legal.alien
05.08.02, 14:06
Pare lat temu bylem dwa razy w McDonaldzie w Londynie, mialem nadzieje, ze
jest to pierwszy raz i ostatni. Niestety w koncu czerwca jechalem samochodem
do Polski i musielismy na granicy polsko-niemieckiej przewinac dziecko.
Okazalo sie, ze na stacji benzynowej Statoilu nie ma pomieszczenia
przystosowanego do przewijania dzieci i odeslano nas do McDonalda. Byla tam
deska w dosc brudnej toalecie. Poniewaz mozna bylo zaparkowac samochod pod
samym barem, zdecydowalismy sie tam cos zjesc. Pierw musielismy czekac 15
minut na zlozenie zamowienia, a potem nastepne 15 minut na obrzydliwosc zwana
wiesmakiem z frytkami. Kosztowalo to cos kolo 12 zl. Nie bylo to tanie,
smaczne, ani szybko podane. McDonald to bar szybkiej obslugi, a nie
restauracja, gdzie sie czeka na posilek. Sa kraje, w ktorych w McDonaldzie,
jesli klient nie dostanie tej padliny w ciagu 5 minut od wejscia do lokalu,
dostaje ja za darmo.
Na prawde nie rozumiem czemu ludzie chodza do tych barow "wolnej" obslugi,
zeby zjesc "cos" w smrodzie starego oleju. W ktoryms z Bondow, padlo
haslo "Nie jem czego nie jestem w stanie rozpoznac" - tyczylo sie to chyba
McDonalda.