leszek.sopot
15.05.05, 14:50
Ostatnio giwi wyrzuca posty, w ktorych wkleja sie cale teksty. Jednak
zaryzykuje, gdyz Rzepowy PlusMinus jest szybko chowany do archiwum i do
tekstu nie bedzie mozna juz powrocic, a tekst abp Zycinskiego jest wart
zachowania w pamieci.
Abp Józef Życiński: Historia dla troglodytów
Jeden z istotnych składników nauczania Jana Pawła II stanowi troska o
szacunek dla osoby ludzkiej. Tematyce tej papież poświęcił swą pierwszą
encyklikę i powracał do niej konsekwentnie, ucząc humanizmu inspirowanego
ewangelią. Zaprzeczenie papieskiego przesłania znajdujemy w praktyce
środowisk, które zwykły przytaczać słowa Jana Pawła II w celach
dekoracyjnych. Poza dekoracją lubią natomiast przyłożyć bliźnim w ramach
demonstrowania prywatnej pryncypialności.
Swoisty smutny rekord w tej dziedzinie mogą stanowić teksty autorki, która
bez jakiegokolwiek uzasadnienia oskarża Piotra Skrzyneckiego i Agnieszkę
Osiecką o uległość wobec władz PRL. W jej podejściu widzę wyraźne
zaprzeczenie tego dialogu z kulturą, którego konsekwentnie uczył Ojciec
Święty. W siermiężnym pejzażu PRL teksty dwojga wymienionych twórców jawiły
się bowiem niczym tęcza wśród gradowych chmur. Przedstawianie ich autorów
jako niemal kolaborantów może ucieszyć przede wszystkim tych partyjnych
ideologów, którzy krzewili wówczas patologię w kulturze.
Praktyce kreowania sztucznych wrogów towarzyszy w obecnych polskich realiach
retoryka walki. Obawiam się, że nie ma w niej nic z zapowiadanej dumnie
rewolucji moralnej. Jest natomiast agresywny styl hunwejbinów, którzy nie
znają podstawowego szacunku dla ludzkiej godności. Miłośnikom walki wypranej
z zasad moralnych należałoby przypomnieć, że z podobnej fascynacji walką i z
praktyki kreowania wyimaginowanych wrogów wyrósł ongiś "Mein Kampf". Prawem
kontrastu, w moralności chrześcijańskiej przez długie wieki cenione
autorytety podkreślały, że oparte jedynie na pomówieniach publiczne
zniesławianie człowieka stanowi grzech śmiertelny.
Dziennikarze i młodzież odegrali szczególną rolę w dniach bólu po odejściu
Jana Pawła II, dając wyraz solidarnego otwarcia na świat wartości
ważniejszych niż sukces czy gładki slogan polityczny. Tej samej świeżości i
konsekwencji potrzeba nam obecnie w moralnym sprzeciwie, w którym odrzuci się
atrakcyjne dla wielu wyprawy do dżungli moralnej. W tym celu trzeba określić
warunki minimalne, których respektowanie jest bezwzględnie konieczne w każdym
cywilizowanym społeczeństwie odrzucającym styl lokalnych hunwejbinów. Za
szczególnie niepokojącą oznakę tego stylu uważam publikowanie esbeckich
zapisków, w których ośmiesza się kogoś lub obarcza go odpowiedzialnością
moralną, wówczas gdy w jego teczce osobistej znajdują się jedynie zapiski
funkcjonariusza utrzymane na poziomie plotkarsko-skandalizującym.
Jest zrozumiałe, że niektóre środowiska wysoko cenią plotkę jako najbliższy
im gatunek literacki. W imię tych upodobań łatwo podnosić zapiski esbeków do
roli klasyki porównywalnej z "Komedią ludzką" Balzaka. Każde środowisko ma
takich Balzaków, na jakich zasługuje. Mój Balzak świadczy o mnie. Obawiam się
jednak, że tęsknota za Balzakiem z SB jest dziś najsilniejsza w tych
środowiskach, które bardzo chciałyby komuś przyłożyć lub kogoś ośmieszyć, nie
potrafią zaś tego uczynić bez korzystania z literackich talentów
demonstrowanych przez byłych podwładnych generała Kiszczaka. Komentarze
sporządzone przez tych ostatnich można by w ostateczności traktować jako
dodatkowe źródło informacji wówczas, gdy w jakiejś teczce ocalały autorskie
donosy lub pokwitowania przyjętych wynagrodzeń. Jeśli jednak brak podobnych
dokumentów, wówczas publiczne wykorzystywanie samych zapisków SB
podważających dobre imię konkretnych osób stanowi praktykę, której nie sposób
pogodzić z chrześcijańską odpowiedzialnością za słowo. Stanowi ona bowiem
formę nobilitacji agentów, których metodę działania określała pogarda dla
człowieka i programowe łamanie prawa.
Przez pewien czas wydawało się oczywiste, że nobilitacja budowniczych systemu
przemocy i kłamstwa jest pociągnięciem poniżej ludzkiej godności. Reakcje
społeczne były bezbłędne, gdy morderca księdza Popiełuszki usiłował
występować w roli dziennikarza. Niestety, nie widać obecnie tej samej
jednoznaczności, gdy komentatorzy z SB występują w roli moralistów czy
świadków prawdy i są entuzjastycznie cytowani przez początkujących
historyków. Ten typ barbarzyństwa wymaga solidarnego sprzeciwu! Obawiam się,
że najnowsza historia Polski pisana przez Balzaków z UB może nabrać głęboko
tragicznych rysów, gdy pokolenie Przemyka i ks. Popiełuszki ukazywane będzie
w perspektywie kreowanej przez resort generała Milewskiego. Zastępowanie
sumienia maczugą obciąża nie tylko sympatyków maczugi, lecz także tych,
którzy z lubością chłoną oryginalność myśli troglodytów i - ignorując zasady
etyki - zachwycają się ich talentem literackim.
Abp Józef Życiński
Źródło:
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050514/plus_minus_a_17.html