Dodaj do ulubionych

O Powstaniu Śląskim.

19.08.05, 18:41
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,2875497.html
W przypadku powstań śląskich mamy do czynienia ze zjawiskiem w dużej mierze
zmitologizowanym, symbolicznym, które nie poddaje się racjonalnej analizie, a
raczej służy jako środek do bieżącej argumentacji politycznej, jako znak do
określenia swoich i obcych - mówi dr Bernard Linek z Instytutu Śląskiego w
Opolu w 85. rocznicę wybuchu II powstania śląskiego

czytaj dalej »

r e k l a m a




Aleksandra Klich, Józef Krzyk: Dlaczego na Śląsku doszło do powstań?

Dr Bernard Linek: Żartobliwie mówiąc, to zawinił Gawriło Princip, gdyż to
wystrzelone przez niego w Sarajewie kule ruszyły machinę wojenną. A poważnie:
to był po prostu jeden z efektów wojny światowej, klęski Niemiec i nowego
ułożenia sytuacji politycznej w tej części Europy. Zupełnie nowa
rzeczywistość wymusiła na Górnym Śląsku zmiany, które miały charakter podobny
do zachodzących na innych obszarach Europy Środkowej.

Nowych rozwiązań poszukiwali nie tylko polskojęzyczni mieszkańcy Górnego
Śląska, ale i przedstawiciele innych narodowości. Jednak Górnoślązacy, którzy
czuli się Polakami byli w szczególnej sytuacji - po doświadczeniach
cesarskich, gdy byli często traktowani jako obywatele drugiej kategorii, a
organizacje polskie były przedmiotem państwowej dyskryminacji, mogli mieć
uzasadnione obawy, że powojenne Niemcy będą kontynuowały tę politykę. Stąd
m.in. ciążenie do państwa polskiego.

Ale to nie do końca tłumaczy, dlaczego na początku XX w. tak wielu Ślązaków
nagle zapragnęło związać się z Polską.

- Przede wszystkim nie było to zjawisko nagłe. Proces lgnięcia części
mieszkańców regionu w obręb nowoczesnego narodu polskiego i kultury polskiej
można odnotować już w drugiej połowie XIX w. Było to w jakieś mierze zjawisko
naturalne, gdyż na zasadach bliskości etnicznej organizowały się wówczas
wszystkie państwa Europy Środkowej.

Powtarzam jednak: to nie była sytuacja wyjątkowa. Procesowi wchodzenia w
obręb kultury polskiej części Górnoślązaków towarzyszył proces postępującej
asymilacji i wchodzenia w obręb kultury niemieckiej znacznie większej grupy
Górnoślązaków. Powodem były sukcesy tego państwa.

Czy powstania były zrywem narodowym - jak chcą jedni - czy też wojną domową -
jak mówią drudzy?

- Może to nawet była rewolucja społeczna? Obie przytoczone opinie są
poprawne, chociaż mogą dzielić swych zwolenników. Pewne, że kłopoty w
zdefiniowaniu tego, co stało się na Śląsku w latach 1919-1922, wynikają z
emocji, jakie towarzyszą dyskusjom na ten temat w Polsce. W Niemczech ta
sprawa już dawno zniknęła z dyskursu publicznego.

Skąd się biorą te emocje w Polsce?

- Dzieje się tak, bo wydarzenia te stanowiły przez dziesięciolecia
najpoważniejszy argument polityczno-historyczny przemawiający za
przynależnością regionu do Polski, podnoszony przez dziesięciolecia w różnej
formie. Mamy więc do czynienia ze zjawiskiem w dużej mierze zmitologizowanym,
symbolicznym, które nie poddaje się racjonalnej analizie, a raczej służy jako
środek do bieżącej argumentacji politycznej, jako znak do określenia swoich i
obcych, którym posługiwały się rozliczne siły polityczne, w Polsce i
Niemczech.

A więc trochę racji mają obie strony: dla Niemców była to wojna domowa, ale
dla Ślązaków - zryw wolnościowy, który miał doprowadzić do przyłączenia do
Polski?

