Gość: Obserwator
IP: 80.48.246.*
11.01.05, 12:45
Kto takie bzdury wypisuje o śląskich kartach chipowych????!!!!
Z tą kartą nie wiadomo nawet, czy pacjent jest ubezpieczony i opłaca składki
(tak jak kiedyś trzeba obecnie przynosić książeczkę ubezpieczeniową lub
odcinek renty czy emerytury), a co dopiero mówić o danych medycznych czy
historii choroby!
Dr Andrzej Sośnierz także nie zwykł opowiadać takich bzdur - musi to być
radosna twórczość pismaka z GW!
Śląskie rozwiązanie "chipowe" jest jak najgorszym wzorem do naśladowania -
karta służy tutaj JEDYNIE usprawnieniu wydruku papierowego kuponu w ilościach
całkowicie poza kontrolą pacjenta. Tak uzyskane "dodatkowe" kupony z
naniesionymi danymi pacjenta następnie mogą być bez problemu użyte
przez "zapobiegliwy" personel medyczny do wystawienia np. recept
refundowanych.
Jak kiedyś powiedział jeden z teoretyków systemu ubezpieczeń zdrowotnych w
Polsce - system śląski jest dość sprawnym narzędziem wychwytywania nadużyć
wygenerowanych przez ten właśnie system.