Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie

27.09.05, 21:21
Coś mi się zdaje, że Jarek Kaczyński może się przejechać na swoich
kalkulacjach, w wyniku których odrzuca dzisiaj premierostwo na rzecz
prezydentury swojego brata.

Podejmując tę decyzję, nie brał chyba pod uwagę prostego faktu, że wyborcy
mogą się poczuć oszukani, co ostatecznie może się odbić na jego bracie.
Wprawdzie zawsze może tłumaczyć się tym, że już wcześniej dawał do
zrozumienia, że dwóch Kaczyńskich na stanowiskach premiera i prezydenta raczej
nie będzie, ale to przecież tak prosto nie działa. Kaczyński jest już chyba na
tyle doświadczonym politykiem, że doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że do
społeczeństwa trzeba mówić prosto i wprost. Wie chyba Jarosław Kaczyński, że
społeczeństwo, przyswajając jakieś informacje, nie buduje sobie złożonych
konstrukcji, według których różne są warianty w zależności od sytuacji
związanych z całkiem innym tematem.

Przypominam przy okazji, że gdy sondaże obu partii wyrównały się, zaczęły się
jednocześnie publiczne deklaracje, jakie stanowiska zajmą kandydaci na
premiera, gdyby to konkurent wygrał wybory. Jakoś Jarosław Kaczyński nie
wzdrygał się, gdy pytano, czy będzie miejsce dla Jana Rokity w "jego rządzie".
Ba! Jeśli mnie pamięć nie myli, to nawet pan Jarosław mówił, że widzi w "swoim
rządzie" miejsce dla Jana Rokity na stanowisku szefa MSZ.
Czy biorąc udział w tych kurtuazyjnych publicznych zapewnieniach nie zdawał
sobie Kaczyński sprawy, że jego brat cały czas startuje w wyścigu do fotela
prezydenckiego? Idąc dalej moglibyśmy postawić pytanie, dlaczego nie
przedstawił opinii publicznej innego kandydata na premiera jeszcze przed
wyborami, tylko świadomie podtrzymywał wrażenie, że to on będzie premierem w
razie zwycięstwa PiSu? Odpowiedź wydaje się oczywista: nie przedstawił, bo
wiedział, że jego partia straciłaby na tym, a na to nie mógł sobie pozwolić.

Zastanawia mnie tylko to, dlaczego tak wytrawny gracz nie wziął pod uwagę, że
ludzie mogą się poczuć oszukani i że odbije się to na wyniku jego brata?
Sam jestem ciekaw, czy rzeczywiście tak się stanie, ale tak czy inaczej
sytuacja już na samym początku wydaje się skomplikowana, mówiąc delikatnie.
Nietrudno przewidzieć, że w przypadku trwania w takim układzie sytuacja może
się pogarszać. Wrócą stare demony i "sterowanie z tylnego siedzenia". Im mniej
przejrzysta sytuacja, tym pewniejsze to, że odbije się to czkawką prędzej czy
później. Może nie jeszcze dziś, może jeszcze nie jutro. Niech się tylko zaczną
pierwsze problemy...

Niezły początek jak na IV Rzeczpospolitą.
Miejmy nadzieję, że to nie początek końca.
    • goniacy.pielegniarz Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 21:39
      Dodam tylko, że samego Kazimierza Marcinkiewicza nie ma co krytykować za błędy
      Kaczyńskiego. Biorąc pod uwagę sytuację przymusową, jest to chyba optymalna
      kandydatura i wyraźny ukłon w stronę PO.

      Ciekaw jestem, jak to wszystko wytłumaczy teraz Kaczyński ludziom.
      Jest niepowtarzalna szansa, żeby wziąć byka za rogi i zmierzyć się z tym, co się
      krytykowało od piętnastu lat. Teraz już nie można się tłumaczyć, że jest się
      izolowanym i uznawanym za oszołoma. Jest władza do wzięcia niepowtarzalna
      szansa, żeby spróbować samemu coś zrobić, a nie tylko krytykować.
      I co?

      • ew.sa Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 21:48
        Dokładnie tak samo pomyślałam " brać byka za rogi". Niestety.
      • basia.basia Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 22:04
        goniacy.pielegniarz napisał:

        >
        > Ciekaw jestem, jak to wszystko wytłumaczy teraz Kaczyński ludziom.

        On to już przecież wytłumaczył (kryguje się przecież od wczoraj) tym, że nie
        chce zaprzepaścić szans brata na prezydenturę, bo Polakom trudno by było znieść
        braci i do tego bliźniaków na najważniejszych stołkach.

        > Jest niepowtarzalna szansa, żeby wziąć byka za rogi i zmierzyć się z tym, co si
        > ę
        > krytykowało od piętnastu lat. Teraz już nie można się tłumaczyć, że jest się
        > izolowanym i uznawanym za oszołoma. Jest władza do wzięcia niepowtarzalna
        > szansa, żeby spróbować samemu coś zrobić, a nie tylko krytykować.
        > I co?

        Ważniejsze dla niego jest to, żeby wziąć całą pulę:(
        Ja też uważam, że się przewiezie na tej pazerności a przy tym on się
        ośmiesza:( Jeśli Lech nie zostanie prezydentem to on z pewnością
        bez skrupółów usunie Marcinkiewicza i będzie obciach, i od razu straci
        trochę poparcia (za cwaniactwo). A jak Lech tym prezydentem zostanie
        to się wkrótce okaże, że mamy pasażera na tylnym premierowskim fotelu.
        I następny obciach:(
        • douglasmclloyd Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 23:00
          basia.basia napisała:

          > goniacy.pielegniarz napisał:
          >
          > >
          > > Ciekaw jestem, jak to wszystko wytłumaczy teraz Kaczyński ludziom.
          >
          > On to już przecież wytłumaczył (kryguje się przecież od wczoraj) tym, że nie
          > chce zaprzepaścić szans brata na prezydenturę, bo Polakom trudno by było
          znieść
          > braci i do tego bliźniaków na najważniejszych stołkach.

          To niech brat zrezygnuje :)

          >
          > > Jest niepowtarzalna szansa, żeby wziąć byka za rogi i zmierzyć się z tym,
          > co si
          > > ę
          > > krytykowało od piętnastu lat. Teraz już nie można się tłumaczyć, że jest
          > się
          > > izolowanym i uznawanym za oszołoma. Jest władza do wzięcia niepowtarzalna
          > > szansa, żeby spróbować samemu coś zrobić, a nie tylko krytykować.
          > > I co?
          >
          > Ważniejsze dla niego jest to, żeby wziąć całą pulę:(
          > Ja też uważam, że się przewiezie na tej pazerności a przy tym on się
          > ośmiesza:( Jeśli Lech nie zostanie prezydentem to on z pewnością
          > bez skrupółów usunie Marcinkiewicza i będzie obciach, i od razu straci
          > trochę poparcia (za cwaniactwo). A jak Lech tym prezydentem zostanie
          > to się wkrótce okaże, że mamy pasażera na tylnym premierowskim fotelu.
          > I następny obciach:(
    • plopli Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 21:46
      Jarosław po prostu robi miejsce dla brata na wypadek, gdyby ten przegrał.
      Ponieważ zaś przegrana jest dość prawdopodobna, więc miejsce jest potrzebne.
      Pisałem o tym tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29630760
      • iza.bella.iza Bzdury 27.09.05, 22:07
        plopli napisał:

        > Jarosław po prostu robi miejsce dla brata na wypadek, gdyby ten przegrał.
        > Ponieważ zaś przegrana jest dość prawdopodobna, więc miejsce jest potrzebne.
        > Pisałem o tym tutaj:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29630760

        Lech Kaczyński jeśli nie zostanie prezydentem Polski, to nadal będzie
        prezydentem Warszawy - wybory samorządowe są dopiero za rok.
        • lvlarynat Co to jest rok przy ew trzech kadencjach w pałacu? 28.09.05, 01:01
          Pierwsza - czas na zmiany w konstytucji z III RP parlamentarnej na IV RP
          prezydencką. A potem - jak rzeczpospolita nowa, to i rachuba kadencji chyba też!
          Czy może prezydentowanie, jak premierowanie, też planują przez podstawioną
          marionetkę?
          • iza.bella.iza Re: Co to jest rok przy ew trzech kadencjach w pa 28.09.05, 01:10
            lvlarynat napisał:

            > Pierwsza - czas na zmiany w konstytucji z III RP parlamentarnej na IV RP
            > prezydencką. A potem - jak rzeczpospolita nowa, to i rachuba kadencji chyba
            też!

            Witaj:)))))) A gdzieś Ty się podziewał, co?

            Ad meritum - ja bzdurami nazwałam dywagacje Ploplego, który suponuje, że jak
            Lech przegra wybory prezydenckie, to się będzie starał o fotel premiera.

            > Czy może prezydentowanie, jak premierowanie, też planują przez podstawioną
            > marionetkę?

            :)))))))))
            • goniacy.pielegniarz Re: Co to jest rok przy ew trzech kadencjach w pa 28.09.05, 01:16
              iza.bella.iza napisała:

              > lvlarynat napisał:
              >
              > > Pierwsza - czas na zmiany w konstytucji z III RP parlamentarnej na IV RP
              > > prezydencką. A potem - jak rzeczpospolita nowa, to i rachuba kadencji chy
              > ba
              > też!
              >
              > Witaj:)))))) A gdzieś Ty się podziewał, co?
              >
              > Ad meritum - ja bzdurami nazwałam dywagacje Ploplego, który suponuje, że jak
              > Lech przegra wybory prezydenckie, to się będzie starał o fotel premiera.

              Byłoby to dobre zagranie i jedyna szansa na wyjście z całej sytuacji z twarzą.
              Szkoda tylko że tak się to odbywa - poprzez jakieś personalne szachy - a nie
              może to wyglądać w cywilizowany sposób, czyli wygrywa Kaczor wybory i rządzi.
              Cóż, być może IV RP zakłada jasność, klarowność i normalność, z jednym
              zastrzeżeniem, którym jest fakt posiadania brata.
              • lvlarynat Trochę sie w tym pogubiłem 28.09.05, 03:39
                A na początek - to mam nawet kłopoty z równoczesną analizą w płaszczynach:
                realiów społecznych, psychologii wyborczej, logiki wewnetrznego planowania w
                dwóch głównych ugrupowaniach politycznych oraz przewidywanej dynamiki działań
                państwowych w skali krajowej i warszawsko-krakowsko-pomorskiej. O układach i
                ambicjach personalnych uwikłanych w to ludzi też wypada pamiętać, bo to
                przeciez istotne dla zrozumienia motywów całej tej ekwilibrystyki.

                Po pierwsze - cała ta gra odbywa się przy niskiej, 40% frekwencji w wyborach
                parlamentarnych, która sprawiła, że w odniesieniu do 27 milionowego elektoratu
                zwycięski PiS uzyskał nieco ponad 10% głosów (a PO niespełna 10%). Oczywiście -
                wybory są nie tylko "najważniejszym sondażem" ale przede wszystkim ważnym
                faktem politycznym - już choćby dlatego, że dają demokratyczną legitymację
                sprawowania władzy. Ale wobec zbliżajacej się elekcji prezydenckiej - zarówno
                dla PiSu jak i dla PO - niesłychanie wazne i pilne jest nie tylko podtrzymanie
                zaufania (przez "niesprawianie zawodu") swym ~10% aktywnych wyborców, ale też
                (a może przede wszystkim) znalezienie sposobu na pozyskanie głosów z owej ~90%
                populacji, składajacej się w 1/3 ze zwolenników innych ugrupowań, a w 2/3 z
                osób, które olały wybory parlamentarne.
                Zapewne - ew. wycofujacy się kontrkandydaci, wskazujący swym zwolennikom na
                kogo mają przekazać swą sympetię, to są jakieś "gotowe" tysiące głosów. Ale
                jest jeszcze przeogromny rezerwuar ok 15 milionów wyborców nieaktywnych w
                podejsciu parlamentarnym... Kto znajdzie sposób na obudzenie z letargu i
                wyrwanie z niego choćby kilku procent, ten wygra wybory prezydenckie.
                Pierwsze pytanie - na jakiej kalkulacji w tym względzie opiera się zagrywka
                PiS? To jest takie mrugniecie okiem:"Bądźcie z nami, nam też wisi ten cały
                sejm, senat i rząd! Ważne są tylko wybory prezydenckie!" Czy inaczej? A jaka
                jest możliwa riposta PO? Pod pretekstem różnic programowych i niemożnosci
                znalezienia kompromisu z tak nisko usytuowanym w PiS kandydatem na premiera -
                wywołanie kryzysu i wskazanie na Tuska, jako jedynego możliwego gwaranta
                stabilnosci państwa, gdyby powołanie rządu koalicyjnego okazało się niemozliwe
                i trzeba było rozwiązać parlament i rozpisywać nowe wybory?

                A w ogóle, czy przy tradycji, że juz w 2-gim roku po wyborach poparcie
                sondażowe spada o 50% (zwłaszcza niewywiazujacym się z obietnic
                obiecywaczom "dla każdego coś miłego") to czy spodziewany spadek poparcia dla
                PiS z 10% na 5% - nie będzie pokusą dla PO do niewchodzenia w koalicje rządową,
                a raczej ograniczenie się do mglistej umowy o koalicji parlamentarnej "dla
                przeprowadzenia niezbędnych reform"?

                Nie wiem kochani, czemu w swych rozważaniach przedstawiacie tylko ew. punkt
                widzenia PiS, jakby PO musiała grać narzucona jej grę a nie mogła rozegrać
                własnej. A ponadto - przy takiej kombinacji nie bardzo jasnym posunieciem jest
                desygnowanie na stanowisko premiera akurat Marcinkiewicza. Czemu PiS - gdyby
                grał o trzy główne stanowiska w państwie(prezydent, premier, marszałek sejmu)
                oraz podległe im ok 350 tysięcy posad od wicepremierów i ministrów w dół -
                akurat tak kluczowe przy obecnej konstytucji stanowisko jak szef rządu
                obsadziłby akurat politykiem z drugiej linii?
                No chyba, ze taktycznie i na krótko...
      • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 22:49
        plopli napisał:

        > Jarosław po prostu robi miejsce dla brata na wypadek, gdyby ten przegrał.
        > Ponieważ zaś przegrana jest dość prawdopodobna, więc miejsce jest potrzebne.
        > Pisałem o tym tutaj:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28=29630760


        Gdyby to się sprawdziło, byłby to prawdziwy polityczny majstersztyk i chyliłbym
        czoła przed Kaczorami. Pożyjemy, zobaczymy. Boję się jednak, że ewentualne
        scenariusze są inne. Mnie też zastanawiało, co mógłby robić Lech, gdyby przegrał
        prezydenturę, bo oczywiste jest, że samorząd warszawski to nie jest szczyt dla
        polityka takiego formatu jak Kaczyński. Myślałem przez chwilę o takim
        rozwiązaniu, o którym piszesz, ale jakoś dziwnie wyglądałoby takie skakanie z
        kwiatka na kwiatek i zostawianie Warszawy przed końcem kadencji. Jeszcze fotel
        prezydenta by to jakoś tłumaczył. Choć oczywiście można by to rozegrać tak, że
        na razie rządzi Marcinkiewicz, odwalają reformy, a za rok, gdy będą nowe wybory
        samorządowe, Lech nie startuje o reelekcję, tylko wchodzi na premiera i mamy
        nowe polityczne otwarcie. To byłoby genialnie rozegrane i dawałoby koalicji i
        rządowi drugi oddech.
        • fryderyk.moreau Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:00
          Choć oczywiście można by to rozegrać tak, że
          > na razie rządzi Marcinkiewicz, odwalają reformy, a za rok, gdy będą nowe
          wybory
          > samorządowe, Lech nie startuje o reelekcję, tylko wchodzi na premiera i mamy
          > nowe polityczne otwarcie.

          Jakie reformy? Na razie PiS obiecuje pełną lodówkę dla każdego, pluszaki dla
          dzieci i niskie podatki dla wszystkich. Z tym też kłamią ?

          Poza tym - co w takim scenariuszu z Jarosławem? Znowu "kingmaker"?
          • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:05
            fryderyk.moreau napisał:


            > Jakie reformy? Na razie PiS obiecuje pełną lodówkę dla każdego, pluszaki dla
            > dzieci i niskie podatki dla wszystkich. Z tym też kłamią ?

            Tak czy siak na pewno wejście Lecha Kaczyńskiego do gry na miejsce
            Marcinkiewicza wzmacniałoby rząd, a nie przeciwnie.

            > Poza tym - co w takim scenariuszu z Jarosławem? Znowu "kingmaker"?

            Grałby na brata jako lider największej partii i byłby chyba najszczęścliwszym
            człowiekiem w Polsce.
            • fryderyk.moreau Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:08
              > Tak czy siak na pewno wejście Lecha Kaczyńskiego do gry na miejsce
              > Marcinkiewicza wzmacniałoby rząd, a nie przeciwnie.

              Rząd najmocniejszy jest w pierwszym roku po wyborach. Potem jest już tylko
              słabszy, choćby premierem był najpopularniejszy polityk.

              > Grałby na brata jako lider największej partii i byłby chyba najszczęścliwszym
              > człowiekiem w Polsce.

              Oj tak. I za nic nie ponosiłby odpowiedzialności.
              • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:19
                fryderyk.moreau napisał:


                > > Grałby na brata jako lider największej partii i byłby chyba najszczęścliw
                > szym
                > > człowiekiem w Polsce.
                >
                > Oj tak. I za nic nie ponosiłby odpowiedzialności.

                Myślę, że przy taki scenariuszu opinia publiczna rozgrzeszyłaby go, mając w
                zamian brata. W przypadku premiera z drugiego szeregu nie.
              • zalogowany.franek Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:38
                fryderyk.moreau napisał:

                > Oj tak. I za nic nie ponosiłby odpowiedzialności.

                Wygląda na to, że tak właśnie Kaczory kalkulują. Preziem Lech, Jarek na tylnym
                fotelu rządu - w razie czego zawsze można powiedzieć, że to nie oni spartolili,
                ale Marcinkiewicz. Przed chwilą Kaczor mówił w TVN-ie, że "oczywiście" nie
                będzie wpływał na rząd, ale jako prezes partii będzie "wyznaczał kierunki".
                Dno. Czasy haseł typu "partia kieruje, a rząd rządzi" naprawdę dawno się
                skończyły. Czy to jest tak trudno załapać?
                • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:41
                  zalogowany.franek napisał:


                  > Wygląda na to, że tak właśnie Kaczory kalkulują. Preziem Lech, Jarek na tylny
                  > fotelu rządu - w razie czego zawsze można powiedzieć, że to nie oni spartolili,
                  > ale Marcinkiewicz. Przed chwilą Kaczor mówił w TVN-ie, że "oczywiście" nie
                  > będzie wpływał na rząd, ale jako prezes partii będzie "wyznaczał kierunki".
                  > Dno. Czasy haseł typu "partia kieruje, a rząd rządzi" naprawdę dawno się
                  > skończyły. Czy to jest tak trudno załapać?


                  Ale gdyby Lech został premierem, to byłoby to dobre rozwiązanie, nie sądzisz?
                  • zalogowany.franek Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:49
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    >
                    > Ale gdyby Lech został premierem, to byłoby to dobre rozwiązanie, nie sądzisz?

                    Dla mnie świetne, bo wreszcie spyliłby z mojego miasta, gdzie tylko
                    przeszkadza. A na poważnie: nie wiem, teraz co innego moim zdaniem jest ważne.
                    Jakby tej sprawy dalej nie pociągnęli, Kaczory już mają jeden punkt w plecy.
                    Pierwsza decyzja, a już narobili niesamowitego bałaganu. Trzeba być naprawdę
                    niesamowitą fujarą, żeby tak nieudolnie wystartować. Jeśli teraz zaczną
                    dodatkowo majstrować, za kilka tygodni zdejmując z premiera Marcinkiewicza, to
                    walną drugiego samobója.
                    • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:59
                      zalogowany.franek napisał:

                      > Dla mnie świetne, bo wreszcie spyliłby z mojego miasta, gdzie tylko
                      > przeszkadza. A na poważnie: nie wiem, teraz co innego moim zdaniem jest ważne.
                      > Jakby tej sprawy dalej nie pociągnęli, Kaczory już mają jeden punkt w plecy.
                      > Pierwsza decyzja, a już narobili niesamowitego bałaganu. Trzeba być naprawdę
                      > niesamowitą fujarą, żeby tak nieudolnie wystartować. Jeśli teraz zaczną
                      > dodatkowo majstrować, za kilka tygodni zdejmując z premiera Marcinkiewicza, t
                      > walną drugiego samobója.


                      Samobój jest faktem, ale wydaje mi się, że manewr z Lechem jako prezydentem
                      pozwoliłby im wyjść z twarzą i to nawet na plusie. Jeśli Lech wygra wybory
                      prezydenckie i Marcinkiewicz pozostanie premierem, to prędzej czy później będą
                      musieli na tym stracić.
                      • zalogowany.franek Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 28.09.05, 00:12
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > Samobój jest faktem, ale wydaje mi się, że manewr z Lechem jako prezydentem
                        > pozwoliłby im wyjść z twarzą i to nawet na plusie. Jeśli Lech wygra wybory
                        > prezydenckie i Marcinkiewicz pozostanie premierem, to prędzej czy później będą
                        > musieli na tym stracić.

                        Manewr z Lechem jako premierem, jak rozumiem? Nie sądzę, żeby to było wyjście z
                        twarzą - w ten sposób Kaczor złamałby dane dzisiaj parokrotnie publicznie
                        słowo, że Marcinkiewicz naprawdę ma być premierem, a nie jedynie 4-tygodniową
                        zapchajdziurą. Zresztą nie sądzę, żeby takie wyjście w ogóle brali pod uwagę,
                        chyba nie będą chcieli zrezygnować z prezydentury w Warszawie.

                        Najlepsze jest to, że zdążyli podjąć dotąd tylko jedną decyzję, a i tak nikt
                        nie wie, jak ją zinterpretować. Ja też nie wiem, czy traktować Marcinkiewicza
                        jako chwilową kandydaturę, z której zrezygnują w przypadku porażki Lecha w
                        prezydenckich. Bo może jest tak, że wystawili go po to, żeby odpowiedzialność
                        za ewentualne fiasko nadchodzących rządów spadła nie na nich, ale na
                        Marcinkiewicza, żeby w razie braku sukcesów można było zwalić winę na niego,
                        zdymisjonować i powołać innego premiera. To oczywiście byłaby niezła naiwność,
                        ale Kaczory dzisiaj po raz kolejny udowadniły, że specjalnie wytrawnymi
                        graczami w polityce nie są.
                        • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 28.09.05, 00:28
                          zalogowany.franek napisał:

                          > Manewr z Lechem jako premierem, jak rozumiem?

                          Oczywiście.

                          >Nie sądzę, żeby to było wyjście z
                          > twarzą - w ten sposób Kaczor złamałby dane dzisiaj parokrotnie publicznie
                          > słowo, że Marcinkiewicz naprawdę ma być premierem, a nie jedynie 4-tygodniową
                          > zapchajdziurą.

                          Jedne rzeczy się wybacza, inne nie. Gdyby miał Marcinkiewicz zostać na stałe, to
                          myślę, że Kaczorowi już zawsze będzie się wypominać, że nie wzięł teki. Gdyby
                          tekę wziął Lech, to myślę, że Jarek byłby usprawiedliwiony, bo publika była
                          zaspokojona, mówiąc brutalnie.

                          > Zresztą nie sądzę, żeby takie wyjście w ogóle brali pod uwagę,
                          > chyba nie będą chcieli zrezygnować z prezydentury w Warszawie.

                          Możliwe jest takie zagranie, jak pisałem wyżej - Lech czeka do końca kadencji w
                          Wawie i za rok mamy z wielkim hukiem nowe otwarcie w rządzie.

                          > Najlepsze jest to, że zdążyli podjąć dotąd tylko jedną decyzję, a i tak nikt
                          > nie wie, jak ją zinterpretować. Ja też nie wiem, czy traktować Marcinkiewicza
                          > jako chwilową kandydaturę, z której zrezygnują w przypadku porażki Lecha w
                          > prezydenckich. Bo może jest tak, że wystawili go po to, żeby odpowiedzialność
                          > za ewentualne fiasko nadchodzących rządów spadła nie na nich, ale na
                          > Marcinkiewicza, żeby w razie braku sukcesów można było zwalić winę na niego,
                          > zdymisjonować i powołać innego premiera. To oczywiście byłaby niezła naiwność
                          > ale Kaczory dzisiaj po raz kolejny udowadniły, że specjalnie wytrawnymi
                          > graczami w polityce nie są.

                          Nie wydaje mi się, żeby chcieli z niego zrobić kozła ofiarnego, bo tego przecież
                          nikt nie kupi. O Krzaklewskim nikt przecież nie myślał jako o koźle ofiarnym
                          (poza jedną osobą z mojej rodziny). Wręcz przeciwnie, Krzaklewski był tak
                          niszczony i demonizowany przez media, właśnie z powodu siły i stania w drugim
                          szeregu a nie pierwszym, że dziwię się, że Kaczor na to poszedł.
                          • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 28.09.05, 00:31
                            goniacy.pielegniarz napisał:



                            > że dziwię się, że Kaczor na to poszedł.


                            Jest zresztą o wiele gorzej, bo on nie tyle na to poszedł, co sam to wymyślił.
                            Ciągle liczę jednak, że za tym stoi jakiś głębszy plan, a nie to o czym piszę
                            dzisiaj cały dzień.
        • allutka Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:01
          goniacy.pielegniarz napisał:

          > plopli napisał:
          >
          > > Jarosław po prostu robi miejsce dla brata na wypadek, gdyby ten przegrał.
          > > Ponieważ zaś przegrana jest dość prawdopodobna, więc miejsce jest potrzeb
          > ne.
          > > Pisałem o tym tutaj:
          > >
          > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28=29630760
          >
          >
          > Gdyby to się sprawdziło, byłby to prawdziwy polityczny majstersztyk i
          chyliłbym
          > czoła przed Kaczorami.

          chyliłbyś czoła?
          za to, ze zaczynaja niejasnymi dla wyborcow zagrywkami??

          Jaroslaw przed wyborami mowil jasno, ze zrezygnuje z teki premiera gdy Lech
          zostanie przydentem
          przeciez wiadomo bylo, ze wybory prezydenckie sa duzo poźniej, więc jakiś
          premier do tego czasu musi być
          czy gdzies jest to wyjasnione jak mial zamiar to zrobić?


          czy nie mowil, bo nikt nie pytal?:))



          Pożyjemy, zobaczymy. Boję się jednak, że ewentualne
          > scenariusze są inne. Mnie też zastanawiało, co mógłby robić Lech, gdyby
          przegra
          > ł
          > prezydenturę, bo oczywiste jest, że samorząd warszawski to nie jest szczyt dla
          > polityka takiego formatu jak Kaczyński. Myślałem przez chwilę o takim
          > rozwiązaniu, o którym piszesz, ale jakoś dziwnie wyglądałoby takie skakanie z
          > kwiatka na kwiatek i zostawianie Warszawy przed końcem kadencji. Jeszcze fotel
          > prezydenta by to jakoś tłumaczył. Choć oczywiście można by to rozegrać tak, że
          > na razie rządzi Marcinkiewicz, odwalają reformy, a za rok, gdy będą nowe
          wybory
          > samorządowe, Lech nie startuje o reelekcję, tylko wchodzi na premiera i mamy
          > nowe polityczne otwarcie. To byłoby genialnie rozegrane i dawałoby koalicji i
          > rządowi drugi oddech.
          • goniacy.pielegniarz Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 27.09.05, 23:12
            allutka napisała:


            > chyliłbyś czoła?
            > za to, ze zaczynaja niejasnymi dla wyborcow zagrywkami??
            >
            > Jaroslaw przed wyborami mowil jasno, ze zrezygnuje z teki premiera gdy Lech
            > zostanie przydentem
            > przeciez wiadomo bylo, ze wybory prezydenckie sa duzo poźniej, więc jakiś
            > premier do tego czasu musi być
            > czy gdzies jest to wyjasnione jak mial zamiar to zrobić?
            >
            >
            > czy nie mowil, bo nikt nie pytal?:))

            Ta krytyka odnosi się do sytuacji, w której premier z drugiego szeregu miałby
            się utrzymywać. I tę krytykę nadal stanowczo podtrzymuję. Pisałem wczoraj też,
            że premier spoza trójki Kaczyńscy + Rokita byłby fatalnym rozwiązaniem, bo
            formalną władzę musi mieć lider z osobowością(osoba uznawana za przywódcę i
            lidera przez opinię publiczną, a nie lider z nadania) czyli ktoś z tej
            trójki(tak, tak, rozwiązaniem dopuszczalnym w obecnej sytuacji mógłby być nawet
            Rokita, choć to byłoby bardzo trudne do zaakceptowania). Myślę, że zrobienie
            Lecha premierem nie łamałoby tej zasady, a wręcz przeciwnie, doskonale by się to
            wpisywało w wizję premierostwa z przywództwem.
      • nielubiegazety2 Sorry. Polityka nie pomyliła się tylko raz. Gdy 27.09.05, 23:13
        rzecznikiem rządu został dobry bezpartyjny fachowiec Jerzy Naganiacz Urban.

        Jak ta decyzja wpłynie na wyborców nie wiadomo.
        Widzocznie Jarek skalkulował, że lepiej odpierać ataki, że PIS to AWS niż
        zarzuty dyktatury bliźniaków. Trudno mi powiedzieć czy dobrze. Wyborcy to
        prosty ludek. Mógł przekalkulować. Choć możliwości działania w kampanii Lecha
        znacznie się zwiększyły.
        Gdy Tusk poprowadzi agresywną kampanię, można będzie spokojne "oddać" mu na
        odlew.
        Będzie to łatwiejsze, gdy zostanie sformowany, choćby miedialnie, rząd POPISU.

        Tusk jest merytorycznie i odziwo medialnie słabszy w pojedynkach sam na sam z
        Kaczorem (to oczywiście moja opinia).
      • camille_pissarro Re: Przecież on nie usuwa sie w cień 28.09.05, 08:15
        Ja nie sądze , aby Lech Kaczyński chciał kierowac z "małego pałacu" przy
        Al.Ujazdowskich.
    • r3003 Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 21:51
      Głosowałem na Kaczyńskiego, a teraz facet odwraca się do mnie diupą i mówi, że
      nie chce rządzić. W takim razie nie pójdę na wybory prezydenckie, bo jak wygra
      kolejny Kaczor, to może znowu się wypnie.
      W wyborach startuje się po to aby wygrać, rządzić i brać odpowiedzialność. Te
      dziwne gierki wyjdą Kaczorm bokiem, bo większość ludzi już widzi, że zaczynają
      cwaniacko kręcić.
    • wratislavia Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 21:57
      Święta racja! Kamiński właśnie wali demogogiczne teksty w tvn24 jak to Jarosław złożył przysługę Krajowi. Poza tym wg niego "przyjaciele z PO" wykorzystaliby kandydaturę Kaczyńskiego na premiera pko Lechowi. Cóż za bzdura, przecież od dawna w powszechnym przekonaniu był tym kandydatem. Ech szkoda gadać...
    • basia.basia Bo co to jest za gadanie, że Polacy by nie chcieli 27.09.05, 22:07
      żeby bliźniaki obsiedli dwa fotele. A skąd on wie?
      Wybory prezydenckie dopiero będą i się dowie czego
      Polacy chcą!
      • plopli Re: Bo co to jest za gadanie, że Polacy by nie ch 27.09.05, 22:08
        basia.basia napisała:

        > żeby bliźniaki obsiedli dwa fotele. A skąd on wie?
        > Wybory prezydenckie dopiero będą i się dowie czego
        > Polacy chcą!

        Bo od miesięcy robią stosowne badania, PO zresztą również i dlatego teraz tak
        nalegała na J. Kaczyńskiego.
      • iza.bella.iza Re: Bo co to jest za gadanie, że Polacy by nie ch 27.09.05, 22:09
        basia.basia napisała:

        > żeby bliźniaki obsiedli dwa fotele. A skąd on wie?
        > Wybory prezydenckie dopiero będą i się dowie czego
        > Polacy chcą!

        Właśnie - sondaże powyborcze wskazują, że Lech dogania Tuska. Można
        przypuszczać, że wielu Polakom odpowiada wizja dwóch Kaczorów.
        • liberus Re: Bo co to jest za gadanie, że Polacy by nie ch 27.09.05, 22:34
          > Można przypuszczać, że wielu Polakom odpowiada wizja dwóch Kaczorów.

          Oj, jeśli tak jest, to nic tylko Zielona Karta i zmykać póki człowiek młody...
          Nie chcę tracić 4 lat.
    • marcepanna Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 22:13
      W ogole to zaden obciach uwazam
      Tak zescie obsrywali Jolke i jej suczke ktora jakis pseudo Kossak portretowal
      ze teraz macie Kaczorow na glowie!!! I dobrze wam tak!!!
      Zreszta oni zawsze mowia w wywiadach " a moj brat sadzi" ze nie jest to juz
      zadna egzotyka tylko normalka ze Kaczory to podwojna osoba
      Dlaczego w kraju katolickim mielibysmy czepiac sie Kaczororow ktore sa jedna
      osoba w dwoch osobach jak czcimy Pana Boga w tzrech osobach?

      Przeciez u nas to normalne i gdyby sie Kaczory odwazyly to mialyby bez trudu co
      chca a tak dopiero jest obciach z tym kwakaniem na oglednie
    • loppe Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 22:15
      moim skromny zdaniem anons PiSu ws. osoby Marcinkiewicza - premiera całkowicie
      pozbawia Lecha Kaczyńskiego szans na prezydenturę, czar prysł (publika lubi
      Kaczorków, nie dawnych pomagierów Buzka i ZchN)
    • iza.bella.iza Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 22:15
      Zgadzam się w całej rozciągłości z tym, co napisał Goniący w swoich postach.
      Kaczyńscy albo powinni przewidzieć pewne sytuacje przed wyborami i się do nich
      przygotować, albo teraz wywiązać się z tego, co wcześniej obiecywali. Ja
      Marcinkiewicza bardzo szanuję i gdyby od początku był przez PiS promowany na
      premiera, to nie miałabym pretensji. W końcu Jarka można było szykować na
      marszałka sejmu i szefa klubu - dla lidera partii to dość "naturalne"
      stanowiska. PO wystawiając Tuska w wyborach prezydenckich wcale nie mogła być
      pewna jego wygranej, mimo to od początku lansowała Rokitę na stanowisko
      premiera.
      • iza.bella.iza Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 27.09.05, 22:19
        I jeszcze jedno - co Kaczyńscy zrobią jak Lech nie zostanie prezydentem, a
        Marcinkiewicz nie da się wysiudać z fotela premiera? Znów bliźniacy będą bez
        stanowisk, godnych ich ambicji i co wtedy? Obawiam się, że będą mącić w celu
        rozwalenia koalicji i stworzenia rządu mniejszościowego lub w koalcji z LPR i
        PSL. I oby się moje słowa w g...o obróciły.
    • karol113 ZCHN nadchodzi :) 27.09.05, 22:26
      Chociaz ojciec Rydzyk sie cieszy :)
      • zdzisbis o o.Rydzyku z szacunkiem bo mu rośnie 27.09.05, 22:44
        I tak się tworzy KACZYZM
        młodszy braciszek Prezydent
        starszy marszałek Sejmu
        burak niemota premier na komórkę
        prokurator Ziobro na komórkę
        super as wywiadu i kontrwywiadu Wassermann na "ucho"
        kasjer Mech
        TUSK ZA PIASKOWNICĄ jak zechce się zabawić to niech poprosi o wiaderko
        prawie 7 mln ludzi głosowało /-16 000 ktorzy poszli do urn aby ukraść karty/
        daje to wynik że władza POPiSu reprezentuje 3,5 miliona Polaków z tego 1/10
        liczy że się załapią do koryta/głównego i pomniejszych/ i do niedużych korytek
        reszta tych co głosowali jak zwykle żyją nadzieją.To mało w stosunku do całego
        Narodu.Żeby wprowadzić "kaczyzm" należy się dogasać z kim /jeśli myślący
        ludzie olali i nie dali się nabrać na pic/ to ze wszystkimi politykierami
        nazywającymi się "elitami" /wytworem ostanich 16 lat z matki dupokaracji/.A jak
        to zrobić ci którzy nie tylko mówią a myślą widzą.Jak M. ojciec Frankensteina
        zrezygnuje na rzecz młodego Kaczyńskiego to jego mały ala dlatego pewny
        zdyscyplinowany elektorat już pozwoli "wycyckać" kaczora Donalda/oj naiwny on
        ci naiwny/przy okazji miejsc przy korytkach LPR odzyska łaski vice prymasa
        O.Rydzyka,tymbardziej że mały ale w stu procentach zdyscyplinowany elektorat
        RNP/czy jak tam ci, od Judasza/ już zadeklarował poparcie dla Lecha.Tusk
        przepadł już bez względu kto będzie kandydatem na premiera a skoro "Burak" a
        nie starszy kaczorek to jest pewne jak białe jest białe.. to co jest zapisane
        na początku.Część ludzi PO wybranych do parlamentu przejdzie do zwyciężcy
        prawem popierania silniejszego i to bardzo szybko tuż po ślubowaniu choćby
        dlatego żeby załapać się na miejsca przy małych korytkach.Co Tuskowi
        pozostanie ano Disney i sen o potędze a dziewczynce który był pewien że będzie
        premierem i to "z Krakowa" pozostaną tuziny kapeluszy
        Widmo krąży po Polsce widmo kaczyzmu
        • m.rycho Re: o o.Rydzyku z szacunkiem bo mu rośnie 27.09.05, 22:51
          Każda koalicja z Kaczyńskimi to tak jak siadanie na bombie zegarowej z
          uruchomionym mechanizmem,niewiadomo tylko na jaką godzinę.
    • fryderyk.moreau zgadzam się z każdym słowem. 27.09.05, 22:57

      I jako deser wywiad Kaczyńskiego przed wyborami:

      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=448&Itemid=48
      Zagadka - co się zmieniło od tego czasu? I czemu wtedy uczciwie nie powiedział,
      że nie chce być premierem?
      • iza.bella.iza Re: zgadzam się z każdym słowem. 27.09.05, 23:02
        fryderyk.moreau napisał:

        >
        > I jako deser wywiad Kaczyńskiego przed wyborami:
        >
        > www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=448&Itemid=48
        > Zagadka - co się zmieniło od tego czasu?

        Wzrosło poparcie dla Lecha w wyborach prezydenckich.

        > I czemu wtedy uczciwie nie powiedział,
        > że nie chce być premierem?

        Bo nie wierzył, że jego brat może zostać prezydentem? Chyba tylko taka odopiwdź
        się nasuwa.
        • fryderyk.moreau Czyli powrót do słupkokracji 27.09.05, 23:06
          > Wzrosło poparcie dla Lecha w wyborach prezydenckich.
          >
          > > I czemu wtedy uczciwie nie powiedział,
          > > że nie chce być premierem?
          >
          > Bo nie wierzył, że jego brat może zostać prezydentem? Chyba tylko taka
          odopiwdź
          >
          > się nasuwa.

          Kiepsko to wygląda. PiS uzależnia najważniejsze dla kraju decyzje od tego, czy
          według OBOP-u Lech ma 35% a według PBS 33% poparcia. Jeżeli już teraz kierują
          się sondażami, to co będzie, kiedy przyjdzie do podejmowania naprawdę trudnych
          kwestii?
          • nielubiegazety2 Zdaje się, że wg platfusów najważniejszy jest 27.09.05, 23:25
            program. Ludzie później. Skoro tak, to nie nie rozumiem z bełkotu PO.
            • niezapowiedziany kto odpowiada za realizacje programu? premier. 28.09.05, 01:33
              dziekuje, nie mam wiecej pytan.

              jak mozna ustalac program nie majac osoby odpowiedzialnej za jego realizacje? przeciez to premier bierze za to odpowiedzialnosc wiec to premier musi miec glos w ustalaniu programu. a jak nie wiadomo kto nim jest to kto ma wziac odpowiedzialnosc za wynik?? wlasnie o to chodzi.
              • nielubiegazety2 Za realizację odpowiedzialny jest rząd i skarbnik 28.09.05, 12:40
                Andrzej Długosz, szkolący PO przed wyborami :))))

                I to by było na tyle.
        • nielubiegazety2 Wywiad z J. Kaczyńskim. GP z ubiegłego tygodnia 27.09.05, 23:29
          Gdyby miał Pan wybrać miedzy wygrana Lecha Kaczyńskiego w wyborach
          prezydenckich a PiS w wyborach parlamentarnych, co by Pan wolał?
          - Zdecydowanie wygraną w wyborach prezydenckich. Zwycięstwo Kaczyńskiego byłoby
          czymś symbolicz¬nym, bo wiadomo, co symbolizowali Kaczyńscy przez ostatnich 16
          lat - oszołomski antykornunizim. Prezydent jest postaci;; niezastąpioną,
          natomiast drugi wynik w wyborach parlamentarnych również daje pewien wpływ na
          rządzenie.

          A czy jest możliwe, żeby prezydentem był Lech Kaczyński, a premierem -
          Jarosław?
          - Musiałaby nastąpić istolna zmiana w nastrojach społecznych. W takiej
          jak teraz sytuacji byłoby to dodatkowym obciążeniem dla brata.

          Tak jest zaleta Kaczyńskich, że gdy cytujemy ich sprzed tygodnia czy 10 lat
          mówią rzeczy podobne. Nie wywracają wszystkiego o 180 i przepraszają, że się
          mylili.
          • fryderyk.moreau Re: Wywiad z J. Kaczyńskim. GP z ubiegłego tygodn 27.09.05, 23:35
            Ok. Wytłumacz mi dlaczego w żadnym wywiadzie Kaczyński nie powiedział wprost -
            "jeżeli PiS wygra wybory, nie będę premierem" a wręcz przeciwnie - twierdził,
            ze w j e g o gabinecie Rokita będzie wicepremierem i ministrem spraw
            zagranicznych .
            • plopli Re: Wywiad z J. Kaczyńskim. GP z ubiegłego tygodn 27.09.05, 23:36
              fryderyk.moreau napisał:

              > Ok. Wytłumacz mi dlaczego w żadnym wywiadzie Kaczyński nie powiedział wprost -
              > "jeżeli PiS wygra wybory, nie będę premierem" a wręcz przeciwnie - twierdził,
              > ze w j e g o gabinecie Rokita będzie wicepremierem i ministrem spraw
              > zagranicznych .

              Bo Kaczyńscy od 16 lat mówią to samo. I od 16 lat robią co innego.
              • nielubiegazety2 PeDek Mazowiecki jest stały. Czytałeś Plopli 27.09.05, 23:55
                inwokacje Tadzia, znalazcy III RP Stommy i reszty autorytetów. Nie widziałem
                reakcji:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29563972&a=29569576
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29563972&a=29569872
                • plopli Re: PeDek Mazowiecki jest stały. Czytałeś Plopli 28.09.05, 00:02
                  Akurat Mazowiecki jast mniej stały. Jest to normalne w sytuacji, kiedy robi się
                  to, co się mówi. Tylko takie postępowanie jak Kaczyńskich pozwala posługiwać się
                  niezmiennie tą samą retoryką. Nie przekłąda się ona bowiem na realne działania :-).
                  • nielubiegazety2 Polecam list Kaczora do Tuska 28.09.05, 00:20
                    Tu jest klasa JK

                    Żeby działać trzeba mieć jakąś realną siłę w parlamencie.
            • nielubiegazety2 A co bilbordy miał porozwieszać.Lepiej martwić się 27.09.05, 23:37
              nadmiarem niż niedostatkiem.
              • fryderyk.moreau Słusznie 27.09.05, 23:42
                po co być uczciwym wobec wyborców. Nie po to budujemy IV RP, żeby się ludźmi
                przejmować.
    • jack20 Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 00:04
      Jesli to byla taktyczna zagrywka J., to pomysl nie wypali i PiS kopie sam sobie
      grob. Ocena jego jako stratega parti wypada zdecydowanie negatywnie.
      Na ustapienie J. mial czas do chwili ewentualnego wyboru Lecha na prezydenta.
      Problem jest ten, ze wbrew swoim przedwyborczym zapowiedziom oszukal swoj
      elektorat.
      Wyborcy w zdecydowanej wiekszosci wybierali PiS ze wzgledu, ze Jaroslaw
      przejmie urzad, a nie kol. Marcinkiwicz.
      W "Teraz my" inteligentnie podniszczyl go Rokita jak i prowadzacy i gadatliwy z
      natury kaczor stracil swoja zwykla chec do dyskusji.
      • gosia_chello Coś mi się zdaje, że się Jarek nie przejedzie 28.09.05, 08:20
        Mysle że wiele go kosztowalo zrzeczenie sie fotela premiera.
        Dla brata wyrzekl sie tego stanowiska.
        Niewielu politykow stac by bylo na wyrzeczenie sie wlasnych ambicji dla drugiej
        osoby.
        • lvlarynat Szlachetny gest? Rejterada? Cyniczna kalkulacja? 28.09.05, 11:19
          W każdym razie - ruch, który niewątpliwie zaskoczył wszystkich. Przypomina
          bowiem odmianę gry w marynarza zwaną "złośliwym marynarzem". W której ten kto
          wygra losowanie uzyskuje prawo wskazania osoby, na którą ostatecznie spadnie
          obowiazek wykonania jakiejś uciążliwej czynności. Tyle, że są conajmniej trzy
          różnice:

          1 - nie tak sie umawialismy. Miało być - przywódca zwycięskiej partii staje na
          czele rządu, a z wypowiedzi p. Jarosława jednoznacznie wynikało, że dokładnie
          wiedział na co się umawia i do czego zobowiazuje.

          2 - Tego rodzaju spychotechnika ma sens, gdy przedmiotem losowania jest jakaś
          czynność niemiła i uciążliwa dla osoby, której przyjdzie ja wykonać - choć, być
          może - pożyteczna dla wszystkich uczestników gry. Dokonując cesji prawa do
          tworzenia rządu na mało znanego ogółowi Polaków, ba - nawet wyborcom którzy
          głosowali na PiS, czyli innymi słowy "partię braci Kaczyńskich" - p.
          Marcinkiewicza, p. Jarosław Kaczyński wskazał, że osobiste rządzenie Polską z
          gabinetu prezesa rady ministrów uważa za czynność żmudną i trzeciorzędnego
          znaczenia. A przynajmniej - że wyżej sobie ceni miłe układy rodzinne, partyjne
          i towarzyskie. To w końcu o co chodziło p. Jarosławowi w tych wyborach? O
          naprawe Rzeczypospolitej, czy o posadę dla brata? Trudno się w tej sytuacji nie
          wkurzyć na tak dalece posuniętą "polityke prorodzinną", by nie powiedzieć -
          nepotyzm.

          3 - przed wyborami można było odnieść wrażenie, że PiS był nieformalnie
          dogadany z PO co do tego, że:

          - w wyborach parlamentarnych panowie Jarosław Kaczyński i Jan Rokita rywalizują
          o premierostwo (wraz ze wstępnymi deklaracjami, że gra nie idzie o stołki tylko
          o dobro Polski i Polaków, a przegrany wesprze wygrywajacego w rządzie z pozycji
          jego zastępcy);

          - w wyborach prezydenckich rywalizować będą panowie Lech Kaczyński i Donald
          Tusk.

          Nie było ani słowa o tym, że p. Jarosław, wygrywając wybory parlamentarne zyska
          prawo wskazania czyim zastępcą może se ewentualnie być p. Jan Rokita, jeśli PO
          juz tak koniecznie chce swą obecnością w rządzie przeszkadzać zwycięskiemu
          PiSowi... To jest różnica czy współrzadzić z Jarosławem Kaczyńskim, czy być
          zdegradowanym do funkcji wicepierdoły przy byłym doradcy AWSowskiego premiera
          Buzka. A moze sie mylę i tego nie należy traktować jako próby upokorzenia (i to
          już na dzieńdobry) potencjalnego koalicjanta (ale przecież z rywalizujacego o
          fotel prezydencki ugrupowania)?

          gosia_chello napisała:

          > Mysle że wiele go kosztowalo zrzeczenie sie fotela premiera.
          > Dla brata wyrzekl sie tego stanowiska.
          > Niewielu politykow stac by bylo na wyrzeczenie sie wlasnych ambicji
          > dla drugiej osoby.

          Tak, masz rację - tylko pytanie jak wiele go to bedzie kosztować i czy skórka
          okaże sie warta wyprawki. A po drugie - czy czasowe wystawienie figuranta na
          premiera, by pomóc bratu w wygraniu wyborów prezydenckich a samemu nie zamykać
          sobie drogi do objęcia funkcji marszałka sejmu (lub zdecydowania kto z PiS ją
          obejmie)- czy to jest "wyrzeczenie się własnych ambicji" czy wejscie w buty
          nieformalnego (póki co) naczelnika państwa, czyli "szarej eminencji"?...

          • gosia_chello Re: Szlachetny gest? Rejterada? Cyniczna kalkulac 28.09.05, 11:42
            Jaroslaw nie ukrywal, ze najwazniejsza jest dla niego prezydentura brata i jest
            gotowy zrzec sie w zwiazku z tym fotela premiera.
            To nie jest niespodzianka.
            A zreszta po co ma ulatwiac zadanie Tuskowi ?
            • goniacy.pielegniarz Re: Szlachetny gest? Rejterada? Cyniczna kalkulac 28.09.05, 12:01
              gosia_chello napisała:

              > Jaroslaw nie ukrywal, ze najwazniejsza jest dla niego prezydentura brata i jest
              >
              > gotowy zrzec sie w zwiazku z tym fotela premiera.
              > To nie jest niespodzianka.


              Ja rozumiem, że można uznać, że wszystko było jasne od początku, że słowa
              Kaczyńskiego o stanowisku dla Rokity w jego rządzie oraz stwierdzenia, że nic
              nie stoi na przeszkodzie, aby to lider zwycięskiego ugrupowania był kandydatem
              na premiera, były tak naprawdę tylko grą słów, a obecne zaskoczenie nie jest tak
              naprawde zaskoczeniem, a jedynie kolejnym spiskiem mającym na celu pogrążenie
              Kaczyńskiego. Nie wiem tylko, dlaczego to wszystko przypomina mi nieudolne
              zmagania Millera przed komisją śledczą do sprawy afery Rywina. Sytuacja była
              dosyć zabawna, bo Miller twierdził, że jest kompromis w kwestii ustawy, a druga
              strona odpierała, że żadnego kompromisu niegdy nie było. Miller jednak szedł w
              zaparte i podtrzymywał, że jego stwierdzenie, że "będzie kompromis", oznacza, że
              ten kompromis już jest.


              Przy okazji ciekwi mnie bardzo, jak Kaczyński ma zamiar na dłuższą metę
              zrealizować swój plan, według którego relana władza znajduje się w innym miejscu
              niż ta formalna. Jednym słowem, jak sobie Kaczyński wyboraża w skali
              kilkuletniej rządzenie z pałacu prezydenckiego.


              > A zreszta po co ma ulatwiac zadanie Tuskowi ?

              Mnie się wydaje, że paradoksalnie Kaczyński nie robi teraz nic innego, jak
              właśnie ułatwia zadanie Tuskowi.
              • gosia_chello Re: Szlachetny gest? Rejterada? Cyniczna kalkulac 28.09.05, 13:09
                Ta ostatnia 'huzia" PO na PiS, moze sie odbic Platformie czkawka.
                Sami sobie beda winni.
                • jack20 Re: Szlachetny gest? Rejterada? Cyniczna kalkulac 28.09.05, 13:43
                  To PO ma w swoich rekach asy nie PiS. Zagrywka kaczorka Jarka:
                  udowodnienie mu przedwyborczego klamstwa (juz w 2 dni po wyborach),
                  koniunkturalizmu, braku checi czy zdolnosci do brania odpowiedzialnosci za to
                  czym wczesniej karmil swoich wyborcow, checi kierowania panstwa z tylu odbierze
                  mu wystarczajaco duza czesc chwiejnego elektoratu.
                  Wbrew twoim przekonaniom to czas pracuje na korzysc PO a powtorzenie wkrotce
                  wyborow realne.
                  PO slowami Rokity podkreslil wczoraj (w sposob troche zawoalowany), ze wejscie
                  w koalicje jest mozliwe (w podtekscie grozba) tylko na ich warunkach i tylko
                  pod takim rzadem gotowi sa sie podpisac.
                  Zepchniecie PiS w kierunku koniecznosci zawarcia koalicji z SO i LPR oznacza
                  ich polityczny koniec(tego kaczorki sa swiadome).
                  Proba stworzenia rzadu mniejszosciowego nie moze zdac egzaminu przy takich
                  ukladach glosow w sejmie.
                  To PiS jest skazany na PO a nie odwrotnie.
                  Gdyby dzis wyborcy skonfrontowali postawe Rokity-polityka swiadomego i
                  wyrazajacego gotowosc od roku wziasc odpowiedzialnosc za reformy i Polske oraz
                  J.Kaczynskiego"olewajacego" praktycznie odpowiedzialnosc to wynik wyborow bylby
                  z pewnoscia inny.
                  I tylko zasluga tego jest, ze po tylu latach i ostatnich miesiacach elektorat,
                  dziennikarze sa tak skolowani i chwiejni w swych sadach udaje sie temu "szambu"
                  przetrwac kolejne nastepne lata.
                  • nielubiegazety2 As trefl to Andrzej Długosz As karo to Brochwicz 28.09.05, 17:22
                    Jakie są ASY w starszych kolorach ?????????
                    <LOL>
    • leszek.sopot Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 00:30
      goniacy.pielegniarz napisał:

      > Coś mi się zdaje, że Jarek Kaczyński może się przejechać na swoich
      > kalkulacjach, w wyniku których odrzuca dzisiaj premierostwo na rzecz
      > prezydentury swojego brata.


      A ja dopatruję się w tym nie kalkulacji politycznych, ale zwykłej, a może niezwykłej, braterskiej lojalności. Coś mi się wydaje, że Jarek nie mógł znieść myśli, że z jego powodu Lech mógłby nie zostać prezydentem, tym bardziej, ze niegdy nie będzie można sprawdzić "co by było gdyby" - tzn. czy gdyby wybory parlamentarne wygrało PO, to czy Lech miałby większe szanse. Cała kampania parlamentarna PiS (zresztą PO także) była robiona pod kampanie prezydencką, a więc tym wygranym miał być Lech a nie Jarek - przecież od nastu miesięcy PiS zdecydowanie przegrywał w sondażach. Jarek teraz czuje, że to dzięki swemu bratu PiS wygrał wybory i nie może znieść myśli, ze jednocześnie z tego powodu mogą się zmniejszyć szanse na wygrane wybory prezydenckie jego brata. Te jego myśli podsycił jeszcze bardzo agresywny atak PO i samego Tuska, którzy wyczuli, że łatwiej będzie wygrać jeżeli Jarek zadeklaruje chęć zostania premierem. Jarek poświęcił się teraz autentycznie dla brata i ponowny atak Tuska, że Marcinkiewicz to przykra wiadomość, na długo zapamięta.
      Mi to wygląda na patową sytuację. Kaczyńscy nie mieli wyjścia, cokolwiek by nie zrobili nie byłoby to dobre posunięcie.
      Marcinkiwicz na pewno nie stworzy wizerunku rządu "nowego otwarcia", budowy IV RP, ten wizerunek może stworzyć teraz jedynie wygrana Lecha. PiS zdecydował się więc zapewne na ostrą walkę o fotel prezydencki. Być może czeka nas bardzo ciekawa kampania - już mamy tego zapowiedź, czyli ujawnienie w "Suprze", że Donald nadrobił zaległości i po 27 latach wziął z Małgosią ślub kościelny. Czekają nas pewnie kolejne. Czy będą to np. co smaczniejsze fragmenty wywiadów z przyszłą ewentualną pierwsżą damą?


      > się pogarszać. Wrócą stare demony i "sterowanie z tylnego siedzenia".


      No dobrze, ale gdyby PO wygrało wybory a Tusk zostałby prezydentem, to czy myślisz, że Tusk nie drygowałby z tylnego siedzenia, czy też zakłądasz, że dałby sobie z tym spokój i zadowoliłby się tym co lubi najbardziej - leniuchowaniem w prezydenckiej sypialni?


      > Niezły początek jak na IV Rzeczpospolitą.
      > Miejmy nadzieję, że to nie początek końca.

      Ale z ciebie wyniki wyborów uczyniły pesymistę:)
      • goniacy.pielegniarz Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 00:49
        leszek.sopot napisał:


        > A ja dopatruję się w tym nie kalkulacji politycznych, ale zwykłej, a może
        niezwykłej, braterskiej lojalności. Coś mi się wydaje, że Jarek nie mógł znieść myśl
        > i, że z jego powodu Lech mógłby nie zostać prezydentem, tym bardziej, ze niegdy
        > nie będzie można sprawdzić "co by było gdyby" - tzn. czy gdyby wybory parlamen
        > tarne wygrało PO, to czy Lech miałby większe szanse. Cała kampania parlamentarn
        > a PiS (zresztą PO także) była robiona pod kampanie prezydencką, a więc tym wygr
        > anym miał być Lech a nie Jarek - przecież od nastu miesięcy PiS zdecydowanie pr
        > zegrywał w sondażach. Jarek teraz czuje, że to dzięki swemu bratu PiS wygrał wy
        > bory i nie może znieść myśli, ze jednocześnie z tego powodu mogą się zmniejszyć
        > szanse na wygrane wybory prezydenckie jego brata. Te jego myśli podsycił jeszc
        > ze bardzo agresywny atak PO i samego Tuska, którzy wyczuli, że łatwiej będzie w
        > ygrać jeżeli Jarek zadeklaruje chęć zostania premierem. Jarek poświęcił się ter
        > az autentycznie dla brata i ponowny atak Tuska, że Marcinkiewicz to przykra wia
        > domość, na długo zapamięta.
        > Mi to wygląda na patową sytuację. Kaczyńscy nie mieli wyjścia, cokolwiek by nie
        > zrobili nie byłoby to dobre posunięcie.
        > Marcinkiwicz na pewno nie stworzy wizerunku rządu "nowego otwarcia", budowy IV
        > RP, ten wizerunek może stworzyć teraz jedynie wygrana Lecha. PiS zdecydował się
        > więc zapewne na ostrą walkę o fotel prezydencki. Być może czeka nas bardzo cie
        > kawa kampania - już mamy tego zapowiedź, czyli ujawnienie w "Suprze", że Donald
        > nadrobił zaległości i po 27 latach wziął z Małgosią ślub kościelny. Czekają na
        > s pewnie kolejne. Czy będą to np. co smaczniejsze fragmenty wywiadów z przyszłą
        > ewentualną pierwsżą damą?

        Ale właśnie o tym piszę, że jak Kaczyński mógł nie przewidzieć, że takie
        rozegranie sprawy może się odbić czkawką? Przecież przeświadczenie było takie,
        że on będzie premierem, a nie drugi szereg. Zgadzam się, że nie mieli dobrego
        wyjścia, ale nawet gdyby wygrał Lech z Donaldem, to Marcinkiewicz na fotelu
        premiera prędzej czy później może podtopić Kaczyńskich i to mocno. Zresztą nie
        wiem, jak oni to wszystko później chcieliby rozegrać.

        > > się pogarszać. Wrócą stare demony i "sterowanie z tylnego siedzenia".
        >
        >
        > No dobrze, ale gdyby PO wygrało wybory a Tusk zostałby prezydentem, to czy myśl
        > isz, że Tusk nie drygowałby z tylnego siedzenia, czy też zakłądasz, że dałby
        sobie z tym spokój i zadowoliłby się tym co lubi najbardziej - leniuchowaniem w
        prezydenckiej sypialni?


        No wybacz, ale Tusk - Rokita, a Kaczyński - Marcinkiewicz to akurat dwie
        całkowicie nieporównywalne skale. Ja cały czas piszę o odbiorze społecznym, co
        może dobić niejedną konstrukcję polityczną, a nie o jakichś salonowych analizach.

        > > Niezły początek jak na IV Rzeczpospolitą.
        > > Miejmy nadzieję, że to nie początek końca.
        >
        > Ale z ciebie wyniki wyborów uczyniły pesymistę:)

        Możesz wierzyć lub nie, ale nie ma to nic wspólnego z wyborami. Rozgrywki
        partyjne mnie w tym momencie w ogóle nie interesują. Liczy się koalicja jako
        całość i rząd. To trzeba doprowadzić do ładu, a pojedyńcze ambicje trzeba
        zostawić z boku. Chodzi o to, żeby nie strzelać sobie w stopę już na samym
        początku, tak jak to robi Kaczyński.
        • leszek.sopot Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 01:19
          goniacy.pielegniarz napisał:

          > Ale właśnie o tym piszę, że jak Kaczyński mógł nie przewidzieć, że takie
          > rozegranie sprawy może się odbić czkawką? Przecież przeświadczenie było takie,
          > że on będzie premierem, a nie drugi szereg.


          PiS chyba nigdy nie przypuszczał, że wygra z PO i na poważnie to oni się chyba nigdy nie zabierali to pracy nad konstruowaniem rządu. Kaczyńscy to przecież odwieczni opozycjoniści, raczej gotowali się do ciągłej walki podjazdowej z PO.


          Zgadzam się, że nie mieli dobrego
          > wyjścia, ale nawet gdyby wygrał Lech z Donaldem, to Marcinkiewicz na fotelu
          > premiera prędzej czy później może podtopić Kaczyńskich i to mocno. Zresztą nie
          > wiem, jak oni to wszystko później chcieliby rozegrać.


          Ej:) Kaczyński chyba podtopiłby ten rząd szybciej, zresztą podobnie Rokita. Pewnie, że Marcinkiewicz nie wydaje się człowiekiem odpowiednim, ale pożyjemy to zobaczymy.
          Trochę się uśmiecham pod nosem, bo przypominam sobie te pełne dumy zapewnienia jaki to będzie dobry "popisowy" rząd, a ten jeszcze nie powstał a już tyle grymasisz. Uśmiecham się też dlatego, że wyobrażam już sobie panią profesor od murzynów na sejmowej trybunie krytykująca kaczyzm.


          > No wybacz, ale Tusk - Rokita, a Kaczyński - Marcinkiewicz to akurat dwie
          > całkowicie nieporównywalne skale. Ja cały czas piszę o odbiorze społecznym, co
          > może dobić niejedną konstrukcję polityczną, a nie o jakichś salonowych analizach.



          No coż, jak ja sobie przypominam Rokitę z różnych sytuacji - np. z komisji Rywina, to takich wielkich różnic między Jarkiem Kaczyńskim a nim nie widzę. Zaś co do Tuska, to znasz moją opinię. Nie wiem w czym on ma być lepszy od Jarka - tym, że jesat specjalistą od "sprawiania wrażenia"?
          Jednego nie rozumiem, skoro uważasz, że Kaczyński-Marcinkiewicz to beznadziejna para, to jakim cudem uważałeś, że PO-PiS to cudowna para?


          > Możesz wierzyć lub nie, ale nie ma to nic wspólnego z wyborami. Rozgrywki
          > partyjne mnie w tym momencie w ogóle nie interesują. Liczy się koalicja jako
          > całość i rząd. To trzeba doprowadzić do ładu, a pojedyńcze ambicje trzeba
          > zostawić z boku.


          Ambicje tych polityków są mi znane od 15 lat, dziwię się więc tobie, że ty wydajesz się tym dopiero teraz zgorszony.


          > Chodzi o to, żeby nie strzelać sobie w stopę już na samym
          > początku, tak jak to robi Kaczyński.

          Przy wyraźnej pomocy Tuska i propagandy PO - co było np. widac podczas rozmowy Kamińskiego z Protasiewiczem w TVN 24.
          • goniacy.pielegniarz Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 01:35
            leszek.sopot napisał:


            > Ej:) Kaczyński chyba podtopiłby ten rząd szybciej, zresztą podobnie Rokita.


            No, to teraz go wykończą wszyscy dookoła.

            Pew
            > nie, że Marcinkiewicz nie wydaje się człowiekiem odpowiednim, ale pożyjemy to z
            > obaczymy.
            > Trochę się uśmiecham pod nosem, bo przypominam sobie te pełne dumy zapewnienia
            > jaki to będzie dobry "popisowy" rząd, a ten jeszcze nie powstał a już tyle grym
            > asisz.

            Mimo wszystko nie spodziewałem się, że Kaczor zastosuje taki manewr.

            > Uśmiecham się też dlatego, że wyobrażam już sobie panią profesor od murz
            > ynów na sejmowej trybunie krytykująca kaczyzm.

            Jak Kaczor będzie siedział w ławie poselskiej, to będzie miała do niego bliżej
            niż gdyby siedział w ławach rządowych i będzie mu mogła patrzeć głęboko w oczy.

            > > No wybacz, ale Tusk - Rokita, a Kaczyński - Marcinkiewicz to akurat dwie
            > > całkowicie nieporównywalne skale. Ja cały czas piszę o odbiorze społeczny
            > m, co
            > > może dobić niejedną konstrukcję polityczną, a nie o jakichś salonowych an
            > alizach.
            >
            >
            >
            > No coż, jak ja sobie przypominam Rokitę z różnych sytuacji - np. z komisji Rywi
            > na, to takich wielkich różnic między Jarkiem Kaczyńskim a nim nie widzę. Zaś co
            > do Tuska, to znasz moją opinię. Nie wiem w czym on ma być lepszy od Jarka - ty
            > m, że jesat specjalistą od "sprawiania wrażenia"?


            Mogę powtórzyć jedno - w stadzie ma rządzić lider, a nie atrapa. Inaczej mamy
            chorą sytuację. Stąd pisałem, że Tusk - Rokita to całkiem co innego niż
            Kaczyński - Marcinkiewicz.


            > Jednego nie rozumiem, skoro uważasz, że Kaczyński-Marcinkiewicz to beznadziejna
            > para, to jakim cudem uważałeś, że PO-PiS to cudowna para?

            Nie pisałem, że cudowna. ALe lepszej nie ma.


            > Ambicje tych polityków są mi znane od 15 lat, dziwię się więc tobie, że ty wyda
            > jesz się tym dopiero teraz zgorszony.


            Najbardziej jestem zgorszony Kaczyńskim, który chrzanił, że od piętnastu lat go
            izolują i robią z niego oszołoma i w związku z tym na nic nie ma wpływu. No więc
            proszę, do dzieła.


            > > Chodzi o to, żeby nie strzelać sobie w stopę już na samym
            > > początku, tak jak to robi Kaczyński.
            >
            > Przy wyraźnej pomocy Tuska i propagandy PO - co było np. widac podczas rozmowy
            > Kamińskiego z Protasiewiczem w TVN 24.

            Jedno jest pewne. Piłka jest po stronie Kaczora i to on rozgrywa. Zagrał jak zagrał.
            • leszek.sopot Re: Coś mi się zdaje, że się Jarek przejedzie 28.09.05, 01:58
              Prawdę mówiąc dla mnie, może z powodów estetycznych, Marcinkiewicz wydaje się ciut lepszym premierem od Jarka, choć jest równie drętwy jak lider PiS, ale też nie widziałbym na tym fotelu Dorna, który opowiadałby kawały. Niech żałuje Wiesiu Walendziak, że odszedł z PiS i zaczął pracować w Prokomie, byc może teraz miałby szansę na fotel premiera?
              Na poważnie, to nie mam pojęcia czy premier x z PiS czy y z PO byłby lepszy dla Polski. Jako człowiek, który nie jest miłośnikiem żadnej z tych partii widzę w nich więcej wad niż zalet. Śmieszą i przerażają mnie te wzajemne przepychanki i oskarżenia, jednak przyjmuję je jako coś normalnego - nie zapomniałem przecież jeszcze tych przepychanek z czasów konstruowania każdego z koalicyjnych rządów - od rządu Olszewskiego poczyniając. Nie trzeba chyba reagować tak nerwowo. Wiadomo przecież, że i tak PiS będzie rządził, a twierdzenie Tuska, że PiS nie bierze pełnej odpowiedzialności za rządzenie jest bzdurą. Przecież wskazując na Marcinkiewicza właśnie tę odpowiedzialność podjął - nie jest to człowiek bezpartyjny. Dopiero przegrana rządu kierowanego przez Marcinkiewicza będzie przegraną PiS. Oby do tej przegranej nie przyłożyła ręki PO, bo wtedy to może być także przegrana PO. Jeśli jednak tak by sie stało, to czekają nas być może straszne czasy - jeśli wierzyć 15-letniej praktyce. Bo jaka była ta praktyka? Ano taka, że po rządzących władzę przejmowała opozycja sejmowa. Dziękuję i wyjeżdżam z Polski jeśli do władzy dorwałby się Lepper z Giertychem.
              • plopli Walendziak nie żałuje, bo nie miał innego wyjścia 28.09.05, 11:40
                Rzeczywiście, w obecnej sytuacji Walendziak byłby idealnym kandydatem PiS na
                urząd premiera. Jednak tajemnicą poliszynela jest, że jego rezygnacja z polityki
                podyktowana była powodami natury osobistej. Innymi słowy, jesli wówczas by nie
                odszedł, to dziś i tak już by go nie było. Jego usprawiedliwienia były w tej
                sytuacji raczej zasłoną dymną.

                Poza tym Kaczyńscy Walendziaka by nie wystawili, bo był on postacią zbyt
                smodzielną i wpływową. Groziłoby to osłabieniem pozycji Kaczyńskich, na co ci
                nigdy nie pozwolą.

                Bardzo podoba mi się koncepcja GP, o rocznym urzędowaniu Marcinkiewicza i nowym
                otwarciu. Wydaje mi się jednak, że obecny kandydat jest zbyt słabym politykiem,
                żeby wziąśc na siebie ciężar przeprowadzenia reform i odejścia w niesławie.
                Zobaczymy.
                • leszek.sopot Re: Walendziak nie żałuje, bo nie miał innego wyj 28.09.05, 12:34
                  A niby jakie to sprawy natury osobistej? Olek Hall oczyścił go przeciecież z podejrzeń o współpracę z SB mówiąć, że Wiesiek poinformował go o podpisaniu deklaracji o współpracy z SB. Moim zdaniem Wieśka przyciągnęły po prostu oferty pracy za wielkie pieniądze - najpierw dla telewizji cyfrowej a teraz fotel wiceprezesa Prokomu. Wiesiek teraz jest chyba najlepiej w kraju opłacanym lobbystom i być może dla Prokomu wcale nie będzie prowadził prac nad ekspansją Biotonu za granicę ale np. przy ekspansji w Wilanowie - "Miasteczko Wilanów".

                  Moim zdaniem rząd PiSPO ma większe szanse z Marcinkiewiczem niż z Kaczyńskim, choć jest jeszcze jedna niewiadoma - co będzie robił Kaczyński - będzie marszałkiem sejmu, wicepremierem, ministrem sprawiedliwości czy tylko szefem klubu parlamentarnego? Każda z tych opcji jest dla PiS nienajlepsza, ale "pozostawienie się" Jarka w drugiej linii pozwoli mu w odpowiedniej chwili na ratowanie rządu w przypadku jego kompromitacji.
                  • goniacy.pielegniarz Jak Jarek Kaczyński będzie rząd ratował??? 28.09.05, 12:50
                    Bo przypomnę tylko, że w sprawnych gierkach to można uratować rząd przed
                    formalnym upakiem i umożliwić mu wegetację, ale gierkami zakulisowymi czy też
                    partyjnymi nie uratuje się rządu przed opinią publiczną. Nie wiem zresztą, co
                    konkretnie masz na myśli, pisząc, że Kaczyński będzie rząd ratował.
                    • leszek.sopot będzie go kleił 28.09.05, 13:08
                      zgaduję, że jak chłopcy i dziewczyny z PO pokłócą sie ostro z chłopcami i dziwczynami z PiS to może grozić zerwaniem rządów koalicyjnych. W tym momencie na scenę wejdzie Kaczyński i uratuje pispowców przed pójściem w ślady AWS.
                      • goniacy.pielegniarz Re: będzie go kleił 28.09.05, 13:53
                        A mógłbyś doprecyzować co oznacza "wejdzie na scenę", bo właśnie o to pytałem w
                        poprzednim poście?
                        • leszek.sopot Re: będzie go kleił 28.09.05, 14:01
                          goniacy.pielegniarz napisał:

                          > A mógłbyś doprecyzować co oznacza "wejdzie na scenę", bo właśnie o to pytałem w poprzednim poście?

                          Zostanie premierem. Gdyby od razu Jarek pokłócił się z Rokitą, to byłby klops zupełny, a tak pozostanie jeszcze ostatnia deska ratunkowa w postaci Jarka. Tonący brzytwy będzie się mógł jeszcze złapać.
                          • goniacy.pielegniarz Re: będzie go kleił 28.09.05, 14:08
                            leszek.sopot napisał:

                            > goniacy.pielegniarz napisał:
                            >
                            > > A mógłbyś doprecyzować co oznacza "wejdzie na scenę", bo właśnie o to pyt
                            > ałem w poprzednim poście?
                            >
                            > Zostanie premierem. Gdyby od razu Jarek pokłócił się z Rokitą, to byłby klops z
                            > upełny, a tak pozostanie jeszcze ostatnia deska ratunkowa w postaci Jarka. Toną
                            > cy brzytwy będzie się mógł jeszcze złapać.


                            Trzeba brać pod uwagę to, że gdy sytuacja będzie na tyle zła, że trzeba będzie
                            wymienić premiera, to trzeba też zakładać, że nie tylko na rządzie ludzie będą
                            psy wieszać, ale także na partiach. Wydaje mi się, że Jarosław Kaczyński w
                            takiej sytuacji byłby uważany za jednego z głównych winnych.
                            • leszek.sopot Re: będzie go kleił 28.09.05, 14:19
                              Być może masz rację, ale można sobie przypomnieć sytuację z czasów AWS, kiedy to dla ratowania partii, rządu i koalicji - z powodu niskich sondaży i nieustannych afer, rządano aby premierem został Krzaklewski. Wówczas "krzak tak" (hasło walendziaka) stchórzył. Jarek jest chyba odważniejszy. Każda zmiana na stanowisku premiera powoduje chwilowy wzrost notowań rządu, a więc jest szansą także dla tworzących go partii dla poprawy notowań w sondażach. Jaki byś wariant przewidywał w przypadku gdyby premierem był Kaczyński i doszłoby do takiego kryzysu - kto wówczas mógłby go zastąpić na stanowisku premiera? Wątpię by PiS zgodziłby się na to aby premierem został ktoś z PO.
                  • olany_klient Re: Źle zrobili 28.09.05, 12:51
                    Początek fatalny, uważam że chowanie się Jarosława to wielki błąd. Powinien
                    objąć fotel premieta tak jak wcześniej zapowiadał a Lech i tak wygrałby wybory
                    prezydenckie, wystarczy popatrzeć na najnowsze sondaże, dystans pomiędzy Tuskiem
                    i Lechem ciągle się zmniejsza i jestem pewnien, że Lech pokonałby Tuska bez
                    pomocy brata i jego taktycznych rozgrywek. A tak pozostało wrażenie, że znów
                    zaczynają sie zakulisowe tajemnicze układy, bo społczeństwo za głupie i nie
                    zrozumie że dwóch braci może rządzić Polską. Nie podoba mi się to, nie tak sobie
                    wyobrażałem nową władzę przjazną obywatelom, w pełni przejrzystą i uczciwą,
                    Kaczyńscy mają u mnie pierwszego minusa.
                    • leszek.sopot Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:10
                      W mojej opini jest oczywistością, że jasniejszą sytuacją byłoby gdyby Jarosław został premierem. Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz przeciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.
                      • olany_klient Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:16
                        leszek.sopot napisał:

                        > W mojej opini jest oczywistością, że jasniejszą sytuacją byłoby gdyby Jarosław
                        > został premierem. Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz prz
                        > eciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.


                        Dokładnie tak! chyba Kaczyńskim zabrakło odwagi, wyobraźni a górę wzięło
                        asekuranctwo, szkoda...
                        • leszek.sopot Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:17
                          olany_klient napisał:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > W mojej opini jest oczywistością, że jasniejszą sytuacją byłoby gdyby Jarosław został premierem. Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz przeciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.
                          >
                          >
                          > Dokładnie tak! chyba Kaczyńskim zabrakło odwagi, wyobraźni a górę wzięło
                          > asekuranctwo, szkoda...

                          Ja zgadywałem inaczej, że głowny powód to jego psychika:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29643818&a=29652309
                      • plopli Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:17
                        leszek.sopot napisał:

                        > Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz prz
                        > eciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.

                        My sobie tutaj gdybiemy o nastrojach społecznych. Tymczasem zarówno PiS jak i PO
                        na stosowne badania opinii w ciągu całej kampanii wydały z pewnością ciężkie
                        pieniądze. I wyniki tych badań musiały być jednoznaczne. Dlatego JK w wywiadzie
                        dla przekroju tak stanowczo mówił, że akceptacja duetu Kaczyńskich na
                        najważniejszych stanowiskach w państwie wymagałaby znaczącej zmiany nastrojów
                        społecznych. Z tych samych powodów tuż po wyborach PO przypuściła tak ostrą
                        kampanię wymuszającą postawienie na czele rządu JK.

                        Przecież oni nie mogą opierać się wyłącznie na intuicji. To byłaby
                        amatorszczyzna. Tymczasem zarówno wypowiedzi jak i zachowania PiS i PO wskazują,
                        że mają oni całkowitą pewność, że społeczeństwo nie zaakceptuje Jarka premiera i
                        Lecha prezydenta.
                        • leszek.sopot Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:26
                          plopli napisał:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz prz
                          > > eciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.
                          >
                          > My sobie tutaj gdybiemy o nastrojach społecznych. Tymczasem zarówno PiS jak i PO na stosowne badania opinii w ciągu całej kampanii wydały z pewnością ciężkie
                          > pieniądze. I wyniki tych badań musiały być jednoznaczne. Dlatego JK w wywiadzie dla przekroju tak stanowczo mówił, że akceptacja duetu Kaczyńskich na
                          > najważniejszych stanowiskach w państwie wymagałaby znaczącej zmiany nastrojów
                          > społecznych. Z tych samych powodów tuż po wyborach PO przypuściła tak ostrą
                          > kampanię wymuszającą postawienie na czele rządu JK.
                          > Przecież oni nie mogą opierać się wyłącznie na intuicji. To byłaby
                          > amatorszczyzna. Tymczasem zarówno wypowiedzi jak i zachowania PiS i PO wskazują,że mają oni całkowitą pewność, że społeczeństwo nie zaakceptuje Jarka premiera i Lecha prezydenta.


                          Nie znam wyników tych badań, a to co pokazała TVN (chyba 54 proc. przeciw takiemu rozwiązaniu) nie jest wiarygodne, gdyż badanie obejmuje przecież całą populację, a nie tylko tych, którzy pójdą głosować. Ja zgaduję, że niechęć i akceptacją aby obaj bracia mieli najważniejsze funkcje w państwie musi być skorelowana z niechęcią do Tuska i liberalizmu - dopiero takie zrównoważenie dałoby obraz szans Lecha po deklaracji brata, że chce być premierem.
                          Wydaje mi się, że PiS naraził się teraz na atak PO co przyniesie mu więcej strat niż przy Jarku premierze.
                        • amadeusz7 Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:29
                          plopli napisał:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > Moim zdaniem wcale to by nie zoszkodziło Lechowi, a wręcz prz
                          > > eciwnie przy umiejętnym marketingu mogłoby mu to dać kilka punktów.
                          >
                          > My sobie tutaj gdybiemy o nastrojach społecznych. Tymczasem zarówno PiS jak i P
                          > O
                          > na stosowne badania opinii w ciągu całej kampanii wydały z pewnością ciężkie
                          > pieniądze. I wyniki tych badań musiały być jednoznaczne. Dlatego JK w wywiadzie
                          > dla przekroju tak stanowczo mówił, że akceptacja duetu Kaczyńskich na
                          > najważniejszych stanowiskach w państwie wymagałaby znaczącej zmiany nastrojów
                          > społecznych. Z tych samych powodów tuż po wyborach PO przypuściła tak ostrą
                          > kampanię wymuszającą postawienie na czele rządu JK.
                          >
                          > Przecież oni nie mogą opierać się wyłącznie na intuicji. To byłaby
                          > amatorszczyzna. Tymczasem zarówno wypowiedzi jak i zachowania PiS i PO wskazują
                          > ,
                          > że mają oni całkowitą pewność, że społeczeństwo nie zaakceptuje Jarka premiera
                          > i
                          > Lecha prezydenta.

                          Włąsnie! Nawet gdzieś w necie jest taki sondaż gdzie wiekszośc Polaków mówi
                          jednak "NIE" obu Panom K nie pamietam z jakiego okresu to było, ale zapewne z
                          przed oficjalnych wyników. Przy czym teraz sytuacja troche się zmienia i maleje
                          dystans i kto wie - czy obaj nie mieliby szans i jakos przełkneliby Polacy obu
                          Kaczorów. Tak mamy juz od rana nagonke, że oszukano wyborców, negatywne opinie i
                          wieszanie psów na PiS zreszta wszystko świetnie rozdmuchane przez media. Może
                          bracia powinni jednak dac szanse wyborcom, bo sondaże to jednak tylko sondaże i
                          duzo tez zalezy od tego co pokażą przeciwnicy i sami wybrani. Jarek zabierając
                          się do roboty pokazałby dobry przykład i zaplusował dla brata( w końcu to
                          blixniacy:-)))), wiec wszesniejsza wypowiedz o chwycie marketingowym byłaby słuszna.
                          W sumie czas pokaże. Najgorsze co moga zrobic to zmienic po przegranych wyborach
                          prezdenckich Marcinkiewicza - bedzie wtedy samobój, mam nadzieje, że JK da
                          rade:-)Bo koledzy z PO cięzko przełykaja swoje zawiedzione ambicje, oj cięzko.
                          Biedny Donald aż nie jest w stanie tego ukryc( wczorajszy starch w oczach!?).
                          Mam nadzieje, że nie bedzie to pierwszy gwóżdź do trumny koalcji.A.
                          • amadeusz7 Re: Źle zrobili 28.09.05, 13:34
                            Czasem mozna zwyczajnie przedobrzyć. Byloby naprawde szkoda, bo to tylko pozywka
                            dla hien politycznych. A.
                  • plopli Re: Walendziak nie żałuje, bo nie miał innego wyj 28.09.05, 12:58
                    leszek.sopot napisał:

                    > A niby jakie to sprawy natury osobistej?

                    W czasie "sprawy Cimoszewicza" miałem okazję usłyszeć lub przeczytać z dobrego
                    źródła, że przyczyną odejścia Walendziaka z polityki były sprawy czysto
                    osobiste, prywatne. Nie chodziło więc o SB, bo to jest sprawa mająca wymiar
                    publiczny. Jest pewna kategoria spraw uwierających polityka, ale nie na tyle
                    nośnych, aby wyciągać je na światło dzienne, jeśli osoba taka z polityki się
                    wycofa. Ale to są tylko dywagacje. Dotarcie do szczegółów wymagałoby pewnego
                    zaangażowania, ale myślę, że jest stosunkowo proste.

                    Co do Marcinkiewicza, to nadal twierdzę, że to tylko wybieg taktyczny. Jeśli
                    ziści się mój scenariusz, to dla Jarosława będzie miejsce na czele partii i
                    klubu. Przykład SLD pokazał, że partia rządząca powinna miec silny nadzór.
                    • leszek.sopot Re: Walendziak nie żałuje, bo nie miał innego wyj 28.09.05, 13:13
                      Wiesiek sam opowiadał o tym, ze jego odejście z polityki jest spowodowane sprawami osobistymi. Jakie to sprawy to okazało się już po kilku tygodniach gdy zaczął pracować przy platformie cyfrowej. Te sprawy osobiste to po prostu chęć zarabiania większych pieniędzy od poselskiej diety. Dla byłego prezesa Polsatu i TVP były to po prostu za małe pieniądze.
              • lvlarynat Republikanie - Demokraci, Torysi - Laburzyści 28.09.05, 13:09
                PO - PiS...
                Jesli nie stworzą doraźnej, koniunkturalnej koalicji - moze byłaby szansa na
                wykreowanie sie w Polsce w miare sensownego systemu dwuparyjnego?
                • leszek.sopot Re: Republikanie - Demokraci, Torysi - Laburzyści 28.09.05, 13:16
                  lvlarynat napisał:

                  > PO - PiS...
                  > Jesli nie stworzą doraźnej, koniunkturalnej koalicji - moze byłaby szansa na
                  > wykreowanie sie w Polsce w miare sensownego systemu dwuparyjnego?

                  Niemożliwe aby do tego doszło z Rokitą z jednej i Kaczyńskim z drugiej strony. To nie są liderzy, którzy skupiliby wokół siebie wystarczającą liczbę znanych i cenionych postaci życia politycznego - tak tylko przypuszczam, gdyż trudno mi uwierzyć, że większośc może po prostu przyciągnąć magnes władzy i wpływów.
    • basia.basia Nie przeoczcie:) 28.09.05, 13:51
      wiadomosci.onet.pl/1171320,11,item.html
      • leszek.sopot Ha, Rokita konspirator! 28.09.05, 14:03
        ciekawa informacja.
    • homosovieticus A nie pomyślałeś ,że żeby dotzrymać obietnicy o 28.09.05, 14:51
      naprawie Polski i budowie IV- tej RP to należy "zdobyć" odpowiednie do tego
      narzędzia.Tylko polityczny imbecyl nie próbowałby siegnąć po najskuteczniejsze.
Pełna wersja