lupus.lupus
12.01.05, 08:55
Przeczytałem niedawno, że Wielki Redaktor pracuje w spokoju nad swoim "magnum
opus". Być może będą to polskie "Biesy" na które czekam tak niecierpliwie:
"-Panie Adamie, niech pan napisze polskie "Biesy". To nie musi być powieść,
mogą być eseje, albo wspomnienia, albo fragmenty autentycznych zdarzeń,
utrwalone przez historyka. Pana biografia, ogromne doświadczenie dają panu
wyjątkową szansę. Kto zna tak dogłębnie i osobiście nasze pokrętne losy,
mieszane przez "wiedźmy historii"? Pisarze z różnych powodów raczej milkną w
pół słowa. Pan jest człowiekiem odważnym, więc niech nam pan pokaże to
polskie piekło, które przecież pan zna. Wszak nie w samym niebie heroiczno-
martyrologicznym pan żył. Nie wiem tylko, kiedy te "Biesy" miałby pan czas
pisać. Bo u pana każdy dzień wypełniony dziką pracą i doniosłymi
wydarzeniami, w pana życiu biją nieustannie Wielkanocne dzwony.
- A czy nigdy nie chciał pan być pisarzem?
- Tak, zwłaszcza w "Urodzie życia", "Ludziach bezdomnych",
"Przedwiośniu".
- A dalsze marsze na Belweder pana nie interesują?
- Właśnie tak mogę sobie wyobrażać rozdziały do polskich "Biesów" pana
autorstwa. Miłosz napisał o Witkacym "i jaka była w nim trucizna, najlepszy
spec już się nie wyzna". Niech pan spróbuje się wyznać w polskich truciznach.
- Bardzo "biesowata", więc materiału panu nie zabraknie.
- Oczywiście, ale polskie diabelstwo trzeba by właśnie pokazać, nazwać,
zrozumieć. Żeby one nie ujawniały się tylko w okrzykach i wymysłach
polityków, w ich książkach, pisanych najczęściej z doraźnym celem, bez
szerszej perspektywy.
- Historia i polityka potrafią także aniołów przerobić w szatanków.
- Dla mnie jednym z pierwszych rozdziałów polskich "Biesów" w pana
historycznej i literackiej interpretacji jest esej, który powstał w więzieniu
mokotowskim w marcu 1984 roku: "Rudin - człowiek zbyteczny". Jest to
wspaniały tekst. Rudin, bohater Turgieniewa, został przez Mikołajowską Rosję
odrzucony, jako "człowiek zbyteczny", bo
nie był na tyle konformistą, żeby przystosować się do systemu, no a drogi do
buntu we własnym kraju nie znalazł i śmierci na barykadzie szukał aż w
dalekim Paryżu. To co pan pisze o polskich replikach Rudina, jest tak
przenikliwe i przejmujące, że najchętniej zacytowałabym z tego eseju duże
fragmenty. Pozostaje mi odesłać czytelników do pana książki "Polskie
pytania". Dotyka pan tu diabelskiego splątania naszej małości z wzniosłością,
upadku z heroizmem. Przytoczę choć jedno zdanie: "Polski Rudin swoje
zakłamanie, aktorstwo, pozerstwo, swoją psychiczną niedojrzałość i swój brak
odpowiedzialności okupywał udziałem w narodowej martyrologii". No i właśnie
dlatego do dziś nikt nie odważył się napisać pełnej bezwzględnej prawdy o
polskich biesach. Udział w polskiej martyrologii, która trwała dobre dwieście
lat, rozgrzesza ze wszystkich śmiertelnych grzechów. A polskie anielstwo bywa
diabłem podszyte. Niech pan to ujawni nie tylko poprzez materiał historyczny,
literacki, ale i poprzez dzisiejsze doświadczenia, poprzez biografię pana
pokolenia.
- Wiem, że łatwiej, ale pan nie jest od łatwizny, tylko od trucizny. Na
której trzeba się wyznać.
- Pan nawet mówić o sobie nie chce, od razu pan oświadcza, że nie i już.
- Ani czasu
- Wmawiam w pana napisanie polskich "Biesów" w oparciu o dzisiejsze
doświadczenia, bo jak pan tego nie zrobi, to kto?
- No dobrze, rozumiem. Ale niech pan choć usłyszy, że ktoś na to czeka.
z Adamem Michnikiem "rozmawiała" Helena Zaworska
("Kto napisze polskie Biesy cz. I pt. "Sekrety polskiego losu", "Odra" 11 /
1993)Fr.nr I