Gość: eres
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
12.07.02, 01:09
Ulubieniec narodowców z LPR, ks. proboszcz z Jedwabnego, Edward Orłowski,
oświadczył, iż w krytycznym dniu mordu przybyły do Jedwabnego trzy jednostki
niemieckie: oddziały szturmowe S.A., jednostki zmotoryzowane NSDAP i
przysposobienia lotniczego, a ponadto 2,5 tysiąca Mazurów. Na domiar absurdów,
szef Gestapo był Żydem.
Nie trzeba mieć ukończonych studiów wyższych, aby wiedzieć, że w owym czasie
organizacja S.A. (Sturmabteilungen) nie działała na zapleczu frontu i w
zasadzie powołana została do ochrony zgromadzeń partyjnych NSDAP, a NSDAP była
partią i formalnie nie posiadała własnych jednostek militarnych. Pojawienie się
na okupowanych terenach organizacji przysposobienia lotniczego NSFK
(Nationalsozialistischer Fliegerkorps) jest totalnym absurdem. Natomiast
obwinianie Mazurów, z pośród których duża część była szczerymi polskimi
patriotami, iż posiadali jakąś własną militarną czy paramilitarną organizację
jest oszczerstwem, a jakoby pojawienie się takowej w Jedwabnem jest już
piramidalnym nonsensem.
Jest truizmem, że kapłan powinien przestrzegać dekalogu bardziej od jego
owieczek, a jak nazwać świadome głoszenie nieprawdy, zwłaszcza w obliczu takiej
tragedii?