- Proszę mi wybaczyć, ale w tym zdaniu kryje się przynajmniej jedno
uproszczenie. Pomijając kwestię, że dla tych, którzy wówczas chcieli, by
region został w Niemczech, powstania to była przede wszystkim ukryta agresja
polska, na dodatek przedsięwzięta w sposób wiarołomny, po podpisaniu ustaleń
traktatowych i umów dwustronnych, które regulowały sposób jego rozwiązania, a
nie konflikt wewnętrzny.

Trudno mi przyjąć pogląd, że Górnoślązak to był zawsze Polak. Taka opinia
sugeruje, że Niemcy byli w dziejach regionu elementem obcym i napływowym.
Kryje się w tym kolejna kalka myślowa, wtłaczająca nasz region w kanon
polskiej historii narodowej, chociaż jego dzieje były przez stulecia inne i
stanowią również fragment czeskiej historii narodowej i niemieckiej historii
narodowej.

Ślązacy walczyli w powstaniach po obu stronach - polskiej i niemieckiej. Czy
to nie dowód na potwierdzenie tezy o wojnie domowej?

- Na pierwszy rzut oka można się z tym zgodzić. Jednak, jak już wspominałem,
koncentrowanie się w dyskusjach o powstaniach tylko na zbrojnej fazie
konfliktu polsko-niemieckiego, w istotny sposób upraszcza to, co się tutaj
zdarzyło. Zresztą o tym, jak konflikt się skończył i tak decydowano poza
Górnym Śląskiem. Tutejsze wydarzenia dostarczały co najwyżej argumentów w
dyskusjach mocarstw.

A w tym czasie sytuację kształtowała sprawa najważniejsza - klęska Niemiec.
Była to nie tylko klęska militarna, ale też upadek systemu Niemiec
cesarskich, państwa tylko w niewielkiej mierze demokratycznego i rządzonego w
oparciu o autorytet rodziny cesarskiej, co jednak nie znaczy, że wbrew woli
wystarczającej liczby obywateli. Przypomnę, że cesarstwo niemieckie okresu
1871-1914 było państwem niebywałego sukcesu cywilizacyjnego, które w wielu
dziedzinach objęło prym nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Niewielu
widziało potrzebę zmiany systemu przynoszącego takie efekty.

Abdykacja Wilhelma II pod koniec 1918 r. zmusiła wszystkich do szukania
nowych rozwiązań systemowych. Początkowo doprowadziła do władzy przeciwników
cesarstwa, którymi początkowo byli socjaldemokraci. To ich przedstawiciel
Otto Hörsing miał w 1919 r. również na Górnym Śląsku najwięcej do
powiedzenia, a faktyczną władzę w tym roku posiadały Rady Robotnicze i
Żołnierskie, przy pomocy których wprowadzano w życie lewicowy program
społeczny: ośmiogodzinny dzień pracy, wyborcze prawa kobiet, rozdział państwa
od Kościoła.

Jednak na Górnym Śląsku szybko narastało niezadowolenie z nowych rządów.

Tak, manifestowano je w formie strajków i manifestacji, które wywołać już
mogły warunki aprowizacyjne, drożyzna i inflacja, pogarszające się
dramatycznie nawet w stosunku do czasów wojennych. Towarzyszyły im
pogarszające się warunki bezpieczeństwa: kradzieże i rabunki, także w biały
dzień.

Doświadczenia powracających z wojny żołnierzy starały się wykorzystać nie
tylko bandy kryminalne, ale i bez mała wszystkie siły polityczne. Rząd w
Berlinie wysłał na Górny Śląsk dywizję wojska, siłą zbrojną dysponowały także
Rady, straże porządkowe rozbudowywały również zakłady przemysłowe (tutaj żołd
znalazły prawicowe freikorpsy) oraz władze samorządowe. Te ostatnie po
wyborach jesienią 1919 r. w niektórych miejscowościach były polskie.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka