gargamel.z.rm
07.07.05, 11:31
Człowiek umierał, a Telekomunikacja chroniła jego adres
Chory na serce mężczyzna chciał wezwać pogotowie, ale zawał powalił go w pół
zdania. Pogotowiu odmówiono podania jego adresu, powołując się na ustawę o
ochronie danych osobowych.Ta historia skończyła się szczęśliwie tylko dzięki
przytomności umysłu dyspozytorki Centrum Ratownictwa z Gliwic. Dorota
Bławicka przyjęła zgłoszenie z prośbą o pomoc. Dzwonił mężczyzna, jak się
później okazało, ciężko chory na serce 45-latek z małej śląskiej miejscowości
Pniów. – Wystękał, że źle się czuje i stracił przytomność. Na wyświetlaczu
aparatu zgłoszeniowego widziałam numer telefonu, z którego dzwoni.
Spróbowałam dowiedzieć się jego adresu – opowiada dyspozytorka.
Tajne przez poufneBiuro numerów Telekomunikacji Polskiej odmówiło ujawnienia
pracownikom pogotowia adresu mężczyzny, zasłaniając się przepisami o ochronie
danych osobowych. Reakcją na gorączkowe prośby o adres było rozłączenie
rozmowy. W tej sytuacji pracownicy pogotowia zaczęli dzwonić na podobne
numery telefonu, w nadziei, że uda się przez sąsiadów ustalić adres osoby
chorej. Tak też się stało. Sąsiedzi skojarzyli chorego mężczyznę i podali
jego adres dyspozytorce pogotowia. Załoga karetki znalazła nieprzytomnego ze
słuchawką w dłoni
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1030&news_id=66414
Za ile smierci ten bubel prawny jest odpowiedzialny ?