bandytazpzpr
31.03.05, 19:55
Odejściu Jerzego Hausnera z rządu i SLD towarzyszy uczucie ulgi na lewicy.
Tylko jeden rok jego działaności kosztował Sojusz utratę połowy wyborców. Im
pozycja Hausnera w rządzie była silniejsza, tym notowania SLD słabsze.
Politycy lewicy mają nadzieje, że Hausner odejdzie do demokratów Frasyniuka
razem z wianem – zabieraniem biednym i dawaniem bogatym.
To linia zgodna z kursem zapatrzonej w Leszka Balcerowicza Unii Wolności. Gdy
po powołaniu w 2001r. na ministra pracy Hausner ogłosił, że kluczem do walki
z bezrobociem nie są specjalne programy, lecz wzrost gospodarczy i zmiana
Kodeksu pracy pozwalająca pracodawcom łatwiej zwalniać pracowników, Jan
Lityński, jeden z liderów UW, a teraz partyjny towarzysz wicepremiera,
pochwalił ministra za zapowiedź „właściwego kształt polityki społecznej”.
Hausner przedstawił program naprawy finansów siłami tradycyjnych wyborców
lewicy. Na korzystających z pomocy socjalnej oraz otrzymujących renty i
emerytury państwo, według planu Hausnera, miało zaoszczędzić 34 mld zł. Na
liście pokrzywdzonych przez Hausnera znalazły się osoby, które ucierpiały w
czasie II wojny światowej, absolwenci szkół i wyższych uczelni, matki
pobierające zasiłki pielęgnacyjne, kombatanci, dawni żołnierze-górnicy i
deportowani do prac pracy przymusowej. więcej>>