Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
18.06.02, 10:12
Jedwabne - oszczerstwa zapłatą za bohaterstwo
Tło historyczne
Dziś, kiedy staramy się dojść do prawdy o tragedii w Jedwabnem sprzed
sześćdziesięciu lat, wielu z nas odczuwa głębokie rozgoryczenie, obserwując
fałszywą politykę przeprosin i skruchy ze strony ludzi, którzy starają się
napisać nową wersję historii Polski. To rozgoryczenie jest chyba najgłębsze
wśród mojego pokolenia - weteranów nazistowskiego i sowieckiego terroru.
Jest rzeczą jak najbardziej właściwą, żeby pan Miller, polski premier,
wspominał z czcią cierpienia Żydów w Polsce i innych krajach. Natomiast w
najwyższym stopniu niewłaściwe jest przypisywanie Narodowi Polskiemu zbrodni w
Jedwabnem, by w ten sposób oczyścić od tego mordu winnych go Niemców -
nazistów, i przy tym jednocześnie wybielać zbrodnie komunistów w Polsce.
Pamiętajmy, że terror sowiecki i niemiecki w Polsce był zapłatą za bohaterstwo,
z jakim Naród Polski oparł się i bolszewikom, i nazistom niemieckim. W 1920
roku opór Polski uniemożliwił wybuch rewolucji światowej opartej na siłach
rosyjskich i niemieckich pod wodzą Lenina. Następnie w 1939 roku Polska
przeszkodziła strategii Hitlera, dzięki której miał on zdominować świat. W
czasie okupacji Polacy walczyli bohatersko w armii, lotnictwie i marynarce
wojennej, jak również w utworzonym przez siebie największym ruchu oporu w
Europie, stworzyli polskie państwo podziemne. Bohaterski opór zbrojny trwał
przez pierwsze lata powojennej okupacji sowieckiej.
Terror sowiecki groził Polsce od chwili odzyskania niepodległości, kiedy Polacy
toczyli wojny o granice swego odradzającego się państwa. Wtedy, pod dowództwem
Józefa Piłsudskiego, najważniejszym polskim zwycięstwem było pokonanie inwazji
bolszewickiej w 1920 roku. Lenin usiłował zająć Polskę i rozpętać komunistyczną
rewolucję światową w oparciu o Rosję i Niemcy. Miliony Niemców, komunistów, a
także ludzi rozgoryczonych przegraną w wojnie światowej, było gotowych poprzeć
rząd komunistyczny, który miał odzyskać dzięki Leninowi zachodnie prowincje
polskie - byłego zaboru pruskiego. Polskie zwycięstwo zniszczyło plany
rewolucji światowej Sowietów, którzy odpłacili się Polakom terrorem i w latach
1939-41 wymordowali więcej obywateli polskich niż Niemcy w tym samym czasie.
Około czterech piątych wszystkich zabitych zostało aresztowanych na skutek
donosów do NKWD przez miejscowych kolaborantów, głównie żydowskiego
pochodzenia. Blisko 22.000 członków elity polskiej zostało wpisanych na listę
Ł. Berii wiosną 1940 roku i wykonano na nich wyrok śmierci.
W styczniu 1939 roku Polska odmówiła przystąpienia do antykominternowskiego
paktu. Było to punktem zwrotnym w historii świata, ponieważ Japonia, po
zawarciu paktu z Niemcami przeciw Rosji Sowieckiej w 1936 roku, zaatakowała
Związek Sowiecki już w 1938 roku, w przekonaniu, że Niemcy z pomocą Polski
wkrótce zaatakują Sowiety z zachodu. Hitler, chory na chorobę Parkinsona,
spieszył się, żeby dokonać swej misji dziejowej, bo uważał, że nie uda się to
żadnemu innemu Niemcowi. Usilnie zabiegał o pozyskanie Polski do ataku na
Sowiety. Kluczem Hitlera do zdominowania świata miał być podbój Rosji
Sowieckiej, głównie przez siły niemieckie i polskie, atakujące z zachodu, oraz
japońskie - ze wschodu. Zdobycie pól naftowych Rosji i Bliskiego Wschodu miało
zapewnić Hitlerowi dominację nad światem i dostarczyć paliwa dla
jego "zmotoryzowanej maszyny wojennej".
Polska nie tylko odmówiła paktu z Hitlerem, ale już 25 lipca 1939 roku
przekazała rozwiązanie niemieckich kodów Enigmy Wielkiej Brytanii i Francji -
co, według wypowiedzi amerykańskiego specjalisty D.A. Hatcha w 1999
roku, "stało się kamieniem węgielnym zwycięstwa aliantów nad Niemcami" (Center
of Cryptic History, Fort Meade, Maryland). Inwazja Normandii nie byłaby możliwa
bez posiadania zdekryptowanej Enigmy przez aliantów.
