Dodaj do ulubionych

dzisiejsza młodzież

IP: *.teta.com.pl 26.02.01, 14:44
A ja wcale nie patrzę z hura-optymizmem w przyszłość. Kończę studia licencjackie, myślę czy nie rozpocząć dwóch następnych - podyplomowych i magisterskich równocześnie, żeby nie tracić czasu. Bo pracuję od 18. roku życia i wiem, że o pracę niełatwo, co więcej - będzie coraz trudniej. Poświęcam więc wolny czas, wszyskie weekendy, żeby się dokształcić, douczyć, żeby potem mieć ten bilet wstępu na rynek pracy... choć to wcale nie będzie gwarantować, że zajmę sobie dobre miejsce...
A trzeba mieć za co wyżywić rodzinę, najlepiej pracując w swoim zawodzie, spełniając w miarę swoje ambicje. A nikt teraz już się nie będzie troszczył o to, czy to, co robię, podoba mi się, czy nie. Humanistyczne podejście do pracownika? Nie sądzę - mam przeczucie, że coraz bardziej liczyć się będą pieniądze i zyski. "Jak sam sobie nie radzisz - musisz nas opuścić". A reguły są twarde... boję się tego. Może dlatego podświadomie najpierw spodobał mi się chłopak z dobrym wykształceniem, z maturą i studiami za granicą - to daje dodatkową szansę, dla kobiety oznacza, że będzie miała dobre uwarunkowania na wychowanie swojego potomstwa...
Na szczęście jest przystojnym, wrażliwym człowiekiem. I na szczęście kocham go. I on mnie. Bo bez tego nie wyobrażam sobie wspólnej przyszłości.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka