Dodaj do ulubionych

Ekonomia wolnej miłosci

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 10:22
samym sercu naszego społeczeństwa rodzi się przerażające i groźne zjawisko.
Załamują się normy etyczne. Nie zmieniamy tego, co złe. Zmieniamy nasze
pojęcia o tym, co dobre. A przecież tylko za sprawą pojęć o Dobru można
wykryć i określić Zło. (...) Szale moralne, na których ważymy współczesne
problemy, załamują się pod wielkim ciężarem. Subtelne filozoficzne narzędzia,
które mają separować dobro od zła, wygięły się i poskręcały od brutalnego
oporu materii. A ponieważ stosowanie zasad poprawnego myślenia wymaga
ciężkiej umysłowej pracy, ludzie porzucili zasady. Zamiast poddawać życie
sprawdzianom, uznali, że to życie stanowi sprawdzian dla człowieka. (...)
Jeśli to, co mówię o sprawdzianach, nie wydaje się jasne, dam najprostszy
przykład. Uczciwy mężczyzna zakochuje się w uczciwej kobiecie; chce się z nią
ożenić, być ojcem jej dzieci i zapewnić bezpieczeństwo jej i sobie.
Sprawdzian dla każdego systemu rządów polega na tym, czy mężczyzna jest w
stanie to uczynić. Jeśli jakikolwiek system - feudalny, niewolniczy lub
barbarzyński - daje mu tak wielkie pole kapusty, by mógł bez trudu utrzymać
rodzinę, jest to system w istocie wolny i sprawiedliwy. Jeśli jakikolwiek
system - republikański, komercjalny czy eugeniczny - daje mu tak niską
pensję, że nie zdoła sam utrzymać rodziny, jest to system w istocie haniebny
i tyrański. (...)
Filozofowie, roztrząsający problemy etyczne, powinni podtrzymywać te
roszczenia w imieniu każdego mężczyzny, kobiety i dziecka, i pod ich kątem
oceniać taki system ekonomiczny, w którym człowiek zarabia siedem szylingów
tygodniowo. Tymczasem współcześni filozofowie poświęcają życie na
objaśnianie, czemu mężczyzna nie powinien się zakochiwać, czemu nie musi się
żenić, czemu lepiej, by nie posiadał dzieci - słowem, czemu pracodawca może
mu nadal płacić tylko siedem szylingów na tydzień. Starczy spojrzeć na
najbardziej błyskotliwych myślicieli, którzy dokonali rewolucji w naszym
sposobie myślenia (...) i przekonamy się, że jeden po drugim, nie
uświadamiając sobie tego nawet, wspierali system niskich płac. Spójrzmy, jak
Bernard Shaw szydzi z ludzkiej wiary w miłość i stałość. (...) Oto pierwszy
punkt dla chciwego pracodawcy: pracownik powinien zostać kawalerem. Pół
pokolenia przed Bernardem Shaw widzimy zwolenników wolnej miłości (...),
którzy wyjaśniali mężczyźnie, że owszem, może kochać się w kobiecie, ale
wcale nie musi dawać jej utrzymania - znów punkt dla chciwego pracodawcy.
Jeszcze wcześniej (...) byli maltuzjanie, którzy twierdzili, że nawet jeśli
człowiek się ożeni, nie powinien obciążać się potomstwem - kolejny punkt dla
zachłannego pracodawcy. Słowem, zamiast mierzyć wartość naszych
przemijających instytucji za pomocą wiecznych instytucji, takich jak rodzina,
odrzucamy to, co wieczne, i zostajemy bez jakichkolwiek punktów odniesienia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Oszołom z RM Re: Ekonomia wolnej miłosci IP: *.its.deakin.edu.au / *.its.deakin.edu.au 26.07.02, 10:28
      Gość portalu: Kagan napisał(a):
      samym sercu naszego społeczeństwa rodzi się przerażające i groźne zjawisko.
      Załamują się normy etyczne. Nie zmieniamy tego, co złe. Zmieniamy nasze
      pojęcia o tym, co dobre. A przecież tylko za sprawą pojęć o Dobru można
      wykryć i określić Zło. (...) Szale moralne, na których ważymy współczesne
      problemy, załamują się pod wielkim ciężarem. Subtelne filozoficzne narzędzia,
      które mają separować dobro od zła, wygięły się i poskręcały od brutalnego
      oporu materii. A ponieważ stosowanie zasad poprawnego myślenia wymaga
      ciężkiej umysłowej pracy, ludzie porzucili zasady. Zamiast poddawać życie
      sprawdzianom, uznali, że to życie stanowi sprawdzian dla człowieka. (...)
      Jeśli to, co mówię o sprawdzianach, nie wydaje się jasne, dam najprostszy
      przykład. Uczciwy mężczyzna zakochuje się w uczciwej kobiecie; chce się z nią
      ożenić, być ojcem jej dzieci i zapewnić bezpieczeństwo jej i sobie.
      Sprawdzian dla każdego systemu rządów polega na tym, czy mężczyzna jest w
      stanie to uczynić. Jeśli jakikolwiek system - feudalny, niewolniczy lub
      barbarzyński - daje mu tak wiele plemnikow, by mógł bez trudu zapladniać
      swa zonę, jest to system w istocie wolny i sprawiedliwy. Jeśli jakikolwiek
      system - republikański, komercjalny czy eugeniczny albo katolicki - daje mu tak
      niską ilosc plemniko, że nie zdoła sam zaplodniz zony, jest to system w istocie
      haniebny i tyrański. (...)