Jak wiemy, mimo kluczowego polskiego wkładu w zwycięstwo i kolosalnych ofiar,
Polska została zdradzona przez Roosevelta i Churchilla w Teheranie i w Jałcie.
Polacy nieostrzeżeni przez aliantów wykrwawiali się w beznadziejnym Powstaniu
Warszawskim, tracąc kwiat młodzieży. Polska została oddana Sowietom i po
pacyfikacji przez NKWD stała się państwem satelickim, podległym Rosji
Sowieckiej.
Tragedia w Jedwabnem - archiwa niemieckie i dwa groby
10 lipca 1941 roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów jedwabieńskich na miejsce
ich masakry. Zastrzelili około 50 i spalili żywcem około 250 (nie 1.600 czy
1.800, jak doniosła prasa amerykańska na podstawie fałszywych informacji
zawartych w książce-paszkwilu na Polskę "Sąsiedzi" J.T. Grossa, który
zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).
Niemcy zorganizowali sobie do pomocy volksdeutschów (znanych zdrajców i
szpiegów) grupę prymitywnych kryminalistów, miejscowych i z okolicy, oraz
niewykluczone, że również kilku "mścicieli". Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście
wzięli udział, to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów
jedwabieńskich narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie
przez NKWD i zsyłki do Gułagu. Dodatkową grupę Polaków, groźbą zastrzelenia i
ciosami kolb karabinów, Niemcy zmusili do sprowadzenia Żydów do czyszczenia
bruku na rynku.
Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji
kilkuset Żydów jedwabieńskich 10 lipca 1941 roku. Niemcy zmusili około 300
Żydów do marszu w niby-pogrzebie betonowej głowy Lenina strąconej z pomnika w
rynku. Podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza była złożona z około 50
mężczyzn na tyle silnych, że mogli się rozpaczliwie bronić. Druga składała się
z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.
Podczas gdy druga grupa zatrzymała się w tyle, pierwszej Niemcy kazali wejść do
małej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego dnia, kiedy to
opróżnili stodołę z przechowywanych w niej maszyn rolniczych. Kazali Żydom z
pierwszej grupy kopać rów w klepisku, by niby tam pochować głowę Lenina. (Gross
napisał błędnie, że scena ta odbywała się na cmentarzu żydowskim.) Po wykopaniu
rowu Niemcy otworzyli ogień do pierwszej grupy Żydów. Potem prawdopodobnie
kazali Polakom pochować zastrzelonych. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w
grobie pierwszej grupy ofiar.
Następnie Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą polali benzyną i
podpalili.
Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że
widzieli, jak Niemcy palili stodołę pełną Żydów. Niemiecka półciężarówka
podjechała z żołnierzami niemieckimi i puszkami z benzyną. Część żołnierzy
zeskoczyła, a pozostali podawali im puszki, których zawartość wylali na ściany
i podpalili. Płomienie gwałtownie ogarnęły stodołę.
Pirotechniczna analiza wskazuje, że Niemcy musieli użyć około 400 litrów
benzyny na mniej więcej 100 metrach kwadratowych ścian stodoły, żeby została
natychmiast objęta płomieniami, które spowodowały śmierć ofiar.
Następnego dnia Niemcy zmusili okolicznych rolników do wykopania rowu wzdłuż
stodoły i pogrzebania w nim rozkładających się i wydzielających okropny zapach
ciał ludzi z drugiej grupy. (Wysoka zawartość wody w ciele ludzkim wymaga 800
stopni Celsjusza przez około pół godziny, żeby dokonać całkowitego spalenia.)
Ludność miejscowa nie miała wtedy w ogóle benzyny. Ludzie posiadali jedynie
małe ilości nafty do lamp. Zapala się ona przy temperaturze ponad 50 stopni
Celsjusza. Trudno by było za pomocą nafty wywołać tak nagły pożar, bo po prostu
nie pali się ona tak gwałtownie jak benzyna.
Instytut Pamięci Narodowej ustalił w 2001 roku, że ciała ofiar masakry Żydów z
1941 roku są pochowane wyłącznie w wyżej wymienionych grobach. Niestety,
ekshumację grobów przerwano na skutek prośby rabina. Kompletne badanie zwłok
według zasad medycyny sądowej i procedur kryminalistyki nie zostało dokonane.
Tak więc nie wiadomo, ile osób zostało pogrzebanych i jaka była przyczyna
ś