Dodaj do ulubionych

Do lekarza z kartą chipową

IP: 80.48.246.* 11.01.05, 12:45
Kto takie bzdury wypisuje o śląskich kartach chipowych????!!!!

Z tą kartą nie wiadomo nawet, czy pacjent jest ubezpieczony i opłaca składki
(tak jak kiedyś trzeba obecnie przynosić książeczkę ubezpieczeniową lub
odcinek renty czy emerytury), a co dopiero mówić o danych medycznych czy
historii choroby!
Dr Andrzej Sośnierz także nie zwykł opowiadać takich bzdur - musi to być
radosna twórczość pismaka z GW!

Śląskie rozwiązanie "chipowe" jest jak najgorszym wzorem do naśladowania -
karta służy tutaj JEDYNIE usprawnieniu wydruku papierowego kuponu w ilościach
całkowicie poza kontrolą pacjenta. Tak uzyskane "dodatkowe" kupony z
naniesionymi danymi pacjenta następnie mogą być bez problemu użyte
przez "zapobiegliwy" personel medyczny do wystawienia np. recept
refundowanych.
Jak kiedyś powiedział jeden z teoretyków systemu ubezpieczeń zdrowotnych w
Polsce - system śląski jest dość sprawnym narzędziem wychwytywania nadużyć
wygenerowanych przez ten właśnie system.
Obserwuj wątek
    • Gość: Obserwator Do lekarza z kartą chipową IP: 80.48.246.* 11.01.05, 12:46
      Kto takie bzdury wypisuje o śląskich kartach chipowych????!!!!
      Z tą kartą nie wiadomo nawet, czy pacjent jest ubezpieczony i opłaca składki
      (tak jak kiedyś trzeba obecnie przynosić książeczkę ubezpieczeniową lub
      odcinek renty czy emerytury), a co dopiero mówić o danych medycznych czy
      historii choroby!
      Dr Andrzej Sośnierz także nie zwykł opowiadać takich bzdur - musi to być
      radosna twórczość pismaka z GW!
      Śląskie rozwiązanie "chipowe" jest jak najgorszym wzorem do naśladowania -
      karta służy tutaj jedynie usprawnieniu wydruku papierowego kuponu w ilościach
      całkowicie poza kontrolą pacjenta. Tak uzyskane "dodatkowe" kupony z
      naniesionymi danymi pacjenta następnie mogą być bez problemu użyte
      przez "zapobiegliwy" personel medyczny do wystawienia np. recept
      refundowanych.
      Jak kiedyś powiedział jeden z teoretyków systemu ubezpieczeń zdrowotnych w
      Polsce - system śląski jest dość sprawnym narzędziem wychwytywania nadużyć
      wygenerowanych przez ten właśnie system.
      • Gość: Dr Brain "Cheap nie dla Idiotów" dla nich książka RUM-u!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.01.05, 15:07
        Nie dziwię się mieszkańcom innych rejonów Kraju z Warszawą włącznie dla których
        nasza ŚLĄSKA karta cheapowa jest tak daleka do wyobrażenia jak śnieg dla
        mieszkańca Konga. Ale jeśli ktos mieszka na Śląsku, ma taka kartę i wypisuje
        takie bzdury to znaczy że nie umie się nią posługiwać. Obsertwator - ty nawet
        chyba nie masz karty bankomatowej bo to zbytnie utrudnienie dla ciebie. Ja
        mieszkam na Śląsku, chodzę częto do lekarza i nikt nigdy nie zarządał ode mnie
        dodatkowych dokumentów poza kartą cheapową. W przypadku obserwatora albo on sam
        jest głąbem albo głąbem jest Pani w jego kartotece. Z karty rzeczywiście nie
        można jeszcze odtworzyć pełnej historii leczenia (tylko z powodu braku sprzętu)
        ale info czy ktoś jest ubezpieczony tak. I jeszcze jedno - historia choroby
        spisana w słupku zajmuje mniej pamięci niż najbardziej głupawa teoja gra w
        telefonie komórkowym. Śledż postępy techniki. Widziałeś już mini aparat cyfrowy
        z pamięcią 300 kb? To dla ciebie zbyt trudne.
          • Gość: dzioobas "cheap" znaczy tani:) - kontynuując wątek... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.05, 16:54
            W zasadzie to wszystko ok. Nie chce sie czepiac, ale kolega napisal "cheap"
            zamiast "chip" co nasunęło mi pewne spostrzerzenie. Chodzi o to, że "cheap"
            znaczy po angielsku "tani", wiec ja się pytam, czy te rozwiązanie będzie
            tanie??. Jeżeli u mnie w firmie potrafimy zorganizować ekipę tylko do tego aby
            sporządzić bilans ewentualnych korzyści i strat, to czy ministerstwo zdrowia
            jest w stanie upublicznić ewentualne koszta i ile z tego pójdzie na kolejną
            kartę w moim portfelu. Tak, właśnie kolejną kartę. Czasami wydaje mi się, że
            papierów było kiedyś o wiele mniej niż kart i kolejnych pinów. Wydaje mi się, że
            powinniśmy poczekać trochę z wydatkami, aż opracujemy conajmniej dwa wątki dla
            jednej karty lub identyfikację zastąpi nam numer ubezpieczenia, tak jak w stanach.
        • Gość: AZ Spoko Ślązacy! Nie wy pierwsi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 17:20
          Mieszkam w Warszawie na Pradze Południe. Zaraz po wprowadzeniu kas chorych
          dostałem RUM-owską kartę magnetyczną (a może chipowa?). Posługiwałem się nią 4
          lata bez problemów - dopóki nie zaczął mieszać Łapiński. Karta miała minimalną
          pamięć, więc historii choroby w niej nikt nie zapisywał - ale było
          to "testowanie systemu". Jeśli korzystałem z karty w swojej dzielnicy to nigdy
          nie miałem żadnych problemów. - podobnie moje dzieci, które też miały swoje
          karty. Udokumentować prawo doświadczeń musiałem tylko raz przy wyrabianiu
          karty - potem informacje były aktualizowane w systemie automatycznie.
          Problemy zaczynały sie dopiero na wyjazdach wakacyjnych, bo jak w Gołdapi
          pokazałem kartę i powiedziałem, że nigdy nie miałem książeczki RUM to kobieta
          zaczęła się pukać w głowę.
          Moim zdaniem to było dobre rozwiązanie i chętnie bym Łapińskiemu nogi z d...
          powyrywał za to co nawyprawiał.
      • Gość: kate Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.sympatico.ca 11.01.05, 13:33
        NIe karty sa porazka tylko caly system.Dziwne ze w KAnadzie nikt nie mowi o
        zadnej porazce.REcepcjonistka wie czy dana karta jest wazna zaraz po
        zeskanowaniu jej.Ma informacje co do adresu zamieszkania ale nie jestem pewna
        czy sa informacje co do przebiegu choroby/chorob.Wszelkie wizyty u spoecjalistow
        koncza sie wyslaniem czegos w rodzaju raportu do lekarza rodzinnego i jak
        wiadomo wszystko od tego lekaza sie zaczyna - poza dentysta.Wiec co do historii
        chorob to nalezy sie zwrocic do lekarza pierwszego kontaktu.
        Mysle ze to byloby dobre rozwiazanie, ale to trzeba dopracowac i zapiac na
        ostatni guzik.Nie wypuszczac takiego bubla jak swego czasu - na raz wszystkie
        refrmy i natychmiast nastepnego dnia nalezalo kazda praktycznie rzecz poprawiac.
        • Gość: dbgd Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:00
          zyłem w niemczech 20 lat. te karty to tylko wygoda, ale są właśnie porażką,
          stworzyła się cała mafia lekarska, i oni właśnie sobie od lat ściągają miliony.
          to że można odczytać historie zdrowia to bzdura GW. te karty jedynie służą do
          robienia wydruków, no i jest podpis na karcie. jedyne co dobre to faktycznie
          nie trzeba pokazywać zaświadczenia- ale to wina państwa a nie że mamy te
          książęczki. w niemczech ubezpieczenie bierze ryzyko na siebie, karta ma ogólnie
          ważność do 3 lat. ale spoko, jak ktoś coś przeskroba to zaraz za budle idzie.
          nie ma takiego czipa na karcie który by mógł zapamiętać wszystkie wpisy chorób
          i operacji!! jedynie to że tą kartą by jakoś online się połańczali, może tak
          działą kanadyjski system? ale od tego nawet nowa europa daleko oddalona!
          a co to za problem z książeczkami RUM? 20 lat miałem karte czip, a teraz wcale
          żaden problem dla mnie używać książeczki.
    • Gość: jej Re: darmówka generuje koszty ha IP: *.pl 11.01.05, 13:03
      Wszystko za free , tylko trzeba płot przeskoczyć , rowy obejść , palisady
      poustawiane przebyć , miny ,pułapki wyminąć byle dopchać się za freee !! Czy
      ta cała ochrona (ładunki wybuchowe odpalane chipem , noże wystajace ze ścian ,
      młode i cycate pielęgniarki z Uzi w reku ) NIE JEST do choler..yyyy za droga?
    • Gość: edek1 Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 13:10
      Wymyśliłem ten system jakieś pół roku temu. Napisałem do PROKOMU, nikt nie
      odpowiedział, ale coś się dzieje. W moim projekcie, było to powiązane dodatkowo
      z aptekami, co uniemożliwiało aptekom fałszować sprawozdania ze sprzedaży
      refundowanych leków. Ponadto ten system likwiduje leczenie martwych dusz przez
      lekarzy, a przez to pobieranie ninależnych opłat z funduszy zdrowia. Do rent
      także to się przyda. Wystarczy aby lekarz orzecznik taką kartę chipową odczytał
      i juz wie co ma zrobić! Taką kartę powinien w dniu urodzin otrzymywać każdy
      człowiek
        • Gość: miszkamyki Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 16:49
          Ja nie pisze co można na niej zapisac, tylko o tym co sie na niej zapisuje
          a nie zapisuje sie na niej nic. Z karty nie dowiesz sie czy pacjent jest ubezpieczony, bo takiej informacji na niej nie ma. Z karty drukujesz tylko kupon z imieniem, nazwiskiem, adresem, nr pesel i nr tejze karty pacjenta. Kupon jest opatrzony kodem kreskowym. Pozniej w systemie komputerowym rejestrujac usluge wpisuje sie nr statystyczny choroby i to wszystko. Na samej karcie taka informacja nie zostaje zapisana. To czy moglaby tam byc zapisana mnie nie interesuje, bo odnosze sie wylacznie do rewelacji z artykulu, ktorego autor utrzymuje ze jest inaczej niz w rzeczywistkosci.
    • Gość: Analityl A może lepiej kartę bezprzewodową zastosować? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.05, 13:18
      Informatycy i analitycy z NFZ mogliby się choć trochę wysilić i zastanowić się
      czy nie lepiej i taniej będzie wprowadzić karty bezkontaktowe (RFID). W
      przypadku art chipowych będą problemy ze stykami czytnikami itp. Karty
      bezkontaktowe są niewiele droższe, a zdecydowanie lepsze i wygodniejsze -
      zwłaszcza dla ludzi starszych. Możliwości ich zastosowania są również dużo
      większe.
      A najlepiej to by się cały rząd zastanowił i zamiast wprowadzać kilka różnych
      dokumentów - wprowadzić jeden uniwersalny z podpisem elektronicznym (np. dowód
      osobisty). Suma sumarum wyjdzie to taniej niż dowód, prawo jazy, ubezpieczenie
      i inne, a od razu wyprzedzimy czołówkę UE. Jeżeli zaczniemy wdrażać system
      starszej generacji, to będzie drogo i będziemy gonili inne kraje.

      W końcu się okaże, że Niemcy sprzedali nam swoją infrastrukturę kart chipowych,
      bo u siebie wymienili na RFID.
    • Gość: Bacz Pacjent powinien przychodzić z kartą płatniczą! IP: *.pl / 193.24.200.* 11.01.05, 13:36
      Socjalistyczny system "bezpłatnych" świadczeń zdrowotnych, w którym to
      składkowicze i podatnicy, a nie zainteresowani ich otrzymaniem, płacą za
      świadczenia, jest gwarancją korupcji, marnotrawstwa, niskiej jakości usług
      oraz niedostatecznej ich ilości. Wszyscy politycy którzy utrzymują ten
      zbrodniczy system, w którym wielu ludzi niepotrzebnie ponosi śmierć lub
      doznaje ogromnych cierpień powinni zostać oskarżeni o ludobójstwo
      (ta zbrodnia się nie przedawnia) i gnić długie lata w więzieniach.
    • Gość: maruda Bzdura IP: *.gdynia.mm.pl 11.01.05, 13:48

      Informatyzacja bałaganu daje bałagan do kwadratu!

      To pierwsza zasada informatyzacji. Koszty informatyzacji bałaganu są
      nieprawdopodobne (vide ZUS).

      Co do historii choroby, to można włożyć to między bajki. Prywatne lecznice
      najpewniej, ani nie będa miały do niej dostępu, ani nie będą chciały jej uzupełniać.

      System informatyczny można tworzyć w oparciu o dobrze funkcjonujący system
      wymiany informacji. A takowego NFZ wciąż nie posiada.

      • r306 Ano 11.01.05, 14:07
        Cholera, po raz pierwszy w jakims aspekcie sie z Toba zgodze hehehe.

        Poza tym, karta chipowa nie moze przenosic informacji o historii choroby
        pacjenta ;) To moze byc co najwyzej identyfikator i podstawowe informacje - nr
        ubezpieczenia, grupa krwi, alergie na leki, przeciwskazania medyczne. Nic poza
        tym - zadnej historii choroby. I to z kilku przyczyn.
        Po pierwsze ograniczona pojemnosc takiej karty, po drugie - co zrobic, gdy taka
        karta zaginie? ;)
        System musi byc dosc scentralizowana baza danych (moze byc tez rozporszona, ale
        to wymaga wiekszego wysilku projektowego), terminale do ich obslugi musza
        chodzic albo w trybie online, albo przynajmniej periodycznie online.
        Kto taka obsluge zapewni? Na bazie jakiej infrastruktury? Tepsy? He He He.
    • Gość: Ślązak Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 14:29
      I co z tego, że z kartą czipową, jak kartoteka jest wypisywana ręcznie i jest
      tajna dla pacjenta, więc lekarz może sobie do niej wpisać co mu się żywnie
      podoba. Lekarz ma wystawiać faktury, które podpisuje pacjent i dopiero na
      podstawia takiej faktury NFZ powinien mu płacić, a nie na podstawie
      statystycznych pacjentów. Takich to w Polsce jest pewnie ze sześćdziesiąt
      milionów. A Sośnirz wygaduje głupstwa.
        • Gość: Dr Brain Tylko Głąb może nie widzieć korzyści w cheap-ie!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.01.05, 14:53
          Na Sośnierza rzucają się przekrętasy z Funduszu Zdrowia, gdyż dzięki jego
          kartom w znacznym stopniu zmniejszyła się możliwość robienia przekrętów oraz
          skrócony i ułatwiony czas kontroli. Niedawno na ŚLĄSKU wykryto staruszkę której
          usunięto 42 zęby ogółem. Myślę że w innych częściach kraju jest armia takich 50-
          zębnych staruszek gdyż konia z rzędem temu kto wykryje taki przekręt nie przy
          pomocy systemu informatycznego ale ręcznego grzebania w tomach papierków.
          • Gość: Obserwator Re: Tylko móżdżek nie wie co zawiera cheap IP: 80.48.246.* 11.01.05, 16:31
            Szanowny Panie Doktorze,

            Oprócz potoczystości wypowiedzi ważne jest jeszcze to, czy rozumie się o czym
            się wypowiada.
            Otóż - na karcie śląskiej brak jest informacji o fakcie ubezpieczenia (brak
            jest w takiej informacji zapisanej elektronicznie), gdyż samo posiadanie karty
            miało potwierdzać ten fakt. Nikt jednak nie wprowadził procedury odbierania
            kart, tym którzy utracili prawo do świadczeń. Radzę o to zapytać kogoś, kto
            choć trochę wie, o czym pisze.
            Potwierdzenie statusu ubezpieczonego zawarte jest w Centralnym Wykazie
            Ubezpieczonych - systemie informatycznym przeznaczonym do tego właśnie celu
            (patrz ustawa) i niepołączonym wprost z modułem obsługi rejestracji (czyli tam,
            gdzie dajemy ową kartę cheapową). Stąd właśnie w wielu placówkach
            specjalistycznych (zapraszam do Centrum Onkologii w Gliwicach...) konieczność
            potwierdzenia aktualnego ubezpieczenia dodatkowymi dokumentami.

            Co do stopnia wykrywania nadużyć - Śląski OW NFZ plasuje się poniżej średniej
            krajowej w tym zakresie. Realizuje tę procedurę dokładnie tak samo jak inne OW
            NFZ - analizując w swoim systemie informatycznym załączniki do sprawozdań z
            realizacji kontraktów w lecznictwie zamkniętym, świadczeniach specjalistycznych
            i refundacji leków. Wszystkie Oddziały Wojewódzkie w tym zakresie mają podobne
            możliwości i wszystkie to robią. Śląsk nie wyróżnia się na plus.

            Elektroniczna Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego jest wymogiem ustawowy. Jej mądre
            wprowadzenie może dać oszczędności i nie podlega to żadnej dyskusji.
            Głupotą natomiast jest mydlenie ludziom oczu o historii choroby zapisanej na
            karcie. Rozważa się co najwyżej zapis danych 'emergency' - o uczuleniach, braku
            tolerancji na leki itp.
            Śląsk w tym zakresie nie ma nic do zaproponowania - tych elementów w systemie
            śląskim brak.
            Reasumując - system śląski był dobrym pilotażem w zakresie personalizacji kart
            dla dużej populacji pacjentów, zbudowania infrastruktury obsługi kart przez
            dużą liczbę placówek służby zdrowia. Był całkowitym niewypałem w zakresie
            koncepcji monitorowania wydatków na świadczenia dla konkretnego pacjenta. To
            nie staruszka z 50 zębami jest winna. Winny jest dentysta, który zarejestrował
            te świadczenia. System śląski w tym zakresie niesie informacje bardzo
            cząstkowe - szczególnie w przypadku recept refundowanych informacja o lekarzu
            wystawiającym nie jest do uzyskania w prosty sposób.

            Reasumując - karta cheapowa powinna być wprowadzona, ale nie należy wmawiać
            ludziom, że projekt śląski jest jedynym i sprawdzonym wzorem takiego
            rozwiązania. Jest na pewno testem możliwości, ale jednocześnie przestroga przed
            błędnymi koncepcjami.

            Pozdrawiam kolegę z dużym... mózgiem ;-)))
      • Gość: werka Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:02
        Ale dlaczego tak się ograniczamy?! Do przodu, myślenie przyszłością narodu!
        Najlepiej wszczepić w lewą rączkę chipa z historią chorobową i historią
        składkową, w prawą rączkę historię bankową - kredyty, stan posiadania, w lewy
        półdupek chipa z historią naszych kontaktów z operatorami telef., a w prawy
        półdupek chipa z naszymi kontaktami z zakładami energetycznymi i gazowymi. A
        jeszcze mamy nóżki, no to dalej.... tu zmieści się historia naszych podatków, a
        na drugiej ... bęc... i mamy nasze kontakty z wymiarem sprawiedliwości. A jak
        walnie piorun w pobliżu, albo nam rączkę i nóżkę cosik odetnie to dłuuuuugo
        będziemy na aucie - bo przecież wpędziliśmy system w nieprzewidziane,
        nieobliczalne koszta.
    • maaac Bzdury o karcie 11.01.05, 16:06
      Na karcie wcale nie musi być zapisywana historia choroby. Wystarczy żeby była
      kluczem-identyfikatorem do centralnej bazy danych dotyczącej naszego stanu
      zdrowia. Tam też powinny być zapisywane wydawane nam leki, skany zdjęć
      rentgenowskich, USG itp. Każda placówka zdrowia na terenie objętym kartą
      powinna mieć dostęp do tych danych on-line przy zachowanych odpowiednich
      procedurach bezpieczeństwa i przywilejach dostępu. Karta mogła by co najwyżej
      zawierać dane przydatne służbom ratunkowym - grupa krwi, wykryte nietolerancje
      na leki itp.
      Cóż jest to typowy "wielki brat" ale w zamian mamy pełną kontrolę nad
      wydatkami i przynajmniej teoretycznie gwarancję wiedzy lekarza o wszystkich
      naszych schorzeniach i branych lekach. Coś za coś - dowody osobiste, numery
      rejestracyjne samochodów to przecież też jakieś ograniczenie wolności.
      To piękna teoria - właściwie nigdy się nie dowiedziałem jakie informacje i
      gdzie są gromadzone w ramach Śląskiej Kasy Chorych (precz z centralizmem
      NFZ!!). O tym bym z chęcią się dowiedział od Gazety.
      Jestem pewien paru spraw. Dzięki karcie rejestrowanie w przychodni idzie
      błyskawicznie oraz to że jedynie na obszarze działania Śląskiej Kasy Chorych
      (precz z centralizmem NFZ!!) wykrywano przekręty dotyczące wydawania leków
      i "lipnego" leczenia pacjentów. Czyli system działa!!
        • maaac Re: Bzdury o karcie 11.01.05, 17:45
          Czas to oni mają - bo przeczytanie na ekranie tekstu zajmuje dokładnie tyle
          samo czasu co przeczytanie go na papierze. Nie ma tylko pieniędzy na terminal
          na biurku u każdego lekarza - a to zawdzięczamy SLD i ich "kontreformacji" w
          zakresie słuzby zdrowia. Myślę że gdyby nie dojście "komuchów" do władzy już
          dawno - przynajmniej w niektórych przychodniach na Śląsku pojawiła by się taka
          możliwość.
          • maaac Kto tu jest przygłupem :( 12.01.05, 09:22
            Ty oczywiscie wiesz na co chorujesz dokładnie z łacińskimi nazwami wszystkich
            chorób i wiesz co to jest kompresja obrazu...
            Dodatkowo pamietasz nazwy wszystkich branych przez siebie leków - i pamietasz u
            kardiologa zeby powiedzieć co ci przepisał okulista i urolog.
            Kojarzysz również doskonale jakie leki na ciebie działają szkodliwie łącznie z
            nazwami ich wszystkich odpowiedników...
    • Gość: Tomek Re: Do lekarza z kartą chipową IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 16:22
      Drodzy Czytelnicy.
      Poszukajmy nowego rozwiązania.
      Na przykład oddajmy dane o obywatelu obywatelowi.
      Ja powinienem dsyponować notatkami medycznymi o mnie a nie jakiś lekarz.
      Ja powinienem mieć aktualne świadectwo opłacenia składek ubezpieczniowych a nie
      NFZ.
      To ja powinienem decydować komu i kiedy je pokażę a nie inne osoby lub
      instytucje.
      Aby to osiągnąć wystarczy stworzyć indywidualne schowki danych, czyli trochę
      przestrzeni z zdalnym dostępem, którą dysponuje jednostka, a gdzie taki ZUS
      może wpisać potwierdzenie opłacenia składek a lekarz za zgodą właściciela
      wpisać lub przeczytać notatki medyczne. Taka elektroniczna forma domowej
      szyflady, gdzie zwykle składujemy dokumenty i zwykle nie mamy przy sobie tego
      papierka, którego będąc w urzędzie żąda od nas urzędnik. Mając taki schowek
      moglibyśmy pobrać ten dokument i załatwić sprawę.
      Czy to technicznie możliwe ?
      Tak. Współczesne technologie kryptograficzne, internet, telefonia komórkowa,
      elektroniczne karty dają taką możliwość. Wystarczy je tylko razem odpowiednio
      połączyć.
      System taki istnieje na małą skalę. Mam nadzieję, że się wkrótce rozpowszechni.
    • Gość: oszczedny Re: Do lekarza z kartą chipową IP: 130.226.202.* 11.01.05, 16:36
      dlaczego nie wrpowadzic jedenj karty jako dowod soobisty i karte zdrowia.
      jezeli czlowiek umiera to nie potrzebuje kart zdrowia jezeli zyje to
      potrzebuje.. tak jest w danii... tu nie ma dowodow jest tylko karta zdrwoaia
      ktora jest jednozcesnie dowdem osobistym... jest to znaczna opsczednosc i jeste
      jeden numer ktory zaltwia wsyztsko nayzwa sie pesel... a wposlvec tysiace
      numrow seriii dowodow... po co to wszystko i komu to sluzy?
    • Gość: gosc Re: Do lekarza z kartą chipową IP: 80.48.249.* 11.01.05, 17:41
      nie wiem skad jest owy ibserwator,albo gdzie chodzi do lekarzy,ale j ajakos nie
      mam problemow!!CHodze tylko z karta chipowa i to rozniez do specjalistow i
      jakos nigdzie nie robia problemow!Do szpitala przyjmuja na podstawie Dowodu
      osobistego i karty chipowej!Ulatwilo nam to zycie!
      Co do informacji jaka uzyskuje lekarz to nie wiem,bo d tej strony nie siedze:)))
    • Gość: M. O! znowu jakiś "Prokom" kombinuje duże zamówienie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.05, 18:05
      I nic poza tym. Karty chipowe nie zlikwidują bałaganu - wręcz przeciwnie. W
      rzeczywistości - do dnia dzisiejszego nie funkcjonuje spójny system ewidencji
      ubezpieczonych. Ewidencją ubezpieczonych w dalszym ciągu zajmują się lekarze
      rodzinni (tak !!!) a nie NFZ, którego jest to STATUTOWY OBOWIĄZEK. NFZ jedynie
      zbiera dyskietki i generuje listy tzw. konfliktowych pacjentów (ok. 15%
      ubezpieczonych !), za których nikomu nie płaci ! Karty chipowe to jakiś kolejny
      pic na wodę - przekręt na kilkaset milionów zł. Może najpierw wypada zrobic
      ewidencję ubezpieczonych z prawdziwego zdarzenia? Co na to Prokom ? - ZUS nie
      udostępni danych ? Po co - skoro można skasować 2 razy za to samo !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka