zalogowalemsie Re: Włodzimierz Cimoszewicz 26.08.05, 19:44 zaraz zaraz!!! prosze nie zapominac, ze jest niepoprawnym, a wrecz glupim, odwolywanie sie do historii kandydata wywodzacego sie z PZPR! przeciez ta partia zmienila nazwe, a tym samym wszyscy jej czlonkowie z aparatczykow, karierowiczow i .......... (prosze uzupelnic brakujace pole) przeksztalcili sie automatycznie w SOCJALISTOW!!!!! jeszcze raz - trudne slowo - SOCJALISTOW!!!! takich samych jak w Szwecji w Niemczech we Francji! takich samiutkich!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
x2468 Re: Włodzimierz Cimoszewicz 26.08.05, 22:00 Socjalisci z parti bratniej czyli SED w bylym NRD siedzieli lub siedza w wiezieniach.Ciekawe czy Cimo i Prezio upominali sie o sprawiedliwosc(ludowa) dla swoich tw.?Kiedy Miller poklepal Schrodera to ten mial mine jakby w mu ktos w twarz dal.Bracmi dla SLD to moze sa socjalisci ale z SED.Nie zdolali do Bundestagu wprowadzic nawet jednego posla. Odpowiedz Link Zgłoś
pkmiec Re: Włodzimierz Cimoszewicz 28.08.05, 10:46 .. wnioskuje o uzupelnienie zyciorysu kandydata W.C. o pewne zdanie wypowiedziane przez niego zdanie :) "Trzeba sie było ubezpieczyć" ! Odpowiedz Link Zgłoś
serpico30 Włodzimierz Cimoszewicz-list do redakcji 31.08.05, 15:04 Szanowni Panstwo, Poniewaz mimo pobytu za granica zywo interesuje sie przebiegiem kampanii wyborczej w Polsce i zamierzam oddac swoj glos w wyborach prezydenckich, staram sie sledzic publikacje prasowe w tym temacie. Zdarzylo sie ostatnio, iz raczej z ciekawosci niz za potrzeba rzeczywistej wiedzy, zajrzalem na strone Wybory 2005 zeby zaznajomic sie z zyciorysami kandydatow na prezydenta RP opracowane przez "GW". Bylem niemile zaskoczony ogromna dysproporcja pomiedzy zyciorysami pana Cimoszewicza a np panami Kaczynskim czy Tuskiem, ktorzy to wg. dotychczasowych sondazy, wydaja sie byc rownie powaznymi konkurentami do posady. Dysproporcja ta sprowadza sie nie tylko do ilosci slow w "Sylwetce" ale tez i sposobu przedstawienia faktow z zyciorysow wspomnianych kandydatow. Jest to tym bardziej karykaturalne w obliczu mijajacej wlasnie rocznicy 25lecia powstania Solidarnosci i pamieci o korzeniach i okolicznosciach powstania "Gazety Wyborczej". Mogliscie sie juz Panstwo zorientowac z tonu mojego listu, iz nie jestem raczej wyborca lewicowym jednakze nie jestem rowniez ultraprawicowym radykalem, strajac sie wywarzac moje opinie na dany temat budujac je, w miare mozliwosci, na rzeczywistych faktach. Poniewaz staram sie nie wierzyc w spiskowa teorie dziejow i terazniejsze "teorie konspiracji" zastanawiam sie z czego wynikla taka informacyjna dysproporcja? Zarowno ja i Panstwo wiemy, ze obydwaj wspomniani kandydaci moga sie pochwalic znacznie bogatszym zyciorysem nizli by to wynikalo z podanych przez Panstwa "Sylwetek", i nie mam tu na mysli podwojnej roli filmowej braci Kaczynskich w klasyce "O dwoch takich co ukradli ksiezyc" czy tez ekwilibrystycznych wyczynow pana Donalda Tuska na wysokosci. Oczywistym jest, iz jesli skupiali sie Panstwo wylacznie na rysie politycznym kandydatow, czesc z nich, z racji przynaleznosci do owczesnej nomenklatury, prezentuje swoj zyciorys bogatszy o wydarzenia i zajmowane pozycje reprezentujace po czesci miniony system, ktoremu czesc z obecnych kandydatow aktywnie aktywnie sie sprzeciwiala, i konsekwetnie oficjalnych stanowisk raczej zajmowac nie byla w stanie, przynajmniej do roku 1989. Ale nawet kladac zmagania ideologiczne na bok, kiedy pomysli sie o bardziej szerokich i humanistycznych efektach dzialalnosci "pro publico bono" pana Cimoszewicza versus na przyklad pan Religa, wklad tego pierwszego wypada raczej nad wyraz mizernie, przynajmniej w mojej skromnej opinii. I celowo uzywam tu do porownania kandydata raczej z poza "zlotej trojki" pretendentow do prezydentury. Sumujac, az trudno mi uwierzyc, iz gazeta, ktora Panstwo tworzycie, a ktora aspiruje przeciez do bycia rzetelna i wywarzona, decyduje sie na taki format prezentacji kandydatow. Trudno niezmiernie oprzec sie wrazeniu, iz mialo to nieco do czynienia z proba pozytywnego zapoznania i oswojenia potencjalnych wyborcow z sylwetka pana Cimoszewicza, i przedstawieniu go jako stosunkowo zasluzonego meza stanu i polityka o raczej chlubnym, a nie co najmniej dwuznacznym zyciorysie w kontekscie wywalczonych niepodleglosciowych aspiracji Rzeczpospolitej i troski o jej Obywateli w tym ekonomicznie trudnym, a dla wielu wrecz dramatycznym, okresie przejsciowym. Mam szczera nadzieje, iz znajdziecie Panstwo czas na komentarz i ewentualne wyjasnienia, za ktore ja z kolei bede bardzo wdzieczny. Lacze serdeczne pozdrowienia dla Zespolu Redakcyjnego i jednoczesnie przepraszam za niestosowanie polskich czcionek w liscie do Panstwa. Z powazaniem, Marcin F. Osuchowski Odpowiedz Link Zgłoś
sobizarre Re: Włodzimierz Cimoszewicz-list do redakcji 10.10.05, 08:37 Szanowni Państwo, Ponieważ mimo pobytu za granica żywo interesuje sie przebiegiem kampanii wyborczej w Polsce i zamierzam oddać swój glos w wyborach prezydenckich, staram sie śledzić publikacje prasowe w tym temacie. Zdarzyło sie ostatnio, iż raczej z ciekawości niż za potrzeba rzeczywistej wiedzy, zajrzałem na stronę Wybory 2005 żeby zaznajomić sie z życiorysami kandydatów na prezydenta RP opracowane przez "GW". Bylem niemile zaskoczony ogromna dysproporcja pomiędzy życiorysami pana Cimoszewicza a np panami Kaczyńskim czy Tuskiem, którzy to wg. dotychczasowych sondaży, wydaja sie być równie poważnymi konkurentami do posady. Dysproporcja ta sprowadza sie nie tylko do ilości slow w "Sylwetce" ale tez i sposobu przedstawienia faktów z życiorysów wspomnianych kandydatów. Jest to tym bardziej karykaturalne w obliczu mijającej wlasnie rocznicy 25lecia powstania Solidarności i pamięci o korzeniach i okolicznościach powstania "Gazety Wyborczej". Mogliście sie juz Państwo zorientować z tonu mojego listu, iż nie jestem raczej wyborca lewicowym jednakże nie jestem również ultraprawicowym radykałem, strajac sie wywarzać moje opinie na dany temat budując je, w miarę możliwości, na rzeczywistych faktach. Ponieważ staram sie nie wierzyć w spiskowa teorie dziejów i teraźniejsze "teorie konspiracji" zastanawiam sie z czego wynikła taka informacyjna dysproporcja? Zarówno ja i Państwo wiemy, ze obydwaj wspomniani kandydaci mogą sie pochwalić znacznie bogatszym życiorysem niźli by to wynikało z podanych przez Państwa "Sylwetek", i nie mam tu na myśli podwójnej roli filmowej braci Kaczyńskich w klasyce "O dwóch takich co ukradli księżyc" czy tez ekwilibrystycznych wyczynów pana Donalda Tuska na wysokości. Oczywistym jest, iż jeśli skupiali sie Państwo wyłącznie na rysie politycznym kandydatów, część z nich, z racji przynależności do ówczesnej nomenklatury, prezentuje swoj zyciorys bogatszy o wydarzenia i zajmowane pozycje reprezentujące po części miniony system, któremu część z obecnych kandydatów aktywnie aktywnie sie sprzeciwiala, i konsekwetnie oficjalnych stanowisk raczej zajmować nie byl w stanie, przynajmniej do roku 1989. Ale nawet kładąc z magania ideologiczne na bok, kiedy pomyśli sie o bardziej szerokich i h umanistycznych efektach działalności "pro publico bono" pana Cimoszewicza v ersus na przykład pan Religa, wkład tego pierwszego wypada raczej nad wyraz m izernie, przynajmniej w mojej skromnej opinii. I celowo używam tu do p orównania kandydata raczej z poza "złotej trojki" pretendentów do prezydentury. S umując, aż trudno mi wierzyć, iż gazeta, która Państwo tworzycie, a która a spiruje przeciez do bycia rzetelna i wywarzona, decyduje sie na taki format p rezentacji kandydatów. Trudno niezmiernie oprzeć sie wrażeniu, iż miało to n ieco do czynienia z próba pozytywnego zapoznania i oswojenia potencjalnych w yborców z sylwetka pana Cimoszewicza, i przedstawieniu go jako stosunkowo z asłużonego męża stanu i polityka o raczej chlubnym, a nie co najmniej d wuznacznym życiorysie w kontekście wywalczonych niepodległościowych aspiracji R zeczpospolitej i troski o jej Obywateli w tym ekonomicznie trudnym, a dla w ielu wręcz dramatycznym, okresie przejściowym. M am szczera nadzieje, iż znajdziecie Państwo czas na komentarz i ewentualne w yjaśnienia, za które ja z kolei będę bardzo wdzięczny. L acze serdeczne pozdrowienia dla Zespołu Redakcyjnego i jednocześnie p rzepraszam za niestosowanie polskich czcionek w liście do Państwa. Z poważaniem, M arcin F. Osuchowski Odpowiedz Link Zgłoś
mondeo19 Re: Włodzimierz Cimoszewicz 01.09.05, 18:22 Wystarczy spojrzec na objetosc zyciorysow kazdego z kandydatow aby stwierdzic na kogo gzeta koszerna akze nam glosowac. Dziwnytm trafem w tak dlugim zyciorysie ani slowem nie wpsomnieli o heroicznych, patriotycznych wyczynach ojca kanalii... Odpowiedz Link Zgłoś
ubekkubek Re: WWW.CIMOSZEWICZ.HK.PL 01.09.05, 18:40 Wystąpienie Tomasza Nałęcza prezentujące sylwetkę MARKA BOROWSKIEGO, Kandydata Na Urząd Prezydenta RP Szanowni Państwo, Drogie Koleżanki i Koledzy! Dam wyraz temu, co przepełnia serca nas wszystkich, zebranych w tej sali: Marek Borowski jest najlepszym kandydatem na prezydenta Polski. Ogłosimy to, gdy tylko zarządzone zostaną wybory - z wielu powodów. Ja, jako historyk, najważniejsze atuty Marka Borowskiego widzę w jego wzorcowym, jakby pisanym na zamówienie Historii życiorysie. Jest tam skromność i odwaga, mądrość i oddanie ludziom, pryncypialność i pojednawczość. Instynkt historyka podpowiada mi, że wierność zasadom i oddanie ludziom wyniósł Marek z rodzinnego domu. O ojcu Marka, Wiktorze Borowskim, Leopold Unger, wielkiej klasy publicysta, pisze w swoich wspomnieniach, że był osobą wielkiej uczciwości i życzliwości dla ludzi. Że był ideowym człowiekiem lewicy, przekonanym o słuszności obranej drogi – ale wolnym od dogmatów i potrafiącym słuchać innych. To bardzo ważne: uczciwość w codziennym działaniu oraz życzliwość dla ludzi. To właśnie te cechy gwarantują, że człowiek zajmuje się sprawami publicznymi dla dobra powszechnego a nie dla własnego interesu, a jeśli widzi zło, to protestuje. Dla Marka Borowskiego takim testem był rok 1968. Zło panujące wówczas w Polsce było oczywiste i oczywista była konieczność naprawy systemu. Więc Marek bierze się za naprawę. Interes osobisty, który mówi: nie mieszaj się, schodzi na dalszy plan i Marek organizuje strajk studencki na SGPiSie – dzisiejszej Szkole Głównej Handlowej. On nie ma wątpliwości, że zasady są po to, by się ich trzymać. Kończy się to tak, jak wówczas musiało skończyć: jeden z najlepszych studentów uczelni i murowany kandydat na asystenta dostaje wilczy bilet i przez pół roku szuka pracy. Jest bezrobotnym. Wreszcie zostaje sprzedawcą dżinsów w Domach Towarowych Centrum. Powiem coś, o czym Marek sam nie mówi, a o czym w dobie teczkomanii warto poinformować. Właśnie za piękną, marcową kartę, za szykany ze strony bezpieki, IPN przyznał Markowi Borowskiemu status pokrzywdzonego. Z dzisiejszej perspektywy powiemy: co cię nie złamie, to cię wzmocni. Zauważymy też, że prezydent, który zaczynał karierę zawodową od sprzedawania dżinsów nie będzie się wywyższał, nie powie nikomu: „spieprzaj dziadu”, będzie nie tylko reprezentował ale i współpracował. Wtedy, w ponurej końcówce lat sześćdziesiątych, kroiła się jednak perspektywa nie prezydentury, lecz pokoiku na poddaszu. Perspektywa tym bardziej realna, że kiedy jako niepoprawny społecznik zostaje Borowski szefem organizacji młodzieżowej w Domach Towarowych Centrum, jak wcześniej o premie i wczasy, upomina się o mieszkania dla młodych. Żeby go uciszyć, przyznano mieszkanie jemu samemu. Ale nie z Markiem takie numery! Była jedna sprzedawczyni, młodziutka Gienia Kiliszek, która zdaniem Marka bardziej potrzebowała mieszkania. On nie da się skorumpować i oddał jej swój przydział. Wyobrażacie sobie reakcję żony? Ja nie, ale wiem, że Halina, żona Marka, trwa wiernie przy nim do dziś. A wyobraźcie sobie minę Genowefy Kiliszek-Nauman - dziś tu z nami - gdy dowiedziała się, że ma mieszkanie. Ta postawa uratowała człowieka. W Domach Centrum zrobił Borowski amerykańską karierę po polsku: od sprzedawcy dżinsów do głównego specjalisty. Warto o tym pamiętać, bo prezydent Rzeczypospolitej musi znać smak prawdziwej pracy, znać smak niepewności o przyszłość, który czują dziś miliony Polaków. Tylko taka osoba możne uczciwie powiedzieć: Jestem jednym z Was, możecie mi zaufać. Borowski awansował, ale nie przestał być niepokorny. W 80 roku samotnie ścierał się z partyjnym betonem próbując reformować partię. W roku 89 tworzył „Ruch 8 lipca‘’, zmierzający do zlikwidowania PZPR i utworzenia z jej socjaldemokratycznego skrzydła nowoczesnej, polskiej socjaldemokracji. Razem z Aleksandrem Kwaśniewskim kładł podwaliny pod SdRP. Znajdował mir nie tylko na lewicy. Premier Mazowiecki powołał go do swego rządu. Dziś z dumą może mówić: Byłem w rządzie Mazowieckiego. Tworzyłem Historię. Od początku lat 90 dźwiga brzemię obowiązków rządowych ale też dba o pilskie - swój region wyborczy. Po latach mieszkańcy tamtych okolic mają go za swojaka. Jak sobie dzielnie poczynał, opowiadał tu nam pan Rzymski, a i tak nie opowiedział wszystkiego. Żeby to opowiedzieć trzeba byłoby pozostać w tej sali do wieczora. Dość wyliczyć, że w 1991 roku dostał 7 proc. głosów, w 1993 – 21 a w 1997, kiedy całe SLD przegrało wybory on dostał 56 procent głosów, co było i pozostało do dziś najlepszym wynikiem w kraju. W 2001 roku wystartował w Warszawie i głosowało na niego 150 tys. ludzi. Nie zawiódł ich. Tak jak w Pile i tu działał, a nie politykował. Zawsze był z ludźmi, zawsze oddany ich sprawom. Organizowany pod jego patronatem konkurs gazetek szkolnych to szkoła demokracji, aktywizowanie dzieciaków. „O uśmiech dziecka” – to akcja stomatologiczna, żeby dzieciaki miały zdrowe zęby. „Otwarte drzwi” to pomoc bezdomnym. Taki jest Marek Borowski w codziennym działaniu. Pełen pasji, bezinteresowności a zarazem sympatii do ludzi. Działa kompetentnie, uczciwie, z zasadami. A to się bardzo liczy, zwłaszcza w wielkiej polityce. W 1994 roku wrogowie wszelkiej prywatyzacji urządzili hałaśliwą akcję, fałszywie oskarżając go – wówczas wicepremiera i ministra finansów - o rzekomo źle przeprowadzoną prywatyzację Banku Śląskiego. Premier Pawlak rzucił na pożarcie wiceministra finansów i tu Borowski miał swoje drugie po 68 roku spotkanie z losem twarzą w twarz. Zasady są po to, by się ich trzymać. Powiedział wprost: Prywatyzacja była w porządku, a jak się komuś nie podoba to jestem do dyspozycji. Nikt mi nie będzie wybijał wiceministrów, Twarz ma się tylko jedną. Wyobraźcie sobie, że nikt mu nie uwierzył. Nikomu do głowy nie przyszło, ze można dla abstrakcyjnych zasad rzucać posadę wicepremiera i ministra. A on rzucił! Rzucił, bowiem Marek Borowski to człowiek wierny zasadom, to człowiek honoru. Jednocześnie nie ma w nim nic z uparciucha, niewidzącego niczego poza czubkiem swojego nosa, niedostrzegającego racji innego człowieka. Potrafi znaleźć zgodę i pokój nawet tam, gdzie inni czują tylko zapach prochu i wojny. To właśnie on, razem z Tadeuszem Mazowieckim, uratował w 1997 roku załamujące się prace nad Konstytucją. To właśnie on potrafił zaproponować w preambule zapis godzący wierzących i niewierzących. Dzięki niemu i Tadeuszowi Mazowieckiemu odczytujemy w Konstytucji dumny i jednoczący Polaków zwrot, stwierdzający, że: „My, Naród Polski – to - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”. Te słowa zobowiązują. Marek Borowski jest im wierny i dlatego potrafi być prezydentem wszystkich Polaków. On nie będzie dzielił rodaków na obywateli różnych kategorii. Nie będzie im narzucał, jak mają patrzeć na przeszłość, kogo i jak kochać. Jego umiejętność godzenia ludzi o różnych poglądach obserwowałem w Prezydium Sejmu. Przez dwa i pół roku jego marszałkowania bardzo przecież politycznie zróżnicowane Prezydium ani razu nie musiało niczego głosować. Zawsze umiał zbudować zgodę. To jego pomysł, by szefem Komisji ds. Służb Specjalnych był zawsze przedstawiciel opozycji. To on zadbał, by we władzach ważnych komisji sejmowych zawsze byli przedstawiciele opozycji. Hasła: odpartyjnienie państwa i patrzenie na ręce rządzącym, wielu polityków odkrywa dopiero dzisiaj, przed kampanią wyborczą. On niemal 4 lata temu skutecznie wdrożył je w życie. Bez fajerwerków. Zrobił tak, bo takie są jego zasady. Jest Borowski człowiekiem zgody i porozumienia, ale nigdy z Odpowiedz Link Zgłoś
andrzy Prawdziwy życiorys WC 02.09.05, 00:34 Prawdziwa Życiorys Cimoszewicza Prawdziwa Cena Benzyny Odpowiedz Link Zgłoś
mars_ Re: Włodzimierz Cimoszewicz 02.09.05, 15:22 a ja myślę, że wygra i tak!! pomimo tych wszystkich oszust, które mu rzucają jak "kłody pod nogi"!!!! wiele za nim przemawia: 1) postawa; 2) elokwencja, 3) szacunek, 4) nie wciska banałów, 5) konkretny, 6) aparycja:) Pani J. powinna wszystkie krzywdy naprawic a nie uciekac... ciekawe komu zależało na tych bzdurach???? szkoda tylko mi tego dziecka!! no !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
avin Nekrolog 14.09.05, 13:27 Artykul w stylu nekrologu - o zmarlych pisze sie jedynie dobrze, niech mu ziemia bedzie lekka. Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Nekrolog 14.09.05, 13:38 avin napisał: > Artykul w stylu nekrologu - o zmarlych pisze sie jedynie dobrze, niech mu > ziemia bedzie lekka. Wyjąłeś mi to z ust:) Odpowiedz Link Zgłoś
rsrh Za tyg WPROST 23.09.2005 "Zwierzeta z czerwonym 26.09.05, 15:21 futerkiem" str 2 : -"W ubiegłym tygodniu umorzono sprawe oswiadczenia nieprawdy w zeznaniach majatkowych Włodzimierza Cimoszewicza.W Niemczech taki problem ocierałby sie o kontrolę z zakresu "prania pieniedzy".Sprawdzono by przepływ gotówki z USA,zapytano Waszyngton o pochodzenie pieniedzy itp....Gdyby sprawa WC toczyłaby sie w Niemczech ,jej umorzenie w takich okoliczniściach wywołałoby wielki skandal" " W Polsce zaufanie prokuratury do Cimoszewicza jest godne podziwu.Dlaczego zamiast zajac sie nieujawnieniem przez niego majatku wartości 600 tys zł i podejrzeniem złamania ustawy antykorupcyjnej,prokuratura w mediach zasłoniła wszystko sprawą Anny Jaruckiej.Natomiast sam zapracowany marszałek mógł pomylić sie cztery razy przy wypełnianiu oswiadczeń majątkowych.Nawet wtedy kiedu otrzymał pismo od przewodniczacego sejmowej Komisji Etyki,mógł nie prostowac informacji o akcjach i trwa c dalej w błędzie.Poza tym w MSZ pod jego ówczesnymi rządami ciągle zdarzały sie pomyłki.To zgubiono twarde dyski,to zgineła poczta do obcych ambasad czy wreszcie przepłacono (16 mln zł) za nowy budynek.Nawet wybór osobistej asystentki okazał sie błędem.I jak mu w takiej sytuacji nie uwierzyć?Przecież jasno widać ,że pomyłki sa wpisane w osobowość Cimoszewicza" Odpowiedz Link Zgłoś