jak.babcie.kocham
31.01.05, 09:35
Dobiega końca kadencja prezesa IPN i tym samym zbliżają się nowe wybory
(powołuje go Sejm). Trudno będzie znaleźć na to stanowisko człowieka równie
przyzwoitego, rzetelnego, z takim poczuciem służby obywatelskiej jak profesor
Leon Kieres.
Obecny prezes IPN ma prawo ubiegać się o ponowną kadencję.
Niestety, ostatni wybryk Bronisława Wildsteina może Kieresowi zaszkodzić. Bo
jeżeli istotnie było tak, że Wildstein sam listy nie skopiował, ale dostał od
jakiegoś pracownika IPN, to jest to skandal świadczący o rażącym braku
odpowiedzialności niektórych pracowników IPN. Pracowników, za których
odpowiada ich szef - Leon Kieres.
IPN-owi nie brakuje przeciwników, przede wszystkim na lewicy. Bardzo źle się
stanie, jeżeli różni cyniczni przeciwnicy IPN pokroju senatora Jarzębowskiego
będą wykorzystywać sprawę "Listy Wildsteina" przeciwko Leonowi Kieresowi i IPN.
Przypomnę jeszcze, że procedura wyłaniania nowego prezesa IPN ruszy w lutym,
czyli za chwilę. Wybór prezesa IPN wymaga 3/5 głosów Sejmu. Nie wiadomo, czy
zdąży to zrobić jeszcze ten Sejm.
Ale wcale nie jest powiedziane, że nastepny Sejm, opanowany przez prawicę,
będzie Kieresowi bardziej przychylny. Część prawicy uważa przecież, że Kieres
jest "za miękki" i wolałaby na tym stanowisku kogoś bliższego poglądom
sędziego Nizieńskiego.
Niestety, Bronisław Wildstein nie ma prawa ubiegać się o to stanowisko.