Gość: Newsweek
IP: *.proxy.aol.com
12.09.02, 09:47
Zakażenia poza kontrolą
Służba zdrowia
Stan sanitarny większości polskich szpitali budzi trwogę. Jednak placówki
służby zdrowia znacznie szybciej uczą się wygrywać procesy, niż skutecznie
zwalczać zarazki.
Brudny, zagrzybiony korytarz. W otwartym oknie wisi gruba warstwa pajęczyny.
W szczelinach okien zadomowiły się pająki. To nie jest obrazek z marnego
thrillera. To korytarz w Szpitalu Specjalistycznym im. W. Biegańskiego w
Grudziądzu prowadzący do sali, w której sterylizuje się narzędzia
chirurgiczne. Tą samą drogą - wbrew przepisom - przywozi się narzędzia brudne
i wywozi czyste. Te ostatnie trafią prosto na blok operacyjny.
Według danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) co roku na wirusowe
zapalenie wątroby typu B i C zapada ponad cztery tysiące Polaków. Aż 70
procent z nich zakaża się w placówkach ochrony zdrowia. We wrześniu mija 10-
letni termin, jaki szpitale miały na wdrożenie norm sanitarnych określonych w
rozporządzeniu ministra zdrowia z 1992 roku. Ciągle jednak, jak wynika z
danych GIS, ponad połowa z 738 szpitali tych norm nie spełnia. Co więcej,
stan sanitarny co najmniej połowy placówek medycznych dramatycznie się
pogarsza.
Rośnie liczba pozwów o odszkodowanie za zakażenia w szpitalu wirusowym
zapaleniem wątroby (wzw) i bakteriami, np. gronkowcem. "Newsweek" rozesłał
faksy do sądów w całej Polsce. Z informacji przesłanych nam przez 320 z 353
sądów wynika, że w 2001 roku miały 745 tego typu spraw, a w pierwszym
półroczu tego roku na rozpatrzenie czekało już 471 nowych. W tym czasie
najczęściej pozywano: Szpital Specjalistyczny im. W. Biegańskiego w
Grudziądzu (14 spraw), Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Akademii
Medycznej w Białymstoku (12) i Państwowy Szpital Kliniczny Akademii Medycznej
w Łodzi (11).
Odwiedziliśmy rekordzistów. Ich dyrektorzy zamiast inwestować w czystość i
szkolić personel, kombinują, jak nie przegrać kolejnych procesów. Zwykle im
się udaje.
Brud na rękach pielęgniarek i lekarzy oraz nieprawidłowa sterylizacja
narzędzi do zabiegów i operacji - to zdaniem doktora Czesława Chowańca z
Katedry Medycyny Sądowej Śląskiej AM główne przyczyny zakażeń. Przez ostatnie
lata doktor Chowaniec, biegły sądowy, wydał kilkaset opinii w sprawach o
zakażenie szpitalne. Jego obserwacje potwierdzają raporty SANEPID-u. Źle
sterylizowano narzędzia np. w szpitalu klinicznym nr 1 w Poznaniu, miejskim w
Olsztynie, wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim, szpitalach w Ostródzie,
Giżycku i Lipnie. Czym to grozi? - Jeśli zoperowano pacjenta zakażonego wzw,
a potem użyto tego samego, źle wysterylizowanego skalpela do operacji innej
osoby, ryzyko zakażenia jest ogromne - ostrzega doktor Krzysztof Kuszewski,
epidemiolog z Państwowego Zakładu Higieny.
Szpitale: w Siemiatyczach, kliniczny w Bydgoszczy i wojewódzkie w Toruniu i
Włocławku wielokrotnie używały sprzętu jednorazowego użytku, wcześniej
wysterylizowanego. - To niedopuszczalne. Ten sprzęt wyprodukowano tak, że
można go użyć tylko raz - mówi Kuszewski.
Ale to nie wszystko. Nie można walczyć z bakteriami, jeśli brakuje środków
czystości. - A są w Polsce takie szpitale? - dziwi się epidemiolog. Kontrole
w pierwszym kwartale 2002 roku wykazały, że środków czystości brakowało np. w
szpitalach w Szamotułach, Janowie Lubelskim i Radzyniu Podlaskim. - To
granda. Lepiej zamknąć takie placówki, bo stanowią zagrożenie dla pacjentów -
oburza się Kuszewski.