      Filozofowie, roztrząsający problemy etyczne, powinni podtrzymywać te
      roszczenia w imieniu każdego mężczyzny, kobiety i dziecka, i pod ich kątem
      oceniać taki system ekonomiczny, w którym człowiek zarabia na siedem plemników
      tygodniowo. Tymczasem współcześni filozofowie poświęcają życie na
      objaśnianie, czemu mężczyzna nie powinien się zakochiwać, czemu nie musi się
      żenić, czemu lepiej, by nie posiadał dzieci - słowem, czemu pracodawca może
      mu nadal płacić tylko na siedem plemników na tydzień. Starczy spojrzeć na
      najbardziej błyskotliwych myślicieli, którzy dokonali rewolucji w naszym
      sposobie myślenia (...) i przekonamy się, że jeden po drugim, nie
      uświadamiając sobie tego nawet, wspierali system niskich płac. Spójrzmy, jak
      Bernard Shaw szydzi z ludzkiej wiary w miłość i stałość. (...) Oto pierwszy
      punkt dla chciwego pracodawcy: pracownik powinien zostać kawalerem. Pół
      pokolenia przed Bernardem Shaw widzimy zwolenników wolnej miłości (...),
      którzy wyjaśniali mężczyźnie, że owszem, może kochać się w kobiecie, ale
      wcale nie musi dawać jej plemniko - znów punkt dla chciwego pracodawcy.
      Jeszcze wcześniej (...) byli maltuzjanie, którzy twierdzili, że nawet jeśli
      człowiek się ożeni, nie powinien obciążać się plemnikami - kolejny punkt dla
      zachłannego pracodawcy. Słowem, zamiast mierzyć wartość naszych
      przemijających instytucji za pomocą wiecznych instytucji, takich jak plemniki,
      odrzucamy to, co wieczne, i zostajemy bez jakichkolwiek punktów odniesienia.
    • Gość: Oszołom z RM Re: Ekonomia wolnej miłosci IP: *.its.deakin.edu.au / *.its.deakin.edu.au 26.07.02, 10:28
      Gość portalu: Kagan napisał(a):
      samym sercu naszego społeczeństwa rodzi się przerażające i groźne zjawisko.
      Załamują się normy etyczne. Nie zmieniamy tego, co złe. Zmieniamy nasze
      pojęcia o tym, co dobre. A przecież tylko za sprawą pojęć o Dobru można
      wykryć i określić Zło. (...) Szale moralne, na których ważymy współczesne
      problemy, załamują się pod wielkim ciężarem. Subtelne filozoficzne narzędzia,
      które mają separować dobro od zła, wygięły się i poskręcały od brutalnego
      oporu materii. A ponieważ stosowanie zasad poprawnego myślenia wymaga
      ciężkiej umysłowej pracy, ludzie porzucili zasady. Zamiast poddawać życie
      sprawdzianom, uznali, że to życie stanowi sprawdzian dla człowieka. (...)
      Jeśli to, co mówię o sprawdzianach, nie wydaje się jasne, dam najprostszy
      przykład. Uczciwy mężczyzna zakochuje się w uczciwej kobiecie; chce się z nią
      ożenić, być ojcem jej dzieci i zapewnić bezpieczeństwo jej i sobie.
      Sprawdzian dla każdego systemu rządów polega na tym, czy mężczyzna jest w
      stanie to uczynić. Jeśli jakikolwiek system - feudalny, niewolniczy lub
      barbarzyński - daje mu tak wiele plemnikow, by mógł bez trudu zapladniać
      swa zonę, jest to system w istocie wolny i sprawiedliwy. Jeśli jakikolwiek
      system - republikański, komercjalny czy eugeniczny albo katolicki - daje mu tak
      niską ilosc plemniko, że nie zdoła sam zaplodniz zony, jest to system w istocie
      haniebny i tyrański. (...)
      Filozofowie, roztrząsający problemy etyczne, powinni podtrzymywać te
      roszczenia w imieniu każdego mężczyzny, kobiety i dziecka, i pod ich kątem
      oceniać taki system ekonomiczny, w którym człowiek zarabia na siedem plemników
      tygodniowo. Tymczasem współcześni filozofowie poświęcają życie na
      objaśnianie, czemu mężczyzna nie powinien się zakochiwać, czemu nie musi się
      żenić, czemu lepiej, by nie posiadał dzieci - słowem, czemu pracodawca może
      mu nadal płacić tylko na siedem plemników na tydzień. Starczy spojrzeć na
      najbardziej błyskotliwych myślicieli, którzy dokonali rewolucji w naszym
      sposobie myślenia (...) i przekonamy się, że jeden po drugim, nie
      uświadamiając sobie tego nawet, wspierali system niskich płac. Spójrzmy, jak
      Bernard Shaw szydzi z ludzkiej wiary w miłość i stałość. (...) Oto pierwszy
      punkt dla chciwego pracodawcy: pracownik powinien zostać kawalerem. Pół
      pokolenia przed Bernardem Shaw widzimy zwolenników wolnej miłości (...),
      którzy wyjaśniali mężczyźnie, że owszem, może kochać się w kobiecie, ale
      wcale nie musi dawać jej plemniko - znów punkt dla chciwego pracodawcy.
      Jeszcze wcześniej (...) byli maltuzjanie, którzy twierdzili, że nawet jeśli
      człowiek się ożeni, nie powinien obciążać się plemnikami - kolejny punkt dla
      zachłannego pracodawcy. Słowem, zamiast mierzyć wartość naszych
      przemijających instytucji za pomocą wiecznych instytucji, takich jak plemniki,
      odrzucamy to, co wieczne, i zostajemy bez jakichkolwiek punktów odniesienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka