPEC. ZNACZENIA EGZ.. Nr 1 Planowany skład ekipy zastępczej Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku w przypadku realizacji działań kryptonim „Jodła” W świetle aktualnej sytuacji społeczno-politycznej kraju oraz planowanymi zamierzeniami radykalnej części działaczy NSZZ „Solidarność” zmierzającymi do przejęcia władzy w PRL zachodzi uzasadniona konieczność wytypowania określonych osób z działaczy „Solidarności” reprezentujących nurt związkowy w miejsce dotychczasowych członków Zarządu Regionu Gdańsk. Z posiadanego rozpoznania wynika, że na 41 członków Zarządu Regionu reprezentuje poglądy radykalne i w związku z tym są przewidziane do internowania. Analiza aktualnego stanu rozpoznania pozwala przewidzieć następujący skład zastępczej ekipy Zarządu Regionu Gdańsk: I. Przewodniczący ZR 1. t.w. PS. „ALBINOS” 2. ob. F.W. 3. ob. S.J." www.videofact.com/mark/sb/sb5/wybrzeze1981_C.htm Odpowiedz Link Zgłoś
trzecie.dno Re: secesja, ale czego? 22.12.04, 18:27 leszek.sopot napisał: ) Na pewno kazdemu w Polsce zalezy na tym by zylo sie w kraju uczciwie i zgodnie ) z zasadami etyki - o takiej secesji mowia politycy, naukowcy i pisza oraz mowia ) dziennikarze. Tylko co to ma wspolnego z teczkami i tajnymi wspolpracownikami? Jest wiele wspólnego. Obecna sytuacja najlepiej obarzuje brak rozprawienia się z teczkami. Pani Niezabitowska posądzana o wspólpracę – wygodny obiekt do szantażu. ) Przez ostatnie 15 lat spotkalem sie wieloma nikczemnosciami, bylem swiadkiem ) wielu cynicznych poczynan politykow z ktorymi jestem po imienniu. Ich ) nieuczciwosc ma niby wynikac z tego, ze byli TW?To nieprawdopodobne. Podpisuje się pod tym stwierdzeniem obiema rękami! To jest natura ludzka, a nie przynależność do TW. ) Ja przyczyne gangreny toczacej nasze zycie spoleczne widze w czyms innym. Otoz po ) 89 roku otworzyly sie nagle drogi kariery w polityce i gospodarce dla osob, ) ktore wczesniej takiej szansy nie mieli. Z poczatku hamowany ped czy raczej ) wyscig szczurow juz za premierostwa Bieleckiego nabral prawdziwego impetu. ) Mniejsi i wiekszy opozycjonisci, byli internowani i wiezieni na wyscigi zaczeli ) rozdrapywac funkcje i publiczne pieniadze (z lokalnego podworka moze warto ) wspomniec drugiego prezydenta Gdanska - Franciszka Jamroza, ktory skonczyl za ) przekrety w wiezieniu). Powyżej mam zręcznie i dość prawdziwie nakreślony mechanizm zmian społecznych. Przyczynę tego upatrywałbym w pojęciu wolności, która nastała. “Wyścig szczurów” ruszył, bo nie było aparatu przymusu, a ten wyścig szczrów jest imanentną naszą cechą. W większym lub mniejszym stopniu ta cecha występuje u każdego. )To, ze przez polskie spoleczenstwo po 1989 roku ) rozpelzla sie gangrena nieuczciwosci to nie sprawa braku lustracji i ) dekomunizacji. To efekt pedu wyglodnialych zaszczytow i posad ludzi dawnej ) opozycji. Sami siebie psuli. Ci, ktorym w tym pedzie sie nie powiodlo oskarzali ) tych, ktorym sie powiodlo. Ponownie trafnie opisujesz zjawiska społeczne, których nie określiłbym niestety jako historyczne. Nadal mają miejsce, tylko formą się różnią. Kiedyś były szczęki na ulicach, teraz mamy sklepiki w centrach handlowych. )Np. dopoki ludzie Kaczynskiego spod znaku PC mogli ) robic kariery to z transformacji byli zadowoleni, zmienilo sie to z chwila gdy ) odeszli z kancelarii prezydenta Walesy. ) Plakac sie chce, gdy przypomne sobie, do jakich klotni i targow dochodzilo ) wewnatrz koalicji AWS i UW gdy chodzilo o obsady rad nadzorczych i zarzadow - ) chocby w takich kasach chorych czy funduszach ochrony srodowiska. Ja to ) widzialem od dolu, od strony tych, ktorzy przebierali nozkami i wchodzili w ) tylko partyjnym bosom by ich zaproponowano. Jakies mianowania ze wzgledu na ) kompetencje - skadze! Liczylo sie tylko to czy partyjny kacyk w wojewodztwie ) lubi kogos czy tez nie. Tak jest w kazdej partii - jasno to tez pokazuje ) ostatnia rada krajowa PO, na ktorej Tusk forsowal pomysl odgornego ustalania ) list wyborczych - to samo robil w UW i byl wrogiem konwencji wyborczych. ) Polskie zycie polityczne moim zdaniem psuja same partie polityczne, ktore nie ) honoruja demokracji w swych wewnetrznych strukturach. Tak dlugo jak scisle ) grono kierownictwa partii bedzie decydowalo o wszystkim, tak dlugo promowani ) przez partie dzialecze beda w podobny sposob postepowali w terenie. Dalej ) bedzie zatrudnianie kolesi, rodziny i znajomych zanajomego. Ponownie trafnie opisujesz tym razem mechanizmy partyjne. Jeżeli coś mogłbym dodać, to rozciagnać owe zjawisko na całe spektrum polityczne. ) Co do lustracji. We mnie burzy sie, gdy sobie mysle, ze hanba maja byc okryci ) ci, ktorych na pewno nieraz w rozny i nikczemny sposob zmuszano do wspolpracy. ) Opisywalem juz kiedys przyklad studentki, ktora przelamala strach i przyszla do ) dzialaczy "S" na UG by wyznac, ze jest szantazowana w bardzo podly sposob by ) podjela wspolprace. Udalo sie jej pomoc i szantaz ustal i esbecy oddali jej ) indeks. I to jest sedno sprawy. ) TW na UG na pewno bylo sporo. Sam podjerzewam jedna osobe, przez ktora ) nie udalo sie na UG powoloac podziemnych kursow naukowych. Otrzymalem z ) Warszawy sporo pieniedzy na zakup ksiazek, otrzymal je chlopak, ktory ) zapewnial, ze choc dopiero co wyszedl z tymczasowego aresztu za poreczeniem, ) ktore mu zalatwilem od pewnego profesora - czlonka PZPR, ze ma doskonalych ) kurierow. Ani ksiazek ani pieniedzy juz wiecej nioe zobaczylem. Podobno jego ) kurier wyrzucil ksiazki z pociagu bo niby w trakcie jazdy pociagu esbecy robili ) w nim rewizje. Ostrzegl mnie tez, ze podobno wszyscy jestesmy pod obserwacja i ) lepiej bysmy kursow z prof. Szabala nie rozpoczynali. Pol roku pozniej powolal ) sam przy kosciele odplatne kursy dla kandydatow na studia i zatrudnial do nich ) kadre z UG - czlonkow "S". Po stanie wojennym wszystkich zaskoczyla informacja, ) ze jego prawa reka byl kapitan SB, ktory niby "sam sie wkresil". Na tego ) chlopaka nie padlo jednak podejrzenie gdyz byl prawa reka Lecha Kaczynskiego. Prosze o sprecyzowanie stanowiska. Dlaczego zaskoczyła ta informacja? Skoro informacja zaskoczyła, tj. wywołała reakcje, to była to sprawa ważna dla środowiska? Może dlatego, że nie było IPN i nie było komu sprawdzać sprawa przycichła? Chyba podejrzenie padło, skoro o tym piszesz? Czy mam rozumieć, że Kaczyński intencjonalnie ukręcił łeb sprawie? Czy tylko twoje stwierdzenie wynika z faktu, że Kaczyński jest na tyle czystą osobą, że w jego cieniu można czuć sie bezpiecznie? Funkcjonownaie plotki lub podejrzeia jest barziej stosowne niż odtajnieni teczki? Infamia jest dopuszczalna, ale w nieoficjalnym trybie? Nie chcę nikogo chwytać za słówka. Znane mi są podobne przypadki. ) Dzis jest prezesem waznej instytucji, o ktorej niedawno pisala "Polityka". ) Rozpisalem sie, ale chcialbym zapytac, co by mi dalo, gdyby moje ) przypuszczenie, ze ten chlopak byl TW zmieniloby w moim widzeniu ) rzeczywistosci? Jesłi informacja, że był TW nie zmieniłaby niczego, to po co dyskutować. Jednak się “burzysz”, że ludzie updleni esbeckimi metodami po latach mają jeszcze chodzić w infamii, czyli informacja nie jest bez znaczenia? ) Na czym by polegala ta sanacja - czy na tym, ze tego chlopaka ) (dzis prezesa) spotkalyby szykany? Czy mialbym sie z tego cieszyc? Czytając twój post jestem pewien, że z tego byś się nie cieszył. Po prostu byś wybaczył lub sie z tym pogodził. Podobnie jak potencjalny TW. )Przeciez ) bylbym sprawca czy ich nieszczesc. To kim jest dzisiaj nie zalezalo przeciez od ) tego, ze byc moze byl TW, ale zalezalo od jego umiejetnosci organizatorskich. Rozumiem twoją empatie, ale nie wiem czy przypisywanie sobie miana “sprawcy nieszcześć” i to hipotetycznych nie jest argumentem przemawiajacym za lub przeciw lustracji. Uważam, ze bez zdolności organizatorskich jakikolwiek TW lub nieTW mialby kłopoty z budowaniem czegokolwiek. Jeśli w czymkolwiek miałbym się dopatrywać wątpliwości, to czy jego sukces wynikał z cienia Kaczyńskiego czy z prawdziwej weryfiakacji wszystkich jego zdolności, w tym organizatorskich? ) Zrobil bardzo duza rzecz od zera. Budowal te instytucje przez wiele lat. To, ze ) panuja w niej stosunki kumoterskie to juz inna sprawa... Dlaczego to ma być inna sprawa? W jednym miesjcu konsekwentnie buntujesz się przeciwko niejasnym układom, a w tym miejscu uznjesz, że “to już inna sprawa”? )Jezeli nawet donsil to i tak esbecja przegrala, wygrala "S". Chyba te twierdzenie nie jest do końca konsekwentne z tym co napisłałeś wcześniej. Piszesz, że “burz się w Tobie krew”, bo ludzie podłymi sposobami w chwilach słbości zostali złamani, a teraz muszą się z tego tłumaczyć. ) Nie mozna chyba myslec o "sancji" bez ) konkretnych przykladow i osob. Kazdy czlowiek Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: secesja, ale czego? 22.12.04, 19:25 trzecie.dno napisał: > Prosze o sprecyzowanie stanowiska. > Dlaczego zaskoczyła ta informacja? Skoro informacja zaskoczyła, tj. wywołała > reakcje, to była to sprawa ważna dla środowiska? Może dlatego, że nie było IPN i nie było komu sprawdzać sprawa przycichła? Chyba podejrzenie padło, skoro o tym piszesz? Czy mam rozumieć, że Kaczyński intencjonalnie ukręcił łeb sprawie? Czy tylko twoje stwierdzenie wynika z faktu, że Kaczyński jest na tyle czystą osobą, że w jego cieniu można czuć sie bezpiecznie? Funkcjonownaie plotki lub podejrzeia jest barziej stosowne niż odtajnieni teczki? Infamia jest > dopuszczalna, ale w nieoficjalnym trybie? Nie chcę nikogo chwytać za słówka. > Znane mi są podobne przypadki. O tym kapitanie SB (niestety wylecialo mi nazwisko z glowy) nakresono nawet film telewizyjny. Sprawa byla dosc sensacyjna bo w czasie weryfikacji esbekow poszedl on do czlonka tej komisji Jacka Merkla i przekonywal by go zostawiono w pracy bo wszystkich z opozycji zna bo ja rozpracowywal, a nawet zalatwil druk jakiejs ulotki na SB. Chwalil sie tez, ze ma w domu najwiekszy zbior bibuly wydanej w podziemiu. W tym filmie wypowiadalo sie wiele znanych osob, ktore twierdzily, ze nic nie podejrzewaly. Niestey mnie o wypowiedz nie spytano, a o sprawie "upupienie" kursow na UG wiedzialo bardzo waskie grono osob, ktore nie wiedzial (poza mna) kto ma wykladac, kolportowac i gdzie maja odbywac sie wyklady. Wychodzi wiec na to, ze pewne nitki tylko ja moglbym powiazac by ulozylo sie to calosc. Zreszta bardzo dziwna byla strategia SB, bo ten esbek rzeczywiscie duzo wiedzial i na prawde wszedl w kontak z roznymi ludzmi zaangazowanymi w podziemiu, a mimo to chyba nic nie wpadlo i nikogo specjalnie nie represjonowano. Esbek mial poprzez ludzi kontakty z podziemna "S", srodowiskiem pozniejszych liberalow i z ludzmi ze srodowiska akademickiego, ktorzy wykladali na odplatnych kursach. Wszyscy w tym filmie, jak jeden maz twierdzili, ze dla nich to grom z jasnego nieba i nic nie podejrzewali. Cala sprawe potraktowano jako cos smiesznego i bez znaczenia. O ile pamietam, to esbek wystapil tez w tym filmie i mowil o swojej pasji do badania podziemnych, poniemieckich bunkrow. > > ) Dzis jest prezesem waznej instytucji, o ktorej niedawno pisala "Polityka". > ) Rozpisalem sie, ale chcialbym zapytac, co by mi dalo, gdyby moje > ) przypuszczenie, ze ten chlopak byl TW zmieniloby w moim widzeniu > ) rzeczywistosci? > > Jesłi informacja, że był TW nie zmieniłaby niczego, to po co dyskutować. Jednak > się “burzysz”, że ludzie updleni esbeckimi metodami po latach mają > jeszcze > chodzić w infamii, czyli informacja nie jest bez znaczenia? Jezeli byl TW, a po 1989 roku potrafil zrobic cos dobrego, co mozna traktowac tylko pozytywnie, to po co go niszczyc - z zawisci, ze jemu sie udalo a mi nie? To przeciez ja bym wyszedl na malego, zawistnego czlowieczka. > Rozumiem twoją empatie, ale nie wiem czy przypisywanie sobie miana “spraw > cy > nieszcześć” i to hipotetycznych nie jest argumentem przemawiajacym za lub > przeciw lustracji. Uważam, ze bez zdolności organizatorskich jakikolwiek TW lub > nieTW mialby kłopoty z budowaniem czegokolwiek. Jeśli w czymkolwiek miałbym się > dopatrywać wątpliwości, to czy jego sukces wynikał z cienia Kaczyńskiego czy z > prawdziwej weryfiakacji wszystkich jego zdolności, w tym organizatorskich? Kaczynski dal tej firmie swoje nazwisko i szyld jako wiceszef "S". To sie narodzilo w Fundacji "S" w Gdansku po nawiazaniu kontaktu z Amerykanami. Nie chcialbym pisac bardziej szczegolowo bo bym musial pisac nazwiskami i sam sie pod tym podpisac. Zapewniam jednak, ze to co napisalem o tym przykladzie i moich przypuszczeniach jest prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
plopli Kto to taki... 22.12.04, 21:26 Ponieważ leszek.sopot nie chce ujawnić, o kim napisał w swoim poście wskazując ile wątpliwości budzą dawne zachowania osób dziś szanowanych, więc pozwolę sobie zrobić to za niego. NIe będzie to zaskoczenie dla nikogo, kto czytuje Politykę. Piszę o tym nie dlatego, że chcę w jaki sposób pogrążyć tego człowieka, ale ponieważ nie zgadzam się ze stwierdzeniem leszka, że "po 1989 roku potrafil zrobic cos dobrego, co mozna traktowac tylko pozytywnie". Chodzi o Grzegorza Biereckiego - Prezesa Krajowej Spółdzielczj Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej. Nie zgadzam się leszku z twoją oceną. Niestety "dzieło" tego człowieka uznać należy za typowy dla Polski przykład wypaczenia słusznych idei, czy szerzej tworzenia karykatur w miejsce zakładanych rozwiązań. SKOK stanowi takie samo wypaczenie idei spółdzelczości jak spółdzielnie mieszkaniowe tworzone w czasach komuny, jak sam komunizm bez komunizmu, jak nielewicowa socjaldemokracja ,jak kapitalizm polityczny zamiast kapitalizmu, jak sejmokracja zamiast demokracji parlamentarnej. Tego typu postępowanie należy piętnować. I nie ma tutaj znaczenia, że stworzył od podstaw prężną instytucję, choć chwała mu za to. Nie można jednak przymykać oczu na to, że tę prężną instytucję, mającą być gwarantem bezpieczeństwa finansowego ludzi ubogich i ich emanacją, po prostu zawłaszczył i drenuje ze środków ciułanych przez tych biednych "spółdzielców". Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Kto to taki... 22.12.04, 21:58 Wada SKOK (tego Polityka nie napisala) jest cwany system wyborczy, ktory wymyslili jego zalozyciele. Na poczatku 51 proc. udzialow na walnym zgromadzeniu, a dzis juz "tylko" 49 proc., maja nie poszczegolne kasy (w zaleznosci od posiadanych kapitalow) ale Fundacja na rzecz Polskich Zwiazkow Kredytowych. Fundacja kieruje dwoch braci plus jeden prawnik oraz kilka osob na dokladke - wszyscy bez zadnego wyboru. Fundacja jest czapka dla Kasy Krajowej, ktora z kolei dofinansowala najwiekszy SKOK w Polsce im. Stefczyka i praktycznie nim kieruje. Majac glosy Fundacji i SKOK Stefczyka kreuja jak sie tylko im podoba polityke kadrowa i personalna. Nie bez znaczenia jest takze to, ze czlonkowie poszczegolnych kas w kraju co pewien czas musza odnawiac swoje uprawnienia podczas specjalnych testow przeprowadzanych przez Fundacje. Przez te egzaminy nikt nie przejdzie kto moze byc zbyt niezalezny. Zalozyciele systemu skok zabezpieczyli sie przed zmianami na dwa sposoby i nic ich nie ruszy. Nie jest to wiec w zadnym przypadku ruch spoldzielczy, ale jednak ci wszyscy ludzie, ktorzy w calym kraju przeszli trudna droge (np. od gornika do prezesa skok) zrobili bardzo duzo i autentycznie sami stworzyli swoje kasy w jakims miejscu w Polsce. Bez samozaparcia Zalozycieli, ktorzy na poczatku bardzo duzo pracy wlozyli w to przedsiewziecie nic by nie powstalo. Niestety idee wypaczyli okropnie, ale moze dlatego, ze firme traktuja jak prywatny folwark funkcjonuje ona tak dobrze? Nie powinna jednak miec w nazwie nic zwiazanego ze spoldzielczoscia - przynajmniej na szczeblu krajowym. Chcialbym jeszcze zaznaczyc, ze moglbym o czasach stanu wojennego i roznych podejrzeniach napisac wiecej. Nie wiem jednak, czy potwierdzilby to teczki z IPN, a do nich zagladac na razie nie zamierzam. Co by to zmienilo, ja czulbym sie z tym zle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewka Łysiak IP: *.starnetusa.net / *.starnetusa.net 22.12.04, 02:20 i jego Rzeczpospolita klamcow - Salon. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buzdygan Re: Kłopoty lustracyjne NIEZABITOWSKIEJ IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.04, 09:26 Czy ktoś słyszał o panu kapitanie UB Niezabitowskim-ojcu Małgorzty Niezabitowskiej.Widzę ,że Pani Niezabitowska poszła w ślady swego tatusia oficera UB ,który katował legendarnych dowódców AK z Powstania Warszawskiego m.in."Barry'ego" i "Odyńca".Córeczka poszła o stopień niżej , bo była tylko kapusiem.Teraz chwyciła się starej złodziejskiej metody , gdy okradany zorientuje się ,że jest okradany - to zładziej ucieka i krzyczy :Ratunku!!!Łapcie złodzieja!!! Odpowiedz Link Zgłoś